Szymon Hołownia krytykuje cięcia w Puszczy i zapowiada start sklepu
Szymon Hołownia mówił o opóźnieniach w uruchomieniu sklepu i o trwającym procesie fiskalizacji, zapowiadając możliwy start i wysyłkę toreb szytych z banerów już w przyszłym tygodniu. W wystąpieniu krytycznie odniósł się także do działań w Puszczy Białowieskiej i przedstawił propozycję wsparcia finansowego dla mieszkańców terenów przyrodniczo cennych.
Opóźnienie uruchomienia sklepu
Przeprosił za spóźnienie i wyjaśnił, że czekał na informacje od współpracowników dotyczące statusu sklepu jako działalności gospodarczej oraz fiskalizacji procesu sprzedaży. Wyraził nadzieję, że sklep ruszy w przyszłym tygodniu i że zostanie od razu uruchomiona wysyłka toreb szytych z banerów; obiecał przekazać konkretne informacje po otrzymaniu potwierdzeń od odpowiedzialnej komórki.
Sytuacja epidemiczna i ochrona zdrowia
Przypomniał, że epidemia nadal się rozkręca i widać to w statystykach. Wskazał na skutki dla systemu ochrony zdrowia, komentując ministerialne rozporządzenie NFZ ograniczające planowe przyjęcia i zabiegi, by utworzyć miejsca dla chorych covidowych.
Krytyka działań w Puszczy Białowieskiej
Skrytykował demonstracyjne działania związane z planami wycinki w Puszczy Białowieskiej, nazywając je „splunięciem w twarz” narodowemu dziedzictwu. Zwrócił uwagę, że ochrona powinna być integralna - obejmować zarówno przyrodę, jak i ludzi mieszkających na tych terenach - i że status quo należy zmienić.
Propozycje finansowego wsparcia i praca ekspercka
Powiedział, że od miesięcy pracują nad rozwiązaniami z ekspertami, zakładającymi finansowe wsparcie dla mieszkańców terenów cennych przyrodniczo, aby nie byli zmuszeni do eksploatacji zasobów. Ostrzegł przed porównaniem działań do sprzedawania cegieł z zabytków i krytykował nadzór nad lasami prowadzony przez ministra.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Dzień dobry. Przepraszam za spóźnienie, ale próbowałem wycisnąć z moich współpracowników bieżącą informację na temat statusu naszego sklepu i tego, kiedy ten sklep wystartuje, bo jak wiemy, że jesteśmy już zarejestrowani jako działalność gospodarcza po dużym pół roku i teraz pytanie, kiedy to się wreszcie wydarzy z informacji, które teraz napływają, bo to jest jedno z pytań, które mi zadaliście, dlatego czekałem na te informacje. Dzisiaj oczywiście sesja pytań i odpowiedzi, tak jak się umawialiśmy w piątek. Otóż trwa jakiś proces związany z uruchomieniem fiskalizacji tego procesu sprzedaży. Ja się na tym kompletnie nie znam, ale spróbuję dzisiaj zrobić wszystko, żeby zachęcić tych, którzy za to odpowiadają tak, żeby można było jak najszybciej z tym sklepem ruszyć. Wydaje się, że on będzie miał szansę ruszyć w przyszłym tygodniu, że od razu rozpoczniemy też wysyłkę tych toreb, tych szytych z banerów, które u nas już chcieliście zamawiać. Więc zdaje się, że to już przyszły tydzień, ale jak dowiem się już tak bardzo konkretnie w komórce, która za to precyzyjnie odpowiada, to wtedy się do Was z konkretnymi informacjami odezwę. Przede wszystkim chciałem się z Wami oczywiście przywitać w ten, no nie za piękny piątkowy poranek, ale jednak zawsze jakiś poranek. Dobrze, że nam się kolejny przytrafił. Epidemia, jak wiecie, trwa i niestety rozkręca się i widzimy to po statystykach. System działa tak jak działa i dowodem na to, w jakim stanie jest ten system, było choćby to ostatnie NFZ-owskie ministerialne rozporządzenie dotyczące tego, że ograniczamy planowe przyjęcia, planowe działania w szpitalach, w placówkach ochrony zdrowia ze względu na to, żeby robić miejsca dla chorych covidowych. To jest, wiecie, temat rzeka, który już wielokrotnie żeśmy poruszali. Mówiliśmy, co można by było próbować z tym robić, jak należałoby próbować i ad hoc, i systemowo z tej zapaści wychodzić. No, ale to jest, jak mówię, mamy trzy lajfy w tygodniu na to, żeby o tym rozmawiać i żebym o tym mówił, a dzisiaj chcę przede wszystkim odpowiedzieć na wasze pytania. Wojciech Koronkiewicz, znany białostocki publicysta, ale też i radny, ale też i swego czasu kandydat do parlamentu. Mam nadzieję, że w końcu w tym parlamencie zasiądzie, pyta, co z Puszczą Białowieską. Jak byś słuchał moich konferencji, Wojtku, na przykład tych, która odbyła się wczoraj w Białymstoku, to byś dokładnie wiedział, jaki mamy stosunek do Puszczy Białowieszczańskiej i do tego, co się w tej chwili w Puszczy dzieje. Ja wiem, że miałeś pewnie jakieś inne, bardzo ważne zajęcia. Natomiast mówiłem o tym wczoraj na konferencji w Białymstoku, bo wczoraj miałem to szczęście, okazję być na Podlasiu. Brakowało mi bardzo tych wyjazdów, brakowało mi bardzo, już mi bardzo brakuje tych spotkań z ludźmi, brakuje mi tego, co stanowi oś robienia też polityki, czyli po prostu bezpośredniego kontaktu. No wiadomo, jak nam epidemia tutaj pokrzyżowała plany, jak bardzo namieszała nam w szykach. Nasze stanowisko jest jasne, to znaczy to jeszcze zrobione, zrobienie tego w sposób tak demonstracyjny, jak oni to teraz zrobili, to znaczy w stulecie Parku Narodowego, w siedzibie Parku Narodowego podpisywać plany rżnięcia Puszczy Białowieskiej, to to jest po prostu splunięcie w twarz naszemu narodowemu dziedzictwu. I my od samego początku mówimy też bardzo wyraźnie i jasno. To nie jest tu żadnym rozwiązaniem to, że my teraz sobie wyskoczymy i powiemy, że oto mamy ideał taki, że cała Puszcza powinna być Parkiem Narodowym, jak notabene jest choćby na Białorusi. Ich cała część Białoruska Puszczy Białowieskiej jest w Białorusi Parkiem Narodowym. Natomiast w Polsce to nie chodzi tylko o to, żeby powiedzieć, że Puszcza powinna być Parkiem Narodowym. My mówimy, że środowisko powinno być chronione i postrzegane integralnie. A więc środowisko to jest i przyroda, ta wspaniała, która w Puszczy Białowieskiej jest obecna, ale też i człowiek, który w tych okolicznościach przyrody mieszka. A więc kiedy my mówimy o ochronie środowiska naturalnego, to musimy chronić i zasoby przyrodnicze, i człowieka. I w tej dyskusji, która się dzisiaj toczy, albo jest przegięcie w jedną stronę, albo jest przegięcie w drugą stronę. I tu nie chodzi o to, żeby teraz stanąć po środku i się zastanawiać, tylko chodzi o to, żeby spróbować wypracować takie rozwiązanie. I mówię o tym od wielu miesięcy i my nad tym rozwiązaniem pracujemy i z ekspertami dalej będziemy pracować. Żeby tereny super przyrodniczo cenne były wyposażane w taką pomoc finansową, żeby mieszkańcy tych terenów nie musieli, nie czuli takiej potrzeby, żeby utrzymać się, wykorzystywać się gospodarczo, tylko żeby mogli jakby być opłacani za to, że będą to nasze wspólne dziedzictwo chronić. Tylko, że żeby to zrobić, to trzeba zatrzymać ten status quo, to status quo, który mamy w tej chwili. Wiecie, Puszcza Białowieska jest pomnikiem, nie tylko przyrody, ale pomnikiem polskiej historii. To jest pomnik Unii Polsko-Litewskiej, to jest ten las, który był, oczywiście, że tam wcześniej była jakaś działalność człowieka, bo to pokazują badania, ale ten las nie jest całkowicie pierwotny w tym sensie, że ten tam rósł od setek tysięcy lat niezmieniony. Rzeczywiście, że były jakieś tam próby ingerencji człowieka, ale od jakiegoś czasu człowiek od tych ingerencji się powstrzymywał i dawał Puszczy po prostu w naturalny sposób funkcjonować. Przecież to od czasów już jagiellońskich o Puszczy Białowieskiej myślano jako o skarbie. Chroniono ją w czasach carskich. To jest, to co dzisiaj jest robione, to może być spokojnie porównywane i to co się teraz robi pod rządami lasów państwowych nadzorowanych tak naprawdę przez Zbigniewa Ziobro, to co się dzisiaj robi, to można porównać do sprzedawania teraz cegieł z Wawelu dla celów deweloperki. To jest dokładnie to samo. Znaczy teraz powycinają drzewo, Puszcza Białyska to jest 0,6% powierzchni leśnej w Polsce. To teraz będą sprzedawać cegły z Wawelu po to, żeby jakiś deweloper mógł sobie domki gdzieś tam pobudować. Jaki rozsądek w tym jest? Gdzie jest jaka logika, gdzie jest w tym jakaś? Dlatego należy zatrzymać, od 17 roku był spokój, zatrzymać ten proces wycinki, a nie go rozkręcać i wypracować rozwiązanie razem z lokalną społecznością, bo ona tu powinna być fundamentalnie traktowana podmiotowo, takie, które pozwoli chronić Puszczę. I takie rozwiązania były już wypracowywane. Przecież prezydent Lech Kaczyński powołał specjalnie zespół, który tym miał się zajmować, ten zespół bardzo dobrze pracował. Projekty są, rozwiązania są, to trzeba wdrożyć w życie. Oczywiście, że my możemy to zrobić dopiero kiedy będziemy mieli mandat od Was, żeby te zmiany wprowadzać, ale już dziś Wam mówię, jakie będzie nasze myślenie. Nie wycinać Puszczy, chronić Puszczę, ale chronić też ludzi, którzy tam mieszkają i wspierać tych ludzi, żebyśmy nie musieli po raz 57 i 2008 tego sporu rozaagniać i doprowadzać do sytuacji, w której ani lasu nie będzie, ani ci ludzie, którzy tam mieszkają nie będą z tego mieli żadnej korzyści, bo w pewnym momencie jak się wytnie, jak turyści, którzy zaczną tam przyjeżdżać, a w powiecie hajnowskim turystyka to jest ważny element budżetu, przestaną tam przyjeżdżać, bo zobaczą harwestery, bo zobaczą gospodarkę leśną prowadzoną przez lasy państwowe, to przestaną przyjeżdżać i skończą się pieniądze z tego. Ja przepraszam, że oprowadzałem się jeszcze raz do swoich doświadczeń, pamiętam jak bardzo często rozmawiałem w Afryce, w której przecież spędziłem pół życia i pracowałem, rozmawiałem z ludźmi, którzy zajmują się ochroną przyrody i mówią, jaki proces musieli też przejść, na przykład mieszkańcy takich czy innych przyrodniczo cennych terenów, zanim zrozumieją, ale przeszli ten proces, że zamiast zabić i sprzedać raz słonia, można tego słonia 100 tysięcy razy pokazać turystom i lepiej na tym zarobić. I jakby zmienić cały ten paradygmat myślenia, który do tej pory funkcjonował. To jest do zrobienia, moim zdaniem, z absolutnie bez żadnego większego napięcia i kłopotu. Pytacie, jak odnoszę się do tego ponad miliarda złotych, który wywalono i to grubo ponad miliarda, prawie półtora miliarda w budowę elektrowni na węgiel w Ostrołęce. To jest właśnie nasze państwo, to jest państwo PiS. Oni właśnie tak działają, oni biorą nasze pieniądze, bo przecież to są pieniądze, które pochodzą z majątku Skarbu Państwa i są w stanie przepieprzyć każdą forsę. Na swoje jakieś ideologiczne absurdy. Co to, my się dzisiaj dowiedzieliśmy, że od węgla trzeba będzie odchodzić? Co to, Tchórzewski nie wiedział tego, że ich minister od energii nie wiedział tego, w którą stronę Unia Europejska jedzie? W którą stronę cały świat jedzie? I że my od tego węgla musimy odchodzić jak najprędzej, a nie w ten węgiel leźć? I później było, że może w gaz pójdziemy. Gaz to też jest coś, co musi być prędzej czy później zastąpione źródłami odnawialnymi, bo bez, że tak powiem, odgazowania, że powiem tak technicznie, nie będzie dekarbonizacji. Więc, a oni w to leźli. A oni w to leźli. I dla nich co to jest wywalić półtora miliarda złotych? Wiecie, ile to jest półtora miliarda złotych? To jest jedna dziesiąta długu szpitali powiatowych, którego oni nie mogą spłacić, mimo że Trybunał Konstytucyjny mi to nakazał. I teraz, żeby leczyć dżumę cholerą, będą te szpitale centralizować i robić sobie centralne spółki, do których będą mogli powsadzać swoich kolesi, bo jeszcze mało kolesi się nakarmiło tymi wszystkimi spółeczkami, do których zostali poprzyklejani goście od Gowina, od Ziobry, a zwłaszcza od Kaczyńskiego. To jest myślenie od państwa. Wywalić półtora miliarda w błoto? A dlaczego nie? Dwa miliardy złotych wywalić na Mierzei? A dlaczego nie? Też można w błoto wywalić i wydobyć siedemnaście kilo bursztynu, którego miało być półtorej tony? Oni tak traktują nasze pieniądze. 10 miliardów w ciągu 5 lat na telewizję publiczną. I później mi ludzie mówią, a skąd pan weźmie na tę reformę ochrony zdrowia? A skąd pan weźmie? A skąd budżet państwa weźmie na rzeczy, które powinien zrobić? Czy to naprawdę nie jest... Jak wy macie swoje budżety domowe, to nie robicie, to nie szukacie najpierw i myślicie, komu ukraść? Albo jak tu wygrać na loterii? Albo jak jeszcze zarobić 2 miliony? Tylko najpierw robicie sobie budżet domowy i sprawdzacie, gdzie można ściąć z wydatków. Każdy tak robi i patrzy, tu można ograniczyć, tu można ograniczyć. Przecież jakby tak usiąść i zacząć liczyć te pieniądze, które oni przepieprzyli na różne tego typu rzeczy, to przecież wyjdą dziesiątki miliardów złotych, których dzisiaj potrzebujemy na ochronę zdrowia, potrzebujemy na edukację, potrzebujemy na te wszystkie rzeczy, które są dzisiaj palącą potrzebą w środku pandemii. Ale co to dla nich jest 1,5 miliarda? Przecież było wiadomo, powtarzam, w którą stronę musi iść zmiana energetyczna Polski. OZE i wczoraj pytania też o atom. My nie jesteśmy dogmatycznymi przeciwnikami atomu. Absolutnie nie. My uważamy, że dekarbonizacja first, jakbym to powiedział po angielsku. I do 50 roku musimy ograniczyć emisję. I my to musimy zrobić z OZE, bo nie ma innej drogi. Atom jest starą technologią, długo wchodzącą na obroty technologią, wodochłonną technologią. Atom nie jest rozwiązaniem. Atom jest rzacem. I oczywiście mogę sobie wymyśleć i założyć, że może być taka sytuacja, że gdzieś tu czy tam trzeba będzie małą siłownię atomową postawić, żeby dociągnąć do tego celu, w którym jest dekarbonizacja i ograniczenie emisji. To jest fundamentalna sprawa. Więc rozumiem, że coś takiego mogłoby być. Tylko, że to jest rozwiązanie ściśle awaryjne. Dlaczego? Dlatego, że zobaczcie, od 11 lat Polski Program Atomowy jest w tym samym punkcie. Od 11 lat nic się nie zmieniło. Pamiętacie, którą w rocznicę obchodził Żarnowiec jako lokalizacja? Pomyślcie teraz sobie tylko nad tym, że jeżeli teraz nawet ten program Polski Atomowy by ruszył, a oni są na poziomie podpisywania umów na temat tego, że kiedyś będzie współpraca, choćby ze Stanami, to jeżeli teraz ruszy program atomowy, to pierwszy prąd z atomu, tego, który teraz zostanie podpisany w 2021 roku, dostaniemy, jak dobrze pójdzie w roku 2033, może 3035. To nie jest tak, że to się stanie hop-siup. A my mamy od 20 do 30 roku kwestie do rozwiązania natychmiast, bo jeżeli teraz tego nie zrobimy, to później tego nie zrobimy. Atom to nie jest na Boga i to o tym wie każdy, kto się tym interesuje, tylko i wyłącznie postawienie elektrowni jądrowej. To jest sieć, którą trzeba zbudować. Pamiętam, jak opowiadano mi, jak były rozmowy dotyczące stawiania tych wiatraków na morzu, ale nie tylko wiatraków na morzu, ale też na przykład jedna z tych dwóch lokalizacji, bo to muszą być lokalizacje gdzieś z dużo wody, więc pewnie nad morzem, i rozmowa z polskimi sieciami elektroenergetycznymi, które mówią, no dobrze, ale my potrzebujemy lat na zbudowanie sieci, która ten prąd stamtąd odprowadzi i wprowadzi do systemu. To nie jest takie, o hop-siup, zeszek Kaczyński wymyśli, że postawi sobie reakcję jądrową i ona będzie działała, bo on tak rozkaże. To jest technologia, a nic się z tym nie robi, żeby ta technologia wchodziła jakoś na obroty szybciej. Poza tym, drogi rządzie, jeżeli Ty chcesz budować i dzisiaj mówisz o energetyce jądrowej, to pokaż mi dwie rzeczy. Pokaż mi zaawansowanie właśnie formalne tych wszystkich rzeczy związanych z budową sieci, związanych z pomysłem, kto ma to realizować, jaka ma być wydajność tej siłowni, a po drugie, pokaż mi zgody ludności. Bo to jest tak, słuchajcie, że w Polsce każdy popiera energię jądrową, jak się zapyta, albo zdecydowana większość. Tylko, że więcej niż 100 km od swojego domu. Pokażcie mi uzgodnioną z lokalną społecznością lokalizacji siłowni jądrowej w Polsce. Jedną. To wtedy porozmawiamy. Taką, w której rzeczywiście można by było zacząć budować. To nie jest takie proste. Ludzie będą mówili, oczywiście, co do zasady tak, ale nie u mnie. I nie w moim województwie. Więc zanim zaczniemy rozwiązywać kwadraturę koła i zanim zaczniemy teraz lewą ręką za prawe ucho się drapać, zróbmy wszystko, żebyśmy mogli postawić jak najwięcej bezkonfliktowych OZE, jak najbardziej zrobić rozproszoną energetykę, bo znowu siłownia jądrowa to jest centralizacja, koncentracja modelu energetyki. A z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego dużo lepiej jest mieć energetykę rozproszoną. Co jest prostsze, już mówiąc zupełnie wprost. Teraz już nie bombą walnąć, ale z komputera wyłączyć jedną elektrownię jądrową, czy 100 lokalnych samorządowych klastrów energetycznych, które produkują prąd ze słońca, z wiatru, a ciepło z wodoru, z biogazu, z biogazowni, tak jak to robią niektóre polskie miasta, albo ciepło systemowe z geotermii, tak jak już robią też niektóre samorządy. Co jest prostsze? Więc tu jest też kwestia naszego bezpieczeństwa, które musimy zrobić. I pan pyta, a ma pan pomysł, jak to teraz zrobić? Pyta pani Basia Rosińska. Oczywiście, pani Basiu, przecież my mamy na to pieniądze teraz z Unii Europejskiej. Przecież one teraz będą w zielonej kopercie. Przecież to jest tylko kwestia opracowania racjonalnych programów. Przecież my z tych 250 ponad miliardów złotych, które będą z funduszu odbudowy, prawie 40% musimy wydać na zielone cele. To jest teraz do zrobienia. I na to jest pieniądz. Teraz to trzeba zrobić. A nie zastanawiać się nad tym, czy PiS to skręci i spróbuje to sprzedać, i zrobić sobie kolejny fundusz dróg samorządowych, czy fundusz inicjatyw lokalnych, bo przecież oni tak myślą, słuchajcie, no to ja wam mam to mówić, przecież nie widzicie, oni myślą, że wezmą pieniądze z Unii, te z funduszu odbudowy, wydadzą na to, co mieli wydać w budżecie, a budżet wydadzą na kampanię wyborczą. To jest, po prostu zrobią sobie zastępstwo. To tak ma zadziałać. To taki jest ich pomysł. I jest duże prawdopodobieństwo, w związku z powyższym, że wybory będą naprawdę w tym roku. I to prawdopodobieństwo w ciągu ostatnich tygodni, moim zdaniem, urosło radykalnie. Że to się rozstrzygnie w tym roku, a nie w 23. I to też jest rzecz, o której warto, żebyśmy pamiętali, podejmując nasze zaangażowania. Przepraszam, że się rozgadałem, ale ekologia, klima to jest mój temat, o tym będziemy też jeszcze w tym miesiącu dużo mówić, więc i też wiem, że to jest rzecz, od której będzie zależała i nasz rynek pracy, i nasza gospodarka, i nasza polityka senioralna, i nasza edukacja, i tak naprawdę przyszłość naszych dzieci. Bo one za 5 lat, zobaczcie, te rosnące ceny prądu, skąd one się biorą? Stąd, że prąd z węgla jest coraz droższy, jego produkcja. Ceny gazu, które do 24 roku mają wzrosnąć o 100%, być może nawet. I to na portfelach każdy z nas się... To w tym roku, w następnym, to się wszystko na naszej kasie odbije. My musimy dla siebie, nie dla Kaczyńskiego i nie dla ekologów z Brukseli, jak najszybciej przejść na zieloną energię i na zielone źródła ciepła. Jak najszybciej to musimy zrobić. I to my wam obiecujemy, że jeżeli tylko dacie nam możliwość rządzenia, bracia odpowiedzialności za kraj, my ten proces przeprowadzimy. Przeprowadzimy go, bo w dekadzie 20-30 wykuwamy następnych 100 lat. To po prostu tak działa. Tak to jest ułożone. I trzeba to po prostu zrobić. Witaj, Szymon, co z gadżetami w naszym sklepiku? Pyta pan taksówkarz Adam ze Śląska, mój ulubiony. Panie Adamie, tak jak powiedziałem, pewnie przyszły tydzień, wiesz, że tak będzie. Jak będzie wyglądał okres wakacyjny, czy lipiec i sierpień wolny, od life'ów do 1 września? Nie wiem, w ogóle nawet jeszcze nie jestem w tym horyzoncie. Ja bym chciał kwiecień zobaczyć na horyzoncie. Jesteśmy bardzo głęboko w tych, w marcu na razie. A co z Rzeszowem? Pyta pani Beata Chmielowska, czy to prawda, że jest plan na wystawienie wspólnego kandydata Polski 2050 i Lewicy? Jest dużo szerszy plan, to znaczy, żeby lokalna społeczność wygenerowała z siebie lokalnego, dobrego kandydata, który zna się na problemach Rzeszowa, który jest doświadczony w pracy samorządowej i żebyśmy poparli go wszyscy z tej strony. Takie rozmowy trwają. Są niełatwe, dlatego że, powiem oględnie, różne zdania miewają w tej sprawie warszawscy liderzy i lokalni liderzy i lokalne struktury, a to jednak musi być coś, co wyrasta z lokalnych struktur. Ja mogę powiedzieć też po rozmowach ze wszystkimi tutaj, bo wiecie, my się nie chcemy, my nie czujemy się częścią tego jakiegoś opozycyjnego układu, bo tak, bo koalicja 276. My się czujemy ludźmi, którzy chcą załatwiać razem sprawy. Jak są jakieś konkretne sprawy, to my chętnie staniemy, jeżeli one są dobre do załatwienia. A nie, że teraz będziemy się obrędowywać wszyscy razem i zrobimy sobie falę i będziemy sobie śpiewać, jesteśmy razem, jesteśmy zjednoczoną opozycją, jesteśmy tak tam ze sobą dobrze, tak wspaniale. Nie, bo to nie jest występ zespołu Petrolinki z Płocka, w którym miała okazję występować moja ukochana żona za młodu zespół Petrochemii Płockiej jeszcze wtedy. To nie jest zespół Gawęda, to nie jest festiwal w Sanremo, to nie jest jakaś inna okoliczność. My po prostu jesteśmy pragmatykami, a więc jeżeli my rozmawiamy z, ja rozmawiam z pozostałymi liderami z tej strony sceny, to my wiemy, co trzeba zrobić. Tylko pytanie, czy dogadamy się, że lokalne struktury będą chciały tego samego. Oczywiście to lokalni ludzie, że tak powiem, mieszkańcy Rzeszowa powinni o tym decydować, a nie my. Natomiast tak, rzeczywiście, takie rozmowy są prowadzone. PiS zdecydował się na wystawienie swojej kandydatki, czyli pani wojewody Leniard. Ziobro wystawia pana Warchoła, jak rozumiem. Gowin ma 22 marca ogłosić swojego kandydata. Bardzo dobrze, im więcej będą mieli kandydatów, na tym więcej głosy się rozbiją prawicowego elektoratu w Rzeszowie i wierzę, że nasz kandydat będzie miał szansę na zwycięstwo i na zrobienie dobrego Rzeszowa. Jeszcze lepszego niż jest, choć to już tak jest wspaniałe miasto. Pani Szymonie, jak pan ocenia tempo wzrostu wolontariatu Polski 2050? Pyta pan Jakub Wolski. Bardzo dobrze oceniam, panie Jakubie. To znaczy, te przyrosty, które mamy po ponad 100, ponad, no pewnie jakbym dobrze policzył, to pewnie i więcej członków stowarzyszenia, nie wolontariuszy, członków stowarzyszenia. A to jest formalny proces, żeby się zapisać do stowarzyszenia. To jest to bardzo, bardzo fajne, miesięcznie, to jest to bardzo dobre tempo. Mamy ich już ponad 1300, wierzę, że za chwilę będzie 1500. Wolontariuszy mamy zgłoszonych do bazy, tak jak mówiłem, prawie 25 tysięcy. Część z nich angażuje się na bieżąco, część się angażuje w, w, tak jak może, ale to i tak jest wspaniałe, że, że tyle tej energii wolontaryjnej u nas jest. W, w, co pan sądzi o kadencyjności w parlamencie? Pyta pan Rafał Piotr Kowalczyk. Wie pan, ja nie jestem przekonany, że to jest rozwiązanie problemu. Proszę pamiętać, że jak się wprowadza kadencyjność, to, proszę pamiętać o tym, co się dzieje od połowy, na przykład dwie kadencje, to co się dzieje od połowy drugiej kadencji. To znaczy, z każdym jest tak samo. Niezależnie od tego, jakie stanowisko zajmuje. Od połowy drugiej kadencji zaczyna szukać innej pracy. I zastanawia się, co będzie z nim w, w, w dalszym tym. I nie zajmuje się już tą pracą, do której został powołany. Tak to po prostu działa. Ludzie są ludźmi. Więc jeżeli teraz powiemy posłowi, drogi pośle, ta kadencja będzie twoją ostatnią, no to on od połowy tej kadencji będzie już się rozglądał za tym, że te prace w sobie gdzieś indziej znaleźć i gdzieś bezpiecznie wylądować w spółeczce, czy w innym jakimś miejscu. Więc ja nie jestem zwolennikiem tego pomysłu tak po prostu. I mówię sobie, dobra, jak wprowadzimy, to oni na pewno, to podwyższy nam jakość polityki. Może nie podwyższy. Może jeszcze obniży i sprawi, że będzie mniej, mniej wydajna. Powinniśmy szukać innych mechanizmów oceny osób w, w trakcie kadencji i być może wzmóc kontrolę obywatelską nad urzędnikami w trakcie kadencji. Ja wczoraj rozmawiałem o tym w, na Podlasiu, bo byłem nie tylko w Białymstoku, gdzie dołączyli do nas wspaniali radni z Białegostoku, z Łomży, z Suwałk. Ale też byłem w Czeremsze na zebraniu wiejskim. Tam w Czeremsze wsi jest plan inwestycji, wielkiej inwestycji w kurników przemysłowych, która tak naprawdę zniszczy kompletnie środowisko naturalne. Tam są piękne, takie białe bagna, tam jest ostoja zwierzyny, taki cichy zakątek, gdzie nawet, gdzie nawet myśliwi ochraniają zwierzynę, żeby mogła się wychowywać. Tam są ule. Byłem wczoraj w gospodarstwie ekologicznym, pszczelarskim. Tam jest jedna droga przez wieś, którą te kurczaki trzeba będzie wywozić do rzeźni, a później z powrotem przywozić. Cykl produkcyjny w przemysłowym Chowie trwa trzydzieści parę dni, trzydzieści dwa, trzydzieści sześć. Więc co trzydzieści dwa dni przywozi się pisklaki, za trzydzieści dwa dni wywozi brojlery do rzeźni, a później się wiatrzy kurniki, a później przy dziesiątkach, setkach tysięcy ptaków i przy upadkach tak zwanych, czyli przy śmierci tysięcy ptaków w każdym cyklu produkcyjnym. To generuje nieprawdopodobne obciążenie dla środowiska. No i tam jest taka sytuacja, że radni nie zdążyli uchwalić planu zagospodarowania przestrzennego. Teraz już go będą uchwalać. Jest wójt, który gra z inwestorem i nie słucha lokalnej ludności. Wczoraj ta lokalna ludność oburzona po prostu przyszła. Oni mają negatywną, znaczy mają mnóstwo uwag zgłoszonych ze strony Sanepidu, znaczy ten inwestor i wójt, w Erdosiu, wód polskich, wszystkich możliwych instytucji, którzy powytykali im błędy, a wójt brnie w zaparte, on nie będzie tutaj, będą kurniki i tak dalej. Tu nie chodzi o to, że ktoś chce stawia kurniki przemysłowe. To jest legalne w Polsce. Tu nie chodzi o to, że my teraz będziemy walczyli z kimś, żeby nie stawiał kurników przemysłowych. To nie chodzi o to, tylko chodzi o to, że niech on je sobie stawia, jeżeli prawo mu na to pozwala, w miejscu, w którym to nie jest uciążliwe dla ludności. Jeżeli to jest uciążliwe dla ludności i jest konflikt ludności, nie tylko wartości ich domów, ale i wód powierzchniowych, bo jeżeli oni tam to postawią, to pewnie wszystkie studnie w Czeremsze wsi wyschną, bo to będzie olbrzymi pobór wody do takiej instalacji. Tam jest rzeka Nurczyk zaraz, która prawdopodobnie zostanie zainfekowana wszystkim, co się da. To są potworne obciążenia. Są w Polsce tereny, gdzie można to postawić bez konfliktu z lokalną ludnością i takie tereny powinny być preferowane dla tego rodzaju inwestycji. A takie inwestycje, które mają potwornie obciążają środowisko, inwestycje chowu przemysłowego zwierząt potwornie obciążają środowisko, powinny być, są legalne, czy można je stawiać, ale powinny być niezwykle istotnie obwarowane wszelkimi i bardzo uważnie sprawdzane, jeżeli chodzi o ich oddziaływanie na środowisko, bo to jest nasze wspólne środowisko. Ci hodowcy, wiecie, ci przemysłowi hodowcy, oni zarobią swoją kasę i wyjadą, a ci ludzie z tą ziemią zostaną na pokolenia. Na pokolenia zostaną z tą wodą zatrutą, z tym smrodem, który będzie cały czas wiercił im w nozrzach, z tym zepsutym krajobrazem, przez te budynki przemysłowe, z tą zwierzyną, która już nie będzie do nich się garnąć i już zmieni sobie szlaki migracyjne albo zginie. Taka inwestycja trwa, nie wiem, pięć, dziesięć lat do momentu, w którym się zwróci, a my na pokolenia zostajemy, później z tymi się bujamy. Tu chodzi o to uwzględnienie w ludzi. Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że wczoraj było na tym zebraniu wiejskim poruszany w ono. My wysyłamy pisma teraz, nasze posłanki wysyłają do wójta, żeby też wiedział, że ci mieszkańcy nie są sami, że będziemy wspierać Stowarzyszenie Zielona Czeremcha w walce nie z kimś, powtarzam, tylko o coś. O coś, co jest dla nich fundamentalnie ważne. A ci ludzie czują się po prostu bezbronni. Dobrze, że jest ta Zielona Czeremcha, której też będziemy się starali pomóc. Wczoraj pojawiły się, radni już się zebrali i pewnie przegłosują ten plan zagospodarowania przestrzennego, ale to też jest pytanie, wczoraj się pojawił taki wniosek, jak z referendum o odwołanie wójta. Tak, akurat w Czeremsze tam jest inna studia. Nie chodzi o to, żeby odwoływać tego wójta, tylko żeby wójt zrozumiał, że ludzie są przeciwko niemu, że on występuje przeciwko ludziom. W tej akurat sprawie. Być może w innych jest fantastycznym wójtem. Natomiast to jest tak, że akurat istnieje metoda odwołania akurat w takiej miejscowości czy gminie niewielkiej jak Czeremcha, to tam trzeba 5 osób do komitetu i chyba 270 podpisów, żeby do komisarza wyborczego wysłać wniosek o referendum w sprawie odwołania wójta. Więc wiecie, no my takimi sprawami też się zajmujemy, tak? Dlatego, że jesteśmy blisko ludzi i ich problemów. Ja byłem wczoraj na Podlasiu. Hanka i Michał dzisiaj są w Kujawsko-Pomorskim. Wczoraj i dzisiaj też mówią o problemie Zahemu Bydgoskiego i tego składowiska toksycznych odpadów. O wielu innych problemach, którymi i my się zajmujemy od tej strony centralnej i nasze struktury się zajmują. Nawiasem mówiąc, polecam Wam wspaniały wywiad z naszymi liderkami z Łodzi w Łódzkiej Gazecie Wyborczej. Jak ktoś ma Gazetę Wyborczą, może sobie to otworzyć na stronach internetowych. Super dziewczyny mówią, także bardzo serdecznie zachęcam. Mnóstwo pytań Waszych, a ja się niestety jak zwykle rozgadałem. Czy stworzona zostanie w Pańskim ruchu komórka zapobiegająca pojawieniu się ewentualnej korupcji, jaka pojawić się może i z pewnością się pojawi w szeregach Polska 2050? Pyta Pan Radosław Gibas. Tak, Panie Radosławie, mamy już na to pewne procedury wypracowane, a kolejne będą wypracowywane. Co może zaoferować Pan wsi rolnikom? Patryk Korcz. No i Patryku, mówiłem o tym i będziemy o tym mówić dużo. Przy klimacie. Ja już o tym też wiele mówiłem. Dzisiaj to w ogóle trzeba po pierwsze powiedzieć, co to są obszary wiejskie, a co to są rolnicy, dlatego, że tylko 10% gospodarstw produkuje cokolwiek na rynek, że już większość mieszkańców wsi to nie są rolnicy, osoby, które żyją z produkcji rolnej. Natomiast my musimy przede wszystkim dzisiaj zastanowić się nad szerokim modelem. Jeżeli mamy rany, ramy finansowe do 20, te siedmioletnie ramy finansowe w ramach budżetu europejskiego, ale mamy też przede wszystkim strategię europejską od pola do stołu, która w jakiś sposób modeluje wypłatę świadczeń, choćby tych, które trafiają dzisiaj do rolników, pokazuje, co te świadczenia powinny dzisiaj stymulować. Mówię tutaj o wspólnej polityce rolnej i pieniądzach, które z tego płyną. No to my tam jasno widzimy, tak? To znaczy 25% rolnictwa ekologicznego, 50% mniej antybiotyków w chowie, 50% mniej pestycydów, ograniczenie podaży azotu do środowiska. Są poważne wyzwania. I jeżeli Unia Europejska tak mówi, to znaczy, że pieniądze będą, ale jak spełnicie te warunki? Więc żebyśmy teraz spełniali te warunki, to trzeba w ogóle przemyśleć model polityki rolnej państwa. I się zastanowić nad tym, jak sprawić, żeby rolnik nie tylko produkował żywność, wysokiej jakości, którą konsument będzie chciał kupić i która, ponieważ będzie wysokiej jakości, oszczędzi nam pieniędzy wydawanych na ochronę zdrowia, na NFZ, bo ludzie będą mniej chorować, mówiąc zupełnie wprost, niż jedząc jakieś, już nie powiem co, bo staram się jednak ograniczać przekleństwa, przynajmniej w Wielkim Poście. Więc jeżeli my wiemy, co mamy zrobić, co mamy osiągnąć, to musimy się zastanowić, co zrobić, żeby rolnik produkował taką żywność, ale też, żebyśmy my pomogli rolnikowi świadczyć usługi publiczne. W zakresie ekologii i środowiska, na rzecz całej naszej wspólnoty. Wiecie, jakie tam są sugestie dotyczące zadrzewień śródpolnych, metody ograniczenia orki. To są wszystko rzeczy, o których możemy oczywiście rozmawiać szczegółowo. I rolnicy, jak z nimi ja rozmawiam, chętnie by je wdrażali. Tylko, żeby wiedzieli, że ktoś ich za to wesprze, że jakby poczują się częścią pewnej misji. A nie poczują się ludźmi, na których się nakłada zobowiązania i mówi, wy to musicie, bo jesteście rolnikami. Nie, wy to musicie, a my chętnie was w tym wesprzemy, bo widzimy w tym swój interes. To jest ta zmiana myślenia, którą będziemy sugerować. Przesunięcie myślenia o rolnictwie, nie tylko jako o produkcji rolnej, ale też jako o miejscu świadczenia usług publicznych w zakresie środowiska, które oczywiście będą refinansowane przez państwo w ramach tych pieniędzy, które też będziemy w zielonej kopercie z Unii Europejskiej dostawać. Na to będziemy oczywiście jeszcze wielekrotnie zwracać uwagę i wiele razy o tym mówić. Szymonia, jak się odniesiesz do nowego kandydata na Rzecznika Praw Obywatelskich? Pyta Bolesław Marynowski. Ja nie wiem, jaki on jest. Znaczy mi się wydaje, że PiS odpuścił temat, mówiąc zupełnie wprost, że już im jest wsioryba, że oni się będą szykować do wyborów teraz, a przynajmniej będą ćwiczyć ten wariant. To oczywiście też tak jest, że z Kaczyńskim to jest tak, że on czasami zrobi z nami tak, że przejedzie kijem po prętach klatki, żeby małpy w środku skakały, więc wypuszczą jakieś przecieki, tutaj to tam coś powiedzą i my wszyscy na tym będziemy ganiać. Natomiast ja myślę, że oni już nie będą teraz kopii kruszyć orzecznika. Oni najwyżej sobie przez Trybunał przeprowadzą i będzie, że Bodnara usuwają tragedia i będą sobie dalej jechali ze swoimi tematami, raczej przedwyborczymi obietnicami przedwyborczymi. Tak to mi się wydaje. Nie wydaje mi się, że pan Wróblewski ma jakiekolwiek szanse. Myślę, że Filip Libicki się opamięta, jeżeli chodzi o te deklaracje poparcia dla niego, bo to by było odzaczało też koniec jego kariery, już mówiąc zupełnie wprost, senatorskiej, przynajmniej z tej strony, no bo jeżeli będzie pakt senacki, no to za poparcie Wróblewskiego żadna lewicowa strona go nie poprze w pakcie senackim jako kandydata na senatora. No a on jest dobrym senatorem z Wielkopolski, więc pewnie będzie musiał to sobie jeszcze przemyśleć. Są róże nazwiska w grze. Tu jest pad, tu jest klincz i nie wydaje się, żeby w tej chwili w jakikolwiek sposób przy takim podejściu władzy, jakie dzisiaj mamy, cokolwiek się w tej sprawie zmieniło. Bardzo ciekawe macie pytania dotyczące na przykład w Wiedniu dzieci w szkołach dostają posiłki, obiady, które sponsoruje miasto. Pan Szymonie myśli, że mogłoby to funkcjonować w Polsce. Jakie miejsce zajmują samorządy w Państwa programie? Olbrzymie!