Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Gabriela Lenartowicz krytykuje 'piętrowy pasztek' poprawek

Gabriela Lenartowicz krytykuje 'piętrowy pasztek' poprawek

Gabriela Lenartowicz mówiła o rozrośniętych poprawkach do niewielkiej ustawy i ostro je skrytykowała. Zwróciła uwagę, że dwa artykuły zostały zmienione przez serię poprawek, które skomplikowały projekt i wywołały wewnętrzne konflikty.

Zakres i chaos poprawek


- Ustawa to, według niej, dwa artykuły, które w kolejnych przybliżeniach rozrosły się do poprawek obejmujących kilkanaście stron. Wskazała, że wnioskodawcy pogubili się, doszło do sporów i kilku przerw w obradach.

Konsekwencje dla obywateli i samorządów


- Lenartowicz podkreśliła, że proponowane zmiany zamiast uprościć procedury, wprowadzają dodatkową papierologię i obciążenia dla gmin oraz utrudnienia dla przeciętnych Kowalskich chcących ingerować przy swoich działkach. Wymieniła też krótkie, dwutygodniowe terminy jako problematyczne.

Gabriela Lenartowicz — migawka z przemówienia: Gabriela Lenartowicz krytykuje 'piętrowy pasztek' poprawek (07.04.2017)

Krytyka intencji poprawek


- Mówczyni oceniła, że część poprawek służy pozorom i utrzymaniu swobody dla tych, którzy czerpali korzyści z rozwiązań wymienionych jako Lek-Szyszko. Podsumowała wystąpienie pytaniem o rzeczywiste cele zmian i stwierdzeniem, że wiele tu pozorów.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Marszałku, Wysoka Izbo. Ta ustawa to tak naprawdę dwa artykuły, ale zajmujące jedną stronę, które w kolejnych drogach, kolejnych przybliżeń rozrosły się do poprawek, poprawek, do poprawek i poprawek do tychże poprawek, razem obejmując kilkanaście stron. W tych poprawkach pogubili się nie tylko wnioskodawcy, ale nawet się pokłócili między sobą, co skutkowało kilkoma przerwami. Ten piętrowy pasztek, który nam zafundowano, sprowadza się tak naprawdę do trzech kwestii. Pierwsza, to jest rzekoma poprawa do Lek-Szyszko, czyli większa niż była przed grudniem sławetnym, nitręga administracyjna, ale zwykłych Kowalskich, którzy chcą wyciąć to pole przy swoim ogródku. Ale nie z wprowadzeniem nieskutecznej, dodatkowej papierologii obciążenia dla gmin i dwóch tygodni na te kwestie. I trzeci, utrzymania swobody, a nawet zachęty do mijania prawa dla tych, którzy w korzyści czerpali z Lek-Szyszko. O, co tu tak naprawdę chodzi? O pozory! Dziękuję bardzo.