Andrzej Maciejewski broni raportów NIK-u i sprawozdania 2015
Andrzej Maciejewski w Sejmie odniósł się do sprawozdania NIK za 2015 rok i bronił rzetelności raportów oraz pracy pracowników tej instytucji. Zajął stanowisko, że dokumenty są profesjonalne, a ich podważanie ma charakter polityczny.
Główna teza
Andrzej Maciejewski podkreślił, że mówi o sprawozdaniu za 2015 rok i o pracy 1600 pracowników instytucji wydającej raporty. Zwrócił uwagę, że podczas jego pracy w Sejmie nikt wcześniej nie zakwestionował raportów NIK-u.
Ocena jakości raportów
W wystąpieniu wskazał, że nigdy nie miał problemów z dostępem do raportów ani z ich jakością. Przypomniał, że Komisja Samorządowa przyjęła sprawozdanie i pozytywnie oceniła pracę instytucji.
Polityczne tło i obawy
Zaznaczył, że 2015 był rokiem wyborczym i ostrzegł przed instrumentalnym wykorzystywaniem raportów do politycznych ataków. Odniósł się również do audytu rządu oraz do sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego i kwestionowania wyroków przez niektórych aktorów politycznych.
Apel o uczciwość
Zaapelował o przyzwoitość i uczciwość polityków, podkreślając, że winni powinni ponosić konsekwencje, a politycy powinni umieć spojrzeć sobie rano w lustro. Zakończył wystąpienie wezwaniem do rzetelnej oceny pracy ekspertów i szacunku dla instytucji.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Pani Marszałek, Panie Prezesie, Wysoka Izbo. My jako posłowie Kukiz 15 mamy pewien komfort. Taki psychologiczny komfort, bowiem nie byliśmy wcześniej w Sejmie, nie rządziliśmy, rządziło PO-PSL, dzisiaj rządzi Prawo i Sprawiedliwość. A mówimy o sprawozdaniu za rok 2015. Nie mówimy o ocenie Prezesa, tylko mówimy o sprawozdaniu z pracy 1600 pracowników instytucji, która wydaje raporty. Jak dobrze pamiętam, przez ostatni prawie już rok naszej bytności w Sejmie, młodej w Sejmie, nie słyszałem ani razu, może się mylę, proszę mnie poprawić, aby ktokolwiek zakwestionował jakikolwiek raport NIK-u. Czy to z Platformy, czy PSL-u, czy też z Prawa i Sprawiedliwości. Więcej. Kiedy był słynny audyt rządu, to Prawo i Sprawiedliwość posiłkowały się raportami NIK-u. Za bardzo to się nie trzyma całości, bo albo raporty są takie lipne, albo to wszystko jest drętwo zszywane. Bo trzeba powiedzieć uczciwie, ja już dzisiaj powiem teraz jako szef Komisji Sejmowej Samorządu, gdzie dużo mam do czynienia z raportami NIK-owskimi, z pracownikami NIK-u, z dyrektorami, zastępcami. I mając jeszcze porównanie innych ministerstw, to powiem tylko tyle. Nigdy nie miałem żadnego problemu ani z dostępem do raportów, ani też jakość o tych raportów. Co więcej, jak dobrze wiemy, to nasza Komisja Samorządowa także przyjęła sprawozdanie z tegoż pracowniku za rok 2015. Mówię o tym roku, bo to jest rok wyborczy, proszę Państwa. To jest rok wyborczy. I tak naprawdę, jak to jest mizerne, to i polityczne, a u nas w Kukiz na tym mamy duże uczule, nie proszę mi uwierzyć, to musi naprawdę, czy może łatwo podpaść każdemu. A to, co już powiedziałem na początku, żadne ze stron ani razu nie zakwestionowała żadnego z raportów. I profesjonalizmu, jakości i merytoryki. Podkreślam to po to, aby wyraźnie podkreślić, że mówimy o sprawozdaniu za rok 2015, mówimy o pracy ludzi, specjalistów, fachowców, a mówię to i podkreślam, bo jak wszyscy dobrze wiemy, co się dzieje wokół Trybunału Konstytucyjnego. To o tej instytucji słyszymy. To tu są kwestionowane wyroki, sytuacja wokół tego wszystkiego. Jeżeli prezes zgrzeszył, to dlaczego każemy instytucje, organ konstytucyjny? Jeżeli prezes zgrzeszył, popełnił błąd, ma ponieść konsekwencje, karę, koniec, kropka. Tu nie ma wątpliwości. To jest jednoznaczne i jasne. Sumując, ja chciałbym, żeby obok przyzwoitości polityk miał też uczciwość i czyste serce. A przede wszystkim miał świadomość tego, że rano warto uczciwie spojrzeć w lustro, wiedzieć, że się zrobiło dobrze i mogę patrzeć innym w oczy. Dziękuję bardzo. Dziękuję bardzo Panie Kośle.