Roman Gierszewski o zleceniu opinii w sprawie Ambergold
Roman Gierszewski, biegły sądowy, zeznawał przed komisją śledczą w sprawie Ambergold i oświadczył, że będzie mówił szczerą prawdę. Opisał okoliczności powołania go na biegłego, sposób przekazywania akt oraz przyznał, że nie pamięta szczegółów kontaktu z prokuraturą.
- Roman Gierszewski, lat 68, ekonomista, został pouczony o obowiązku mówienia prawdy i o przysługujących mu prawach podczas przesłuchania; przesłuchanie było rejestrowane.
- Biegły wskazał, że otrzymał postanowienie prokuratury o wyznaczeniu go do wydania opinii (data w aktach wymieniona została jako 15 lutego 2011 roku) i że przed tym mógł otrzymać telefon od policji, jednak nie pamiętał szczegółów.
- Wyjaśnił, że akta przekazywano mu przez prokuraturę i policję, a opinie sporządzał w oparciu o te akta; dodał, że w ciągu roku wykonuje około kilkunastu opinii i mógł wykonać zleconą opinię po zapoznaniu się z dokumentacją oraz w określonym terminie.
- Poseł Krajewski pytał o wcześniejszą wiedzę świadka o sprawie oraz o to, czy prokurator Barbara Kijanko kontaktowała się z nim w celu ustalenia zakresu opinii; świadek nie potrafił przypomnieć sobie, czy taki kontakt miał miejsce i zaznaczył, że ewentualny kontakt mógł być telefoniczny. Komisja zaczęła odczytywać zakres pytań, które biegły miał zawrzeć w opinii.
Podstawowe dane świadka
- Roman Gierszewski, lat 68, ekonomista, został pouczony o obowiązku mówienia prawdy i o przysługujących mu prawach podczas przesłuchania; przesłuchanie było rejestrowane.
Przebieg powołania i kontakty z prokuraturą
- Biegły wskazał, że otrzymał postanowienie prokuratury o wyznaczeniu go do wydania opinii (data w aktach wymieniona została jako 15 lutego 2011 roku) i że przed tym mógł otrzymać telefon od policji, jednak nie pamiętał szczegółów.
Zakres i wykonanie opinii
- Wyjaśnił, że akta przekazywano mu przez prokuraturę i policję, a opinie sporządzał w oparciu o te akta; dodał, że w ciągu roku wykonuje około kilkunastu opinii i mógł wykonać zleconą opinię po zapoznaniu się z dokumentacją oraz w określonym terminie.
Pytania komisji i kwestie proceduralne
- Poseł Krajewski pytał o wcześniejszą wiedzę świadka o sprawie oraz o to, czy prokurator Barbara Kijanko kontaktowała się z nim w celu ustalenia zakresu opinii; świadek nie potrafił przypomnieć sobie, czy taki kontakt miał miejsce i zaznaczył, że ewentualny kontakt mógł być telefoniczny. Komisja zaczęła odczytywać zakres pytań, które biegły miał zawrzeć w opinii.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Sejm RP: Kontynuacja rozmów o Impulsach i cyberbezpieczeństwie
Zbigniew Bogucki: Prezydencki projekt uszczelnia 800+ dla Ukraińców
Jacek Kautę składa przyrzeczenie i opisuje karierę w MF
Sejm: ustawa Sądzie Najwyższym [8 stycznia 2025 r.]
Sebastian Chmieliński: Wojna, stres i zdrowie psychiczne w służbach
Jerzy Mejsztowicz przedstawia sprawozdanie o nowelizacji ustawy
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Krystyna Szumilas
Krystyna Szumilas: Apel o zachowanie starej podstawy programowej
Małgorzata Chmiel
Małgorzata Chmiel pyta o zwolnienia nauczycieli i koszty gmin
Andrzej Matusiewicz
Andrzej Matusiewicz popiera program modernizacji służby więziennej
Małgorzata Chmiel
Małgorzata Chmiel: Program nauczania to treści z PRL-u
Mirosław Suchoń
Mirosław Suchoń pyta o 600 mln zł w programie modernizacji
Jerzy Meysztowicz
Jerzy Meysztowicz pyta kto przygotował ustawę i krytykuje jej zasięg
Artykuły
Artykuł
Marzec 2025: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Luty 2008: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Czerwiec 2006: personel medyczny, podwyżki i napięcia płacowe
Artykuł
Październik 2008: personel medyczny, podwyżki i napięcia płacowe
Artykuł
Lipiec 2006: personel medyczny, podwyżki i napięcia płacowe
Artykuł
Listopad 2023: NFZ i szpitale w centrum sporu o ochronę zdrowia
Transkrypcja
Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Witam Państwa po przerwie. Dziękuję. Rozpoczynamy punkt drugi, przesłuchanie pana Romana Gierszewskiego, obiegłego sądowego w Sądzie Okręgowym w Gdańsku. Witam wszystkich ponownie. Na wyzwanie komisji stawił się pan, już dojdziemy do pana, pan Roman Gierszewski, zgodnie z treścią artykułu 11 d ustęp 1 ustawy o Sejmowej Komisji Śledczej w związku z 233 paragrafa kodeksu karnego, iż zeznając przed Sejmową Komisją Śledczą jest pan zobowiązany mówić prawdę i tylko prawdę. Zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy powoduje odpowiedzialność karną na podstawie artykułu 233 paragraf 1 kodeksu karnego, który przewiduje karę w postaci pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Czy pan Biegły zrozumiał pouczenie? Dziękuję bardzo. Zgodnie z treścią 11 oraz 17 ustawy o Sejmowej Komisji Śledczej pouczam o następujących prawach. Prawo do uchylenia się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli odpowiedź mogłaby narazić pana lub osobę dla pana najbliższą w rozumieniu 115 paragraf 11 kodeksu karnego na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skargowe. Prawo do odbyłowy zeznań, gdy jest pan osobą podejrzaną o popełnienie przestępstwa pozostającego w ścisłym związku z czynem stanowiącym przedmiot postępowania albo gdy za to przestępstwo został pan skazany. Żądanie, aby przesłuchano pana na posiedzeniu zamkniętym, jeżeli treść zeznań mogłaby narazić na hańbę pana lub osobę dla pana najbliższą w rozumieniu 115 paragraf 11 kodeksu karnego. Prawo do odmowy zeznań, co do okoliczności, na która ściąga się ciążący na panu obowiązek zachowania tajemnicy ustawowo chronionej w przypadkach określonych w przepisach ustawy o Sejmowej Komisji Śledczej. Prawo zgłoszenia wniosku o zarządzanie przerwy w posiedzeniu komisji. Prawo zwrócenia się z wnioskiem o umożliwienie swobodnego wypowiedzenia się w objętej przesłuchaniem sprawie. Niestosowne, nieistotne lub sugeruje treść odpowiedzi. Prawo złożenia wniosku o dokonanie czynności, które komisja może albo musi wykonać z urzędu. Prawo złożenia wniosku o wyłącznie członka komisji w trybie art. 5 lub 6 ustawy o Sejmowej Komisji Śledczej. Przypominam, że przebieg posiedzenia jest zrejestrowany za pomocą aparatury rejestrującej dźwięk i obraz. Czy pan Biegły ustanowił pełnomocnika? Nie, nie ustanowiłem. Dziękuję. Proszę o podanie imienia, nazwiska Biegły i zajęcia. Gierszewski Roman, lat 68, ekonomista. Dziękuję uprzejmie. Oświadczam, że dane dotyczące miejsca zamieszkania są znane komisji. Czy pan Biegły był prawomocnie skazany za składanie fałszywych zeznań lub oskarżeń? Nie, nie byłem składany. Proszę wszystkich o powstanie. Świadome znaczenia moich słów. Świadome znaczenia moich słów. I odpowiedzialności przed prawem. I odpowiedzialności przed prawem. Przyrzekam uroczyście. Przyrzekam uroczyście. Że będę mówił szczerą prawdę. Że będę mówił szczerą prawdę. Niczego nie ukrywając. Niczego nie ukrywając. Z tego, co jest mi wiadome. Z tego, co jest mi wiadome. Dziękuję bardzo. Czy pan Biegły chciałby skorzystać z prawa do swobodnej wypowiedzi przed zadawaniem pytań? Raczej nie. Dziękuję bardzo. Pan poseł Krajewski. Dziękuję bardzo pani przewodnicząca. Proszę świadka. Mam pytanie. Kiedy po raz pierwszy dowiedział się pan o dochodzeniu w sprawie Ambergold? Czy stało się to jeszcze przed tym, kiedy zwrócono się do pana o wydanie opinii w tej sprawie? Tak dokładnie. Panie pośle, to nie pamiętam. Ale wydaje mi się, że był jakiś telefon prawdopodobnie z policji. Czy bym się ewentualnie tego podjął. Ale nie pamiętam tego dokładnie. Potem otrzymałem postanowienie prokuratury o wyznaczeniu mi na Biegłego. Z tym, że czynności wszystkie prowadziła pani policjantka. A dlaczego podjął się pan zlecenia wykonania tej opinii w sprawie Ambergold? No po prostu podjąłem się chyba. No tak, ale jakby rozmawiano z panem telefonicznie i rozumiem, że pan uznał, że jest w stanie wykonać opinię dotyczącą firmy Ambergold. Tak, jestem w stanie wykonać tę opinię po zapoznaniu się z dokumentacją i w określonym czasie. Bo ja w ciągu roku wykonuję około kilkunastu opinii, czyli tutaj czas też grał odpowiednią rolę. A czy przed podjęciem się wykonania tej opinii w sprawie Ambergold uważał pan tę sprawę za standardową, porównywalną co do przedmiotu opinii z innymi sprawami, którymi pan zajmował się wcześniej jako biegły? To znaczy nie miałem żadnego pojęcia o tej sprawie z uwagi na to, że nie wiedziałem akt. Dopiero po obejrzeniu akt mogłem się zorientować o co chodzi. A czy kiedykolwiek przed 15 lutego 2011 roku, czyli datą wyznaczenia przez prokuraturę rejonową Gdańsk-Wrzeszcz pana jako biegłego do wydania opinii, wykonywał pan już jakieś opinie na zlecenie prokuratury rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz lub osobiście pani prokurator Barbary Kijanko? Osobiście na zlecenie pani Barbary Kijanko nie, ale na rzecz prokuratury i policji tak. A jak wyglądała ta współpraca z prokuraturą rejonową Gdańsk-Wrzeszcz i czy podobnie wyglądała w sprawie Ambergold jak we wszystkich innych sprawach? Po prostu przekazywano mi akta i w oparciu o te akta, które były wykonywałem opinie. To do tego dojdziemy. Jak wyglądało przekazywanie akt w sprawie Ambergold? Ale zaraz mówię do tego dojdziemy, bo chciałbym żebyśmy po kolei porozmawiali na temat tego jak wyglądały te relacje między prokuraturą rejonową, a panem jako biegłym sądowym. Czy pani prokurator Barbary Kijanko przed zleceniem panu wykonania tej opinii kontaktowała się z panem osobiście, by ustalić zakres opinii oraz termin jej wykonania? Pani Poś, nie pamiętam. Może był taki kontakt, ale nie pamiętam. Jeżeli był taki kontakt, to był na pewno tylko i wyłącznie telefonicznie. To chciałbym panu przeczytać jaki był zakres czynności zleconych panu przez panią prokurator Barbary Kijanko 15 lutego 2011 roku i prosiłbym pana o odpowiedź na pytania, które przedstawię. Panu zlecono wydanie na piśmie opinii zawierającej odpowiedzi na następujące pytania. Czy do każdej z umów z klientami zabezpieczonej w sprawie zostało zakupione złoto, a jeżeli nie, to z czego mają pochodzić środki na wypłatę oprocentowania? I w jaki sposób pan zamierzał odpowiedzieć na to pytanie? Proszę pana profesora, sprawa wygląda w ten sposób, że jeżeli chodzi o zabezpieczenie tych umów, to wyglądała sprawa w ten sposób, że ja poprosiłem panią policjantkę w momencie, kiedy otrzymałem zlecenia i kiedy pani policjantka przekazała mi akta, żeby pojechać na miejsce i zorientować się jak to w ogóle wygląda. I myśmy pojechali na miejsce do Ambergold z panią policjantką i okazano nam tam dokumenty dotyczące umów. To był taki segment z poukładanymi teczkami, chronologicznie chyba prawdopodobnie. Tych umów było kilka tysięcy. Z oświadczenia księgowe i z rozmowy wynikało, że w każdej teczce jest umowa. Są stosowne dokumenty zabezpieczające tą umowę, czyli jakieś dowody PZ związane z krustami. Z tego co pamiętam. Pytałem też o to, w jaki sposób będzie można sprawdzić, czy rzeczywiście to zabezpieczenie jest, czy nie. Odpowiedziano mi, że jeżeli uzyskam taką zgodę od pani prokurator, da mi takie pełnomocnictwo, to pan prezes Ambergold pojedzie ze mną do skarbca i okaże mi to. To jest po prostu, znajdowało się to w banku. Z tym, że bank tego nie przejmował jako złoto w sensie sprawdzał co tam jest, tylko to było prawdopodobnie na jakimś wózku. Tak ja zrozumiałem. Czyli to jest zdeponowane w tym sądzie. Czyli ja bym musiał w tym momencie, jakby to powiedzieć, zliczyć i zobaczyć co tam jest. Z tym, że oczywiście ja się na złocie nie znam, ale po tej wizycie rozmawiałem chyba z panią Kijanką, mi się mocno wydaje. I mówiłem, że coś takiego będzie, że mi będzie trudno ocenić, czy to rzeczywiście sztabka złota. Ale certyfikaty i ilości jestem w stanie wszystko spisać. Przepraszam Biegły, tylko pan Biegły zechciał powtórzyć. To znaczy tą informację, że pan to nazwał z pełnomocnictwem, postanowieniem oczywiście rozumiem panu chodziło, a nie z pełnomocnictwem prokuratora. Pan Biegły powiedział, że uzyskał odpowiedź, tylko ja nie to słyszałam, że w banku uzyskał odpowiedź, przecież jeżeli się stawi, pan użył określenia z pełnomocnictwem. Ale pełnomocnictwem, to znaczy pan prezes powiedział, że jeżeli pani prokurator da mi takie pełnomocnictwa do tego, żeby mógł wejść do banku, to w tym momencie on ze mną pojedzie. Pani Biegły, ale czy, rozumiem, że chodziło o postanowienia, no bo w prokuraturze... Nie, oczywiście, no w formie ustnej na pewno nie było, tego by nic nie przyjął. Chodzi, żebyśmy sprecyzowali, że nie chodziło o pełnomocnictwa, tylko o postanowienia, no bo w prokuraturze... No, znaczy, mnie przekazano, jeżeli będę miał odpowiednie pełnomocnictwo czy postanowienie, to jestem, to mnie po prostu pojadą ze mną do tego banku po to, żeby sprawdzić, ile i co tam jeżdżać. To może idźmy dalej, bo w tym postanowieniu było kilka czynności, które było zlecone panu jako biegłemu. Było następne pytanie, czy z dotychczas zawartych umów po okresie ich trwania, dokonane zostały wypłaty zgodnie z ich postanowieniami i z czego pochodziły środki z wypłat? W jaki sposób pan zamierzał odpowiedzieć na to pytanie ze strony prokuratury? Jakie czynności zamierzał pan wówczas wykonać? No, ja poprosiłem między innymi na piśmie wtedy, kiedy wypowiadałem się na temat brakujących dokumentów, żeby mi przekazano wykaz wszystkich rozwiązanych umów i dokumentację tych umów. I w oparciu o tą dokumentację tych umów bym ustalił, czy rzeczywiście było wszystko wykonane, czy nie. Rozumiem. Czyli pan potwierdzał, że nie było konieczności przesłuchiwania wszystkich osób, które miały wówczas podpisaną umowę z firmą Ambergold, a jedynie z tymi, które już były rozwiązane. Następne pytanie ze strony prokuratury było następujące. Czy spółka zawarła z konsumentami umowy pożyczki zgodnie z ofertą i na jakie kwoty? I w jaki sposób pan zamierzał ustalić te fakty? W oparciu o te teczki, które były w Ambergoldzie i w oparciu o specyfikacje wszystkich umów, żeby mieć i wiedzieć, że pokazano mi wszystkie umowy, to musiałbym to po prostu sprawdzić. I bym popatrzał do teczek, czy są te dokumenty, czy ich nie ma. Rozumiem. A jakie były dochody spółki w latach 2009-2010? W szczególności, czy dochody te były wystarczające na udzielenie z ich puli pożyczek zgodnie z ofertą? A jeżeli nie, to z jakich środków pochodziły pieniądze na wypłaty wynikające z umów pożyczek? To było też kolejne to pytanie prokuratury. Do tego poprosiłem o to, żeby mi przekazano sprawozdania finansowe sporządzone za rok 2009 i 2010, kompletne sprawozdania finansowe i inwentaryzację na dzień 31 grudnia 2009 i 2010. I to bym w tym momencie porównał ze sprawozdaniem finansowym. I kolejna rzecz to uczestniczenie w inwentaryzacji kasy, bo gotówka mogła być w kasie. Jeżeli chodzi o bank, to są wyciągi bankowe. Jeżeli chodzi o klucze, to inwentaryzacja banku. Rozumiem. A które w Pana ocenie z tych czynności, które również Pan wymienił, wymagały posiadania takiej specjalistycznej wiedzy? Specjalistycznej wiedzy? Charakterystycznej dla już konkretnych biegłych. Stwierdzenie, czy rzeczywiście to jest złoto w tych sztabkach. Rozumiem. Ale to już nie Pana specjalna. Nie, no mówię, bo Pan poseł pyta o specjalistyczną rzecz, nie? Tak. Tego, bo resztę to bym po prostu w oparciu o dokumenty ustalił. Rozumiem. A czy zlecając Panu wykonanie tej opinii Pani prokurator Barbara Kijanko, wydała Panu pewne zalecenia co do sposobu sporządzenia tej opinii? Czy zostawiła Panu zupełnie wolną rękę, jakby przekazując postanowienie o powołaniu biegłego? Żadnych wytycznych nie było. A w jaki sposób ustalony został termin wykonania opinii na 30 maja 2011 roku? Czy to Pan zaproponował taki termin? Nie. Ja z tym terminem się spotkałem dopiero po raz pierwszy, kiedy otrzymałem to postanowienie o wyznaczeniu biegłego. A kiedy to mogło być? Kiedy to było, tak? Było, tak? Prawdopodobnie to był gdzieś marzec, tak myślę. Luty, marzec gdzieś tak w tych okresach. 2011 roku. I od razu na pewno przedzwoniłem do Pani policjantki, że jest to niemożliwe, żebym w tym terminie mógł to wykonać. Po pierwsze, nie ma dokumentacji żadnej, bo jak Pani policjantka przekazała mi te 4 czy 5 tomów aktu, tam nie było żadnych materiałów, w oparciu o które można by tą opinię sporządzić. W związku z tym ona musiała te dokumenty zabezpieczyć i mi je przekazać. To ja mam tutaj też kolejne pytanie, bo czy przed zleceniem Panu wykonania opinii Pani prokurator Barbara Kijanko zabezpieczyła dla Pana tą dokumentację niezbędną do wykonania opinii? W ogóle nie było żadnej dokumentacji. A czy to było standardowe działanie? To mi trudno powiedzieć. Ale Pan jest doświadczonym biegiem. Czy Pan często spotykał się z takim postępowaniem? Nie. Po prostu jak otrzymywałem akta, to tam były dokumenty i było wyraźnie napisane w oparciu o to, co mam zrobić. I rozumiem, że jakby wracając do tego, co Pan powiedział, rozumiem, że ten termin 30 maja 2011 roku uważał Pan za nierealny. Oczywiście. To w ogóle w grę nie wchodził. A kiedy przystąpił Pan do wykonania czynności związanych ze sporządzeniem opinii? Jeżeli Pan dostał na przełomie lutego, marca 2011 roku to postanowienie, kiedy Pan przystąpił do tych czynności? To myśmy naśród pojechali z Panią policjantką do Ambergoldu, do firmy. Tam żeśmy ustalili, w jaki sposób są prowadzone księgi, w jaki sposób są prowadzone księgi, w jaki sposób jest prowadzona dokumentacja tych umów i gdzie jest to zabezpieczone złoto. I potem przekazałem bodajże chyba na piśmie informację, że jestem w stanie ją sporządzić w ciągu chyba bodajże czterech tygodni. Oczywiście mając na uwadze to, że muszę mieć komplet dokumentacji, prawda? I ile to będzie kosztowało? Takie były wstępne i to prawdopodobnie poszło na piśmie do Pani prokurator. A czy został Pan przesłuchany przez funkcjonariuszkę policji, Panią Katarzynę Tomaszewską-Szyrajew? Na okoliczność ustalenia, jakie dokumenty będą Panu potrzebne do sporządzenia tej opinii? Nie, nie byłem przesłuchiwany, tylko po prostu po tej wizycie i po zapoznaniu się z aktami na piśmie wykazałem, co będzie mi do tego potrzebne. Ale czy pamięta Pan kwestię przesłuchania? Nie, nigdy nie był przesłuchiwany. Panie, proszę świadka. No dobrze. Rozumiem, że Pan nie pamięta, ale to już Komisja Śledcza ustaliła, że jest protokół przesłuchania Pana przez policjantkę Panią Katarzynę Tomaszewską-Szyrajew. Tego nie pamiętam. Nie pamiętam. W charakterze świadka. No, ale tego nie pamiętam, naprawdę. Rozumiem, ale... Jeżeli jest taka dokumentacja, to tak musiało być, ale tego w ogóle nie pamiętam. To może idźmy dalej. Czy była to normalna praktyka, z którą Pan się spotykał również w innych sprawach, że był Pan przesłuchiwany, by ustalić jakie dokumenty są Panu potrzebne do wydania opinii? Nie. Czyli, że Pan podpisywałby protokół przesłuchania świadka, czyli Pana jako biegłego, żeby ustalić jakie dokumenty ze strony... Nie, takich przypadków nie było. Czyli to była wyjątkowa sprawa. Jeżeli była to, to była to wyjątkowa, dlatego może na to... To może to nie było przesłuchanie, tylko jakaś taka notacja. No nie wiem. No w tej chwili, ponieważ nie pamiętam, to nie potrafię powiedzieć. Dobrze. To nie wiem Pani Przewodnicząca, bo ja mogę kontynuować dalej to przesłuchanie, jeśli chodzi o kolejne etapy, chyba że ktoś inny Pani Przewodnicząca chciałby... To jeszcze jedno pytanie i będziemy przekazywać dalej. No dobrze, to... Chociaż tych pytań będę miał więcej na pewno, ale to może zacznijmy od tego. Pierwotnie tego zakreślonego terminu, czyli na dzień 30 maja 2011 roku Pan nie dochował. Nie. I jakie czynności zdążył Pan wykonać do tego terminu 30 maja 2011 roku? I dlaczego Pan uchybił terminowi zakreślonemu przez prokuraturę? W tym terminie w moim przekonaniu tyle, tyle zapoznałem się z aktami, którymi przekazała policja i byliśmy z Panią policjantką w Ambergoldzie. To były wszystkie czynności, które do tego czasu mogły być wykonane. Innych nie było. A w którym momencie zasygnalizował Pan Pani Prokurator Barbarze Kijanko, że dochowanie tego pierwotnego terminu jest po prostu nierealne, niemożliwe i że będzie Pan wnioskował o przedłużenie wykonania tej opinii w sprawie Ambergold? Mi się wydaje, że to musiało być bezpośrednio po zapoznaniu się i po otrzymaniu postanowienia o wyznaczeniu niebiegłego. Dobrze, jeszcze jedno pytanie Pani Przewodnicząca, proszę świadka. Ponieważ prowadząca dochodzenie w sprawie Ambergold funkcjonariuszka policji Pani Katarzyna Tomaszewska-Szyrajew 17 listopada bieżącego roku podczas przesłuchania przed Sejmową Komisją Śledczą zeznała, że wykonanie opinii przeciągał Pan w czasie. I miało to skutkować pisemną interwencją, taką informacją ze strony policjantki do Pani Prokurator Barbary Kijanko, by wpłynąć, by w pewien sposób tak ponaglić Pana do wykonania tej opinii i żeby Pan określił jakie dokumenty będą Panu potrzebne. I to miało miejsce na początku lipca 2011 roku. Tymczasem miał Pan wykonać tą opinię do 30 maja 2011 roku. Jakie były przyczyny, czy istotnie przekładał Pan ten termin wykonania opinii i co było tą przyczyną, że dopiero w lipcu, mimo tego, że termin wraz z dniem 30 maja 2011 roku się zakończył na wykonanie tej opinii w sprawie Ambergold? No po prostu brak dokumentów. I Pani policjantka wiedziała o tym, że takich dokumentów nie ma, bo potem jak Ambergold jej przekazał te dokumenty i ona je zabezpieczyła, to wtedy mi je też przekazała. Ale to był bodajże chyba już może wrzesień, nie wiem. A czy na tym etapie miał Pan poczucie, że Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz działa niewłaściwie w tym zakresie? Trudno mi to powiedzieć, bo dlatego, że każdy ma swoje plany, w jaki sposób tamtą pracę kontroluje. Widocznie, nie wiem, może chodziło o to, że nie ma takiej pilności. Rozumiem. To ja później w drugiej turze jeszcze będę miał pytania. Dziękuję bardzo. Panie Biegły, ja mam takie pytanie. Jaka była Pana reakcja na fakt, że dostaje Pan zlecenie wykonania opinii bezwytycznych i nie dostaje Pan materiału, z którego Pan ma to zlecenie wykonać? No zawiadomiłem, przedzwoniłem do Pani policjantki i jej to telefonicznie przekazałem. I co ona Pana odpowiedziała? No to tak nie pamiętam. Wie Pan, to jest, jak Pan już to sam przyznał, to jest sytuacja no niestandardowa. Więc w związku z powiem, czy Pani policjantka wyrażała jakieś zdziwienie, zaniebogło, mówiła, jaki jest powód tego, z czego to wynika? Ja rozumiem tylko, że Pani policjantka, jeżeli nawet tak twierdziła, to... Jak, no bo nie wiem, jak twierdziła. No twierdziła, tak jak Pani przewodnicząca mówi, że po prostu ja opuściwiałem, że nie sporządzam opinii, to wiedział o tym, że tych dokumentów nie ma. Nie, nie, nie, nie rozumiem. Sytuacja jest taka, gdzie Państwo w dwójkę się kontaktujecie i Pan ma sporządzić opinię, natomiast Pan dostaje postanowienie bez wytycznych, bez zakreślenia przecież pytań do Pana i w ogóle przedmiotu tej opinii. No i nie dostaje Pan wszystkim materiału. W związku z powieższym, pytanie moje jest takie, no jak Pan na to zareagował? W jaki sposób zareagowałem? No w taki, że po prostu powiedziałem, że te dokumenty trzeba w jakiś sposób, żeby mógł tą opinię wykonać, zabezpieczyć i przekazać mi. No i problem jest taki, że tej dokumentacji do listopada nie ma. No i teraz pytanie moje jest takie, czy Pan pamięta rozmowy z tą policjantką, dlaczego tyle miesięcy tej dokumentacji nie ma? Panie przewodniczący, tak mówiąc szczerze, to ja nie przypominam sobie takich rozmów na temat przyspieszania terminów. Nie, nie, nie. Wie Pan, nawet nie chodzi o terminy. Chodzi o to, że, wie Pan, sytuacja, w której Pan dostaje zlecenie wykonania opinii bez zakresu wykonania tej opinii, bez pytań szczegółowych, no i przede wszystkim bez materiału. No to wie Pan co, no, jakbym dostała zlecenie wykonania opinii, tylko nie dostała materiału, na której mam wykonać, no to sytuacja jest co najmniej wbrew przepisom. Pani przewodnicząca, w postanowieniu, które wydał sąd, było napisane, żeby przeprowadzać w taki sposób te czynności, żeby nie zanikłócać działalności gospodarczej Ambergoldu. Takie coś tam było zapytane. Dokładnie nie pamiętam. To było takie zdanie w nawiasie, które mówiło, że w miarę możliwości nie zakłócić pracy. W miarę możliwości. I mi się wydawało, że te czynności, które są podejmowane, dlatego tak idą, bo chodzi o to, żeby nie zakłócać pracy Ambergoldu. Chyba tak, o to chodziło, ale Panie Prezesie... Tak, tak, tak. Tak ja rozumiem, nie? To, wie Pana, ja tylko mam jeden wątek i oddaję już głos. Proszę powiedzieć, czy Pan dysponował postanowieniem, które umożliwiało Panu wejście do banku i dokonanie, no de facto oględzin złota? Nie, tego nie miałem. Po pierwsze, nie miał Pan tego postanowienia. Czy mówił Pan o tym, że potrzebuje Pan takie postanowienie? Tak, ale to, Panie Przewodniczący, to mi byłoby potrzebne w tym momencie, gdybym już wiedział, ile tego złota w tym skarbcu powinno być. Czyli w oparciu o zawarte umowy, musiałbym ustalić, jaka jest wartość tych umów, jakie są odsetki i wtedy mi więcej bym wiedział, ile tego złota mogło być, żeby nie chodzić. Ile powinno być, ale ja pytam teraz o ten sam fakt, jak Pan podjął próbę wejścia do tego banku BGR, że do tych skrytek, tak? Czy Pan idąc tam razem z tą Panią policjantką dysponował postanowieniem o przeszukaniu? Nie, nie dysponowałem. A czy Państwo żeście wiedzieli o tym, że nie macie tego dokumentu i że... Ale tak, tylko Pani Przewodnicząca, myśmy jeszcze w tym momencie nie rozpoczynali opinii. Pani Biegły, pytam o fakt konkretny, bo opinia to jest... do opinii nigdy nie doszło, więc o opinię w ogóle nie pytam. Pytam o ten fakt. Idzie Pan z tą policjantką do tego BGR-tu? Ma Pan zobaczyć skrytki? Nie, ja szedłem... Pani Przewodnicząca, te skrytki to było moje pytanie. Moje pytanie w stosunku do prezesa Ambergoldu, czy będzie możliwość taka, żeby pójść i to przeliczyć? To było moje pytanie. I odpowiedź była jego taka, że jeżeli Pani Prokurator wyda stosowne postanowienie, czy decyzję, to nie ma żadnego problemu, on mnie wpuści. Czy wydała takie postanowienie? Nie, nie wydała. To proszę mi powiedzieć, z czym Państwo poszliście do tego siedziby tego banku? Z niczym po prostu. Ze szczery i chęć. Żeby zorientować się, jak to wszystko wygląda. Ale wie Pan, tylko rzecz jest w tym, że w aktach zalega korespondencja. Nie wiem, czy Panu jest znana, bo Pan nie musi tego znać. Jest korespondencja pomiędzy Panią Policjantką, a Bankiem BGR, który mówi o tym wyraźnie, że bez tego postanowienia Państwa nie wpuszczą, co jest naturalne. W związku z tym, Pan mówi o tym, że Marcin P też powiedział, że nigdy dobrowolnie nie pokaże, tylko jak będzie postanowienie prokuratury. No to proszę mi wyjaśnić sensowność pójścia do tego banku bez tego postanowienia. Ale myśmy w banku nie byli, Pani Przewodnicząca. Wiesz, że się nie podwili próby ogólnie przeglądania tych skutek? Nie, absolutnie, absolutnie. Myśmy tylko ustalili fakt, że jeżeli to będziemy mieli, to Pan Plichta wyraża zgodę na to, żebyśmy tam poszli. Czyli Pan nie uczestniczył w procedurze? Nie, nie uczestniczyłem. Jest to, jak Pan pewien tego 100%. Oczywiście. W banku nigdy nie byłem. Nigdy Pan nie był w banku. To gdzie Pan poszedł z niczym? To gdzie Pan poszedł, bo Pan powiedział, że poszliście z niczym. Myśmy poszli do siedziby Ambergoldu, pojechaliśmy. Ale tam nie było złota i nie miało...