Bogdan Zdrojewski: Orzeczenie TK zagraża suwerenności i obywatelom
Bogdan Zdrojewski w wystąpieniu skrytykował orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego i ostrzegł przed jego długofalowymi skutkami dla suwerenności państwa oraz praw obywateli. Podkreślił pierwszeństwo Konstytucji i stwierdził, że premier, który skierował to pytanie do Trybunału, powinien podać się do dymisji.
- Zdrojewski mówił, że pod pozorem obrony suwerenności podważa się fundamenty niepodległości. Zaznaczył, że to kluczowy problem wynikający z obecnej sytuacji politycznej i orzeczeń odnoszących się do przynależności do Unii Europejskiej.
- Mówca przypomniał, że kwestia pierwszeństwa Konstytucji była rozstrzygana przez Trybunał Konstytucyjny w 2010 roku. Zwrócił uwagę, że skierowanie pytania o pierwszeństwo Konstytucji wobec traktatów do Trybunału podważa oczywistą zasadę i wskazał, że w jego ocenie premier powinien w tej sprawie podać się do dymisji.
- Zdrojewski podkreślił, że orzeczenia TSUE oraz opinie międzynarodowych instytucji powstały na wnioski obywateli i miały służyć ochronie niezawisłości sędziowskiej i praw poszkodowanych. Zwrócił uwagę, że chodziło o gwarancje autonomii instytucji państwa i ochronę praw obywatelskich.
- Mówca ocenił, że decyzja Trybunału jest groźna, dewastująca i nie służy państwu na przyszłość. Apelował, by Senat wypowiadał się jednoznacznie, dając nadzieję obywatelom na demokratyczną przyszłość Polski w ramach rodziny europejskiej. Wystąpienie było dedykowane jego wnuczce i miało charakter troski o przyszłe pokolenia.
Ważne przesłanie o suwerenności
- Zdrojewski mówił, że pod pozorem obrony suwerenności podważa się fundamenty niepodległości. Zaznaczył, że to kluczowy problem wynikający z obecnej sytuacji politycznej i orzeczeń odnoszących się do przynależności do Unii Europejskiej.
Pierwszeństwo Konstytucji i odpowiedzialność premiera
- Mówca przypomniał, że kwestia pierwszeństwa Konstytucji była rozstrzygana przez Trybunał Konstytucyjny w 2010 roku. Zwrócił uwagę, że skierowanie pytania o pierwszeństwo Konstytucji wobec traktatów do Trybunału podważa oczywistą zasadę i wskazał, że w jego ocenie premier powinien w tej sprawie podać się do dymisji.
Rola instytucji europejskich i ochrona obywateli
- Zdrojewski podkreślił, że orzeczenia TSUE oraz opinie międzynarodowych instytucji powstały na wnioski obywateli i miały służyć ochronie niezawisłości sędziowskiej i praw poszkodowanych. Zwrócił uwagę, że chodziło o gwarancje autonomii instytucji państwa i ochronę praw obywatelskich.
Konsekwencje dla przyszłości państwa i apel o jasne stanowisko Senatu
- Mówca ocenił, że decyzja Trybunału jest groźna, dewastująca i nie służy państwu na przyszłość. Apelował, by Senat wypowiadał się jednoznacznie, dając nadzieję obywatelom na demokratyczną przyszłość Polski w ramach rodziny europejskiej. Wystąpienie było dedykowane jego wnuczce i miało charakter troski o przyszłe pokolenia.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Bogdan Zdrojewski: Ustawa o sporcie wypełnia luki dla młodzieży
Bogdan Zdrojewski o dystansie Polski od UE i kosztach tej polityki
Bogdan Zdrojewski o stypendiach: ratowanie karier młodych talentów
Bogdan Zdrojewski pyta o los projektów ws. praworządności
Bogdan Zdrojewski pyta o rozwiązanie kwestii art. 346 traktatu
Bogdan Zdrojewski chwali nowelizację i pyta o dynamikę imigracji
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia: Wyrok Trybunału to wstęp do wyjścia z UE
Leszek Czarnobaj
Leszek Czarnobaj o raporcie NIK i kompromitacji opozycji
Zygmunt Frankiewicz
Zygmunt Frankiewicz zgłosił przyjęcie poprawek 1, 3, 5, 7-17, 19-33
Ewa Matecka
Ewa Matecka: Krytyka wydatkowania Funduszu Sprawiedliwości
Agnieszka Kołacz-Leszczyńska
Agnieszka Kołacz-Leszczyńska broni Wałbrzycha i krytykuje praktyki
Marcin Bosacki
Marcin Bosacki: Ostrzeżenie przed wypychaniem Polski z UE
Transkrypcja
Pani Marszałek, Wysoki Senacie, dzisiejsze swoje wystąpienie będę dedykować wnuczce, która nie ma jeszcze trzech lat, Łucji. Głównie z tego powodu, że nie będę mówić ani o traktacie, ani o tej naszej propozycji, tylko o skutkach, jakie na przyszłość wywiera to orzeczenie, obecny stan rzeczy i przed czym chcemy przestrzec, aby zagwarantować jaśniejszą przyszłość. To jest kwestia odpowiedzialności. Wyraźnie chcę podkreślić coś, co było ważnym zdaniem w 2009 roku, następnie w 2010. I brzmiało ono tak, Traktat Lizboński to nie są rozwiązania, które komukolwiek odbierają podmiotowość. Powiedział to prezydent Lech Kaczyński. My dziś patrzymy na to, co dzieje się z tym traktatem, z naszą przynależnością do Unii Europejskiej, z wielkim, dramatycznym niepokojem. Pod pozorem obrony suwerenności podważa się fundamenty niepodległości. I to jest najważniejsze przesłanie, jakie wynika z obecnej sytuacji politycznej. To, czy nie ma sprzeczności pomiędzy Konstytucją a traktatami Unii Europejskiej, rzeczywiście jest dyskutowalne. Natomiast przypomnę, że Trybunał Konstytucyjny tą kwestię w 2010 rozstrzygnął. I to wówczas, kiedy nikt po stronie politycznej nie podważał suwerenności tej instytucji, jej niezależności i także kompetencji. Druga rzecz dla mnie bardzo ważna i na niej się na moment zatrzymam. Bo ważne jest, skąd wzięło się pytanie premiera Morawieckiego skierowane do Trybunału Konstytucyjnego. Pytanie, jeżeli je uprościć brzmiało, co jest ważniejsze, Konstytucja czy traktat. Ja uważam, że jeżeli premier pyta, zadaje takie pytanie Trybunałowi Konstytucyjnym, a wszyscy na tej sali wiemy, jaka jest odpowiedź, to powinien podać się do dymisji. Bo bez względu na to, czy ktoś skończy szkołę prawną, czy ma dobrą maturę, wie o pierwszeństwie Konstytucji. Natomiast wyraźnie chcę podkreślić, że kierowanie tego pytania do Trybunału Konstytucyjnego z czegoś wynikało. Z chęci zbudowania sytuacji, w której nasza przynależność do Unii Europejskiej na bazie określonych traktatów jest po prostu podważana. I teraz ważne dlaczego. Co w tych traktatach, czy w orzeczeniach, na przykład takich instytucji jak TSUE, może się nie podobać? To jest najważniejsze pytanie. I proszę zwrócić uwagę, że ani TSUE, ani Komisja Wenecka na zaproszenie ministra spraw zagranicznego o rządu PiS, jakby nie było, ani żadna inna instytucja nie zbudowała ani orzeczenia, ani opinii, ani sugestii sama z siebie. Czyniła to za każdym razem na wniosek obywatela Rzeczpospolitej. Albo poszkodowanego, albo zaniepokojonego, albo chcącego pewną kwestię wyjaśnić. Oczekiwano, krótko mówiąc, skorzystania z możliwości pomocy. O co w związku z tym była ta walka przed tymi instytucjami? Walka o suwerenność, podkreślam, o suwerenność instytucji państwa polskiego. A więc to się nie podoba. Walka o niezawisłość sędziowską. To jest kwestia, która jest przedmiotem już kilku bardzo istotnych orzeczeń. Obrona obywateli poszkodowanych przez rozmaite instytucje państwa polskiego. To się nie podoba. Czyli nie podobają się de facto prawa obywateli Rzeczpospolitej. I trzeba o tym powiedzieć wprost. Szukanie także gwarancji dla autonomii naszych instytucji, instytucji państwa jeszcze wciąż demokratycznego. Mówię o tym wszystkim z troską, bo ja nie wchodzę w szczegóły samego orzeczenia. Byłem przekonany, że ono takie będzie. Ale wchodzę przede wszystkim w polemikę z tymi, którzy twierdzą, że uzasadnienie jest, czy mieści się w polskiej racji stanu. Nie mieści się. Jest wbrew polskiej racji stanu. To uzasadnienie, które słyszeliśmy wczoraj i które uzasadniało nasz dystans do instytucji Unii Europejskiej. Nieakceptowalny. Padł tu głos przeciwko temu naszemu oświadczeniu de facto, który brzmiał mniej więcej tak, jak pamiętam, żeby Senat nie zajmował się polityką. Mi ręce opadły. Jak Senat ma się nie zajmować polityką, to czym ma się zajmować? Uprawą ogórków, marchewki? Uprawiamy tu politykę. Przede wszystkim po do, aby bronić niepodległości, suwerenności państwa polskiego. Aby w tym państwie obywatelom żyło się lepiej, łatwiej i bezpieczniej. Aby nie tracili swoich uprawnień także w obronie swojego interesu prawnego. Takiego lub innego. Ja chciałbym, żeby Senat w tej materii wypowiadał się jednoznacznie. Przede wszystkim z jednego ważnego powodu. Aby ci, którzy na nas patrzą z coraz większą wątpliwością, mieli nadzieję. I mówię nie o Unii Europejskiej, tylko o Polakach, o rodakach. Aby oni nie tracili nadziei, że za te 5, 10, 15 lat Polska będzie demokratyczna i nie w układzie warszawskim, tylko w Unii Europejskiej. Ja wiem, że ten układ warszawski brzmi bardzo patriotycznie, bo jest tam Warszawa. Ale on nie miał nic wspólnego z naszym interesem, naszą racją stanu. A właśnie Bruksela, choć nie Warszawa, brzmi dużo lepiej jako adres naszej przynależności do rodziny europejskiej. I tego musimy bronić. Jeszcze raz podkreślę. To, co jest przedmiotem mojego wystąpienia dziś, to nie analiza orzeczenia Trybunału. Nie analiza czy podważanie jakości tej instytucji w dniu dzisiejszym. Czy nie wzmacnianie naszego głosu w tym oświadczeniu. Mój głos jest przede wszystkim po to, aby dowieść, że wczorajsza decyzja nie służy państwu polskiemu na przyszłość. Jest groźna, jest dewastująca, jest niepokojąca, z poważnymi, nieokreślonymi dziś skutkami. I że źródłem tej decyzji w pierwszej kolejności są orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości, różnych instytucji europejskich, które są w interesie obywateli państwa polskiego. I że decyzję Trybunału Konstytucyjnego, taką czy inną, w orzeczeniu, jakie zapadło, wywołał premier, który pytał, co jest ważniejsze. Jeszcze raz podkreślam, jeżeli nie powinien podać się do dymisji. My, Polacy, obywatele, z pewnością wiemy. Konstytucja jest na pierwszym miejscu. Pomimo tego, że podpisał się tam Aleksander Kwaśniewski. Jest ważniejsza od przepisów unijnych, ale nikt tego nie kwestionuje. My tylko uważamy, że Traktat Lizboński, ratyfikowany przez śp. Lecha Kaczyńskiego, obowiązuje. I pod nim podpisał się nie tylko Lech Kaczyński, tylko większość naszych rodaków. Polacy się pod tą ratyfikacją podpisali. Oni wyrazili zgodę na to, aby przepisy unijne w określonym stanie, w określony sposób działały i oddziaływały także na naszą rzeczywistość. I nie może być tak, że komuś się to nie podoba w określonych sytuacjach, w związku z tym będzie nas spróbować wyprowadzić z rodziny europejskiej. I Senat dzisiaj w tym swoim oświadczeniu stwierdza, że jest instytucja. Mam nadzieję, że tak będzie. Że jest instytucja, która widzi zagrożenia, jakie płyną z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, które zapadło wczoraj. Dziękuję bardzo. Bardzo dziękuję.