Dariusz Joński: Sprzedaż masek i chaos w Szkole Głównej Pożarniczej
Dariusz Joński mówił o brakach środków ochrony osobistej i zarzucił rządowi sprzedaż 60 parę tysięcy supermasek. Krytycznie odniósł się do sytuacji w Szkole Głównej Służby Pożarniczej, gdzie rośnie liczba zakażeń i – jego zdaniem – panuje chaos.
Braki sprzętu ochronnego
- Przypomniał prośby lekarzy i pielęgniarek o wsparcie z powodu braku masek i środków ochrony osobistej oraz wskazał, że ktoś w rządzie podjął decyzję sprzedać 60 parę tysięcy supermasek.
Chaos w Szkole Głównej Służby Pożarniczej
- Zwrócił uwagę na lawinowy wzrost zakażeń wśród podchorążych i ocenił działania kierownictwa tej szkoły jako niekompetencję i chaos; cytował zarzuty, że zgłaszających oskarżano, iż "symulują" i nazywano ich "nierobami".
Pytania o odpowiedzialność kierownictwa
- Pytał ministra, dlaczego zastępca komendanta do spraw operacyjnych został odwołany dopiero 14 kwietnia, a komendant nie został odwołany oraz dlaczego nie rozpoczęto postępowań dyscyplinarnych.
Stan postępowań i żądanie informacji
- Wskazał na opóźnienia w wynikach i postępowaniach dyscyplinarnych; kalendarium sprawy trwało 14 dni, na ostatnie wyniki ma czekać 12 osób. Zażądał otrzymania informacji na piśmie.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Dziękuję, panie marszałku. Wysoka Izbo. Kilka dni temu lekarze i pielęgniarki pytali nas i prosili o wsparcie. I proszą dalej o wsparcie, dlatego że brakuje masek, brakuje środków ochrony osobistej. Ktoś podjął decyzję w rządzie sprzedać 60 parę tysięcy supermasek, zasobów, a lekarze proszą o jakąkolwiek pomoc. Teraz dowiadujemy się, że służby mundurowe, gdzie procedury powinny zadziałać natychmiast i od razu, no właśnie, a nie zadziałały, jest kompletny chaos. Liczba podchorążych, o których słyszymy, zakażonych lawinowo rośnie w Szkole Głównej Służby Pożarniczej. Otóż ci, którzy na co dzień niosą pomoc, czy to dotyczy pielęgniarek, lekarzy, czy strażaków, dzisiaj sami proszą nas o pomoc. Ale między innymi dlatego, że nie potraficie sobie państwo poradzić i pomóc im w trudnej sytuacji. Ale to, z czym mamy do czynienia w Szkole Głównej Służby Pożarniczej, to jest już niekompetencja, chaos. I w tej sprawie żądamy konkretnych postępowań dyscyplinarnych. Otóż po zgłoszeniach jednej z grup, która jako pierwsza, która jako pierwsza wskazywała najwięcej zarażeń, usłyszeli od zastępcy komendanta do spraw operacyjnych, że symulują. Tu, dopiero 14 kwietnia pan podjął decyzję o odwołaniu go z funkcji. Otóż jeśli tak jest, że kierownictwo Szkoły Głównej Pożarnictwa uważa, że mundurowi studenci symulują, mało tego, nazwali ich nawet nierobami za to, że nie chcieli prowadzić zajęć podczas zakazu należonego przez Komendę Główną, to chciałbym zapytać pana ministra, dlaczego nie został odwołany w tej sprawie sam komendant? Dlaczego w tej sprawie nie ma postępowań dyscyplinarnych? Tutaj kalendarium było przedstawione. To kalendarium trwa 14 dni, a do dzisiaj część nie ma wyników. Na ostatnie wyniki ma czekać 12 osób. Dlaczego to tak długo trwa i kiedy to się skończy? I proszę o informacje na piśmie. Dziękuję. Dziękuję.