Dorota Niedziela sprostowuje: 'My' to osoby na sali
Dorota Niedziela sprostowuje swoją wypowiedź dotyczącą spotkania o wpisie do konstytucji i zabezpieczeniu. Twierdzi, że mówiąc "my" miała na myśli osoby obecne na sali, a nie organizatorów, i podkreśla, że pan profesor otrzymał zaproszenie tak jak inni.
Najważniejsze sprostowanie
Dorota Niedziela podkreśliła, że formułując "my" odnosiła się do osób obecnych na sali - naukowców, przedstawicieli nauki i przedstawicieli klubów, a nie do organizatorów spotkania.
Zaproszenie i organizator
Zaznaczyła, że pan profesor otrzymał zaproszenie tak jak wszyscy obecni, a na zaproszeniu wyraźnie było wskazane, kto jest organizatorem.
Temat spotkania
Spotkanie dotyczyło wpisu do konstytucji i zabezpieczenia, odbywało się z udziałem naukowców oraz przedstawicieli klubów.
Brak możliwości dalszego sprostowania
Niedziela stwierdziła, że skoro pan profesor nie chce słuchać sprostowania, nie ma sensu kontynuować kolejnych sprostowań.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Pani poseł Dorota Niedziela w trybie sprostowania. Proszę bardzo. Panie Marszałku, Wysoka Izbo, Panie Ministrze. Już na tym spotkaniu był tryb sprostowania. I rzeczywiście powiedziałam my, jako obecni na sali. Na sali byli obecni naukowcy, przedstawiciele nauki, przedstawiciele klubów. I jako my wszyscy spotkaliśmy się tam, żeby rozmawiać o wpisie do konstytucji i zabezpieczeniu. My, który byliśmy na sali. Nie mówiłam, że my organizujemy. Od razu pan profesor dostał zaproszenie, tak jak my wszyscy. Na zaproszeniu wyraźnie było zaznaczone, kto jest organizatorem. I było sprostowanie wtedy. Natomiast jak pan profesor nie chce słuchać tego sprostowania, no to już nie można więcej prostować.