Szymon Hołownia o postpandemicznych poniedziałkach i Rzeszowie
Szymon Hołownia mówi o powrocie do życia po pandemii oraz o intensywnej działalności regionalnej i społecznej. Wyraził wdzięczność za spotkania na Śląsku-Cieszyńskim i poparcie dla samorządowej autonomii Konrada Fijołka.
Spotkania i działania regionalne
Szymon Hołownia dziękuje za spotkania na Śląsku-Cieszyńskim i w Podbeskidziu, podkreślając, że bezpośrednie spotkania dają olbrzymi zastrzyk energii i nadziei. Wspomina o trasach odwiedzin kolejnych województw i o pierwszym formalnym kole powiatowym w Krakowie.
Akcje społeczne i programowe
Hołownia opisuje aktywność klubów krwiodawstwa, klubów seniora oraz akcje ekologiczne i edukacyjne. Zwraca uwagę na program reformy pieczy zastępczej z celem - jak najmniej instytucji, jak najwięcej rodzin.
Komunikacja i zaangażowanie działaczy
Apeluje o śledzenie kanałów regionalnych i profili działaczy, wymieniając m.in. Hanię Gielpiątek, Maśkę Muchę, Michała Kobosko, Łukasza Krasonia i Jacka Burego. Wspomina też o sprawie braku rewaloryzacji w progach i zasiłkach, zapowiadając więcej informacji w kolejnym tygodniu.
Zwycięstwo w Rzeszowie i rola lokalna
Hołownia chwali wybór Konrada Fijołka na prezydenta Rzeszowa, podkreślając jego samorządowy charakter i decyzję o nieangażowaniu centralnych polityków w sztab. Docenia kontrakty obywatelskie, panel obywatelski oraz zobowiązania dotyczące zazielenienia urbanistyki i poprawy jakości życia mieszkańców, zaznaczając, że rola liderów była - nie przeszkadzać.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Dzień dobry. Czy Wy też nie lubicie poniedziałków? Bo ja za nimi naprawdę serdecznie nie przepadam. Nic się nie udaje zrobić dokładnie o czasie. Nic nie jesteś w stanie poskładać. Wszystko się spóźnia. W korki na mieście takie, że trasa, która normalnie zajmuje 40 minut, zajmuje, czy tam 35 minut, zajmuje godzinę 10. I wszystko Ci się po prostu miesza. No ale tak właśnie wyglądają postpandemiczne poniedziałki. Witajmy z powrotem w życiu, w którym w pewnych obszarach jest łatwiej, a w pewnych trudniej. Dlatego ja też nie będę dzisiaj długo zajmował Wam czasu. Jeszcze raz serdecznie dziękuję za wczorajszą, za wczorajszą, za ubiegłotygodniową wyprawę na Śląsk-Cieszyński, na Podbeskidzie. Bardzo fajne spotkania. Nie tylko te w parku, nie tylko te, które z Żywca mieliście transmitowane z wieloma różnymi przygodami, ale też i wszystkie te spotkania z naszymi liderami, z naszymi wolontariuszami, z tymi wszystkimi, którzy naprawdę, bo to naprawdę jest olbrzymi zastrzyk energii, dają nadzieję na to, że jest inna Polska i ta inna Polska jest możliwa. I że ona jest możliwa do zrealizowania. To jest kwestia tylko i wyłącznie czasu, kiedy ten cel osiągniemy. Bardzo Wam jeszcze raz dziękuję za ciepłe przyjęcie, za wszystkie dary losu, które złożyliście na moje ręce w postaci miodów, w fajnych pomysłowych zabawek dla manii, tych wszystkich listów z serdecznościami. Jeszcze raz wielkie, wielkie dzięki. W tym tygodniu, w czwartek jestem w województwie kujawsko-pomorskim, więc tam będziemy mogli się spotkać. To kolejne województwo po lubelskim, lubuskim, wielkopolskim i śląskim, które przyjdzie mi odwiedzić, ale jeżdżą też nieustannie, bez przerwy, wszyscy nasi ludzie. Hania Gielpiątek ostatnio odbyła bardzo konkretną trasę w ubiegłym tygodniu po województwie, między innymi Świętokrzyskim. Maśka Mucha była w Krakowie w intensywne też spotkania. Nasze strategie w osobie Janka Szyszki i Stowarzyszenie, w osobie Agnieszki Buczyńskiej też z intensywnym objazdem po kraju. Powstało pierwsze koło powiatowe już formalnie w Krakowie. Bardzo się z tego cieszymy. Te rzeczy dzieją się non-stop. My o nich nie zawsze mamy czas nawet opowiadać, one się tak szybko dzieją. Działają nasze kluby krwiodawstwa, kluby seniora, akcje ekologiczne się kręcą, akcje edukacyjne, akcje promocyjne tego naszego programu związanego z reformą pieczy zastępczej, tak żeby było jak najwięcej rodziny, a jak najmniej instytucjonalnej. O tym wszystkim możecie się dowiedzieć i zachęcam do tego, żebyście korzystali z różnych kanałów, żebyście śledzili nasze kanały regionalne z waszego regionu, żebyście zaabonowali sobie i zalajkowali profile i tyle różnych naszych działaczy i polityków. Michała Kobosko, Hani Gilpiątek, Aśki Muchy, Mirka Sukonia, pozostałych naszych posłów, Pauliny, Tomka, Wojtka Maksymowicza, żebyście też, Jacka Burego oczywiście, naszego senatora, bardzo gorąco też zachęcam do tego, żebyście odwiedzali regularnie profil strategii, żebyście zerknęli choćby na profil Łukasza Krasonia, Ady Porowskiej. Łukasz ostatnio bardzo mocno zaangażowany w sprawę, która bulwersuje środowisko osób, których to dotyczy, czyli braku rewaloryzacji w progów, w zasiłkach. Będę o tym jeszcze mówił pewnie w środę więcej, ale to jest osobny i duży temat. Natomiast dzisiaj wszyscy też oczywiście patrzymy na Rzeszów, w którym wczoraj dokonała się rzecz bardzo fajna i bardzo ważna. Konrad Fijołek został wybrany na prezydenta Rzeszowa. Bardzo jakoś mam dobre uczucia do tego człowieka, ze względu chyba przede wszystkim na to, że to jest samorządowiec i że nie dał się stać, czy zrobić z siebie zakładnika centralnej polityki. I bardzo stanowczy w tym był. Ja mogę to chyba też powiedzieć jako człowiek, który od samego początku przy procesie wspierania jego kandydatury, a później wspierania w różnych działaniach też był obecny. Że Konrad Fijołek, oczywiście myśmy to wystartowali, powiedzieli, że wszyscy go tutaj popieramy. Natomiast później Konrad Fijołek bardzo stanowczo opierał się wszystkim pomysłom typu, a teraz pojedziemy liderzy z tej strony sceny politycznej do Rzeszowa i staniemy za nim i go wtedy wesprzemy. On mówi, nie, ja chcę to zrobić sam. To są wybory samorządowe, nieparlamentarne. To jest zupełnie inna dynamika, inna mechanika. I ja to bardzo szanuję, bardzo, bardzo, bardzo szanuję. I bardzo tego, że tak powiem pilnowałem. Wczoraj też bardzo jasno chciał, żeby żadni politycy centralni tak zwani nie byli obecni w sztabie. No słyszałem, że jeden kolega nie wytrzymał i się tam pojawił. I trudno. Wszyscy się zastanawiali, co z tym fantem zrobić i jak go obejść. No bo jeżeli nie, to nie. Rozmawiałem wczoraj wieczorem z Konradem Fijołkiem, też zaniepokojonym tą sytuacją, ale też i bardzo wdzięcznym i szczęśliwym z powodu tego, co się stało. I mówiłem mu dokładnie to, co mówiłem mu przez ostatnie tygodnie. Pisałem do niego. Niech pan się nie ogląda na tę centralną politykę. Zrobił pan to sam. To jest ta robota, którą pan wykonał, chodząc, zdzierając sobie buty. Od osiedla do osiedla, od domu do domu, od człowieka do człowieka, podpisując kontrakty obywatelskie ze wszystkimi osiedlami. Super pomysł. I cieszę się, że te kontrakty obywatelskie tak w przestrzeni chodzą. Przekonując do siebie, pokazując wizje, wspierając choćby te postulaty ekologiczne, które myśmy, co do których realizacji się zobowiązał, kiedy wchodziliśmy we współpracę. A więc panel obywatelski, a więc te wszystkie kwestie związane z zazielenieniem urbanistyki, z jakością życia mieszkańców Rzeszowa, a nasza, że tak powiem, rola w tych tak zwanych liderów opozycji, jak to się często w publicystyce mówi, była w tym wypadku jedna. To znaczy nie przeszkadzać mu. Nie wystawiać mu jakichś kontrkandydatów, nie przeszkadzać człowiekowi, który rzeczywiście ma pomysł na Rzeszów i chce to zrobić dobrze. I Bogu dzięki, żeśmy się byli w tej kwestii dogadać. Choć niektórych korciło jak 150, żeby zrobić z tego jakąś wielką platformę. Bardzo dobrze, że Konrad Fiłek będzie prezydentem Rzeszowa. Gratuluję Rzeszowianom, to jego ciężka praca i wczoraj mu dokładnie to samo mówiłem, składając gratulacje. Sam Pan to sobie wychodził, sam Pan to zrobił, sam Pan to sobie zawdzięcza i swoim ludziom, którzy z Panem pracowali, sam Pan jest tym człowiekiem, który uzyskał zaufanie. Tych wyborów nie wygrał Budka, nie wygrał ich Hołownia, nie wygrał ich Trzaskowski, nie wygrał ich Kosiniak Kamysz, ani Czerzasty. Pan je wygrał. Panu ludzie zaufali. Bardzo się z tego cieszę, bo wiem, że zaufali dobremu człowiekowi. Więc jeszcze raz serdeczne gratulacje. A dla nas jakiś sygnał z tego jest taki, że Borzeszów też był dla nas tutaj, mówię po tej stronie sceny politycznej, chyba takim pierwszym sygnałem, przy którym się okazało, że jak chcemy, to możemy. Zrobić coś razem. Na przykład nie wystawiać kandydata, który będzie przeszkadzał, czy kandydatów, którzy będą przeszkadzali, i kandydatowi, który ma szansę rzeczywiście wygrać dobre rzeczy. Tu nie o anty-pis chodzi. Tu chodzi o to, czy wygrają dobre pomysły. I teraz dobre pomysły wygrały. I jakby się okazuje, że to się da, że można. To jest pierwszy krok w tym tygodniu, to zwycięstwo Konrada Fijołka, które może rozmrozi nam wyobraźnię, które nam wreszcie, ja często się odwołuję do tej metafory, ale uważam, że jest naprawdę trafna, która nas wyrwie z tego myślenia o tym, że Kaczyński jest jak kobra, która paraliżuje nas wzrokiem. O, nic się nie uda, opozycja rozpieprzona, wszystko się rozlazło, Kaczyński was wszystkich ogra, o, on to przy... No kawał czasami drania rzeczywiście w tej polityce, ale jaki sprawczy, on sobie ze wszystkim poradzi i tak dalej. Nie ma szans, nie ma szans, on wiecznie będzie rządził. Amen. Popatrzcie sobie na panów profesorów, różnych komentatorów i na ich Jeremiady, jęki i lamentacje. Popatrzcie sobie na różnych... na Twitterze, popatrzcie sobie na różnych... w innych miejscach. Ojej, nic się nie uda, nigdy w życiu Kaczyński wygra ze wszystkimi, co to jest za rozlazła opozycja. Jednoczcie się, jednoczcie się. Ludzie kochani, to nie tędy droga. My musimy przede wszystkim w nas, w sobie rozmrozić wyobraźnię i przekonać siebie, że to jest możliwe, bo dziś już jest w Polsce zdecydowana większość tych, którzy na PiS nie chcą głosować i widać to absolutnie w każdym sondażu, tylko ta większość musi wreszcie uwierzyć, że to wszystko jest możliwe. Konrad Fijołek wygrał w... w niedzielę w Rzeszowie. Jutro jest ważne głosowanie nad Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Pierwsza będzie głosowana pani Staroń i to będzie prawdziwy test. Ile głosów udało się kupić Kaczyńskiemu? Ilu ludzi Kaczyński poprzekupywał? Bo, że kupił już sobie poparcie Kukiza, to wiemy. Dzisiaj będzie wzruszająca scena. Antysystemowiec Kukiz będzie występował z Kaczyńskim, który będzie oczywiście chwalił jego antysystemowość i będą się umawiali na współpracę. Smutny koniec w idei antysystemowości w postaci zostania po prostu przystawką PiSu. No ale każdy sobie wybiera swoją drogę i każdy decyduje, czy chce skończyć jako kreator rzeczywistości, czy w przewodzie pokarmowym Kaczyńskiego. No ale tu już jakby nic się nie da zrobić z tym przypadkiem. Więc mamy jutro decyzję tak naprawdę w sprawie pani Staroniowej, a później głosowanie w profesora Wiącka. No i wtedy się okaże. Bo jeżeli się okaże PiS-przeżnie te głosowania, nawet w Sejmie, już nie tylko w Senacie, to mam wrażenie, że w środę otworzy się zupełnie nowy horyzont polityczny. Bo nagle się okaże, że coś, co było niemożliwe, jest możliwe. A skoro jest możliwe, to może, mogłyby być możliwe też i inne sytuacje. Oni się oczywiście zepną, będą przekupywać, będą szaleć po prostu korupcyjnie, szantażować. Pogłoski, które dochodzą mnie o tym, jak obrzydliwe szantaże nawet kierowane w stosunku do rodzin, kierowane są przez dzisiejszą władzę. Nie do ludzi. To znaczy, to nawet niekiedy w mafiach i w innych organizacjach było tak, że nie ruszano rodzin. Że można się tam było strzelać, można się tam było dręczyć, ale wjeżdżać na rodziny, szantażować dzieci, rozgrywać sytuacje rodzinne, które mają miejsce. To jest po prostu metafizyczne zło. I oni mogą mieć najszczersze chęci i najpiękniejsze słowa, które malują sobie na sztandarach, natomiast uczestniczą w metafizycznym złu. W czymś, co jest po prostu kwintesencją, czegoś, co tu wycieczka do pana ministra Czarnka, mojego ulubionego. On się zna na historii teologii, historii Kościoła. To jest po prostu kwintesencja misterium iniquitatis, tej tajemnicy niegodziwości, która się tutaj lęgnie i trzeba temu położyć po prostu kres. Nie może tak być. Po prostu nie może tak być. No ja się nie zgadzam na taki świat. Zobaczymy, jak się ten świat poukłada, bo to jutrzejsze głosowanie będziemy obserwowali i oczywiście uczestniczyli w nim również bardzo uważnie. Jutro jest też po Sejmie posiedzenie wyjazdowe PiSu. Ciekawe, co tam się wydarzy. Czy Kaczyński kogoś wytnie z rządu, czy jak głoszą plotki zrekonstruuje głęboko rząd i sam z niego odejdzie. Oni mają zresztą na początku lipca jeszcze konwencję swoją, konwencję PiSu, więc tam też się mogły jakieś kwiaty wydarzyć. Dzisiaj też będą takie dwie Polski, które wieczorem, które właśnie doskonale opiszą, jak dzisiaj Polska wygląda. Cała Polska będzie przeżywała mecz Polska-Słowacja dzisiaj o 18. A ta część, która żyje na Twitterze Polski, tym politycznym, będzie przeżywała spotkanie Budki z Tuskiem, z którego zobaczymy, co wyniknie. Nie za bardzo jestem przekonany, że te dwie Polski się jakoś specjalnie widzą. Ludzie się dzisiaj głównie jednak innymi rzeczami niż politykę interesują. Ale polityka jest jak rzeka. Płynie cały czas 24 godziny na dobę. Nie można pozwolić sobie na to, żeby stracić ją z oczu, żeby nam nie zalała chałupy jutro rano. I dlatego my też będziemy się jej bacznie, bardzo bacznie i bardzo uważnie przyglądać. Ja cieszę się na te wszystkie prace programowe, które dzisiaj mają miejsce u nas. Na te wszystkie prace przygotowawcze, bo tak szykujemy się do wyborów. Niezależnie od tego, czy będą jesienią, czy będą wiosną, musimy być gotowi. I robimy wszystko, żeby być gotowi. I na pewno jeszcze w tym miesiącu zobaczycie mnóstwo fajnych rzeczy od nas, ale też i w przyszłym, ale też i jeszcze przed startem roku szkolnego. My nie gadamy, tylko robimy. Choć oczywiście ja dużo gadam, ale robimy dużo więcej. Więc bardzo was proszę, bądźcie z nami, wspierajcie, nie przestawajcie. W tych wszystkich miastach, z których do nas piszecie, Mysłowice piszą, Minster pisze, Witkowo pisze, że pozdrawia. Hajnówka! Bardzo serdecznie pozdrawiamy Hajnówkę. Miał tam miejsce ostatnio ślub jednej z naszych działaczek Julity. W ten weekend bardzo serdecznie ją pozdrawiamy. Jej małżonka. Zapraszamy do naszej ekipy w Rudzie Śląskiej. Przecież byłem u was, Grzesiek, przed chwilą. Widzieliśmy się bardzo dobrze. TVP Info gratuluję Fijałkowi dobrej kampanii. Późne nawrócenia też są w cenie. Serdecznie zapraszamy na jasną stronę mocy. Dzień dobry z Olsztyna. Też bardzo serdecznie pozdrawiam. Wiedziałem się właśnie przed chwilą, że prezydent Duda jedzie dzisiaj do Brukseli, a jutro ma spotkania w Bratysławie. Więc ciekawe, czy to ma jakiś związek z meczem, czy też nie. Będzie też widział się z prezydentem Czaputową. Natomiast muszę wam powiedzieć, że jedna rzecz, która tylko potwierdza nasze diagnozy, które tutaj stawiamy. Joe Biden przed spotkaniem z Putinem w Genewie spotyka się w celu konsultacji stanowiska z prezydentami państw bałtyckich, Litwy, Łotwy i Estonii. Polski na tym spotkaniu nie będzie. No to już chyba więcej komentować nie muszę. Możemy pogratulować panu prezydentowi, że wczoraj miał okazję i sposobność do wysłania listu gratulacyjnego do ojca Tadeusza Rydzyka w związku z 50. rocznicą w jego ślubów zakonnych i święceń kapłańskich, o ile dobrze pamiętam. Natomiast Polska jest w tym miejscu, w którym jest. Partnerem do ustaleń i do rozmów dla Dudy jest ojciec Rydzyka, nie Joe Biden. I do tego miejsca doprowadził nas rząd Prawa i Sprawiedliwości wybranym tak naprawdę przez tenże rząd prezydentem. To się zmieni. I my wiemy, że gdzie indziej jest polska racja stanu. Polska racja stanu jest w tym, żeby Polska wróciła na należne jej miejsce w geopolityce. Polska racja stanu jest w tym, żeby przedsiębiorcy i pracownicy nie musieli borykać się z, po pierwsze, kompletnie zatkanym aparatem, który nie wie czasami jak interpretować sprawy przepisy podatkowe, które sam wytworzył, a na dodatek zamierza podwyższać podatki o kilkadziesiąt procent, zamiast, jeżeli już trzeba, a pewnie trzeba w jakiejś formule robić to spokojnie, pokazując z drugiej strony, jaki uzysk z tego mamy w usługach publicznych, wysokiej jakości, zatykając wszystkie dziury, przede wszystkim robiąc audyt swoich własnych wydatków, żeby pokazać, że to wszystko działa. To wszystko można robić spokojnie, jeżeli trzeba po pandemii takie ruchy robić. Tu kilka procent... Tylko, że to nie można walić w taki sposób, jak oni chcą walić w tych rozwiązaniach, które dzisiaj kładą na stole. My to zawsze powtarzamy. To trzeba uracjonalnić. Tu nie chodzi o to, żeby teraz ratunkowo dożynać kogoś, bo im się budżet nie spina, albo jeszcze coś innego wymyślać, tylko żeby robić to spokojnie, żeby robić to zgodnie, też z konsensusem społecznym, pokazywać, jeżeli już jakieś ruchy wykonujemy, co za to mamy. A nie, że będziemy pompowali teraz władze PiS w taki czy inny sposób. I ich jakieś... I jakieś nie wiadomo jakie pomysły. Polską racją stanu jest to, żeby mieć taki rząd, który nie wysyła sobie z prywatnych skrzynek mailowych tajnych dokumentów, które demaskują na przykład agentów polskich służb specjalnych. Polską racją stanu jest to, żebyśmy naprawdę jak najszybciej przywrócić w Polsce demokrację. My to zrobimy, tylko potrzebujemy bardzo, bardzo jasnego i bardzo konkretnego sygnału od Was, że jesteście gotowi, żeby to zrobić. Tak jak powiedziałem, będziemy oczywiście dyskutowali o tych wszystkich rzeczach i o fundamentalnej kwestii, jaką jest dzisiaj energetyka i o skali podatkowej, i o edukacji, i rozwijali cały czas program dla ochrony zdrowia. To wszystko jeszcze jest przed nami. Natomiast ja jeszcze chciałem dzisiaj powiedzieć parę słów, parę zdań o tym, co mi się w weekend przytrafiło na takiej, że tak powiem, w zupełnie innej niwie. Jeszcze chwilę, dosłownie sekundę Wam zajmę. Czasami pokazuję tu książki, które przeczytałem. Tak się mi ten weekend ułożył, że nie dość, że zachrypłem znowu. Muszę coś chyba z tym zrobić, jednak bardziej gruntownie. To obejrzałem też z 20 książek, które przygotowałem sobie do czytania. Czy przejrzałem gruntownie i dwie przeczytałem. Bardzo serdecznie Wam polecam, zwłaszcza jedną z nich. Przeczytałem, tak to muszę teraz odmienić, czy zmienić całą tę, żebyście widzieli okładkę. Teraz drugą stronę mam za czeskę i w ogóle. To jest książka Stefana Chwina pod tytułem Srebrzysko. I na początku, jak czytałem tę książkę z powieść, to myślałem, że odlecę z takiego poczucia Jezus Maria, no nie, no błaga mnie. Ale później, jak się w to wkręciłem, bo to jest na kanwie sytuacji Krzysztofa Piesiewicza, która miała miejsce jakiś czas temu, z której zresztą został również uniewinniony. Widzieliście, znaczy znacie tę sprawę dobrze. Myślę, aha, czyli ktoś znajomy pisze teraz w formie powieściowej obronę swojego znajomego, taką metafizyczną. No nie, to jest jednak coś głębszego. Jak się później wejdzie w tę książkę, przeczytałem ją do końca, tam jest pytanie, chyba jedno z fundamentalnych. Czasami jest bałagan, raz się pani nazywa Markowska, innym razem Mirkowska, raz się doktor nazywa Karsten, a innym razem Kersten. No jest trochę bałaganu w tej książce. Ale z drugiej strony gdzieś krążenie wokół podstawowego pytania, czy ludzie dzisiaj pragną prawdy, czy opowieści, niezależnie od jakości tej opowieści, wydaje mi się warte zastanowienia i zatrzymania i przemyślenia tego w sobie. Także Persaldo cieszę się, że ją przeczytałem. Jeszcze jest jedna rzecz, bo to wam pokazywałem, prawda? To jest książka, którą poprosiłem też o lekturę wszystkich moich współpracowników i już dyskutujemy na ten temat. Ziemia obiecana Baracka Obamy. Świetna książka, znakomita. Zgadzasz się, czy nie zgadzasz biografia polityczna tego prezydenta i też świetnie się czyta po prostu. To jest po prostu znakomita lektura. Myślę, że dla każdego. Mógłbym godzinami opowiadać o różnych wnioskach, które z niej wypływają, bo sporo żeśmy z niej skorzystali, ja z niej też skorzystałem. Kupiłem sobie i zacząłem czytać książkę Rafała Matyli, mojego znajomego, doradcy w kampanii prezydenckiej, wybitnego naukowca, który pisze o tym, jak polskie miasta, nie tylko te wielkie, zmieniły krajobraz Rzeczpospolitej i tak naprawdę, jak sobie motorem i fundamentem, bardzo serdecznie polecam. Piękne wydanie oczywiście, bo wydawnictwo Charakter, jak wydaje książki, to po prostu je wydaje tak, żeby się chciało je trzymać w rękach i nie puszczać. No i jeszcze jedna rzecz. To jest właśnie ta, którą chciałem Wam najserdecznie polecić. Z całego serca. Tak po prostu dla Waszej lektury. To jest książka Mama zawsze wraca. Agaty Tuszyńskiej i Joanny Chmielewski, Iwony Chmielewski, przepraszam. To jest historia spisana z opowieści Zosi Zajczyk, która wizralna Zosie Jael Rozner. Niezwykle poruszająca historia małej dziewczynki, trzyletniej, która w getcie warszawskim, trzy-czteroletniej, która w getcie warszawskim przechowywana jest w piwnicy przez swoją mamę, która próbuje ją bronić, a jednocześnie jeszcze mama też unależy do jakiejś organizacji, która ratuje dzieci i przenosi je na aryjską stronę. To jak nieprawdopodobny świat tworzy ta mama, tej swojej małej córeczce w tym kompletnym zamknięciu. Ta dziewczynka nie doświadcza niczego, bo nie może wychodzić na ulicę, żeby jej w hitlerowce nie zabili, ale mama jej tam robi wszystko w tej piwnicy. Układa je góry z drewna, robi jej zakopane, robi jej bryczkę, pokazuje jak pada śnieg, jak deszcz, uczy ją liczyć, pisać, zostawia jej jedzenie, kiedy na długo wychodzi, mówi jak będzie jasno, to zjesz to, jak będzie ciemno, to zjesz to, a w międzyczasie rozwiążesz te i te zadania. Między innymi znajdują gdzieś główkę lalki, do której mama dorabia rączki, nóżki i mówi, że to jest jej córeczka i ta mała zaczyna opiekować się swoją córeczką, tak jak mama się nią opiekuje, budując zupełnie jakiś nowy poziom relacji. To jest nieprawdopodobne, jak pewnie w kilkunastu nawet, czy kilkudziesięciu miesiącach kompletnego zamknięcia deprywacji, w tak tkliwym momencie rozwojowym dla dziecka, ktoś jest w stanie dzięki sile swojej miłości i płynącej z niej kreatywności zabudować cały świat tak, żeby dziecko nie poniosło praktycznie żadnej straty na swoim rozwoju. Tak poruszająca historia, tak prosta w miłości matki do dziecka i dziecka do matki. Ta historia się kończy tak, że one obie przeżywają wojnę i w 50 roku ta mama umiera, kiedy już udaje jej się wywieźć też córkę do Palestyny, gdzie żyje zresztą ta córka do dziś maę z lat 80 i jak pisze autorka tej książki, Agata Tuszyńska, która spisała tę opowieść, codziennie rozmawia z mamą, codziennie się jej radzi, codziennie upyta, codziennie ta mama jest w jej życiu obecna jako najważniejsza figura. Natomiast dla mnie, wieszcie, co jeszcze było poruszające? Po pogrzebie, to jest taka strona, gdzie jest pogrzeb tej matki i później jest, tu jest pogrzeb matki, a tu jest życie tej pani do momentu, kiedy siadają i zaczynają sobie opowiadać i pada takie zdanie po tym pogrzebie matki, następny akapit, potem minęło życie i później wszystko. Urosłam, byłam w kibucu i w wojsku, a po wojsku były różne rzeczy i sprawy, mąż, dzieci, choroby, radości, wnuki jasnowłose, a ciągle myślałem, że mama nie jest pochowana tak jak chciała. No i wreszcie pochowali ją tak jak chciała, a chciała bez obrządków religijnych, bo miała swoje sprawy z Panem Bogiem, trudne po tym wszystkim, co przeżyła i nie życzyła sobie w religijnej ceremonii. Potem minęło życie. Jak się czegoś takiego w dzieciństwie doświadczy, to później wszystko, co się przytrafia, później zamykasz w tym jednym zdaniem. Potem minęło życie. To jest po prostu przepiękna książka i z całego serca Wam ją polecam. Jeszcze raz pokażę. Mama zawsze wraca. Wydawnictwo Dwie Siostry, wspaniałe. To moje takie, no mogę powiedzieć, odkrycie tego weekendu i bardzo, znaczy mam nadzieję, że Was też jakoś tak poruszy, poruszy do głębi, tak jak mnie poruszyła. Wiem, że jest, że tak powiem, zapotrzebowanie na to, bo zgłaszacie mi to, więc raz na jakiś czas książki, które czytam, będę pokazywał. Kupiłem sobie też ostatnio Wołodymira Rafijenko Najdłuższe czasy, powieść autora, który nawiązuje w niej do przeżyć tych, którzy żyją, czy przeżyli i żyją w warunkach wojny w Donbasie. Bardzo jestem ciekaw, nie znam tego autora. To jest, to jest proza też z tej części świata, którą, do której często zaglądam trochę niżej, bo to już jest taka proza Karpat właściwa i esencjonalna dla tego regionu. Polecam wam, bo widziałem, że ukazało się wznowienie takiej książki Okręg Sinistra Adama Bodora. To wydało wydawnictwo Czarne. Ja to przeczytałem chyba z 10 lat temu, jak się to pokazało po raz pierwszy. Cudowna, magiczna literatura. Taki markes karpacki, więc jeżeli mogę, to też komuś z was polecam. Kupiłem sobie to Zosie Samosie, Juliana Tówima w takim dokładnie wydaniu z takimi ilustracjami w jakie miałem w dzieciństwie, tak żeby sobie może kiedyś córce pokazać. No i jeszcze pokażę już ostatnia rzecz, jedną książkę, którą dostałem od moich wspaniałych współpracowników ze Śląska, czyli Rozmówki Polsko-Śląskie Łot Gryfnie Ekipa Polska 2050 Śląskie. Będę teraz studiował, żeby następnym razem jak na Śląsku się pojawię wypaść jak należy. Wszystkiego dobrego wam życzę. Dobrego dnia. Zmieniłem jeszcze te wszystkie ustawienia, bo wiecie, to później się denerwują, że nie w tę stronę za czeska litery, nie w tę stronę cyfry, nie w tę stronę. Idziemy do roboty. Dzisiaj mnóstwo spotkań, zebrań, wszystkiego. Jutro jak powiedziałem ważne głosowania, dzisiaj ważny mecz. Widzimy się w środę o dziewiątej rano i widzimy się w piątek też, a w międzyczasie w czwartek w Kajowsko-Pomorskim. Pani Irena Wojdyła napisała coś, co tu bardzo mnie porusza, że moja mama nie wróci, moja mama nie wróci, ale na pewno się spotkamy. Spotkamy się. Pani Ireno. Głęboko w to wierzę. Głęboko w to wierzę, że jak pisał Peszoa, jeden z moich ulubionych portugalskich poetów, śmierć jest zakrętem na drodze. Nie jest metą, nie jest ścianą, jest zakrętem na drodze. Nie widzimy, co jest za zakrętem, ale to jest tylko zakręt na drodze. Głęboko w to wierzę i wierzę, że się spotkamy i że mama wróci. Wszyscy kiedyś do siebie powracamy. Jeszcze raz dobrego dnia i do zobaczenia.