Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Joanna Fabisiak apeluje o lepsze wsparcie dla dzieci ukraińskich

Joanna Fabisiak apeluje o lepsze wsparcie dla dzieci ukraińskich

Joanna Fabisiak mówiła o problemach edukacyjnych dzieci cudzoziemskich, zwłaszcza ukraińskich i repatriantów, i apelowała o indywidualne wsparcie zamiast oceny sytuacji jedynie przez liczbę skarg. Skrytykowała podejście ministerstwa oraz wskazała na braki w liczbie godzin nauki języka polskiego i dostępie do pomocy psychologicznej.

Rosnące potrzeby językowe


Zwróciła uwagę, że raport pokazuje znaczny wzrost potrzeb kształcenia dzieci, szczególnie w nauce języka polskiego. Wskazała, że obecne formy — np. 30 godzin — są niewystarczające, a brak systemowych dodatkowych zajęć pozostawia dzieci rzucane „na głęboką wodę”.

Krytyka podejścia ministerstwa i NIK


Podkreśliła, że nieuwzględnianie braku skarg jako dowodu problemu jest błędne — osoby słabo mówiące po polsku nie będą składać zażaleń. Odwołała się do ustaleń NIK i apelowała, by oceniać potrzeby pojedynczego dziecka, nie tylko skalę zjawiska.

Sytuacja repatriantów i propozycje zmian


Przytoczyła raport przygotowany przez repatrianta — prawnika, który rekomenduje zwiększenie liczby godzin nauki i postulował, by przynajmniej jedna osoba w rodzinie zdała egzamin z języka polskiego (A1/A2). Zwróciła uwagę na grupę ponad 30 tysięcy, powiem 31 tysięcy Ukraińców, w tym wielu dzieci wymagających wsparcia.

Joanna Fabisiak — migawka z wystąpienia: Joanna Fabisiak apeluje o lepsze wsparcie dla dzieci ukraińskich (08.06.2021)

Wezwanie do konkretnych działań


Zaapelowała, by pracownicy ministerstwa odwiedzili ośrodki, porozmawiali z rodzinami i psychologami szkolnymi oraz dostarczyli precyzyjne informacje o terminach udostępnienia pomocy psychologicznej w szkołach. Podkreśliła konieczność indywidualnego rozwiązywania problemów i weryfikacji, jak naprawiono trudności wykazane przez NIK.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Pani poseł Joanna Fabisiak. Bardzo dziękuję. Odnosząc się do raportu, dwie informacje. Pierwsza, to mówiąc o cudzoziemcach, mówimy de facto o tych dzieciach ukraińskich. Zwracam na to uwagę i w kontekście także strona jedenasta. To jest pokazany ten wzrost, znakomity wzrost potrzeby do kształcania dzieci, szczególnie w języku polskim. Odrobina praktyki. Takie lekcje uzupełniające znajomość języka polskiego prowadziłam w takim układzie społecznym. Jest to ogromna potrzeba. I teraz chciałabym zwrócić na jeden zapis uwagę w tym wyjaśnieniu menu. Że ponieważ nie wpłynęły skargi, zażalenia, należy uznać, że to nie jest wielki problem. Ten problem jest duży, proszę państwa. Tylko, że ten człowiek, który tutaj ma ogromną ilość problemów, słabo zna język, on na pewno nie będzie składał skargi. Bo on na to po prostu nie ma czasu i możliwości. Zatem myślę, że to podejście ministerstwa nie jest podejściem właściwym, bowiem trzeba patrzeć nie od skali, czy to jest duża skala, czy mała, tylko od potrzeb tego pojedynczego dziecka. One są ogromne. Aby uwrażliwić państwo na ten problem, to jest wielkim problemem, powiem może o pewnej grupie. O grupie dzieci repatriantów, czyli dzieci polskich, które przyjeżdżają tu, także tych osób dorosłych. I ja, jeśli państwo sobie będziecie życzyli, mam na piśmie Polaka, repatrianta z Ukrainy, prawnika, który już tu w Polsce jest od dawna i przygotował formę takiego raportu, co w różnych dziedzinach, ale także w nauce języka polskiego trzeba zmienić. Mówi o dwóch rzeczach. Pierwsza to zwiększenia liczby godzin dla tych Polaków, bo 30 do 100 godzin, ale nigdzie nie ma 100 godzin. Ja mogę mówić na podstawie kontaktów z Półtuskiem codziennym. Często tam w Półtusku bywam. To jest żadna, to jest niewystarczająca liczba godzin. Tam nie ma żadnych dołczeń, tylko rzuca się na głęboką wodę. Dziecko przyjeżdża, puszcza się go do szkoły. Te małe dzieci najpierw przeżywają szok, a potem sobie radzą, ale nie powinno tak być. Także proponowałabym, żeby rozważyć tę sprawę i inaczej odpowiadać, znaczy inaczej w sensie filozofii podejść do problemu. Mamy zaspokoić potrzeby tego dziecka. I teraz nie na zasadzie takich, prawda, wyszczególniania, co ktoś źle. Tylko jak pracowaliśmy nad ustawą repatriacji, ja mówiłam o tym, że powinna chociaż jedna osoba w tej rodzinie znać dobrze język polski, żeby rozmawiać. Że powinna być po, niech ona zda egzamin na poziomie A2. Ale to wówczas nie zostało uwzględnione. I teraz są tego konsekwencje. I znów w tym, że w sprawozdaniu tego pracującego w Polsce prawnika w kancelarii prawnej, więc myślę, że dobrze przygotowanego do przygotowania takiego raportu, on pisze, że powinna chociaż jedna osoba zdać test ze znajomości języka polskiego, przynajmniej na poziomie A1, czyli w ogóle zupełnie minimalnym. Po to właśnie, tak samo pisze o zwiększeniu ilości godzin. To jest, jeśli chodzi o tę ogromną grupę, ponad 30 tysięcy, powiem 31 tysięcy Ukraińców, w tym bardzo dużej grupy dzieci i młodzieży. Natomiast jeśli chodzi o dzieci polskie i znów chciałabym się dowiedzieć nie od strony i może nie od kuratorów, naturalnie powinien taką wiedzę mieć, ale może powinniśmy zacząć właśnie od psychologów. Bo te dzieci bardzo często trafiają z tymi swoimi malutkimi problemami do psychologa. A wynikają te problemy z tego, że w momencie, kiedy to dziecko nie zna języka, to zaczynają narastać problemy w nauczaniu. I drodzy Państwo, w trosce wyłącznie o te dzieci, nie wolno zapisywać tak, że jeśli nie wpłynęły skargi, interwencje, to jest dobrze. Nie jest dobrze, to trzeba na najniższym poziomie pytać nauczyciela. Było 16 kontroli. Bardzo możliwe, że akurat Państwo trafiliście na szkoły, gdzie nie ma dużo tych dzieci powracających. Ale ja bym chciała zobaczyć ten prawdziwy problem, który wydaje mi się, że jest zawarty na stronie chyba trzeciej, zaraz powiem na której, na stronie dziewiątej, przy tej ocenie ogólnej. I tu jest eksplicyte zlistowane, czego w szkołach nie ma, czy coś więcej. Ja bym bardzo prosiła o jedno, żebyście Państwo odpowiadając teraz na te pytania, nie odpowiadali na zasadzie takiej, że jest dobrze. Co jest dobrze, to jest dobrze. Dużo jest dobrze, ale to, co jest źle, rozwiązujmy problemy. Nie na zasadzie, że ktoś kogoś atakuje, tylko my chcemy, żeby te problemy były rozwiązane. To znaczy tam, gdzie nie było pomocy psychologicznej, w tych 20, na 24 szkoły właściwie wszystkich, no to kiedy ta pomoc będzie? Jakieś bardziej precyzyjne odpowiedzi, bo tak to myślę, że szkoda czasu nas wszystkich, jeśli będziemy się przekonywali, że jest dobrze. Obecnie nie jest dobrze dzieci, zarówno te cudzoziemskie, szczególnie te, które przyjeżdżają do Polski z rodzicami do pracy, czy repatrianci. Drodzy Państwo, są dwa ośrodki, przejedźcie się do nich, porozmawiajcie z nim. Ja wiem, że to nie było w zakresie kontroli, więc nie zwracam się do pracowników Najwyższej Izby Kontroli, tylko do pracowników ministerstwa. Niech pojedzie ktoś nie z kontrolą. Zwyczajnie po ludzku porozmawiać z tymi ludźmi i się spytać ich. Słuchajcie, czego wam trzeba? I mnie się wydaje, że podobnie trzeba w szkole. Psycholog powinien pytać tych uczniów, którzy wracają do Polski. To nie jest duża grupa. To w ogóle jest w tej chwili, ta grupa tych dzieci, przynajmniej tak jak wygląda tych zbadanych z raportu, to było tam około 900 osób i istotnie to nie jest duża grupa. Dlatego tu nie można mówić o dużej skali. Tu trzeba mówić o indywidualnym podejściu i rozwiązywaniu tych indywidualnych spraw. I też przy naszej rozmowie o problemach mówmy o rozwiązaniu problemów. Jak one zostały rozwiązane? Te, które wykazuje NIK, że istniały. Nie chcę tego nazwać nieprawidłowościami. Chcę to raczej nazwać problemami szkoły. Bo dla szkoły to też są zaskoczenia. Jeśli nagle przyjeżdża 30 tysięcy potrzebujących nauki, no to trzeba do tego stworzyć jakiś system. I jak on jest stworzony? To znaczy jak rozwiązujemy problem? Dziękuję pani. Proszę pani Anna Fabisiak. Bardzo dziękuję. Przepraszam za ponowne zajmowanie głosu i zajmowanie czasu, ale myślę, że pan poseł Dolata skoncentrował się na mało ważnej rzeczy, jeśli chodzi o dzisiejszą naszą komisję. Bo na krytyce NIK-u tymczasem trzeba podziękować najwyższej Izby o kontroli za ten materiał. Strona 24. W roku 2013 ta liczba dzieci, które potrzebowały pomocy w nauce języka polskiego to było 800 osób. Minęło kilka lat. Jest rok 2019 i to jest ponad 17 tysięcy dzieci, które korzysta z takich lekcji. A więc skala problemu ogromna. I dlatego o tym rozmawiamy. I nie mówię już w tej chwili o takim czy innym podejściu. Mówię o danych liczbowych, bardzo konkretnych i niezmiernie ważnych dla tych dzieci. I jeśli w kontekście tych danych weźmiemy zapis, który mówi, że nie udzielono uczniom potrzebnej pomocy psychologicznej. Ja tego miałam państwu nie mówić, ale mam na co dzień kontakt z taką młodzieżą. I jeśli są to dzieci, od tych dzieci nie udzielą informacji takiej, że tam trzeba mieć stały nadzór. Przepraszam za te emocje, ale jeśli dziecko mi mówi, że było gotowe popełnić samobójstwo, gdyby ktoś nie wyciągnął ręki. Dlaczego? Bo mówili o nim, że jest Rusek. Bo to jest dziecko z Ukrainy. Bo cała klasa się odwróciła od tego dziecka. I to nie jest przypadek pojedynczy. To jest znacznie większa skala, tylko drodzy państwo, nie mamy świadomości tego. I dlatego tylko mówiłam bardzo spokojnie, a w tej chwili już tak nie mówię. Ale dlatego tak przykry dla mnie był ten materiał menu, bo oczekiwałam tego, że państwo podejmiecie do tego dziecka jak do osoby strasznie potrzebującej pomocy. A jak wielki problem, to pokazuje ten wykres z 24 strony. Jeśli to jest już w tej chwili 17 tysięcy dzieci, które potrzebują pomocy z języka polskiego, bo sobie nie radzą ze wszystkimi innymi przedmiotami, bo nie wiedzą, o czym nauczyciel mówi. Oczywiście, że to dziecko, te silniejsze psychicznie, po tym roku nauki zaczną sobie radzić. Ale chodzi właśnie o to, żeby nie skazywać ich na tą morderczą, twardą szkołę życia, że będą musiały sobie radzić, tylko żeby im pomóc. Odpowiadając panu przewodniczącemu. Otóż nie możemy nie brać pod uwagę także tych dzieci, bo one też chodzą do szkół. Te dzieci repatriują. Polska ma być dla nich matką, a nie macochą. A tak mi mówią. Proszę pojechać do Połtuska. Proszę pojechać do Ośrody Wielkopolskiej. Gdzie są te dwa ośrodki. Co panu powiedzą? Powiedzą nauczyciel do polskiego, tak mi powiedziano ostatnio w Połtusku, przychodzi jak ma czas. Ale że często nie ma czasu, to nie przychodzi na lekcje. No to jak mają się nauczyć? W jaki sposób? Drodzy Państwo, to jest naprawdę poważny problem. I raz jeszcze powiem. Jestem bardzo wdzięczna za takie proste, konkretne wyliczenie. Wyliczenie. W tylu szkołach nie było tego i tego. W tylu nie był taki i taki problem rozwiązany, jeśli chodzi o te dzieci. I ja tylko proszę o jedno. Bo minęło jednak od kontroli, tak jak mówiła pani poseł Szumilas, już dwa lata. Więc z całą pewnością tymi wnioskami Państwo się przejęliście. I nie mówcie, mówcie konkretnie. Tak, ten i ten problem z tej listy został już rozwiązany. W ten i w ten sposób. Bo jak ja czytam, rzeczywiście jak ja czytam, ile tu arkuszy, ile tu wywiadów przeprowadził men, ale to nie chodzi o arkusze i wywiady. Po prostu idzie się do pedagoga, idzie się do dyrektora. Jakie są problemy tych dzieci? I wtedy wiemy, co mamy robić. Natomiast jeśli zaczniemy wypełniać arkusze, a potem je analizować, to zajmiemy się istotnie tylko, i tutaj się z panem posełem Doratą zgodzę, ale to jest materiał menu. To się zajmiemy tylko papierami, zajmując się zająć dziećmi. Dziękuję. Dziękuję.