Szymon Hołownia ostro o łamaniu prawa na granicy z Białorusią
Szymon Hołownia mówił o sytuacji osób koczujących na granicy Polski i Białorusi i ostro skrytykował działania państwa. Twierdził, że interwencje Straży Granicznej i polecenia władz naruszają prawo i zagrażają państwu prawa.
Sytuacja na granicy
W wystąpieniu przypomniał o kilkudziesięciu ludziach koczujących między kordonami wojsk po obu stronach granicy. Zwrócił uwagę na skalę kryzysu i humanitarny wymiar sytuacji, które – jak podkreślał – budzą najwyższy niepokój.
Zarzuty łamania prawa
Przypomniał, że Rzecznik Praw Obywatelskich wyraźnie stwierdził, iż działania państwa i Straży Granicznej są łamaniem prawa. Ostrzegał, że nawoływanie naczelnych organów państwa, premiera i ministra, do łamania prawa przez funkcjonariuszy to przestępstwo i niebezpieczny precedens.
Zaniedbania służb i źródła kryzysu
Krytykował brak przygotowania służb, zwracając uwagę na sygnały o rosnących połączeniach lotniczych z Iraku do Mińska i na wypowiedzi Łukaszenki o rezygnacji z pilnowania granicy. Wspominał też o ministerze, który reformował wywiad i kontrwywiad, pytając, dlaczego państwo nie przewidziało tego kryzysu.
Skutki humanitarne i ustrojowe
Podkreślił, że poza wymiarem humanitarnym sytuacja grozi też demontażem państwa prawa – ostrzegał przed normalizacją praktyk łamiących prawo i przed możliwymi konsekwencjami dla obywateli, jeśli takie działania zostaną utrwalone.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Dzień dobry, w środę 25 sierpnia 2021 roku. Mam nadzieję, że się widzimy i że się słyszymy. Jest 9.17, chwilę temu była 9.15. Mam też szczerą nadzieję, że w tym akurat miejscu internet będzie hulał tak jak powinien hulać i że będziemy mogli zebrać się tu, żeby posłuchać i pomartwić się i zastanowić się co można zrobić z tym co dzisiaj dzieje się na świecie. A dzieje się niestety wciąż bardzo dużo. Moment, tylko muszę tutaj odpalić jedną rzecz. Dużo rzeczy, które budzą nasz najwyższy niepokój i bardzo z tego powodu się martwimy. No dobrze, ale do rzeczy. Dzisiaj też 25 miesiąca, więc korzystając z tego, że jeszcze zbiera się publiczność i mogę chwilę pogadać o różnych rzeczach, to jak ktoś płaci VAT, to niech pamięta, o ile oczywiście płaci do 25, to niech pamięta, że dzisiaj jest termin zapłaty VAT-u. Ja oczywiście zapłacę jako przekładny podatnik. Natomiast moi drodzy, przechodząc do Adremu, do rzeczy, do tego co dzisiaj się dzieje i co jakoś porusza nasze serca i głowy, no to moją głowę i moje serce bardzo porusza to, co dzieje się wciąż na granicy Polski i Białorusi. Ta sytuacja kilkudziesięciu, ponad trzydziestu osób, które koczują pomiędzy kordonami wojska z jednej strony białoruskiego, a z drugiej strony polskiego. Trzeba sobie powiedzieć wprost, że to jest sytuacja po prostu nie do wyobrażenia w cywilizowanym państwie, na granicy przynajmniej jednego cywilizowanego państwa w XXI wieku, które zobowiązane jest do pewnych bardzo konkretnych zachowań, nie wynikających z woli politycznej przywódców tego państwa, bo tutaj wola polityczna to może sobie być taka albo inna, ale z prawa, które nas wszystkich obowiązuje. Rzecznik Praw Obywatelskich w ostatnich dniach bardzo wyraźnie stwierdził, że to co robi dzisiaj państwo polskie, co robi dzisiaj Straż Graniczna jest łamaniem prawa. Łamanie prawa to jest po prostu przestępstwo. Jest coś obrzydliwego w tym, że naczelne organy państwa, takie jak premier, jak minister, jak inne organy, namawiają swoich funkcjonariuszy do jawnego łamania prawa. I mówiłem już o tym wiele razy, czym to się może skończyć w przyszłości, bo dzisiaj chodzi o tych biednych trzydziestu paru ludzi, ale jutro może chodzić o mnie lub o ciebie. I też zjawi się Błaszczak, zjawi się Morawiecki, zjawią się ich koledzy, którzy powiedzą, że akurat w przypadku Hołowni albo w przypadku Kowalskiego, albo w przypadku Pani Urszuli, która nas ogląda, albo Pani Joanny, albo Pana Mieczysława Wiśniewskiego, który pozdrawia nas z Kołobrzegu, to prawo nie obowiązuje, bo to już jest jakby inna polityczna wola w tym momencie. I nakaże swoim funkcjonariuszom, policjantowi i Straży Granicznej, nieważne czy to będą funkcjonariusze, jak to się mówi w żargonie, zieloni, niebiescy czy szarzy ze służb, w postępowanie, łamanie prawa w stosunku do ciebie. Powtarzam to, żeby nam się to wbiło w głowę, z jakim niebezpieczeństwem tutaj się mierzymy, a mierzymy się z potwornym niebezpieczeństwem, nie tylko humanitarnym dla tych ludzi, o których tutaj mówimy, ale też i ustrojowym, ale też i na naszych oczach demontowane jest państwo prawa po raz kolejny w kolejnej odsłonie. Ci ludzie są tak nieporadni w swoim myśleniu o tym, co można z państwem zrobić, że po prostu dech zapiera w piersiach. Czy naprawdę nie dałoby się przewidzieć to dumne państwo, które ma tyle służb, któremu Macierewicz reformował wywiad i kontrwywiad, w którym wytropiono już wszystkich ubeków do siódmego pokolenia. Czy ono naprawdę nie wiedziało, na co szykuje się Łukaszenka? Podczas kiedy wszyscy w świecie mówili i pisali o tym, którzy interesują się tym tematem, że co się dzieje na Białorusi, że nagle lawinowo rośnie liczba połączeń lotniczych pomiędzy Irakiem i czasami zupełnie prowincjonalnymi irackimi miastami, a Mińskiem. Jak to się dzieje, że liczba tych połączeń lotniczych wzrosła z jednego do kilku czy kilkunastu tygodniowo? I samoloty były zamieniane na coraz większe. Co to może znaczyć, że nagle w Iraku obudziła się głęboka chęć zwiedzania kraju naszego umiłowanego baćki? Że to po prostu jego szarm, jego czar tak się rozlał na Irakijczyków i mieszkańców generalnie tamtej części świata, że wszyscy nagle postanowili jechać do Mińska? Czy naprawdę trzeba być jakimś geniuszem, żeby złożyć dwa do dwóch i przypomnieć sobie te wypowiedzi Łukaszenki, w których mówił, że do tej pory groził, że do tej pory zatrzymywaliśmy ludzi na granicy i narkotyki na granicy, a teraz będziecie sobie ich łapać sami? I ludzi i narkotyki. Przecież te opowieści Łukaszenki, też są na to przecież liczne dowody, w których mówił, że nie będzie już teraz pilnował swojej granicy z Unią Europejską, przecież one były nadawane na okrągło w irackich telewizjach. No to czy naprawdę, jeżeli huczy o tym internet, jeżeli wiedzą o tym ludzie, którzy się znają, to dlaczego nie wiedziało o tym polskie państwo? A jeżeli o tym wiedziało przy pomocy wszystkich swoich służb, wszystkich swoich błaszczaków i dworczyków, to dlaczego nic z tym nie zrobiło? Dlaczego nie przygotowało się na ten kryzys, który dzisiaj nastąpił i dzisiaj wyciąga w obietnicę rozłożenia na granicy kilometrów drutu, żyletkowego? To dzisiaj nagle pożar w burdelu, nagle wszyscy zaczynają biegać, nagle się zastanawiają, jak bronić umiłowanej ojczyzny. A co robili przez ostatnie kilka miesięcy? Jak się szykowali, wiedząc, co szykuje się za naszą wschodnią granicą i jakiego nieprzytomnego satrapę mamy po drugiej stronie, który nie zawaha się absolutnie przed niczym? Gdzie oni byli? Znaczy ja rozumiem, że oni w tym, że rozmawiamy o ludziach, i to też wiecie, że rozmawiamy o ludziach, którzy wymieniają najtajniejsze uwagi dotyczące polityki wschodniej, również tej dotyczącej Białorusi, na swoich prywatnych skrzynkach mailowych, na gmailach. To co może od nich wymagać, żeby oni, że tak powiem, korzystali z danych, które na ich biurka spływają i wyciągali z tego wnioski? Jak będzie pożar, no to się pojedzie i się będzie ściskało z żołnierzami i się będzie robiło różne fotki i opowiadało różne bzdury i nakłaniało ich do łamania prawa. I żebyśmy mieli absolutną jasność w temacie. Ja uważam, że granica Polski powinna być zabezpieczona. Gdzie trzeba, powinna być zabezpieczona ludźmi, gdzie trzeba, powinna być zabezpieczona techniką. Mamy dzisiaj bardzo nowoczesną technikę w tym zakresie. Gdzie trzeba, powinna być zabezpieczona zasiekami, jeżeli będzie taka konieczność, bo tu nie tylko o ludzi chodzi. I ci, którzy dzisiaj mówią, nie stawiajmy żadnych ogrodzeń, nie w otwarte granice i tak dalej, zdają się nie rozumieć, że tu nie chodzi tylko o ludzi. Że przez źle strzeżoną, czy źle zabezpieczoną zieloną granicę można przerzucać również narkotyki. Przez źle strzeżoną zieloną granicę można przerzucać każdy przemyt, który będzie później rujnował stan finansów państwa. Przez zieloną granicę mogą się przedostawać nie tylko ludzie, którzy po prostu są biedni i udręczeni, ale mogą się również przedostawać ludzie, którzy mają bardzo złe intencje. Dlatego granicę trzeba chronić i strzec przy pomocy różnych środków. Tylko te środki powinno się w sensowny sposób rozdysponowywać przed kryzysem, a nie w momencie kryzysu, kiedy ten osławiony drut służy do opowiadania o propagandzie, który jest wtedy propagandowym narzędziem, że teraz Błaszczak przyjdzie i nas tym żyletkowym drutem otuli. Ja nie potrzebuję takiego utulenia. Ja potrzebuję państwa, które jest sprawne i które działa przed kryzysem, wyprzedzająco, a nie w kryzysie rzuca się po prostu opowiadać, stawiać, gwałcić prawo i robić różne inne historie. Ci ludzie, którzy znajdą... Rzeczpospolita ma chronić swoje granice. Koniec i kropka. Jeżeli ktoś chce przyjść do nas po ochronę międzynarodową, proszę bardzo, na przejściu granicznym powinno taki wniosek zostać od niego przyjęty. I my nie jesteśmy jeszcze dzisiaj w sytuacji, w której musimy tworzyć jakieś pośrednie mechanizmy przed tym w jakieś wstępne kwalifikacje, przed złożeniem tych wniosków uchodźczych, co już by było, że tak powiem, chodzeniem po granicy międzynarodowego prawa, ale wyobrażam sobie, że moglibyśmy się na pewnym etapie zatkać po prostu i nie mieć mocy przerobowych. Tylko jeżeli wiemy, że to się dzieje dzisiaj, kiedy mamy te moce przerobowe i możemy tych 34 ludzi, którzy tam koczują, włączyć do tej procedury, tym bardziej, że o nią poprosili i wymaga tego od nas prawo, to powinniśmy to do jasnej cholery zrobić. I to jest obowiązek, dzisiaj to jest psi obowiązek urzędników, którzy na tej granicy są, to jest obowiązek straży granicznej, to jest obowiązek tych, którzy słyszeli te komunikaty. Wyobraźcie sobie, co tam się dzieje. Jeżeli prawdą jest to, co słyszymy od ludzi z Fundacji Ocalenie i z innych, że oni próbują się skomunikować przez megafony z tymi ludźmi, a polskie wojsko zagłusza ich silnikami i syrenami, o czym my rozmawiamy? To to jest wojsko? Wiecie, to znaczy, ja nie mówię o tych biednych żołnierzach, którzy tam stoją, ale mówię o ich dowódcach. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby wydać tego typu rozkaz? Żeby zagłuszać komunikację z człowiekiem potrzebującym pomocy? Z kim wy walczycie? O co wy walczycie? Ja was nigdy nie będę nazywał tak, jak ostatnio słyszeliśmy w telewizji, bo uważam, że to uwłacza w godności polskiego munduru, ale do ciężkiego licha godności polskiego munduru uwłacza to, że vis-a-vis was siedzą ludzie, którzy wołają o picie, którzy wołają o jedzenie, którzy wołają o lekarza. Słyszymy, że tam jest jedna kobieta, która już nie może chodzić, ma niewydolność nerek. Za chwilę zaczną umierać, a wy będziecie na to patrzeć? Z orzełkami na czapkach? To nie będzie urągało godności munduru? Za chwilę będziecie mieli sytuację, jeżeli tam ktoś zginie, jeżeli tam ktoś umrze na tej granicy i Łukaszenka się tym nie będzie przejmował, że was będą obwiniali o bycie współwinnym i zabójstwa. Że będą za wami krzyczeli mordercy. Czy naprawdę chcecie tego dla polskiego munduru, dla polskiego żołnierza, dla polskiego pogranicznika, dla polskiego funkcjonariusza? To jest dzisiaj pytanie, które trzeba sobie postawić. Co powinien zrobić żołnierz, kiedy widzi rannego? We wszystkich konfliktach zbrojnych weźcie sobie II wojnę światową. Jak był nawet ranny Niemiec, to co robili powstańcy z rannym Niemcem w powstaniu? Dobijali? Czy ciągnęli do szpitala powstańczego i leczyli? Kto wie, jak wygląda prawo wojny? Jeżeli masz trafionego, to się nie zastanawiasz. Oglądaliście filmy, czytaliście książki o Iraku, Afganistanie. Masz rannego, wieziesz go do szpitala, niezależnie od tego, z której strony kulkę dostał. A tu polscy żołnierze patrzą na umierających ludzi i nie ciągną ich bynajmniej do lekarza, tylko patrzą, jak dalej będą umierać. To jest państwo, to jest Rzeczpospolita, w której chcemy być dzisiaj częścią. I nie pieprzcie mi po prostu głupot, o tym bardzo proszę, politrucy i nagle wielcy specjaliści, którzy się znaleźli od migracji i od tego, jak, że tak powiem, zabezpieczać polską granicę o tym, że te 32 osoby przyjęte do procedury azylowej, o którą poprosiły i do której mają prawo i która może się skończyć różnie, również ich deportacją. I oni muszą mieć tego świadomość i państwo polskie powinno tutaj absolutnie być konsekwentne, jednoznaczne, że oni stanowią jakieś zagrożenie dla Polski. Z kim wy walczycie dzisiaj? Ze starszymi ludźmi, którzy mają niewydolność nerek i za chwilę umrą? Z kogo wy się śmiejecie? Z Franka Sterczewskiego, mędrcy, wielcy, którzy dzisiaj na Twitterze się popisują, który wczoraj próbował zrobić ludzką rzecz, dostarczyć się tym ludziom jedzenie, picie, lekarstwa, zachować się tak, jak powinien się zachować każdy człowiek, a na co dzisiaj Rzeczpospolitej nie stać? Z niego się śmiejecie, że robi to, co powinien zrobić każdy człowiek? Wobec człowieka, którym dzisiaj są ci Irakijczycy czy Afgańczycy, a jutro, nie daj Boże, może być każdy z nas, a wczoraj był mój ojciec, który siedział za drutami w Eryfenie w obozie dla azylantów i wielu jeszcze waszych krewnych i znajomych przeszło ten sam los. Człowiek to jest człowiek i człowiekowi należy się jego podstawowe prawo i żadne państwo nie ma prawa odbierać człowiekowi podstawowych praw, które człowiekowi się należą. Chcemy zabezpieczać granice? Zabezpieczajmy, jak leci. Stawiajmy druty, walmy drony, róbmy wszystko, co trzeba, żeby była przekraczana legalnie. Jeżeli nas na to stać i mamy na to pomysł i wiemy, jak to zrobić. I żeby wszyscy, którzy będą potrzebowali przyjść do nas i złożyć wniosek na azyl, mogli złożyć wniosek na azyl, który będzie rozpatrzony i albo człowiek zostanie uchodźcą w naszym kraju, dostanie azyl, albo będzie deportowany, albo nie złoży tego wniosku, a znajdzie się w procedurze powrotowej. Są różne drogi. Nie może organ administracji nie przyjąć wniosku. Może go rozpatrzeć pozytywnie. Może rozpatrzeć negatywnie. Może dojść do wniosku, że trzeba przekazać innemu organowi. Może poprosić o uzupełnienie dokumentów. Może umorzyć. Może zrobić tysiąc różnych rzeczy. Ale nie może nie przyjąć wniosku. Więc dzisiaj, jak słucham tych wszystkich, którzy pomstują na Franka Sterczeskiego, to proponuję im, żeby się przejrzeli w lustrze. Franek, jestem dumny, że cię z nami bardzo dobrze zrobiłeś i każdy porządny człowiek na twoim miejscu powinien zrobić dokładnie to samo. Człowiekowi, który potrzebuje wody, który potrzebuje jedzenia, który potrzebuje leków, zaoferować wodę, jedzenie i leki. Niezależnie od tego, ilu żołnierzy Błaszczak z Morawieckim tam postawią. Bo co innego jest, powtórzę po raz siódmy chyba, obrona terytorium czy ochrona terytorium Rzeczpospolitej przed nielegalną infiltracją osób, o których nic nie wiemy. A co innego jest, pomoc ludziom, którzy dzisiaj znajdują się w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia. I oczywiście można rozmawiać, no dobra, ale jak my przyjmiemy tych 34, to Łukaszenko przywiezie kolejnych 50. Jak będziemy mieli zabezpieczoną granicę, no to nie będzie można przez te granice przejść, to jest po pierwsze. Po drugie, i będzie trzeba iść na przejście graniczne, gdzie będzie można złożyć taki wniosek i Łukaszenka też będzie musiał w pewnym momencie się z tym faktem zmierzyć. A po drugie, jeżeli przyjdzie kolejnych 50 i będą prosili o, i złożą tak jak trzeba wniosek, czy poproszą o ochronę międzynarodową, to trzeba będzie ten wniosek rozpoznać, dlatego, że zobowiązują nas do tego przepisy międzynarodowe. I my już dzisiaj powinniśmy myśleć o tym, co zrobić, jak natychmiast rozbudować Urząd do Spraw Cudzoziemców, żeby miał większą przepustowość w tym zakresie. Bo przecież, tak jak mówiłem wiele razy, dzisiaj mamy ludzi, którzy są z konfliktów w Iraku, w Syrii, w Afganistanie, szukają wsparcia, szukają po prostu normalnego, spokojnego życia i szans dla siebie, a za chwilę będziemy mieli uchodźców choćby klimatycznych. 140 milionów ludzi zacznie się przemieszczać w tej i z powrotem po świecie, bo w ich krajach nie da się żyć. I dzisiaj, wiecie, to działanie głową i sercem to na poziomie usnaża, na poziomie tej granicy to jest udzielenie humanitarnej pomocy tym, którzy dzisiaj tej pomocy potrzebują i postępowanie zgodnie z prawem. Natomiast na poziomie szerszym, na poziomie międzynarodowym to jest naprawdę zbudowanie dzisiaj nie tylko tych hotspotów w Turkmenistanie, w Tadżykistanie, w Uzbekistanie, w Iranie, jeżeli by się dało dogadać, na granicach, gdzie ludzie, którzy z tego Afganistanu będą odpływać, mogliby mieć tę wstępną weryfikację swoich wniosków o ochronę międzynarodową i wiedzieliby, czy mają po co jechać, czy nie. Ale to też jest pomoc rozwojowa dla tych państw, które dzisiaj chciałyby zatrzymać u siebie swoich obywateli, ale nie są w stanie. Ja jestem praktykiem tych działań, oglądałem i rozmawiałem z wieloma praktykami takich działań i wiem doskonale, że im większa pomoc rozwojowa, tym mniej później potrzeba pomocy humanitarnej. Że im więcej się pomoże w tym, żeby się kraj rozwijał, gospodarka rozwijała, była szkoła, miejsce pracy, tym mniej trzeba później pomagać ludziom, którzy znajdują się już w krytycznej sytuacji, a mogliby się w niej nie znaleźć. I to jest też wymiar odpowiedzialności naszej wspólnoty europejskiej, o którym dzisiaj powinna być rozmowa. I to powinna być szeroka rozmowa, dlatego, że dzisiaj rządzisz ty, jutro będzie rządził ktoś inny. I dzisiaj zupełnie inaczej sytuacja by wyglądała, jeżeli na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, która jak rozumiem nie została zwołana, tylko jakieś posiedzenie, nie wiem w jakim trybie, znaleźli się również przedstawiciele opozycji. Żeby jeżeli Morawiecki ma nam do powiedzenia, narodowi, Polakom, jakieś tajemne informacje o tym, o tych 34 ludziach, którzy tam za chwilę zaczną umierać w tym usnarzu, to żebyśmy wszyscy o tym wiedzieli. Żeby nawet jeżeli ktoś zostanie zobowiązany do tajemnicy, to wyszeli i powiedział, słuchajcie, tam naprawdę przemawiają za tym ważne racje, żeby tym ludzi nie nakarmić, nie dać leki i pozwolić im umrzeć. Nie wyobrażam sobie takich racji, ale załóżmy, że mogłyby wystąpić. Choć jak mówię, ja sobie nie jestem w stanie ich wyobrazić. To przynajmniej chciałbym je usłyszeć. Dlaczego ci ludzie nie mogą dostać leków, dlaczego nie mogą dostać wody, żebym mógł z nimi porozmawiać, żebym mógł odeprzeć argumenty, żebym mógł pokazać, że to zagrożenie jest fałszywe, jest fikcyjne. Te trzydziestu paru ludzi nam nie zagraża w niczym. Nie zagraża wielkości Rzeczpospolitej. Przeciwnie, potraktowanie ich źle zagraża wielkości Rzeczpospolitej, bo Rzeczpospolita staje się małym krajem przestraszonych ludzi, którzy odmawiają wody i lekarstw potrzebującemu. Do tego nas sprowadzili. Do tego nas doprowadzili. Że my mamy dzisiaj tak o sobie myśleć. W głowie się to po prostu nie mieści. Państwo jest od przestrzegania prawa. Organy tego państwa są od przyjmowania wniosków i ruchom zopatrywania i podejmowania decyzji w tej sprawie, które niosą określone konsekwencje. Ale nie ludzkie państwo, ale toksyczne państwo, ale państwo, które za chwilę będzie można oskarżyć o współudział w zabójstwie cywila. Wiecie, żołnierz strzelający do kogoś na polu walki w samoobronie jest atak na państwo. Okej. Ale żołnierz przyglądający się jak z głodu czy z braku leków kona cywil na jego wachcie? Z orzełkiem na czapce? W głowie się to po prostu nie mieści. Porządek, który trzeba będzie zrobić nie tylko w organach państwa i w jego procedurach, ale też i w głowach, które zostały już zatrute tym toksycznym myśleniem i tym jadem, który się sączy. Najpierw w funkcjonariuszy, żołnierze, a później w kolejnych. To będzie olbrzymia robota, ale konieczna do wykonania, jeżeli nadal mamy być krajem ludzi dumnych z tego, że jesteśmy Polakami, a nie wstydzących się za to, jak się zachowujemy. Co można zrobić? Tutaj piszecie, że dochodzą głosy z Fundacji Ocalenie, że tam umiera kobieta, która ma 52 lata, ma prawdopodobnie zapalenie płuc, ktoś deklaruje przyjęcie tych ludzi. Jest wielu ludzi w Polsce, którzy chcieliby pomóc. Tylko co my możemy zrobić? Widzieliście, co robili ze Sterczeskiem, widzieliście, co robili z Morawską, Stanecką, widzieliście, co zrobili z innymi. I do czego oni doprowadzą? Do myślenia w kategoriach, które jest kompletnie nieludzkie. Czyli ofiary muszą być. Trudno, niech umrze tych 32, albo ta kobieta niech umrze, albo tamci umrzą, ale dzięki temu inni nie będą musieli umierać. Skąd my znamy to myślenie? Ofiary muszą być. Niektórym trzeba po prostu pomóc zejść z tego świata, żeby inni mogli na tym świecie funkcjonować. Znacie to myślenie z historii? Bo ja dobrze znam. Z różnych opowieści, z różnych dyktatur, które w ten sposób myślały, z różnych patologicznych opowieści. No trudno, niektórych trzeba zabić, no ale dzięki temu inni będą mogli funkcjonować. Niektórym nie możemy pozwolić żyć, trudno, nie możemy pomóc, no ale dzięki temu inni się będą mieli lepiej. A wiecie, gdzie jest ci wszyscy, którzy dzisiaj idą z opowieściami o chrześcijaństwie na twarzach najlepszy przykład tego myślenia? To poczytajcie sobie Ewangelię, jak już przepraszam, ale wejdę na te tony, ponieważ one często są wyciągane i co się działo w procesie Jezusa, któremu co powiedziano? Lepiej, żeby jeden człowiek umarł za naród. Jednego zabijemy, ale będzie przynajmniej ocalony cały naród. I jak to się skończyło? Jak to dzisiaj oceniamy z dzisiejszej perspektywy? Myślenie ofiary muszą być to początek demontażu fundamentów naszego państwa. Jeżeli państwo, Rzeczpospolita Polska, powie dzisiaj ofiary muszą być, trudno, to to jest koniec Rzeczpospolitej, jaką znamy. I to jest dużo gorsze niż napaść zewnętrzna, bo to jest napaść wewnętrzna. Sami na siebie napadamy i niszczymy swój kręgosłup, który później nie będzie działał w wielu różnych sytuacjach, kiedy będziemy go potrzebować, kiedy będzie niezbędny. W obrocie gospodarczym, w przyjaźniach, w relacjach, w pracy, w tysiącu różnych, w edukacji, w mnóstwie różnych rzeczy. Dzisiaj Rzeczpospolita, to nie, to nie imigranci dzisiaj o nieudokumentowanym statusie napadają na Rzeczpospolitej. To dzisiaj Rzeczpospolita sama na siebie napada. Przy pomocy władz, które, które na jakieś nieszczęście niestety zostały w tym trudnym czasie, w czasie kryzysów nad nami postawione. Jeżeli jestem przy wątku religijnym, to muszę oddać honor, bo przeczytałem wczoraj wnikliwie to stanowisko Komisji do Spraw Migracji Episkopatu Polski. To oczywiście biskup zadarko, sensowny bardzo człowiek. I to stanowisko jest bardzo sensowne i bardzo jasne. Tylko do ilu ludzi to dotrze i tu powtórzę swoją wątpliwość z poniedziałku, skoro nie ma na tym podpisu całego Episkopatu, skoro nie ma na tym podpisu i nie idzie to jako rzecz, która powinna być stanowiskiem całego Kościoła w Polsce. To jedna z Komisji Episkopatu wydała porządne i sensowne oświadczenie w tej sprawie. Ale to nie może być listek figowy. To musi być latarnia, która ludzi prowadzi i która jasno mówi dzisiaj możemy być i bezpieczni, i ludzcy. Bezpieczeństwo nie wyklucza człowieczeństwa. To, co się dzisiaj dzieje, będzie oczywiście cały czas w naszym sercu, w naszych głowach, w naszych rękach. Dzisiaj jest demonstracja w Warszawie pod siedzibą Straży Granicznej. Organizuje Fundację Ocalenie o godzinie chyba 18. Natomiast my też próbując robić różne rzeczy, robimy co możemy i jak będzie można coś robić i wspierać bardzo konkretnie w tym zakresie, to będziemy wspierać. Dzisiaj chcę powiedzieć o jeszcze jednej akcji, którą uruchomiliśmy, bo jak wiecie, stowarzyszenie nie próżnuje i działa i reaguje błyskawicznie. Każda pomoc człowieka, jak wiecie, jeszcze jedną powiem może tak od siebie. Jak widzę takie sytuacje i jestem bezsilny, no bo co z tego, że ja tam teraz pojadę na granicę i będą ze mną robili to, co ze Starczewskim z moją, że mogą mnie ganiać, mogą mnie upadlać, mnie to tam rybka. Ale w czym to pomoże tym ludziom? Więc próbuję gdzieś szyć, załatwiać, kombinować, rozmawiać, żeby przekazywać to, co dzisiaj powinno być w debacie publicznej. Każdy z nas ma swoją robotę do zrobienia, ale jak widzę zło, a to jest ewidentne zło, co dzisiaj robi Rzeczpospolita, moralne zło. To od razu próbuję zrobić coś dobrego, żeby chociaż jakoś to trochę wyrównać. Więc zrobiłem kolejną zbiórkę ubrań u siebie w szafie, książek, butów na rzecz osób w kryzysie bezdomności. Wczoraj pojechały do domu do Ady Porowskiej i tam na traktorzystów. Zróbcie dzisiaj coś dobrego po prostu, widząc to zło, które się dzieje. Jak nie możemy tam, to zróbmy tu. Niech ktoś ma lepszy dzień. Żeby po prostu tej sumy tego tego zła było mniej w świecie. To możemy to zrobić. Mamy świetną akcję, bardzo do niej zachęcam. Zorganizowali wspaniali ludzie od nas ze stowarzyszenia z Lubuskiego, ale też Andrzej, ale też i inni. Akcja lekcji języka polskiego dla Białorusinów przebywających w Polsce. To miało związek jeszcze nie z tą też sytuacją, którą teraz mamy, ale z 9 sierpnia z rocznicą tych sfałszowanych przez Łukaszenkę wyborów. Co możemy zrobić? Baćka jest baćka. Zachowuje się, jak widać, jak się zachowuje. Ale co my możemy z tym zrobić? Możemy pomóc ludziom, którzy często nie znają języka polskiego, którzy nie umieją się skomunikować w urzędzie, wszędzie tam, gdzie ten język polski jest wymagany. Pomóżmy im po prostu fizycznie. W ciągu pierwszych kilku dni, kiedy ogłosiliśmy te akcje, zgłosiło się już 400 chętnych Białorusinów przebywających w Polsce do tego, żeby uczyć ich języka polskiego. Zgłosiło się sporo nauczycieli, ale wciąż mamy kłopot z nadążeniem za liczbą chętnych. Więc jeżeli ktoś z Was czuje w sobie takie kompetencje, chciałby poświęcić swój czas, mógłby poświęcić swój czas, może jest emerytowanym nauczycielem, albo jest nauczycielem i ma odrobinę czasu, albo po prostu wierzy, żeby sobie z tym zadaniem poradził, bo to nie jest tylko o nauce języka, ale też o budowaniu pewnych relacji, o budowaniu pewnego takiego mentoringu życiowego, żeby ci ludzie, którzy przybyli za naszej granicy, spod tego okropnego reżimu, mogli w jakiś sposób poukładać się w tych naszych przejściach i dróżkach, które my przecież żyjąc tu doskonale znamy. Jeżeli możecie pomóc, to zapraszamy na maila Możemy i Pomożemy, razem pisane, bez polskich liter Możemy i Pomożemy, Małpa Polska 2050.pl. Informacje są też na naszej stronie internetowej i ankieta. Bardzo serdecznie zachęcam do wzięcia udziału w tej akcji. Z rzeczy ważnych to jeszcze to, że wystartowała szesnasta paraolimpiada. Polska delegacja silna na tej paraolimpiadzie w Tokio się znalazła. Mamy nadzieję, że będzie dużo medali, nawet więcej niż w Rio. A o wszystkim i to też ważne ogłoszenie będą Was informowali w specjalnych programach na antenie Dobrego Radia Łukasz Krasoń i Tomek Zimoch, znany komentator sportowy niegdyś, a teraz nasz poseł Polski 2050 jedyny i niepowtarzalny, więc nie muszę chyba Wam tłumaczyć, jak ważny jest sport w przypadku osób z niepełnosprawnościami, jak może otwierać drzwi, jak może budować poczucie własnej siły i sprawczości, jak może naprawdę oddziaływać na wszelkie możliwe ośrodki inspiracji i takiego budowania przekonania o własnej, absolutnie totalnej sprawności. Przecież to są ludzie, osoby z niepełnosprawnościami, to są po prostu absolutnie pełnosprawni obywatele Rzeczpospolitej i ludzie, z których sukcesów mam nadzieję, będziemy umieli być tak dumni, jak umiemy być dumni z sukcesów naszych olimpijczyków, choćby na tych olimpiadach, które poprzedzają paraolimpiady, czy raczej na igrzyskach olimpijskich, już by mnie za chwilę Tomek Zimoch poprawiał. A więc zapraszam w tej sprawie do dobrego radia. Jeżeli chodzi o rzeczy, które dzieją się wokół nas, szef IPN-u powiedział, że reparacje to jest bardzo dobry pomysł od Niemiec. Będziemy teraz żądać reparacji powojennych, a więc linia, która była do tej pory marginalnym ogródkiem absurdów posła Molarczyka rozszerza się również na instytucje państwowe i to my dzisiaj będziemy, rozumiecie tę logikę, dzisiaj będziemy robić z Niemcami sporo reparacje, za wojnę sprzed 70 lat, kiedy my dzisiaj mamy do zbudowania europejską solidarność w sprawie realnego zagrożenia, które wiąże się z destabilizacją sytuacji geopolitycznej w świecie. To dzisiaj jest ten moment na żądanie reparacji od Niemiec za II wojnę światową. Dzisiaj jest ten moment, żeby przypomnieć Szwedom o potopie szwedzkim. Tak naprawdę nie mamy, ja myślę, że trzeba też z Czechami już nie tylko o Turów walczyć, ale to, co zrobił nam najazd Brzetysława, to też nie powinno pozostać bez echa. No jednak umówmy się, wykradzenie relikwii świętego Wojciecha, no jednak najazd ewidentny, który tutaj w Polsce miał miejsce, to co, że to było tysiąc z hakiem lat temu, sprawiedliwość jest sprawiedliwość i dziwię się jeszcze, że żaden poseł Prawa i Sprawiedliwości w tej sprawie do Czechów się nie zwrócił. Powinniśmy jednak, no to jest kwestia naszej dumy, naszego honoru w najazd Brzetysława pomścimy i to surowo powinniśmy go pomścić. Jest jeszcze wiele innych, że tak powiem, dalszych i bliższych konfliktów, o których moglibyśmy dzisiaj porozmawiać. Niektóre są sprzed półtora tysiąca lat, niektóre sprzed siedmiuset, niektóre sprzed trzystu. Ja tu nie mówię o tym, żeby anihilować pamięć historyczną, tylko mówię, żeby załatwiać problemy, które dzisiaj są w pierwszej, w pierwszej, linii do załatwienia, bo jeżeli ich nie załatwimy, im nie stawimy sensownie czoła, no to nie będzie, wiecie, to nie jest żadne zagrożenie, to nie możemy na to patrzeć, co się dzisiaj dzieje w kategoriach, mówię o tej sytuacji tutaj na granicy. Znaczy zagrożenie jest czymś, co się dzieje dzisiaj na świecie, ale ono przekłada się na tysiące małych problemów, które trzeba rozwiązać lokalnie. I dzisiaj stoją przed nami problemy, które trzeba rozwiązać lokalnie. Więc się po prostu bierze procedury, bierze się prawo i się rozwiązuje, na tym polega praca jak się robi państwo. Ja nie wiem, czego tu nie rozumieć, co tu jest jeszcze niejasne, co jeszcze trzeba wejść. Oni teraz będą zmieniać prawo, będą kombinować, będą zmieniali te rozporządzenia, będą zmieniali ustawy, ale to po prostu nie pojedzie. Zobaczcie, jaka skala wyzwań dzisiaj jest przed nami, jaka konieczność nie zmiany partii u władzy, i wiele razy o tym mówię, tylko zmiany mentalności w odniesieniu do tego, co się dzieje. Przepraszam, że dzisiaj tak długo gadam, ale wiecie, no jestem też mocno poruszony tym, co się dzieje i mocno też poruszony tym, jak inaczej by to wyglądało, gdybyśmy to my dzisiaj byli u władzy. Jak inaczej by to wyglądało, gdyby u władzy byli ludzie, którzy, nie tylko ja, ale ludzie, którzy naprawdę potrafią w sensowny, spójny sposób zarządzać państwem i rozwiązywać problemy obywateli, a nie mnożyć, czy robić sobie PR pod telewizję. Nawiasem mówiąc, nie ma w Polsce środków na dofinansowanie urzędu do spraw cudzoziemców, a na telewizję to jest? Nie ma dzisiaj pieniędzy na przeprowadzenie sensownej...