Zgłoś uwagi

Senator Barbara Zdrojewska - Wystąpienie z dnia 03 czerwca 2020 roku.

Drugie czytanie projektu uchwały w sprawie roli mediów publicznych w wyborach prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Brak odpowiedniej wtyczki Adobe Flash Player

Ściągnij
34 wyświetleń
0

Stenogram

Senator Barbara Zdrojewska:

Pani Marszałek! Wysoka Izbo!

Ja przede wszystkim chciałabym zgłosić wniosek przeciwny do odrzucenia i poprosić o zwołanie dzisiaj posiedzenia połączonych komisji w sprawie wniosków, które wpłynęły. Były chyba jakieś poprawki.

Odnosząc się do wypowiedzi pana senatora Jackowskiego, który mówi o jakiejś słabości Senatu, to chciałabym powiedzieć, że kształt obecnych mediów… Mieliśmy obiecywane na samym początku… Nie wiem, czy państwo pamiętacie, że w 2016 r., kiedy następowały zmiany w mediach, otrzymaliśmy informację od ówczesnego ministra, że sytuacja się zmieni, że będzie złożona ustawa, która dokładnie określi sposób finansowania telewizji itd., itd. Do dzisiaj nie doczekaliśmy się tej ustawy i nie jest to wina Senatu, tylko jest to wina braku woli politycznej. Mówię o tym dlatego, że myślę, iż akurat w sprawie mediów w tej kadencji nie mamy sobie nic do zarzucenia, ponieważ Senat wreszcie zajął się poważnie problematyką mediów, poddał tę problematykę publicznej dyskusji, doprowadził do ujawnienia różnego rodzaju dokumentów i umieszczenia ich w przestrzeni publicznej.

Na ostatnim posiedzeniu, poświęconym Trójce… Przyniosłam państwu jeszcze jeden dokument i zacytuję go tym senatorom, którzy nie wiedzą jak straszne rzeczy się dzieją w mediach, do jakich sytuacji dochodzi. Być może dla niektórych jest to normalna sytuacja, ale dla wszystkich tych, którzy chcieliby, żeby media były niezależne od jakichkolwiek nacisków, rzeczy takiego typu, jak te, które zaraz państwu przedstawię, są po prostu niedopuszczalne. W każdym kraju w Europie, gdyby tego typu SMS-y wyszły na powierzchnię, dyrekcja takiej instytucji zostałaby natychmiast zwolniona. Ja przypomnę, że to nie jest tak, że pan dyrektor Kowalczewski został odwołany. Nie, on złożył rezygnację, ale nadal pracuje w Trójce. To pierwsze, co chciałam powiedzieć. On nie został odwołany… To znaczy został odwołany, ale po swojej rezygnacji, na swoją prośbę. Pani dyrektor Kamińska pracuje nadal.

Proszę posłuchać jeszcze raz, to są informacje, które były przedstawione na posiedzeniu komisji kultury, ale może nie wszyscy je znają. To jest np. tego typu korespondencja – to są oczywiście fragmenty, to pochodzi z telefonów osób, które otrzymywały polecenia – „Cześć, Ewa, niech redaktor Marcin Łukawski zrobi drugie podejście do przeglądu prasy i uwzględni wywiad z JK. Mówi ciekawe, mocne rzeczy. Bardzo pilne”. Odpowiedź: „Dzisiaj audycję poprowadzi Marcin Pośpiech. Przekażę mu naturalnie”. Nie wiem, co prawda, co w tym jest takiego naturalnego, że się poleca włączenie jakiejś sprawy do przeglądu prasy. „Jasne, Pośpiech. Wywiad jest w «Gazecie Polskiej»”. Tak że to są polecenia dotyczące umieszczenia w przeglądzie prasy i zwrócenia uwagi na wywiad z prezesem Kaczyńskim.

Są takie przypadki, które mogą tylko budzić rozbawienie, np. to, że nie można uderzać w producentów mięsa i że nie podoba się kierownictwu zbitka „mięso” i „antybiotyki”. I mamy tego typu… No, pada tam, że tego typu zbitka jest niefortunna, że trzeba to zmienić i uregulować.

Następna sprawa: „Zaprosić trzeba jutro rzecznika praw dziecka”. To polecenie zaproszenia rzecznika praw dziecka. Ciekawa jestem, czy rzecznik praw obywatelskich też byłby tak z góry narzucany w Trójce.

„O Babicach – to miejscowość – bez długów. Ma być miło, nie mówić, że są zadłużeni”. To znaczy tam, w Babicach. „Na pewno nie może być gość z rejestru długów”. Ale informacja o temacie, o gościach została wysłana wczoraj i dziennikarz się tam tłumaczy, że gość z rejestru długów mówi, że sytuacja seniorów się poprawiła od czasu 500+. Odpowiedź: „Nie zmienia to faktu, że nie zgadzają się na takie ujęcie Dnia Babci”. Czyli nie można mówić o miejscowości w kontekście długów. Jakie są tego przyczyny polityczne, to już nie będziemy dzisiaj wyjaśniali.

Następny przykład: „Kuba chce publicystów”. „Jakich?”. Odpowiedź: „Warzecha i ktoś. Łukasz Warzecha prezentuje światopogląd liberalny, jako drugiego gościa weźmiemy kogoś o poglądach socjalnych z «Gazety Polskiej». Tomasz Sakiewicz, Dorota Kania albo Katarzyna Hejke”. Tak wygląda dobór publicystów w programach informacyjnych czy publicystycznych radia publicznego, w ten sposób się to określa. Goście są ustalani, ale to nie prowadzący, nie dziennikarze ustalają gości. Są też polecenia, co robimy albo czego nie robimy. Dyrektor: „Nie robimy manifestacji klimatycznej, decyzja prezesa. Robimy za to Czajkę”. „A przepraszam, co z Czajki?”. „Awaria”.

No, to jest odpowiedź dla tych osób, które tutaj wielokrotnie mówiły, w jaki sposób przedstawia się w negatywnym kontekście np. prezydenta Warszawy, on chyba wtedy jeszcze nie był kandydatem, bo to jest data styczniowa. Za to pada: nie robimy manifestacji klimatycznej. To jest dowód na polityczne decyzje podejmowane przez władze medium publicznego. To oczywiście było przedstawiane na posiedzeniu komisji poświęconym Trójce. Nie było na to żadnej reakcji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, a Rada Mediów Narodowych odpisała nam, że regulamin nie pozwala jej zająć się naszym wnioskiem o odwołanie dyrektorów.

Jest nawet przykład tego typu: „Trzeba zrobić Bieg Piastów, bo tam jest ekipa z Jedynki”. Czyli radio kręci, bo tam jest ekipa z Jedynki; wiadomo, kogo obsługuje ekipa z Jedynki. Albo taki mail – to już jest dla pana senatora Szweda – który był wysłany do wszystkich dziennikarzy, właściwie wszyscy go dostali: „Wprowadzamy zasadę niepublikowania jednostronnych opinii ugrupowań politycznych”. Wydawałoby się, że to super. „Jeśli zdarza się, że np. w Sejmie opozycja krytykuje działania rządu, to czekamy z publikacją materiału do czasu dogrania kolejnej strony”. Czyli, jeżeli jest krytyka rządu, to czekamy i dogrywamy, żeby koniecznie była odpowiedź, bo nie może być krytyki rządu bez odpowiedzi. A czy w drugą stronę to też działa, że jak jest np. krytyka Trzaskowskiego, to musi być odpowiedź Trzaskowskiego? Nie, czegoś takiego nie ma, mówi się tylko o osobach z rządu.

Pamiętajmy, że biuro programowe radia rozlicza z czasu antenowego przedstawicieli partii politycznych. Wypowiedzi prezydenta, premiera, przedstawicieli kancelarii prezydenta i kancelarii premiera, ministrów, wiceministrów, rzecznika rządu, rzeczników ministerstw nie są w tym zestawieniu liczone jako głosy partii rządzącej. Teraz wiemy, w jaki sposób są liczone te czasy antenowe. Wypowiedzi tych wszystkich polityków, których mamy przyjemność – lub nie – słuchać w radiu, polityków pochodzących z obozu rządowego, nie są wliczane w ten czas antenowy. Te materiały będą do wglądu, my je upublicznimy. Dostaliśmy te materiały od Trójki. Myślę, że to powinno osoby, które wiedzą, o co chodzi i jak to wygląda, bulwersować i że to powinno skłonić Krajową Radę Radiofonii i Telewizji do natychmiastowego działania w tej sprawie. Niestety, jak słyszeliśmy dzisiaj, rada nic nie może i niczego nie zrobi – tak przynajmniej zrozumiałam dzisiejsze wystąpienie pani Bochwic.

Chciałabym na koniec powiedzieć, Szanowni Państwo, że to nie jest tylko tak, że jakieś osoby wykonują pewne zadania, są postawione na odcinku mediów, prezes Kurski, prezes Kamińska czy inne osoby wykonujące tego typu zadania… Za to odpowiedzialne jest Prawo i Sprawiedliwość. To państwo rządzicie, to państwo wysyłacie tych ludzi do mediów. Ja przypominam, że mamy do czynienia z sytuacją, w której już nawet panu prezydentowi Dudzie zaczął przeszkadzać pan prezes Kurski. Zaczął na tyle przeszkadzać, że doszło do przesilenia, słynnego spotkania i pan prezes Kurski został nawet usunięty na chwilę z zarządu mediów. W zarządzie tym zasiadała pani Paczuska. Jak wiemy, po kilku tygodniach pan prezes Kurski wrócił, pani Paczuska została usunięta z zarządu i w tej chwili pan Kurski znowu zarządza telewizją. Czy z drugiego siedzenia, czy z pierwszego, to wszystko jedno, w każdym razie dalej rządzi. Przykre jest to, że tak został potraktowany prezydent RP w tej sytuacji. Państwo tego nie widzą, państwo nie zwracają na to uwagi, państwo mówią, że się w mediach nic nie dzieje, że w ogóle nie dochodzi do upartyjnienia, do propagandy, do ręcznego sterowania, a ja to panu udowadniam, Panie Senatorze, tym, co tu jest napisane. To jest ręczne sterowanie mediami z zewnątrz, to jest ręczne sterowanie. Myślę, że kiedyś przyjdzie taki czas, że będzie jakaś komisja śledcza na ten temat, dlatego że takie rzeczy są niedopuszczalne. Może nie są to rzeczy, które mogą podlegać jakimś sankcjom karnym, ale to są rzeczy skandaliczne, niedopuszczalne moralnie. Coś takiego po prostu nie może się dziać w mediach publicznych. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Czytaj więcej

Umieść film na stronie
Oceń senatora
Ocena
2.3
Pozycja w rankingu:
78
Liczba głosów: 6
Pliki cookies w naszym serwisie
Informacji zarejestrowanych "cookies" używamy m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do potrzeb użytkowników. Możesz zmienić ustawienia dotyczące "cookies" w swojej przeglądarce internetowej. Jeżeli pozostawisz te ustawienia bez zmian pliki cookies zostaną zapisane w pamięci urządzenia. Zmiana ustawień może ograniczyć funkcjonalność serwisu.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.