Bogdan Zdrojewski o edukacji: jak przygotować dzieci na 2036–2040
Bogdan Zdrojewski mówił o konieczności przemyślenia systemu oświaty i o przygotowaniu dzieci na szybkie zmiany technologiczne i cywilizacyjne, które będą widoczne w latach 2036–2040. Zajął stanowisko krytyczne wobec cząstkowych projektów programowych i przestrzegł przed opóźnianiem startu edukacji sześciolatków.
Bogdan Zdrojewski przeprosił za dygresję, podkreślił jednak, że odpowiedzialność za najmłodsze pokolenie obliguje parlamentarzystów, rząd, rodziców i nauczycieli do myślenia długoterminowego. Zwrócił uwagę, że dziś podejmowane decyzje muszą być antycypowane z perspektywy lat 2036–2040.
Mówił, że projekt, który trafił do izby, jest cząstkowy i wyalienowany od krytycznej oceny obecnych programów, które jego zdaniem są zbyt sztywne i nieelastyczne. Przyznał, że zwiększanie kompetencji administracyjnych może być uzasadnione, ale nie wtedy, gdy odbywa się to kosztem innych podmiotów, na przykład samorządów.
Zdrojewski sprzeciwił się bezrefleksyjnemu przenoszeniu rozwiązań z innych krajów, takich jak Finlandia czy Singapur, argumentując, że nie są one automatycznie zastosowalne w rodzimych warunkach. Ostrzegał przed efektem opóźnienia rozwoju dziecka, jeśli system edukacyjny będzie przesuwał start nauki na później.
Wskazywał na inicjatywy młodzieżowe, jak Szkoła 2.0, jako źródło pomysłów i postulował częstsze pytanie młodych o to, jak wyobrażają sobie szkołę przyszłości. Postulował większy nacisk na naukę współpracy, kooperacji i umiejętność wyszukiwania i interpretowania informacji, zamiast wbijania pamięciowych dat.
Kontekst i odpowiedzialność
Bogdan Zdrojewski przeprosił za dygresję, podkreślił jednak, że odpowiedzialność za najmłodsze pokolenie obliguje parlamentarzystów, rząd, rodziców i nauczycieli do myślenia długoterminowego. Zwrócił uwagę, że dziś podejmowane decyzje muszą być antycypowane z perspektywy lat 2036–2040.
Ocena projektów i programów
Mówił, że projekt, który trafił do izby, jest cząstkowy i wyalienowany od krytycznej oceny obecnych programów, które jego zdaniem są zbyt sztywne i nieelastyczne. Przyznał, że zwiększanie kompetencji administracyjnych może być uzasadnione, ale nie wtedy, gdy odbywa się to kosztem innych podmiotów, na przykład samorządów.
Podejście do wzorców zagranicznych
Zdrojewski sprzeciwił się bezrefleksyjnemu przenoszeniu rozwiązań z innych krajów, takich jak Finlandia czy Singapur, argumentując, że nie są one automatycznie zastosowalne w rodzimych warunkach. Ostrzegał przed efektem opóźnienia rozwoju dziecka, jeśli system edukacyjny będzie przesuwał start nauki na później.
Rola młodych i kompetencje przyszłości
Wskazywał na inicjatywy młodzieżowe, jak Szkoła 2.0, jako źródło pomysłów i postulował częstsze pytanie młodych o to, jak wyobrażają sobie szkołę przyszłości. Postulował większy nacisk na naukę współpracy, kooperacji i umiejętność wyszukiwania i interpretowania informacji, zamiast wbijania pamięciowych dat.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Bogdan Zdrojewski: Apel o egzekwowanie obowiązku szczepień
Bogdan Zdrojewski o stanie wyjątkowym i krytyce praktyk na granicy
Bogdan Zdrojewski: Postuluje egzamin z biologii, chemii, fizyki
Bogdan Zdrojewski pyta o druk banknotów i wybór banków
Bogdan Zdrojewski: Komisja rekomendowała odrzucenie ustawy
Bogdan Zdrojewski broni kompetencji Senatu ws. ratyfikacji
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Senat RP
Tomasz Grodzki otwiera wystawę o Robercie Schumanie
Bogdan Borusewicz
Bogdan Borusewicz o nominacji Karola Nawrockiego i badaniach IPN
Alicja Zając
Alicja Zając popiera przesunięcie wdrożenia e-doręczeń
Leszek Miller
Leszek Miller o Bidenie, sporze Airbus–Boeing i aferze mailowej
Lewica
Krzysztof Gawkowski ostro krytykuje rząd za utajnione posiedzenie
Maciej Wąsik
Maciej Wąsik krytykuje wniosek i apeluje przeciw nienawiści
Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoka Izbo, ja od razu na wstępie przeproszę, że wykroczę poza materię ustawy. Nieznacznie, ale jednak wydaje mi się, że pretekst do tego jest nadzwyczajny, a odpowiedzialność za dzieci, za to najmłodsze pokolenie po prostu tego wymaga. Wszyscy obserwujemy, jak świat się zmienia, jak bardzo się zmienia. Od strony technologicznej, cywilizacyjnej, sposobów komunikacji, także zapotrzebowania na określone kompetencje. Nie możemy być wobec tego obojętni, musimy to obserwować nie tylko w Polsce, w Europie, ale także na świecie. To jest nasz obowiązek jako parlamentarzystów, to jest obowiązek rządu, to jest obowiązek rodziców, nauczycieli, krótko mówiąc wszystkich, w różnym stopniu, ale wszystkim. Chcę zwrócić uwagę, że dzisiejszy sześciolatek, który trafia do systemu edukacyjnego, tego przedszkolnego i szkolnego, wtedy, kiedy będzie rozpoczynać to naprawdę dorosłe życie, to będziemy mieli rok 2036, 2040, jak świat będzie wtedy wyglądał. My musimy to antycypować. Musimy dziś mieć wyobraźnię, jaki powinien być efekt systemu edukacyjnego dnia dzisiejszego w roku 2035, 2046, 2040. Mam wrażenie, że to, co otrzymujemy w postaci cząstkowych rozwiązań, nijak się ma do antycypowania przyszłości, antycypowania sytuacji. Ja od razu powiem, nie jestem ortodoksyjnym przeciwnikiem powiększania kompetencji w taki sposób, aby nie odbywało się to kosztem innych podmiotów, w tym na przykład samorządów. Uważam, że to, co pan minister powiedział, mogłoby wyglądać w skutku tak, że tu w Senacie rozpatrujemy projekt, zmiany dotychczasowych programów ministra, po to, aby były elastyczniejsze, łatwiejsze w realizacji, bardziej transparentne dla odbiorców, z tymi regułami, o których mówiliśmy w komisji. Ale otrzymujemy projekt cząstkowy, wyalienowany od tej nawet negatywnej oceny obecnego stanu rzeczy, czyli programów, które, jak rozumiem, są zbyt sztywne, niepojemne, nieelastyczne i nie dające właściwych narzędzi do realizacji polityki. Ale po kolei. Jeżeli chodzi o system oświaty, my musimy mieć swój model. Jestem przeciwnikiem takiej tezy, aby szukać na świecie najlepszych, najbardziej optymalnych modeli. Pokazuje się czasami Finów, czasami Singapur. Modele może nieskrajne, ale bardzo nowoczesne. Powiedzmy sobie od razu szczerze, że ani jeden, ani drugi nie jest do zastosowania w naszych warunkach, w naszych okolicznościach z różnych powodów. Od razu dodam, że ten model singapurski jest tak skrajnie różny od tego, co mamy w myśleniu o oświacie w chwili obecnej, że aż razi. Z tym podstawowym elementem, że kraje, które mają najsprawniejsze systemy edukacyjne z punktu widzenia rozwoju technologii, zaczynają wprowadzać dzieci w edukację w drugim, trzecim roku życia. A my proponując, żeby zejść na szósty rok, koniec końców zamknęliśmy tę możliwość, spychając dzieci w ten system edukacyjny niezwykle opóźniony. Co to znaczy? Opóźnienie dzieci w rozwoju. Dzieci rozwijają się dziś szybciej niż rozwijały się 100 lat temu. Wymagają szybszych, bardziej adekwatnych narzędzi edukacyjnych. Jeżeli nie są w systemie edukacyjnym, uczą się na własną rękę, bo się uczą. Z rodzicami albo z wykorzystaniem telewizji, internetów, różnych rzeczy. Nie na trzepaku już. Nie na trzepaku. Dla mnie ważne jest, że jak patrzę na część tych programów, wymieniam je, aktywna tablica, godność, niepodległość, bezpieczeństwo plus, etc. Znajduję tam wszystko, ale nie wyprzedzenie czasu. Znajduję tam wszystko, ale nie odpowiedzialność za przyszłość. Znajduję tam wiele dotyczących takich bardzo fundamentalnych i często wartościowych elementów, jak wiedzy o przeszłości, ale zdecydowanie nie przygotowania na przyszłość. Na to chcę zwrócić uwagę. Spoglądam na rozmaite inicjatywy zarówno tych młodych ludzi, tych, którzy zaczynają dopiero studiować, albo są jeszcze wcześniej, w szkole średniej, licealnej, inicjatywy takie jak Szkoła 2.0. I widzę, że dzieci więcej rozumieją z tego, jak będzie świat wyglądać za 15 lat, niż ci, którzy odpowiadają dziś za oświatę. Ja bym tych młodych, zdolnych i z wyobraźnią, i już z wiedzą, po prostu częściej pytał. Pytał się także, o jakiej szkole myślą, marząc o swojej przyszłości. Dziś nie powinniśmy mieć dylematu, czy pamięć, czy umiejętność. Wbijanie w umysły naszych dzieci kolejnych dat na pamięć, na pamięć, na pamięć rozmija się kompletnie z możliwościami technicznymi, z możliwościami tymi, które tkwią w obszarze świata cyfry. I generalnie rzecz bądź ważniejsze jest, aby umieć tą datę znaleźć, a przede wszystkim nauczyć się w szkole ją interpretować. Wiedzieć, co z historii wynika. Jak można wykorzystać zjawiska, zdarzenia, determinizm, determinizm historyczny do wyjaśnienia tego, co się w przyszłości może zdarzyć na skutek zdarzeń dnia dzisiejszego. Wyobraźnia. Ja muszę powiedzieć, że patrzę na Ministerstwo Oświaty od 1989 roku, bo to jest taka obserwacja niezwykle aktywna, z wyrazem współczucia. Nie wiem, czy Państwo wiedzą, ale w ciągu tych 30 lat mamy 21. pierwszego ministra oświaty, oświaty czy edukacji, czy edukacji i nauki. Najkrótce, o ile pamiętam, był minister Legutko chyba niecałe trzy miesiące. Najdłużej to było chyba trzy osoby. Katarzyna Hall, minister Handke i pani Zalewska. To cztery lata mniej więcej. Jak można zbudować coś niezwykle pozytywnego w tak szybko zmieniających się warunkach także odpowiedzialności personalnej? Wydaje mi się, że każda odpowiedzialność rządu, który ma możliwość sprawowania mandat przez jednak dłuższy czas, nie powinna się koncentrować na zmianie nazw ministerstwa, zakresów kompetencji, tylko tego, co będzie oznaczało przygotowanie dzieci do, krótko mówiąc, wyzwań XXI wieku, w tym wspomnianym przeze mnie w 1936-1940 roku. Na co bym dzisiaj liczył, czy stawiał, czy apelował do ministerstwa? Po pierwsze, aby uczyć dzieci współpracy, aby uczyć dzieci kooperowania, aby jak najwięcej zajęć było skierowanych na to, aby można wzajemnie kooperować, bo w tej chwili najważniejsze sukcesy świata technologicznego wynikają ze współpracy. Współpracy międzynarodowej, współpracy międzyludzkiej, współpracy różnych ośrodków. Współpraca, kooperacja. Kolejna rzecz, eliminować z systemu edukacji homofobicznych nauczycieli. Tych, którzy wykluczają, nie rozumieją, nie są w stanie zaakceptować różnorodności w poglądach, przekonaniach, talentach, etc. A ja odczuwam od czasu do czasu przez wypowiedzi, że homofobiczny pedagog będzie przez ministra chroniony. Druga kwestia, wrażliwość ekologiczna. Młodzi ludzie są wrażliwi ekologicznie, ale trzeba doprowadzić do systemu, w którym edukacja w tej materii będzie prowadzić do profesjonalizacji w tej materii. Rozumienia zjawisk w świecie, które z tą ekologią są związane. Nie, związane dzieci jest związany temat. Dla mnie bardzo istotne jest, aby szkoła rozwijała talenty, a więc była zróżnicowana. I akceptowała zróżnicowanie. Fizyczne dzieci, umysłowe dzieci, aby zajęcia z WF-u, czy zajęcia praktyczne, czy zajęcia jakiekolwiek inne dawały szansę rozwinąć najważniejsze talenty, najważniejsze predyspozycje, najważniejsze umiejętności, a nie wyrównywać je do jakiegoś jednego wzoru czy modelu. Bo to prowadzi droga do katastrofy. Ja patrzę na dzieci poprzez szansy, ale też poprzez zagrożenia. Wiem, tu odrobinę polityki, jak jeden z ważnych polityków powiedział o polskim narodzie. Szary naród najpierw, a potem głupi, a potem kupi. Ja chcę o dzieciach powiedzieć, że dzieci lubią bajki. Ale powinny wiedzieć, że to, co im się przedstawia, to jest właśnie bajka, to jest ta nierealna rzeczywistość. Jeżeli będziemy dzieciom wciskać bajki jako prawdę, to zrobimy im wielką szkodę. To zrobimy im wielką krzywdę. Ale chcę podkreślić, że zrobimy krzywdę państwu. Zrobimy krzywdę narodowi. My musimy być za oświatę, naukę naprawdę odpowiedzialni, naprawdę otwarci i naprawdę skuteczni, ale też szanować pewną różnorodność. Dziś, jakbym miał się opowiadać, patrząc na ten projekt ustawy, to uważam, że dziś szansą dla szkoły w Polsce, nie w Singapurze, nie w Finlandii, nie we Francji, jest różnorodność. Te modele powinny być jak najbardziej już elastyczne. Zaufać samorządom i dać im szansę modyfikowania części, przynajmniej elementów systemu edukacyjnego, bo oni dobrze widzą, jak wygląda rynek pracy i zmieniający się świat. I jak najdalej od polityki, jak najdalej od ideologii, jak najdalej od propagandy, jak najdalej od opinia, jak najbliżej faktów. Chcę zwrócić uwagę także, że mamy gigantyczny wzrost zapotrzebowania na taką świadomość dotyczącą samej osoby i ich predyspozycji. Ważna jest psychologia, ważna jest wiedza o medycynie, o profilaktyce, o tych wszystkich elementach, które będą decydowały, ile te dzieci będą żyć. Jak będą się komunikować z lekarzami, pielęgniarkami, jak będą reagować na rozmaite sygnały dotyczące ich organizmu. Ja na tym bym się też chciał skupić i o tym też powiedzieć, bo to są poszczególne segmenty odpowiedzialności za przyszłość dziecka, za jego zdrowie, za kompetencje, za umiejętność współpracy z innymi ludźmi i też postulowałbym od razu zacieśnianie, a nie pękanie pomiędzy systemem oświaty, za który odpowiada samorząd, a tym, co się dzieje już w nauce. Znam kilka eksperymentów zabiegania o to, aby uczelnie szybciej docierały do licealistów. Bardzo dobrze. Aby ta kooperacja była coraz bardziej otwarta i aby nawzajem się wzmacniać. Jak usłyszałem w Nowym Ładzie, że jednym z najważniejszych elementów Nowego Ładu będzie podział wiedzy, historia Polski, historia świata, to muszę powiedzieć, że nie dowierzałem. Znaczy my tak długo walczyliśmy, aby nie być sami, aby być w Europie, światem cywilizowanym, światem zachodu, a teraz chcemy doprowadzić do sytuacji hermetyzowania nas w samej wiedzy? Dla mnie niebywałe. Muszę powiedzieć, że odpowiedzialność nas tu w Senacie sprowadza się do tego, aby te perspektywy, które są najistotniejsze dla młodego pokolenia, były otwierane, a nie zamykane. I aby w przypadku światy się nie spierać, tylko współpracować. I aby dzieci były chronione, a nie napastowane przez polityków. Dziękuję bardzo. Dziękuję bardzo, panie senatorze.