Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Jacek Bogucki: granica to 'wojna', zapora jest konieczna

Jacek Bogucki: granica to 'wojna', zapora jest konieczna

Jacek Bogucki mówił o sytuacji na polskiej granicy, nazywając ją "wojną" i wskazywał na działania służb białoruskich oraz wykorzystywanie imigrantów. Opowiedział się za wprowadzeniem stanu wyjątkowego i budową zapory jako koniecznych środków ochrony granicy.

Ocena sytuacji na granicy


Jacek Bogucki porównał bieżące zdarzenia na granicy do działań z 17 września 1939 roku, wskazując, że Straż Graniczna, żołnierze i policja zderzyli się z zaplanowanymi akcjami służb białoruskich. Zwrócił uwagę na wieloetapowy charakter działań przeciw Polsce, przywołując też wystąpienie senatora Czerwińskiego i krytykując aktywistów oraz dziennikarzy atakujących służby.

Stan wyjątkowy i uzasadnienie


Bogucki argumentował, że wprowadzenie stanu wyjątkowego było konieczne, aby uspokoić sytuację na granicy, uszczelnić jej okolice i dać służbom bezpieczeństwo wewnętrzne potrzebne do wykonywania obowiązków. Pytał, czy służby mogłyby działać skutecznie bez zapewnienia porządku na terytorium Polski.

Problemy z przyjmowaniem i wykorzystywaniem dzieci


Mówca wskazywał na praktyczne trudności z przyjmowaniem imigrantów - brak dokumentów, problem z odesłaniem do kraju pochodzenia i ryzyko masowego napływu przy każdej uległości. Zwrócił uwagę na użycie dzieci, odwołując się do Michałowa i porównując sytuację do historii z Grodna, ostrzegając przed instrumentalnym używaniem najmłodszych przez reżim Łukaszenki.

Budowa zapory i ochrona informacji


Bogucki uzasadniał potrzebę budowy zapory jako jedynego rozwiązania długoterminowego, wskazując jednocześnie na konieczność zachowania szczegółów projektu w tajemnicy. Zauważył, że wymaganie informowania sąsiedniego państwa o planach budowy byłoby nierealistyczne wobec agresywnego sąsiada i ułatwiłoby przekazywanie informacji tym, którzy chcą zaporę pokonać, a zarzuty o brak nadzoru społecznego uznał za nietrafione.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Pani Marszałek, Pani Generał, Wysoka Izbo, od kilku miesięcy obserwujemy sytuację na polskiej granicy. W tej wojnie użyję sława wojnie, bo przecież innego sława użyć tu nie można. Pan senator Czerwiński mówił o dwóch etapach. Ja bym bardziej zauważył, że było już tych odsłon kilka, kilka metod postępowania przez służby białoruskie, wykorzystywania imigrantów do osiągnięcia swoich celi. Spójrzmy na to, od czego się zaczęło. Nasza Straż Graniczna, nasi żołnierze, nasza policja zderzyła się z sytuacją, może nie aż tak tragiczną, ale podobną do tej, która wydarzyła się po 17 września 1939 roku. Z jednej strony imigranci sprowadzani przez służby białoruskiej, a z drugiej strony aktywiści, politycy, niestety także dziennikarze wyzywający od bandytów, od używających słów, które nigdy nie powinny paść wobec polskiego żołnierza, polskiej służby broniącej granicy. I w tamtej sytuacji przecież też wielu z was, państwo z opozycji, było po stronie tych, którzy tak jak kiedyś stalinowcy 17 września, zaatakowali Polski, Polaków z drugiej strony. Atakowano, nie zdając sobie sprawy z tego, że przecież tylko o to chodzi reżimowi Łukaszenki, żeby doszło do zamieszek po naszej stronie, które mogliby wykorzystać do tego, żeby użyć broni, żeby osiągnąć swoje cele. Drugi etap to był moment, kiedy zaproponowane zostało przez rząd wprowadzenie stanu wyjątkowego. I znów, po co stan wyjątkowy? Czy służby sobie nie radzą? A no jak mogły sobie radzić, jeśli z jednej strony miały uchodźców wspieranych, wprowadzanych przez służby białoruskie, a z drugiej strony tych, o których przed chwilą mówiłem, atukujących, biegających z plecakami, reklamówkami, w których nie wiadomo co było. Czy wtedy też racja była po stronie tych, którzy uważali, że stan wyjątkowy jest niepotrzebny? On był potrzebny po to, żeby uspokoić sytuację zarówno na samej granicy, jak i wokół granicy. Żeby uszczelnić granicę i jej okolice. Bo ktoś tu powiedział, że przecież przekraczanie granic nawet najlepiej strzeżonych zdarzało się i zdarzać będzie. Nielegalne przekraczanie. Ale żeby służby mogły wykonywać swoje obowiązki i wykonywać należycie swoją pracę, muszą mieć przynajmniej bezpieczeństwo wewnętrzne na terytorium Polski. A tego przecież nie było. I wtedy pojawiły się kolejne głosy, już nie, może nie tak jak na początku, przyjmować, wpuszczać wszystkich. Przecież jesteśmy krajem, który także potrzebował często pomocy i tak dalej. No to przyjmować i odsyłać. Ale gdzie? Do kraju pochodzenia? No przecież dla większości z tych osób nie ma dokumentów. Nie wiadomo, do którego kraju należałoby odezwać. No to gdzie? Na Białoruś? A kto by ich przyjął? W jaki sposób legalnie odsywać na Białoruś? W jaki sposób w ogóle po przyjęciu możliwa byłaby ekstradycja dokąd, donikąd? Kolejny etap, użycie dzieci. Dzieci z Michałowa. Gdzie się podziały? Co z nimi się stało? Ale nikt nie spytał, gdzie byli ich rodzice. Przecież z nimi byli rodzice. Ktoś tu już o tym mówił. Także przypomina się historia z 1939 roku. To właśnie w pobliskim Grodnie Sowieci użyli dzieci jako żywej broni. Czy nie macie na tyle wyobraźni, żeby zrozumieć, że z terrorystami się nie negocjuje? Ja nie mówię o terrorystach, tych, którzy są imigrantami. To też jest możliwe. Ale mówię o terroryzmie reżimu Łukaszenki. Nie ma możliwości, żeby przyjmować, bo jeśli na granicy było 30, potem 300, kilkaset do tysiąca prób przekroczenia granicy dziennie, mielibyśmy dziesiątki, może setki tysięcy. Bo przecież nie dlatego każde państwo zakłada, że z terrorystami nie można negocjować, nie dlatego, że jest to bezduszność, nieludzkie postępowanie, tylko dlatego, że jest na tyle wyobraźnia wśród rządzących państwem, że jedno ustąpienie pociąga za sobą kolejne setki, jeśli nie tysiące ofiar. Ofiar, które są skutkiem tego, że ci, którzy stosują te metody, zauważają, że jest to skuteczne. Jestem przekonany, że gdyby było tak, że w przypadku, kiedy w grupie pojawiają się dzieci, stosowane byłyby inne sposoby postępowania, to w każdej następnej grupie znajdowałyby się dzieci. Może nawet porywane, może siłą sprowadzane na tą granicę po to, żeby wzbudzić naszą litość. Musimy sobie z tego zdawać sprawę jako politycy, jak trudne to są decyzje. No i teraz etap budowy zapory. Czegoż oczekujecie? Pozwolenia na budowę? Pierwszym sąsiadem tej zapory będzie reżim Łukaszenki. No więc zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego trzeba byłoby sąsiednich sąsiadów, czyli Białoruś, zapytać o zgodę, poinformować o zamiarze wykonania inwestycji i przedstawić projekt budowlany. No czy naprawdę aż tak nie rozumiecie państwo tego, że w przypadku działań armii, w przypadku uzbrojenia, w przypadku budowania tego typu urządzeń, informacje nie mogą być udostępniane publicznie z prostej przyczyny, że w pierwszej kolejności dostępne by było tym, którzy chcą te zapory złamać, którzy chcą te zapory pokonać i znaleźć sposób na to, by złamać to, co powstanie na tej granicy. Więc to też takie, taka chyba naiwność, bo tylko w naiwność mogę wierzyć, a nie w celowe działanie kogokolwiek w tych kolejnych etapach tej historii, która dzieje się także na granicy mojego okręgu wyborczego u nas na Podlasiu. Naprawdę, czy w którymkolwiek z tych etapów, o którym mówiłem, zachowania tych, którzy mieli inne zdanie, którzy uważali, że powinniśmy więcej empatii, więcej otwartości na imigrantów okazać, czy nie wycofaliście się już z tego? Nie wycofaliście się z tego, żeby przyjmować wszystkich, nie wycofaliście się już z tego, że jednak należy chronić polską granicę, że granica powinna być chroniona, czy nie doszliście też do tego wniosku. Za każdym razem nie mieliście racji. W związku z tym i w tym przypadku ja apeluję troszkę więcej wyobraźni. Bez tej zapory na dłuższą metę zbyt wielkie będzie konieczne zaangażowanie naszych służb, żeby chronić tę granicę. Jest to jedyne rozwiązanie i wszelkie zarzuty tego typu, że będzie to inwestycja bez nadzoru społecznego, są zupełnie nietrafione. To tak jak chcielibyśmy, żeby wszystkie informacje dotyczące uzbrojenia polskiego wojska, jego wyposażenia i używanych metod na wypadek wojny były publicznie publikowane. Dziękuję.