Mirosław Maliszewski o ubezpieczeniach rolnych: krok ewolucyjny
Mirosław Maliszewski wyjaśniał założenia nowelizacji dotyczącej ubezpieczeń upraw i zwierząt gospodarskich. Zadeklarował poparcie dla projektu, podkreślając, że to zmiana ewolucyjna, która może zwiększyć powszechność systemu, ale nie rozwiąże wszystkich problemów.
Najważniejsze punkty
System ubezpieczeń funkcjonuje od 2004 roku i ma dawać rolnikom możliwość ochrony przed zdarzeniami losowymi. Nowelizacja wprowadza powrót ubezpieczeń pakietowych, które kiedyś stosowano, a następnie zrezygnowano na rzecz ubezpieczenia od jednego ryzyka.
Zakres ryzyk i alternatywy
Maliszewski przywołał katalog zdarzeń takich jak deszcz nawalny, klęska gadubicia, przymrozki wiosenne czy susza. Wskazał też na alternatywne zabezpieczenia techniczne - instalacje zraszające, siatki przeciwgradowe i systemy nawadniania - które bywają efektywniejsze, lecz droższe.
Finansowanie i ograniczenia systemu
Omówił napięcie między trzema oczekiwaniami - budżetem państwa, rolnikami oczekującymi odszkodowań i firmami ubezpieczeniowymi. Przypomniał wcześniejsze zmiany dopłat i stawek, m.in. podnoszenie dopłat z 50% do 65% oraz zwiększanie możliwości budżetowych.
Wątpliwości co do skuteczności
Zaznaczył obawy, że nowelizacja może nie być rewolucją - to raczej pilotaż i przyczynek do dalszych prac. Skuteczność będzie zależała od tego, ilu rolników przystąpi do systemu; im bardziej powszechny, tym niższe składki.
Stanowisko wobec projektu
Maliszewski zadeklarował poparcie dla projektu i zapowiedział dalszą pracę nad nim w komisjach, wskazując na konieczność obserwacji i ewentualnych przyszłych nowelizacji.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Pani Marszałek, Panie Ministrze, Wysoka Izbo. Ta nowelizacja jest którąś już z kolei, nie wiem czy nie dziesiątą, albo dziewiątą, dziewiątą albo dziesiątą od początku, kiedy ten system funkcjonuje. On powstał bodajże 12 lat temu, w 2004 roku. Była pierwsza ustawa o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich, która dawała rolnikom możliwość ubezpieczenia się od klęsk żywiołowych, które coraz powszechniej i wówczas i dzisiaj występują, i to zjawisko nasila się, występują na obszarach wiejskich. Katalog tych zdarzeń jest duży, od zjawisk, które mają marginalne znaczenie, jak na przykład deszcz nawalny, do zjawisk, które są powszechne, jak chociażby klęska gadubicia, klęska przymrozków wiosennych, czy bardzo powszechna w Polsce klęska suszy. Ten system umożliwia rolnikom ubezpieczenie swoich upraw, zwierząt gospodarskich od właśnie tych zdarzeń, opłacenia składek, ubezpieczenia w komercyjnych firmach ubezpieczeniowych i w przypadku utraty plonów, dochodów, otrzymania, odszkodowania. To jest jedna z metod zabezpieczenia się przed klęskami żywiołowymi. Inną metodą to są zabezpieczenia techniczne, jak instalacje zraszające, jak siatki przeciwgradowe, jak systemy nawadniania. Więc rolnicy mają tak naprawdę możliwość skorzystania z systemu bardziej skutecznego, tańszego albo bardziej efektywnego. I te systemy, dwa, funkcjonują powszechnie w obszarach wiejskich, ale nie tak powszechnie, jak byśmy sobie wszyscy tego życzyli, czyli jest większość upraw niestety przed tym chroniona. Wielu uważa, że lepszym zabezpieczeniem jest to zabezpieczenie techniczne. Wielu na to nie stać, bo to jest z reguły droższe, więc ubezpiecza się w towarzystwach ubezpieczeniowych. A jedni są też tacy, którzy nie ubezpieczają się, ani nie stosują zabezpieczeń technicznych i oczekują w sytuacjach skrajnych pomocy z budżetu państwa. Okazało się w praktyce w ciągu tych minionych lat, że ta pomoc nadzwyczajna z budżetu państwa z reguły była niewystarczająca. I ten sezon, ten rok dobitnie to pokazuje, bo ten sezon też obfitował w kilka zjawisk atmosferycznych. I warunki, jakie zostały zaproponowane rolnikom w formie tej pomocy nadzwyczajnej, są przez nich oceniane jako słabe, niewystarczające, niemożliwe do uzyskania, niemożliwe do akceptacji. Przypomnę to, że utrata plonu musi być na poziomie grubo ponad około 70%, czy utrata dochodów na poziomie 30%, więc jest powszechne niezadowolenie. Więc pewną alternatywą jest system ubezpieczeniowy. System ubezpieczeniowy, który w wielu krajach spełni podstawową rolę pomocy rolnikom w sytuacjach tragicznych, ale on też ma swoje ograniczenia. Wiemy wszyscy dobrze, że zbijają się tutaj jak gdyby trzy oczekiwania i możliwości. A więc z jednej strony mamy budżet państwa, który określa co roku i dysponuje jakąś kwotą, z reguły również niewystarczającą, kwotą do tego, aby wspomóc system, czyli dopłacać do składek. Występują sami rolnicy, którzy w przypadku wystąpienia kręski żywiołowe chcieliby otrzymać odszkodowanie pewnie takie samo jak poniesiona strata, a z reguły tak nie jest. No i występują też w tym systemie akurat firmy ubezpieczeniowe, które chciałyby jak najwięcej uzyskiwać składek, a jak najmniej płacić odszkodowani. Ten system w ciągu minionych lat ewaluował. Zmienialiśmy albo możliwość dofinansowania w formie dopłaty z 50% do 65%, albo podnosiliśmy maksymalne stawki proponowane przez Towarzystwo Ubezpieczeniowe zwiększaliśmy możliwości budżetowe, a nierzadko również zmienialiśmy same zasady. I ta ustawa dzisiejsza właśnie jest ustawą dotyczącą zmiany zasad, bo pojawiają się ubezpieczenia pakietowe, które notabene kiedyś już były. Wówczas uznaliśmy, że te ubezpieczenia pakietowe ze względu na wysoką potencjalnie kosztowność ze strony Towarzystw Ubezpieczeniowych powodowały, że ten system był niepowszechny i wówczas, kilka lat temu, zrezygnowaliśmy z niego na rzecz ubezpieczenia od jednego ryzyka. Dzisiaj powracamy do tego ubezpieczenia pakietowego. I z tego powodu są pewne wątpliwości, czy ten system na pewno będzie systemem sprawniejszym, lepiej działającym. Bo tak naprawdę wszystko zależy od tego, ilu rolników będzie w tym systemie uczestniczyło. Czym on będzie bardziej powszechny, tym on będzie też tańszy w formie składek. Bo będą się ubezpieczeni także ci, którzy nie mają pewności, że w ich gospodarstwie wystąpi ryzyko. Dzisiaj z reguły ubezpieczają się ci, którzy mają prawie taką pewność, w związku z czym Towarzystwa Ubezpieczeniowe są przygotowane na to, że będą musiały zapłacić odszkodowaniu. W związku z tym podnoszą składki, albo nie przedstawiają oferty. I czas pokaże, czy oczekiwanie rolników w tym zakresie, i czy ta nowelizacja, którą dzisiaj omawiamy, będzie spełniała oczekiwania. Ona spowoduje, że ten system będzie bardziej powszechny, przez to skuteczniejszy i tańszy dla rolników. Istnieje chyba uzasadniona obawa, że to nie jest zmiana rewolucyjna, która raptownie zmieni i poprawi działanie tego systemu, a bardziej jest to zmiana ewolucyjna, która będzie raczej pilotażem, czy przyczynkiem do tego, aby obserwować działalność tego systemu w kolejnych latach i oceniać jego skuteczność i być może przygotować jeszcze lepszą nowelizację. Ale w związku z tym, że ten system, czyli ubezpieczenia rolnicze, są bardzo ważne z punktu widzenia polskich gospodarstw, będziemy popierali ten projekt i dalej pracowali nad nim w komisjach. Dziękuję bardzo.