Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Stanisław Gawłowski krytykuje Wody Polskie i deficyt w budżecie

Stanisław Gawłowski krytykuje Wody Polskie i deficyt w budżecie

Stanisław Gawłowski skrytykował funkcjonowanie Państwowego Gospodarstwa Wody Polskie, zarzucając rządowi nieefektywne zarządzanie, deficyt i rozrost administracji. W wystąpieniu odniósł się do planu finansowego Wód Polskich, udzielonych pożyczek i niskiego tempa inwestycji przeciwpowodziowych.

Krytyka planu finansowego


- Zwrócił uwagę na plan finansowy Wód Polskich: przychody 1,427,224,000 zł, wydatki 1,758,409,000 zł i zaplanowany wynik minus 331,165,000 zł. Podkreślił, że instytucja działa 2,5 roku i otrzymała dwie pożyczki - jedną z Ministerstwa Finansów, która została umorzona, oraz drugą z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej bez jasnej informacji o umorzeniu.

Rozrost administracji i wydatki operacyjne


- Wskazał na zwiększenie liczby stanowisk i struktur: 11 dyrektorów regionalnych zarządów gospodarki wodnej, 50 zarządów zlewni oraz około 330 nadzorów wodnych. Krytykował też planowane zakupy, w tym przetarg na setki samochodów dla instytucji.

Wyniki inwestycyjne i porównania historyczne


- Przytoczył dane o realizacji robót ochronnych - 183 km obwałowań w ciągu 2,5 roku - i porównał je z wcześniejszym okresem, gdy średnio realizowano 263 km rocznie. Zwrócił uwagę, że w pięcioletnim ujęciu aktualnego okresu daje to zaledwie około 32 km, co jego zdaniem świadczy o spadku efektywności.

Zagrożenia suszą i powodzią oraz potrzeba retencji


- Przypomniał, że Polska ma niską dostępność wody na mieszkańca (około 1,6 m3 na osobę) i podkreślił, że proponowane rozwiązania nie odpowiadają na realne wyzwania związane z ochroną przed powodzią i suszą. Ostrzegł przed konsekwencjami zmian klimatu i wezwał do sensownego gospodarowania zasobami wodnymi.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dziękuję bardzo panie marszałku. Będę pamiętał, że w pierwszej części mam 10 minut do dyspozycji. Boję się, że nawet nie wykorzystam. Ale chcę się odnieść do sztandarowych projektów zapowiadanych jeszcze w poprzedniej kadencji przez rząd PiS. Dwóch, może trzech projektów. Pierwszy z nich dotyczy gospodarowania wodami w Polsce. To jest obszar, który rzeczywiście przez dziesięciolecia jest obszarem bardzo zaniedbanym. Ja pamiętam, jak w poprzedniej kadencji rząd PiS zgłaszał projekt, na mocy którego została powołana do życia taka instytucja, która się nazywa Państwowe Gospodarstwo Wody Polskie. Zwracam świadomie akcent na słowo Państwowe Gospodarstwo Wody Polskie. Miało być to usprawnienie procesu zarządzania w obszarze dotyczącym gospodarki wodnej, ale też spójne, jednolite zarządzanie i ogromne pieniądze, które są tak bardzo potrzebne na te dolegliwości, które czasami nas w Polsce spotykają i których się obawiamy w związku ze zmianami klimatu, czyli ochrona przed powodzią i ochrona przed suszą. I żeby Państwa nie zanudać, przejdę do liczb, bo one świetnie obrazują zarządzanie w tym obszarze przez rząd PiS. Twarde liczby pokazują, do jakiej katastrofy rząd PiS nas doprowadza. Najpierw budżet Wód Polskich, plan finansowy, dokładnie tak to się nazywa, po stronie przychodów 1,427,224,000 zł. Odniosę się, ile było w latach rządów Platformy, bo PiS też lubi takie paralele, takie porównania robić, więc za chwilę o tym powiem, ale na razie tylko sam plan finansowy. Ale już po stronie wydatków Wód Polskich jest 1,758,409,000 zł. Przyznam szczerze, też jestem długo parlamentarzystą, byłem ministrem. Ja się pierwszy raz spotykam z taką sytuacją, że w państwowej instytucji, w państwowej instytucji świadomie to podkreślam, mamy do czynienia z deficytem. Otóż zaplanowano w tym planie finansowym wynik na poziomie minus 331,165,000 zł. To jest to świetne zarządzanie, to jest to poprawienie, to jest to lepiej. Wstydu nie macie. Wstydu nie macie w PiS-ie. To jest katastrofa, co zaproponowaliście. Naprawdę powód do tego, żeby bić się w piersi. Dodam jeszcze, że ta instytucja działa już 2,5 roku. I ta instytucja, ta instytucja, Państwowe Gospodarstwo Wody Polskie dostała dwukrotnie pożyczki. Jedną, prawie miliard z Ministerstwa Finansów. Ma osobowość prawną, więc może dostać pożyczki. I drugą, również blisko miliard z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W ustawie okołobudżetowej ten miliard pożyczki, które Wody Polskie dostały jest umarzana z Ministerstwa Finansów. Natomiast już w przypadku Narodowego Funduszu ani słowa. Nie ma o zwrocie tych pieniędzy. Nie ma również informacji, w jaki sposób ta strata, ten wynik finansowy będzie ujemny. Co to znaczy? Co to znaczy, jak nie ma informacji? Jak ona będzie pokryta? Czy nie będzie opłacony składek ZUS-owskich za rozbudowaną administrację, o której za chwilę powiem? Czy nie będzie robót czynionych, a jak będą, to nie zapłacą wykonawcom robót? Co to znaczy? Jak chcecie tym zarządzać? Żeby przejść do konkretów kolejnych w tej części, to dopowiem, że rzeczywiście przed wprowadzeniem tej reformy, która miała budować fundament pod sprawne zarządzanie w gospodarowaniu wodami, w Polsce struktura wyglądała mniej więcej tak. Było 7 regionalnych zarządów gospodarki wodnej i 16 wojewódzkich zarządów w mediacji Urządzeń Wodnych Podległych Podmarszałków, ale to była cała struktura. Siedmiu dyrektorów RZGW i 16 w regionach. No to teraz jak to wygląda? Po tej słynnej wielkiej reformie. Otóż jest 11 dyrektorów regionalnych zarządów gospodarki wodnej. Konia z rzędem temu, kto to rozbierze, dlaczego 11? 7, dlatego że to były w dorzeczach rzek. 11 nie ma żadnego uzasadnienia. Po prostu tak w uważaniu, tak po pisowsku. Tak będzie lepiej, to tak sobie zrobiliśmy, bo ktoś wylobował w Rzeszowie, ktoś wylobował w Białymstoku po prostu. Tak to zrobili. Ale uwaga, już jest 50 zarządów zlewni. Jest już następnych 50 dyrektorów i zastępców, następnych pisiewiczy, których ustanowiono na stanowiskach. Nie wspominam już o 330 nadzorach wodnych, bo dokładnie taka struktura jest zbudowana. Gigantyczna struktura, rozbudowana administracja pod potrzeby oczywiście, która się rządzi swoimi potrzebami, bo słynny przetarg ogłoszony na początku ubiegłego roku na zakup samochodów i na koniec również 2020 roku, który właśnie się rozstrzyga. 15 stycznia bodajże kilkaset samochodów na potrzeby tejże instytucji zostanie zakupionych. Ktoś powie, okej, wiem, z budżetu roku 2020 przecież nie będzie płatności w roku 2021 zgoda. Tylko czy to jest najbardziej potrzebna inwestycja w tej części? Żeby na razie nie mamy do czynienia z powodziami, ale też podobniczby. Prezes na posiedzeniu komisji pochwalił się, że w ciągu 2,5 roku funkcjonowania wód polskich wyremontowano 183 kilometry i zbudowano obwałowań. No to porównajmy to z czasami, gdy rządziła Platforma. Rocznie, rocznie, średnio rocznie realizowano tego typu inwestycji na poziomie 263 kilometrów rocznie, nie w ciągu 2,5 roku. Ale gdybym to porównał do 5 lat rządów PiSu, to to rzeczywiście 32 kilometry. To jest powód do dumy, znaczy naprawdę powód do dumy. Ja słyszę oczywiście zapowiedzi, że oto mamy wielki program ochrony przed powodzią, wielki program retencji, wprowadzimy nowy podatek, będziemy pobierać pieniądze na nie wiadomo na co. Tylko tak na dobrą sprawę, to nie ma nic wspólnego z działaniami związanymi z ochroną przed powodzią czy ochroną przed susą. A naprawdę to jest poważne zagrożenie, bo Polska, przypominam, jest krajem, w którym w przeliczeniu na jednego Polaka zaliczamy się do grupy krajów Unii Europejskiej na świecie o najmniejszej ilości wody. Średnio krajowa to jest 1,6 metra sześciennego na obywatela, europejska trochę na poziomie 4,5, nie pamiętam dokładnie, światowa jest około 7 metrów. Więc to też pokazuje skalę, w jakim miejscu w tej części się znajdujemy i jak powinniśmy naprawdę sensownie gospodarować wodami. To tyle o wodach, bo jeszcze mógłbym dużo dłużej mówić i pokazywać skalę niekompetencji i upadku tego obszaru. Naprawdę upadku, powód do wstydu w każdym wymiarze. Ale chcę się jeszcze odnieść do innego, sztandarowego projektu. W 2018 roku premier Morawiecki powiedział, że jednym z najważniejszych wyzwań, które przed nami w Polsce, to jest ochrona powietrza. Ja się w całości pod tym podpisuję. W całości. Ale zapowiedział realizację również programu, który się nazywa Program Czyste Powietrze i powiedział już w 2018, że w ciągu najbliższych 10 lat, czyli do 2018, a powiedzmy do roku 2029, żeby już się nie czepiać, wydamy na ten cel 103 miliardy złotych. Łatwo policzyć, że to jest troszeczkę ponad 10 miliardów złotych. Ja kiedyś na którejś z komisji to już podnosiłem, że na ten cel przez rok 2019, 2020 wydano, czy zakontraktowano, łącznie ze środkami innymi, pieniędzy na poziomie 2,5-3 miliardów złotych. Znacząco mniej niż 10 miliardów rocznie, a to w ciągu dwóch lat. No to szukam w budżecie pozycji, w budżecie państwa pozycji na wydatki pod tytułem Program Czyste Powietrze. Otóż w budżecie państwa na ten cel, państwo pewnie to wiecie doskonale, jest dokładnie 0 złotych. Zero. Pieniądze się znajdują w planie finansowym takiej instytucji, która się nazywa Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. No ale szukam tych 10 miliardów słynnych, łącznie z innymi projektami, które jakoś by się zazębiały. Otóż okazuje się, że w planie finansowym na ten cel jest przewidzianych tylko 1,7 mld zł. Z punktu widzenia wyzwania, przy którym stoimy i z punktu widzenia tego, co deklarował premier, to się ma nijak do rzeczywistości. Projekt w wszystkich pozycjach, gdzie jak będziecie szukać wydatki na ten cel, znajdziecie 1,7 mld zł. więcej nie ma. To jest kolejny z wielkich, sztandarowych projektów realizowanych przez ten rząd. To jest to niby powód do dumy i zadowolenia, choć właściwie kolejny obszar pod tytułem pustosłowie i propaganda. Już na koniec, żeby nie przedłużać, o kolejnych obszarach nie chcę jakoś mówić. Są takie pozycje, koledzy wspominali, wydatków na budżecie państwa, które są do końca niejasne i niezrozumiałe. Na przykład kwoty przeznaczone na zakup spółki PGE-EJ, czyli spółki, która została otworzona przez 3 czy 4 podmioty, PGE, Tauron bodajże, KGHM, nie pamiętam kto jeszcze, do tego, żeby wybudować w Polsce pierwszą elektrownię jądrową. Projekt komercyjny, przez rzeczywiście 6 lat zamrożony. Minister klimatu i środowiska przyznał się w końcu po kolejnych pytaniach, że rząd zamierza dokonać zakupu tej spółki, od kupu od w sumie samego siebie, bo przecież to są akurat te spółki, które wymieniłem, skontrolowane przez rząd. To są spółki skarbu państwa, więc zastanawiam się po co to robić. Po co wydawać dziesiątki, setki milionów, nie wiem ile, bo to jest tajemnica. Nie wiem dlaczego pieniądze publiczne, do pana ministra się pytam, dlaczego wydatki publiczne są objęte w jakiejkolwiek obszarze konzulą tajemnica. Ja chcę wiedzieć, ile chcecie wydać na ten cel. Ile wydacie pieniędzy publicznych tak naprawdę na pomoc dla spółek energetycznych, które mają poważne problemy finansowe z powodu złego zarządzania, po prostu złego zarządzania, fatalnego, ludzi niekompetentnych, których wstawiliście na stołki, którzy sobie nie radzą, którzy doprowadzili do tego, że w Polsce mamy najdroższą energię w Unii Europejskiej i którzy doprowadzili do tego, że wszystkie spółki mają naprawdę bardzo złą kondycję finansową. Chcecie im pomóc w taki sposób? Nie mówcie, że będziecie budować elektrownię jądrową. Nie mówcie, bo naprawdę ten poziom propagandy w to już dzieci nie wierzą. Panie senatorze. Kończę. Panie marszałku, zmierzam do pana. Bardzo dobre zakończenie. Dziękuję bardzo. 11 minut. Rzeczywiście, jak czytam ten budżet, to mam wrażenie, że propaganda łamana przez niekompetencja. Dziękuję. Dziękuję.