Piotr Pyzik przedstawia Augusta Sabę - ostatniego Leśnego Brata
Piotr Pyzik przedstawił sylwetkę Augusta Sabe, urodzonego w 1909 roku estońskiego partyzanta z formacji Leśnych Braci, opisując jego uniknięcia wcielenia do Armii Czerwonej, lata w lesie i śmierć nad rzeką Wohandu w 1978 roku. Zrelacjonował aresztowanie przez NKWD, ucieczkę, służbę w oddziale Orion oraz dwie wersje okoliczności jego śmierci z wskazaniem domniemanych sprawców.
Najważniejsze fakty
August Sabe urodził się we wrześniu 1909 roku w rodzinie młynarza, wychowywał się po śmierci ojca z matką, a jego brat Heinrich zginął w 1919 roku w walce o niepodległość Estonii. Skończył szkołę w Solgo, odbył służbę w armii estońskiej, uniknął wcielenia do Armii Czerwonej zarówno w 1941, jak i po 1944 roku, ukrywając się w lesie.
Działalność partyzancka i losy po 1949
W latach 1945-1949 pracował, a w 1949 roku został aresztowany przez NKWD, z którego jednak udało mu się uciec i ukrywać w lesie. Dołączył do oddziału Orion, dowodzonego przez Jana Rutza; 6 czerwca 1952 roku oddział wpadł w zasadzkę, Jan Burs zginął, a oddział został rozbity, po czym Sabe ukrywał się samotnie przez kolejne 26 lat.
Okoliczności śmierci nad rzeką Wohandu
Piotr Pyzik omówił wersję z 28 września 1978 roku, kiedy to KGB zorganizowało zasadzkę nad rzeką Wohandu. Przedstawił dwie znane wersje śmierci Saby - utonięcie podczas ucieczki lub postrzał w czasie skoku do wody - i wymienił domniemanych sprawców zdarzenia, Erwin Oras i Neme Tawel, wskazując także, że Oras miał otrzymać samochód jako nagrodę, a pięć lat później popełnił samobójstwo.
Znaczenie Leśnych Braci i porównania
Pyzyk ocenił formację Leśnych Braci jako zjawisko militarne o wyjątkowej odwadze, nawet określając ich działania jako graniczące z szaleństwem, i zauważył, że termin „Leśni Bracia” obejmował także partyzantów litewskich i łotewskich. Podkreślił, że August Sabe nie skorzystał z amnestii po śmierci Stalina i pozostał na posterunku do 1978 roku.
Przypomnienie innych postaci
W krótkim nawiązaniu Piotr Pyzik przypomniał także postać Józefa Franczaka, ostatniego „wyklętego”, który zginął 21 października 1963 roku oraz fakt nadania mu w 2008 roku Krzyża Komandorskiego z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Panie Marszałku, Wysoka Izba. Chciałbym dzisiaj przedstawić postać Augusta Sabe, Przedoń Kuchte Kuste, rocznik 1909. Ostatniego żołnierza formacji partyzanckiej Leśnych Braci, estońskiej formacji partyzanckiej, która walczyła w dwóch okupacjach sowieckich z formacjami sowieckimi. August Sabe urodził się 1901 września 1909 roku w rodzinie młynarza we wsi Wurumal. Jego życie od samego początku nie było usłane różami. Do lat 30. praktycznie został na świecie sam z matką, która zresztą zmarła w 1944 roku. Sam August skończył szkołę w Solgo, a następnie w 1930 roku ukończył służbę w wojsku estońskim, w armii estońskiej. Warto tutaj dodać, że jego rodzina była niezwykle patriotyczna. Jeden z jego starszych braci, Heinrich Sabe, poległ w walce o niepodległość Estonii w 1919 roku. Następnie wraz z aneksją Estonii przez Związek Radziecki w 1941 roku udało mu się uniknąć poboru do Armii Czerwonej. Sytuacja powtórzyła się również na przełomie 1944 i 1945 roku, kiedy po raz kolejny, już niestety na wiele, wiele lat, Estonia została zajęta przez Sowietów, po raz kolejny uniknął wcielenia do Armii Czerwonej, a w międzyczasie, kiedy Estonia była okupowana przez Niemcy, przez wojnice hitlerowskie, uniknął również wcielenia do wojska hitlerowskiego, do Wehrmachtu. Za każdym razem, żeby uniknąć tej sytuacji, ukrywał się w lesie. W latach 1945-1949 pracował kosztliwierz, a następnie w młynie. W 1949 roku został aresztowany przez NKWD, ale udał mu się zbiec i ukrywał się w lesie. Dołączył do oddziału Orion, oddziału partyzanckiego Orion, dowodzonego przez Jana Rutza, który dowodził tym oddziałem do 6 czerwca 1952 roku. 6 czerwca 1952 roku oddział w ten wpadł w zasadzkę. Jan Burs, dowódca, zginął, a oddział został rozbity. W efekcie August Sabę ukrywał się samotnie w lesie przez następne 26 lat. KGB tropiło Augusta Sabę jak mogło. Dopadli go dopiero 26 lat później, nad rzeką Wohandu, gdzie właściwie nie znamy okoliczności śmierci Augusta Sabę. Znamy jakby dwie wersje tego wydarzenia. Wiemy, że KGB podjęło próbę założenia pułapki, zasadzki na Augusta Sabę 28 września 1978 roku właśnie nad tą rzeką Wohandu. Dwa agenci sowieccy, estończycy zresztą, przebrani zawędkarze, dopadli go nad rzeką Wohandu w południowo-wschodniej Estonii. Są znane dwie wersje tej śmierci. Jedna mówi o tym, że August Sabę rzucił się do rzeki i utonął w tej rzece, a druga wersja mówi, że podczas próby ucieczki właśnie przez skok do wody został w tym momencie zastrzelony przez jednego z tych funkcjonariuszy sowieckich. Autorami tego mordu byli Erwin Oras z KGB i Neme Tawel z Orwo. Erwin Oras, konfident KGB, człowiek, który przekazał zasadniczą, decydującą informację, która pomogła ustalić miejsce pobytu i aresztować w efekcie, czy próbować, można było podjąć próbę aresztowania Augusta Sabę, dostał za udział w tym mordzie, zaplanowanie i przez wykonanie tego mordu samochód marki Rzeguli, a nie zmienia to w postaci rzeczy, że pięć lat później popełnił samobójstwo. Formacja Leśnych Braci, do której należał August Sabę, była niezwykle ciekawym zjawiskiem militarnym na ówczesnej arenie europejskiej. Jeżeli o żołnierzach Armii Krajowej, którzy podjęli w Polsce działania przeciwko okupantowi sowieckiemu, można powiedzieć, że charakteryzowała ich niezwykle duża odwaga, to w przypadku Braci Leśnych można mówić wręcz o szaleństwie, gdyż nie tylko, że funkcjonowali na terenie sowieckim, zajętym przez Sowietów konkretnie, ale jeszcze na dodatek wiedzieli, co ich czeka. Formacja Leśnych Braci to była formacja nie tylko estońska. Leśnymi braci nazywali się również partyzanci litewscy i łotewscy. Dodam jeszcze, że August Sabę nie skorzystał z amnestii po śmierci Stalina i wytrwał na swoim posterunku do 1978 roku, kiedy poległ w tej zasadce, o której wspomniałem. Chciałbym tu jeszcze przy okazji w jednym zdaniu dosłownie, bo nie ma czasu, przypomnieć, że nasz ostatni wyklęty, Józef Franczak, przed oniem lalek, zginął 21 października 1963 roku w obławie zorganizowanej przez Służbę Bezpieczeństwa. Rodzinie oddano zwłoki, pozbawione głowy, a w 2008 roku śp. prezydent Lech Kaczyński pośmiertnie oznaczył go Krzyżemu Komandarskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Dziękuję. Dziękuję.