Jacek Bogucki krytykuje rząd za porażkę na wsi
Jacek Bogucki zabrał głos w debacie o sytuacji na rynkach zbóż i rzepaku, krytykując działania rządu i ministra. Stwierdził, że rząd nie zrobił nic, by zapobiec kryzysowi na wsi i oskarżył o propagandę sukcesu.
Mówił, że debata była zgłoszona wcześniej i że działania rządu powinny wyprzedzać zmiany na rynku, a nie je ratować. Podkreślił, że ministerstwo i minister nie analizowali sytuacji, mimo że wiadomo było, jaka będzie sytuacja w skupie jeszcze przed żniwami.
Opisał trzy grupy rolników: tych, którzy już nie dali rady i których następcy wyjechali za granicę, tych, którzy trwają, ale nie mają następców i nie nadążają za wymaganiami Unii Europejskiej i urzędów, oraz tych, którzy inwestowali, zadłużyli się i dziś nie mają środków na nawozy ani obsługę kredytów, którym grozi bankructwo.
Krytykował decyzje budżetowe — wskazał 11% cięć w dziale rolnictwo wobec zaledwie niecałych 3% w całym budżecie — oraz podważał zapowiedzi większych środków z Unii. Czytał liczby dotyczące płatności bezpośrednich i rozwoju obszarów wiejskich w latach 2013–2014 i argumentował, że w rzeczywistości na starcie brakuje 30% należnych Polsce środków.
Zwrócił uwagę na niższe dochody na wsi, wskazując, że dochód gospodarstwa domowego na wsi jest zgodnie ze statystyką o około 16% niższy niż w grupie pracowników. Podkreślał, że brak polityki wsparcia prowadzi do podziału społecznego na wsi i emigracji zarobkowej.
Główne zarzuty wobec rządu
Mówił, że debata była zgłoszona wcześniej i że działania rządu powinny wyprzedzać zmiany na rynku, a nie je ratować. Podkreślił, że ministerstwo i minister nie analizowali sytuacji, mimo że wiadomo było, jaka będzie sytuacja w skupie jeszcze przed żniwami.
Trzy grupy gospodarstw wiejskich
Opisał trzy grupy rolników: tych, którzy już nie dali rady i których następcy wyjechali za granicę, tych, którzy trwają, ale nie mają następców i nie nadążają za wymaganiami Unii Europejskiej i urzędów, oraz tych, którzy inwestowali, zadłużyli się i dziś nie mają środków na nawozy ani obsługę kredytów, którym grozi bankructwo.
Finanse i płatności unijne
Krytykował decyzje budżetowe — wskazał 11% cięć w dziale rolnictwo wobec zaledwie niecałych 3% w całym budżecie — oraz podważał zapowiedzi większych środków z Unii. Czytał liczby dotyczące płatności bezpośrednich i rozwoju obszarów wiejskich w latach 2013–2014 i argumentował, że w rzeczywistości na starcie brakuje 30% należnych Polsce środków.
Konsekwencje dla dochodów i struktury wsi
Zwrócił uwagę na niższe dochody na wsi, wskazując, że dochód gospodarstwa domowego na wsi jest zgodnie ze statystyką o około 16% niższy niż w grupie pracowników. Podkreślał, że brak polityki wsparcia prowadzi do podziału społecznego na wsi i emigracji zarobkowej.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Jacek Bogucki krytykuje podatek na paliwo rolnicze
Jacek Bogucki: Budżet 2014 oderwany od rzeczywistości
Jacek Bogucki krytykuje przedłużenie wieku emerytalnego
Jacek Bogucki o opodatkowaniu spółek komandytowych i komandytowo-akcyjnych
Jacek Bogucki: Projekt ustawy o usługach płatniczych wymaga prac
Jacek Bogucki: o marnotrawstwie i zatrudnianiu znajomych
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Arkadiusz Mularczyk
Arkadiusz Mularczyk: jawność postępowania zamiast tajności
Romuald Ajchler
Romuald Ajchler o kwotach mleka: obawy przed 2015 rokiem
Ryszard Zbrzyzny
Ryszard Zbrzyzny: Nowelizacja budżetu zabierze 5 mld zł?
Sławomir Kopyciński
Sławomir Kopyciński: Głosowanie to ratowanie trupa rządu
Piotr Szeliga
Piotr Szeliga pyta o składki ZUS a emigrację firm
Marek Rząsa
Marek Rząsa o młodych, bezrobociu i powrotach do kraju
Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoka Izbo, Panie Ministrze, ta dzisiejsza debata jest debatą na wniosek Solidarnej Polski sprzed miesiąca. Miesiąc temu, ale omowaliśmy o sytuacji na polskich rynkach zbóż, o sytuacji na rynku rzepaku. Teraz jest już za późno, bo co się miało stać na tych rynkach, niestety stało się. Ale taka debata powinna być debatą ciągłą i wszelkie działania rządu powinny wyprzedzać, a nie próbować ratować sytuację. Bo od tego jest minister, Panie Pośle, od tego jest ministerstwo, żeby analizować sytuację i wyprzedzać działania. O tym, jaka będzie sytuacja w skupie, wiadomo było jeszcze przed żniwami. Niestety ten rząd nie zrobił nic, aby temu zapobiec. Ale ten rząd nie robił nic przez ostatnich 6 lat, aby zapobiec jednak złej sytuacji na wsi. Panie Ministrze, wystarczy pojechać na wieś. Wystarczy porozmawiać z rolnikami, aby dowiedzieć się, że nie jest tak, jak wy mówicie. Ta propaganda sukcesu, godna czasów gierkowskich, w których wy też współrządziliście i odpowiedzialiście za rolnictwo, ta propaganda sukcesu już nikogo nie przekona. Bo polska wieś jest dziś podzielona na trzy grupy rolników. Tych, którzy już nie dali rady, tych, którzy już zrezygnowali, tych, których następcy już wyjechali za granicę. Wyjechali, żeby szukać chleba. Zostawili swoje ojcowizny. Te gospodarstwa już nie wrócą. Tych gospodarstw już nie ma. Tam mieszkają już tylko ci, którzy żyją z rent i emerytur. Jest też druga grupa rolników. Tych, którzy trwają. Trwają, wiedząc też, że następców już nie mają. Bo ich dzieci też uciekły z tej wsi. Bo te gospodarstwa nie były w stanie nadążyć za wymaganiami tej tak wychwalanej przez was Unii Europejskiej. Ale co gorsza, za wymaganiami narzucanymi przez urzędników Ministerstwa Rolnictwa. Przez polskich urzędników, przez polskie instytucje bez potrzeby. Za wymaganiami zbędnymi, przerastającymi często wymagania Unii Europejskiej. I tych gospodarstw też już niedługo nie będzie. Ci ludzie w wieku przedemerytalnym niedługo także zrezygnują z tej produkcji. I jest trzecia grupa rolników, którzy chcieli jeszcze walczyć. Którzy w myśl hasła żywią i bronią. Bronią się, żywią Polskę, ale bronią się przed upadkiem. Tak jak kiedyś też za waszych rządów, za rządu ZSL-u, którego jesteście spadkobiercą, musieli bronić się przed kolektywizacją. Dziś bronią się przed upadkiem. Pozadłużali się. Korzystali ze środków unijnych. Inwestowali w swoje gospodarstwa. Ale dziś nie są w stanie kupić nawozów, żeby dokonać jesiennych zasiewów. Dziś nie są w stanie obsłużyć tych kredytów. Dziś grozi im bankructwo, tak jak wiele lat temu bankrutowały kolejne gospodarstwa, farmy w Stanach Zjednoczonych, jak bankrutowały gospodarstwa w Europie Zachodniej. I przejmowane były przez tych największych. Ale tylko ziemia była przejmowana. To są te trzy grupy. I naprawdę niewielu można znaleźć takich, którzy są w stanie prowadzić gospodarstwo, nie mieć zadłużenia i nadążać za wymaganiami zbędnymi, które często na nich narzucacie. Często są to gospodarstwa z kimś pracującym w Brukseli, w Ameryce, kto dostarcza dopływu gotówki. Ten rząd nigdy nie dwał o wieś. Jesteście tymi, którzy przejęli całe otoczenie rolnictwa. Urzędy, agencje, inspekcje. To wasza domena. Ale wy też przejęliście większość obrotu rolnego. Albo powiązani z wami ludzie. I to wy odpowiadacie za ceny skupu. Bo macie na to wpływ rzeczywisty. Ale minister Kalemba zawsze był demagogiem. Ktoś chwalił za zachowanie na komisjach. Ja też pochwalę. Pięknie pan minister mówił na komisjach rolnictwa. Ale gdy dochodziło do głosowań, zajrzyjmy do statystów. Panie pośle Bogucki, proszę bez takich osobistych, ocennych elementów, bo to chyba nie jest najwłaściwsze. Dobrze, proszę kontynuować. Bo w tej koalicji PO-PSL albo minister rolnictwa nie ma nic do powiedzenia, albo nie chce mieć. Nie tak dawno, parę godzin temu przygłosowaliście zmiany w budżecie. 11% mniej w dziale rolnictwo, kiedy cały budżet zmniejsza się o niecałe 3%. I tak było w 2008 roku, wtedy kiedy cięto, też cięto po rolnictwie. Próbujecie nam wmówić, że pieniędzy z Unii Europejskiej w nowej perspektywie będzie więcej. Zaglądam do waszego materiału, do tego materiału, który nam przedstawiono. Strona 67. Na płatności bezpośrednie w roku 2013 3,045,000. W roku 2014 3,045,000,000 euro. W roku 2014 2,970,000. No to pytam, jest więcej czy mniej na rozwój obszarów wiejskich? W 2013 roku 1,851,000. W roku 2014 1,571,000. To pytam, więcej czy mniej? No nie można tych ludzi na wsi, ale i w miastach przede wszystkim oszukiwać, że będzie więcej, bo cały czas zapominacie, że w roku 2007 dostaliśmy tylko 40% płatności, w ósmym 50%, w dziewiątym 60%, w dziesiątym 70%, w jedenastym 80%, w dwunastym 90%, w trzynastym dopiero. To, co Polsce się należało. No tak wynegocjował Kalinowski. Ale od 2013 do 2020 trzeba po 100%. I tych 30% już brakuje na starcie. Powiedzieliście, że weźmiecie z drugiego filara. No to zabierzcie z jednej kieszeni rolnika, przełóżcie do drugiej, ale po drodze kradnąc połowę. To taka jest tylko możliwość przesuwania środków pomiędzy jednym filarem a drugim. Po prostu one po drodze giną przy przekładaniu z jednej kieszeni do drugiej, ale nie są to przecież dodatkowe pieniądze, które trafują na obszary wiejskie. Tak więc rzeczywiście, w rzeczywistości uwzględniając te stopniowe dochodzenie do płatności, które odbywało się w latach 2007-2013, do należnych Polsce płatności pieniędzy jest o 30% mniej, a nie o 12% więcej, jak to by może nawet liczby wskazywały. Bo co z tego, że jest więcej, jeśli z budżetu krajowego nie będzie już tego wyrównywania, które było do tej pory. Pan minister mówił i napisał nam tu o wsi, której nie ma. My statystykę potrafimy czytać. Roczniki statystyczne, wyniki spisu powszechnego. My to potrafimy czytać. Ale takiej wsi naprawdę nie ma. Ta wieś jest zupełnie inna. Na tej wsi, zgodnie także z tym materiałem, strona 12, na tej wsi dochód gospodarstwa domowego na wsi, zgodnie z waszą statystyką, jest o 16%, prawie 17% niższy niż w grupie pracowników, o 24% niższy niż u emerytów i o 38% niższy niż w grupie osób pracujących na własny rachunek. Tylko renciści w Polsce mają gorzej niż rolnicy. Ci, którzy z powodu na inwalidztwo nie mogą pracować. Tylko ci mają niższe dochody. Ceny skupu zbóż, już kończę, panie marszałku. Ceny skupu zbóż, rzepaku, żywca wołowego, także mleka, mimo że wyższe niż kilka lat temu, to niższe niż w roku na przykład 2007. A co się dzieje z rynkiem wieprzowym, gdzie zniszczono polską produkcję wieprzowiny, gdzie import jest przerażający? A co się dzieje z rynkiem cukru? A co się dzieje z rynkiem ryb? Wystarczy pojechać na polską wieś, aby przekonać się, jak jest w rzeczywistości. W rzeczywistości sytuacja jest tak trudna, a wam udaje się tylko zarządzać kryzysem, zarządzać konfliktem pomiędzy Polską a Polskim miastem. Panie pośle, czas już minął. Napuszczać jednych na drugi. Dziękuję panu bardzo. W imieniu Klubu Solidarna Polska kładam wniosek o odrzucenie informacji. Panie pośle, ja nie mam uprawnień do tego, żeby komentować wystąpienia posłów. KONIEC! KONIEC! KONIEC!