Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Bogdan Zdrojewski o stratach i zarządzaniu wodami na Odrze

Bogdan Zdrojewski o stratach i zarządzaniu wodami na Odrze

Bogdan Zdrojewski mówił o trudnościach oszacowania strat po katastrofie ekologicznej na Odrze i o problemach w systemie zarządzania wodami. Podkreślił, że proces renaturalizacji i oczyszczania rzeki potrwa dekady, a obecne dane nie pozwalają na pełną kalkulację kosztów.

Ocena strat i perspektywa czasowa


Dyskutował o konieczności przeprowadzenia pełnej renaturalizacji Odry i o ryzyku wtórnego zanieczyszczenia, gdy zalegające na dnie organizmy zaczną się rozkładać. Zwrócił uwagę na zagrożenia związane ze wzrostem fosforu i azotu oraz na to, że pojawienie się ryb z dopływów nie oznacza zakończenia procesu zatrucia. Ostrzegł, że odbudowa życia biologicznego może potrwać 20-30 lat i że nie potrafimy dziś policzyć, ile organizmów zostało zniszczonych; odwołał się też do szacunków Polskiego Związku Wędkarskiego, których sam nie powtarzał.

Szkody gospodarcze i turystyczne


Wskazał na rozległą działalność gospodarczą nad Odrą - spływy, wycieczki, gastronomię i hotelarstwo - oraz na sezonowość przychodów w turystyce. Zwrócił uwagę, że utrata jednego miesiąca aktywności może oznaczać znikome przychody za cały rok i że przewidziane wypłaty (m.in. 80 milionów) będą tylko częściową rekompensatą dla poszkodowanych.

Nawadnianie upraw i dostęp do informacji


Podkreślił problem związany z nawadnianiem upraw korzystających z wód Odry i z pozwoleniami wodnoprawnymi - wskazał, że informacje o ilości pozwoleń posiadają Wody Polskie, ale z pewnych powodów są one utajniane. Z tego powodu część strat związanych z rolnictwem pozostaje nieoszacowana.

Krytyka struktury zarządzania wodami i finansowania


Skrytykował rozwiązania wprowadzone ustawą z 2017 roku, tworzącą scentralizowany organizm zarządzający wodami z jednego miejsca, i przypomniał swój wniosek o jej odrzucenie. Porównał to do zarządzania wszystkimi drogami z jednego centrum i zwrócił uwagę na problem zakładanej samofinansowalności. Przypomniał też, że początkowo Wody Polskie miały nie mieć dotacji budżetowej, a dopiero zmiany w 2020/2021 to skorygowały. Zasygnalizował również, że plan finansowy Wód Polskich na ten rok został przyjęty przez parlament na wniosek rządu z wynikiem finansowym ujemnym - 1,7 mld przychodów, 1,4 mld wyda...

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dziękuję bardzo. Proszę o zadanie pytania pana senatora Zdrowiewskiego. Mam dwa pytania do pana senatora. Przy okazji przygotowywania tej uchwały spotykał się pan z rozmaitymi instytucjami i z pewnością otrzymywał wstępne oczywiście informacje o stratach, które są wynikiem tej katastrofy. Czy można je już w chwili obecnej oszacować? Wiemy, że ponad 80 milionów trzeba będzie wypłacić. Będą to wypłaty tylko po części rekompensujące pewne straty. Ale oczywiście ta katastrofa wywiera wiele innych skutków. Można oszacować straty wynikające z tych śniętych ryb oczywiście. Ale to nie są jedyne. Czy można już w chwili obecnej wstępnie powiedzieć o jakichś widełkach tych kosztów, które wynikają z tej katastrofy? To jest pierwsze pytanie. I drugie pytanie. Patrząc na swoje wcześniejsze doświadczenia jako ministra i obecne jako senatora, porównując te dwa systemy, kogo by pan zdymisjonował w pierwszej kolejności patrząc na obecny system odpowiedzialności? Najpierw odpowiem o stratach, a potem raczej nie chciałbym się o dymisji wypowiadać. Powiem raczej o strukturze, o zarządzaniu. I o tym, jak oceniałem, gdy wprowadzano tą strukturę w Polsce. Straty są trudne do oszacowania, dlatego że dzisiaj w Odrze jest potrzebny przeprowadzony proces pełnej renaturalizacji. I proces, który jeszcze wynika z otrucia Odry, on się jeszcze tak de facto nie zakończył, mimo że wojewodowie niektórzy ogłaszają już komunikaty, że sytuacja jest opanowana. Nie zakończył się, dlatego że wszystkie te organizmy żywe, które zalegają na dnie rzeki, w momencie, gdy zaczną się rozkładać, a to się właśnie zaczyna, one będą generować do wody jakby zanieczyszczenie wtórne. To będzie na większej ilości fosforu, azotu, to wszystko razem na nowo będzie zatruwać rzekę Odrę. To, że się w jakimś miejscu Odry pojawia życie, to ono wynika z tego, że rzeka jest żywa, są dopływy i z dopływów ryby wpływają i one tam rzeczywiście się już pojawiają. Ale to nie znaczy, że proces zanieczyszczenia został już zakończony, bo jeszcze nie, bo jeszcze rzeka nie została oczyszczona. To nie znaczy, że potrafimy dzisiaj oszacować straty, bo nawet jak przyjmiemy, nawet ten skrajnie negatywny wariant, że ona na całym odcinku została zanieczyszczona, to nie potrafimy jeszcze dzisiaj oszacować, ile organizmów żywych zostało zniszczonych i jakie są koszty renetoralizacji rzeki. Zwłaszcza, że to będzie trwało w latach. To nie zakończy się proces w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat. To będzie 20-30 lat. Proces odbudowy wszystkiego życia biologicznego w takim wymiarze, w jakim ono istniało przed zanieczyszczeniem. Są gatunki, które tam były odbudowywane przez ostatnie lata i one zostały również przy okazji zatrucia rzeki zniszczone. To jest z tego punktu widzenia ciągle trudne do oszacowania. Przedstawiciele Polskiego Związku Wędkarskiego mówią nawet o setkach, a nawet miliardach złotych, więc ja nie chcę tych kwot powtarzać, ale to jest tylko jedna część, bo druga część dotyczy ludzi prowadzących działalność gospodarczą. Wokół Odry zbudowano naprawdę bardzo dużo, rozległy już system działalności gospodarczej, spływów, wycieczek, naprawdę tej części, która dotyczy korzystania z uroków Odry. Naprawdę jest już sporo gastronomii, hotelarzy. I ta wielkość jest znacząco, czy ta pomoc, czy te straty są znacząco większe niż 80 milionów złotych przewidziane na ten cel, dlatego że my wszyscy wiemy, że mamy do czynienia z pewnym sezonowością, zwłaszcza w obszarze dotyczącym turystyki. Turystyka funkcjonuje dwa miesiące. Jeżeli w Lubuskim zabrano i w Zachodniopomorskim, i częściowo na Dolnym Śląsku również zabrano przynajmniej jeden miesiąc działalności turystycznej, to ci ludzie mają straty, które pokrywali, przychody, które wystarczały na funkcjonowanie przez cały rok, z dwóch miesięcy. Dzisiaj nie będą mieli 50% przychodu, więc absolutnie znowu problem do doszacowania. Kwestia nawadniania upraw, które były i były pozwolenia wodnoprawne wydawane na nawadnianie upraw, korzystanie z wód od ryd do nawadniania. Tam również ten obszar nie został doszacowany i nikt nie potrafi do końca policzyć, bo ja nie wiem, ile tych pozwoleń wodnoprawnych wydano. Znaczy jedna instytucja to wie, ta instytucja się nazywa Wody Polskie, a z jakichś powodów te informacje są ciągle tam utajniane. To po pierwsze. Po drugie w części dotyczącej zarządzania wodą w Polsce. W 2017 roku ta ustawa była zgłoszona w Sejmie, tworząca jeden gigantyczny organizm zarządzający instytucją. Ja wtedy jako poseł zgłosiłem wniosek o odrzucenie tej ustawy w pierwszym czytaniu w całości, bo w Polsce jest ponad 53 tysiące rzek, setki tysięcy zbiorników wodnych, różnego rodzaju, mniejszych, większość stawów, piętrzeń i tak dalej, tysiące kilometrów infrastruktury obwołowań przeciwpowodziowych, setki tysięcy, dziesiątki tysięcy infrastruktury hydrotechnicznej. I ktoś wpadł na taki genialny pomysł, że będzie tym wszystkim zarządzał z jednego miejsca z Warszawy. Więcej, ten ktoś wpadł na pomysł, że to się będzie samofinansować, że poprzez pobieranie opłat za korzystanie z wody będzie się to samofinansować, samoutrzymywać. To trochę, żebym miał znaleźć jakiś porównywalny przykład, to tak jakby powiedzieć, że wszystkimi drogami w Polsce będzie zarządzać ktoś z jednego miejsca. Tak się nie dzieje przecież. Mamy Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, mamy Zarząd Dróg Wojewódzkich, Zarządy Powiatowych, Zarządy Dróg Gminnych. Mamy to rozdzielone zupełnie świadomie, bo to nie jest zarządzalne z jednego miejsca. Ale pojawia się jeszcze problem opłat, bo w trakcie pracy nad ustawą, tak już potem zmieniono, że już było jasne, że pieniądze, które są potrzebne na funkcjonowanie wód polskich, będą za małe. Ale zapisano jeszcze w 2018 roku, że te Wody Polskie nie będą miały dotacji budżetowej. Zmieniono w 2020 dopiero, w 2021. Jakie jest stan faktyczny w części finansowania? Otóż plan finansowy wód polskich w tym roku jest przyjęty przez parlament na wniosek rządu z wynikiem finansowym ujemnym. 1,7 mld przychodów, 1,4 mld wydatków, 3,5 mld im brakuje. Na pokrycie tylko bieżącej działalności. Podobnie było w ubiegłym roku. Ta instytucja została rozbudowana o wielu stanowisk dyrektorskich. Tak jak powiedziałem, Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej z 7 podniesionych do 11 regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej utworzono 52 zarządy zlewni. Wszędzie dyrektorzy, sekretarki, samochody, obsługa. Natomiast nie ma pieniędzy już na otrzymanie. Więc jeżeli miałbym coś z nim robić, to bym w pierwszej kolejności zmienił zarządzanie. I wszystkich tych, którzy doprowadzili do tej sytuacji takiej patologicznej, podziękowałbym, bo wszyscy łącznie ponoszą odpowiedzialność za ten obszar. Dziękuję bardzo. Dziękuję.