Dobromir Sośnierz: ambiwalentny wobec ustawy o podróżowaniu
Dobromir Sośnierz odniósł się do projektu ustawy dotyczącej zasad podróżowania i pobytu cudzoziemców. Wyraził ambiwalentne stanowisko — wskazał zarówno drobne racjonalizacje, jak i krytykę nadmiernej biurokracji, i zapowiedział wstrzymanie się od głosu.
Ocena ustawy
Dobromir Sośnierz podkreślił ambiwalentny stosunek do projektu ustawy. Zauważył, że dokument zawiera pewne drobne racjonalizacje i uporządkowanie spraw, które mogą być korzystne dla obywateli i podróżujących, ale jednocześnie ujawnia „honorę bizancjum biurokratyczną”, która obrosła czynność podróżowania.
Wątpliwości dotyczące obowiązku posiadania środków
Skrytykował regulację wymagającą, by osoba zapraszająca dysponowała środkami zapewniającymi powrót cudzoziemca. Zwrócił uwagę, że środki te mogą ulec zmianie — bilety mogą zdrożeć lub gospodarze mogą stracić pieniądze — i wyraził wątpliwości co do sposobu weryfikacji takiego warunku.
Propozycja kaucji jako alternatywa
Sośnierz zasugerował prostsze rozwiązanie polegające na wpłaceniu kaucji przez cudzoziemca, która zabezpieczałaby koszt powrotu. Uznał, że mechanizm kaucji byłby bardziej życiowy i łatwiejszy do egzekwowania niż obowiązek posiadania środków przez osobę zapraszającą.
Decyzja w sprawie głosowania
W związku z powyższymi wątpliwościami nie zadeklarował ani poparcia, ani sprzeciwu wobec ustawy i poinformował, że będzie wstrzymywał się od głosu. Podsumował swoje wystąpienie krótkim podziękowaniem.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Witam ponownie. Ja z kolei mam ambiwalentny bardzo stosunek do tej ustawy. Z jednej strony ona zawiera jakieś tam drobne racjonalizacje i uporządkowanie pewnych spraw, które może być korzystne dla obywateli i dla podróżujących. Z drugiej strony ona objawia jednak całe to honorę bizancjum biurokratyczne, którą obrosła tak prozaiczna czynność jak podróżowanie. Kiedyś może się to państwu w głowie nie mieścić. Człowiek po prostu przyjeżdżał do innego kraju, nikt go nic nie pytał, żadne ubezpieczenia, o pozwolenia, o wizy, o paszporty. Po prostu się przyjeżdżało i się było. A teraz obrosło to tyloma procedurami, że trzeba wydawać kolejne ustawy o to, żeby te procedury porządkować. Dla mnie budzi zdumienie np. ta regulacja wymagająca posiadania pieniędzy przez osobę zapraszającą na to, żeby cudzoziemiec mógł wrócić. Przecież dzisiaj mogę te pieniądze mieć, jutro ich mogę nie mieć. Nie wiem jak to będzie sprawdzane, że ktoś jest w stanie tego cudzoziemiecowa otrzymać. Bilety mogą podrożyć albo ja mogę stracić pieniądze. To już prościej byłoby, gdyby w ogóle, jeśli w ogóle coś takiego chcemy robić, prościej byłoby nakazać wpłacenie kaucji temu cudzoziemiecowi, który przyjeżdża, żeby ta kaucja leżała. Jeśli on nie ma biletu powrotnego od razu, żeby gdzieś tam leżało, żeby można było zawsze z niego to ściągnąć. Natomiast ten system wydaje mi się nieżyciowy i nadmiar nieskomplikowany. Takich problemów tam jest więcej z jednej strony, więc są elementy pozytywne, z drugiej takie nie za bardzo. W związku z tym ja nie jestem przekonany do głosowania ani za tą ustawą, ani przeciwko i będę wstrzymywał się od głosu. Dziękuję.