Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Iwona Kozłowska alarmuje o tragediach w DPS i braku personelu

Iwona Kozłowska alarmuje o tragediach w DPS i braku personelu

Iwona Kozłowska mówiła o sytuacji w zakładach opiekuńczo-leczniczych, zakładach pielęgnacyjno-opiekuńczych i domach pomocy społecznej podczas pandemii. Zajęła stanowisko krytyczne wobec niedoszacowania, braków personelu, sprzętu oraz braku wsparcia psychologicznego dla załóg i podopiecznych.

Największe problemy w placówkach


W wystąpieniu podkreśliła, że mieszkańcy tych jednostek to osoby o bardzo wysokim ryzyku, a przed pandemią placówki były niedoszacowane i brakowało personelu medycznego. Jako skutki wskazała największe ogniska zachorowań i „tragedie”, przytaczając przypadki pojedynczych pielęgniarek opiekujących się kilkudziesięcioma osobami oraz lekarzy pracujących na skraju wyczerpania.

Braki sprzętu i społeczne wsparcie


Zwróciła uwagę na chroniczny brak maseczek, środków dezynfekcyjnych i kombinezonów oraz na fakt, że to często lokalne społeczności i pracownicy zabezpieczali potrzeby placówek. Wskazała, że Polacy szyli i dostarczali maseczki, a pracownicy sami przygotowywali środki dezynfekujące, by móc prowadzić opiekę.

Opóźnione wytyczne i rola dyrektorów


Krytykowała opóźnienia w wydawaniu wytycznych, co zmuszało dyrektorów domów pomocy społecznej i zakładów opieki długoterminowej do samodzielnego podejmowania decyzji dotyczących ochrony podopiecznych. Podkreśliła, że brak jasnych instrukcji utrudniał skoordynowaną reakcję na kryzys.

Iwona Kozłowska — klatka z wystąpienia: Iwona Kozłowska alarmuje o tragediach w DPS i braku personelu (17.09.2020)

Opieka psychologiczna i osoby w domach


Zwróciła także uwagę na brak opieki psychologicznej dla personelu i dla podopiecznych, wskazując na psychikę jako jeden z kluczowych problemów. Poprosiła o informacje na temat aktualnej strategii wobec tych jednostek oraz wobec 200 tysięcy osób przebywających w domach pod opieką ośrodków pomocy społecznej, których dostęp do opieki lekarza rodzinnego jest bardzo utrudniony.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Szanowna Pani Marszałek, Wysoka Izbo, Panie Ministrze. Zakłady opiekuńczo-lecznicze, zakłady pielęgnacyjno-opiekuńcze, domy pomocy społecznej to placówki, w których przebywają osoby o bardzo wysokim ryzyku. Już przed pandemią niestety jednostki te były bardzo niedoszacowane, brakowało tam personelu medycznego. A pandemia uwidoczniła to w drastyczny sposób. To właśnie w tych placówkach dochodziło do największych tragedii. To tam było najwięcej zachorowań, to tam było najwięcej problemów. Zdarzały się sytuacje, kiedy pielęgniarka sama opiekowała się kilkudziesięcioma osobami. Lekarz na skraju wyczerpania, sam chory na COVID, nie był w stanie już niczego zrobić dla siebie, ale robił wszystko dla podopiecznych, dla chorych. I w końcu sam znalazł się w szpitalu na oddziale zakaźnym. Tych tragedii można by było tu przytaczać co niemiara, ogromną ilość. Ale tylko i wyłącznie dzięki, dzięki temu, że samorząd i załoga domów pomocy społecznej, zakładów opieki długoterminowej była tak zdeterminowana, że potrafiła sobie z tym poradzić. Brakowało maseczek. Skąd te maseczki były? Po prostu. To Polacy dostarczali do DPS-ów maseczki, które szyli własnymi rękami. Nie było środków dezynfekujących. Skąd były te środki? To sami pracownicy przygotowywali te środki, mieszając różne płyny, żeby można było wydezynfekować ręce. Brakowało również kombinezonów. Nie było niczego i nie było wytycznych. To sami dyrektorzy decydowali o tym, co będą robić w zakresie opieki nad swoimi podopiecznymi, nad pacjentami. Ponieważ wytyczne przychodziły z ogromnym opóźnieniem. I cóż z tego? Co z tego się dalej wydarzyło? Jaki z tego wniosek? A wniosek jest taki, że też personel nie miał opieki psychologicznej. Kiedy rozmawiałam z dyrektorami tych placówek, pytałam, jak sobie radzicie. Największy problem to była właśnie psychika. Psychika załogi i psychika podopiecznych. W tej sytuacji chciałabym się dowiedzieć nie tylko o to, jaka jest w tej chwili strategia w stosunku do tych jednostek, ale również do 200 tysięcy osób samochód przebywających w domach pod opieką ośrodków pomocy społecznej, których dostęp do opieki lekarza rodzinnego jest bardzo utrudniony. Dziękuję bardzo. Dziękuję.