Marzena Machałek w wystąpieniu z 23 kwietnia 2014 r. ostro skrytykowała propozycję zmiany ustawy o systemie oświaty dotyczącą wprowadzenia asystenta nauczyciela. Twierdziła, że argumenty o działaniu "dla dobra dziecka" są pozorne, a zmiany prowadzą do zwolnień i obniżania jakości edukacji.
Najważniejsze zarzuty
Marzena Machałek zarzuciła, że wiele zmian wprowadzanych przez rząd od 2007 roku przynosi szkody polskiej edukacji i że dobro dziecka nie jest tu istotne.
Kwestia asystenta nauczyciela
Wskazała, że pomysł wprowadzenia asystenta ma rzekomo dać pracę zwalnianym nauczycielom, ale w praktyce oznacza przekształcenie osób zatrudnionych na kartę nauczyciela w pracowników niższej kategorii – "nauczycieli drugiej kategorii".
Skala zwolnień i wykorzystanie niżu
Mówiła o zwolnieniu blisko 7 tysięcy nauczycieli w ubiegłym roku i kilku tysiącach w latach poprzednich oraz podkreśliła, że istniejący niż można wykorzystać dla podniesienia jakości edukacji, a nie do redukcji etatów.
Decyzja należy do rodziców
Zwróciła uwagę, że zamiast udawać naprawę systemu, należy pozostawić rodzicom wybór, czy posłać dzieci do danej szkoły, i nie sprowadzać zmian do haseł "dla dobra dziecka".
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Panie Marszałku, Wysoka Izbo, Pani Minister. Rzeczywiście zasmucające jest to, że osoby, które po pierwsze uzasadniają ten projekt zmiany ustawy o systemie oświaty, a teraz uzasadniają swoje poparcie dla poprawek, cały czas odmieniają przez przypadki dobro dziecka. Że dla dobra dziecka robi się to, to i to. A tak naprawdę zupełnie tu nie jest istotne dobro dziecka. Właściwie każda zmiana, która jest od 2007 roku wprowadzana przez rząd PO-PSL, przynosi szkody polskiej edukacji. Mówi się, że po to chcecie wprowadzić asystenta nauczyciela, by dać pracę zwalnianym nauczycielom. Czyli wpierw zwalniacie, czy to prawda, 7 tysięcy nauczycieli blisko w zeszłym roku, kilka tysięcy w poprzednim, po to, żeby ci nauczyciele, którzy wcześniej byli zatrudnieni na kartę nauczyciela, teraz dostali pracę jako asystenci. Czyli to jest właśnie to rozwiązanie dla dobra. Zwalnianie nauczycieli z karty i zatrudnianie ich jako asystentów. Jest niż, ale można sytuację niżu wykorzystać dla dobra szkoły, dla podniesienia jakości edukacji, a nie z jednej strony wyrzucać nauczycieli na bruk, albo później proponować, że będzie asystentem nauczyciela, czyli nauczycielem drugiej kategorii. Czy jest możliwe? Proszę mi odpowiedzieć, taka sytuacja, że w danej rzeczywiście szkole nauczyciele zwalniani, którzy byli zatrudnieni na karcie nauczyciela, od przyszłego roku będą zatrudniani jako nauczyciele asystenci. Czy jest to możliwe i czy takie wypadki przewidujecie? I czy to jest właściwie ta idea, która ma temu służyć? Tak naprawdę trzeba pozostawić wybór rodzicom, czy mają dzieci posłać do szkół, a nie udawać, że się coś naprawia. Dziękuję bardzo. Dziękuję, panie poseł.