Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Ryszard Zbrzyzny chwali projekt, krytykuje ministra za półprawdy

Ryszard Zbrzyzny chwali projekt, krytykuje ministra za półprawdy

Ryszard Zbrzyzny przedstawił w imieniu klubu Sojusz Lewicy Demokratycznej stanowisko wobec rządowego projektu zmian w kodeksie pracy (druk 3321), oceniając go jako idący w słusznym kierunku, ale krytykując sposób jego prezentacji przez ministra. W wystąpieniu zwrócił uwagę na płacę minimalną, umowy na czas określony oraz długość vacatio legis i praktyki przy zamówieniach publicznych.

Główna ocena projektu


Pan Zbrzyzny uznał projekt za dobry i zmierzający do ograniczenia nadużyć związanych z umowami na czas określony, jednocześnie zarzucając ministrowi, że przy omawianiu ustawy poszedł „kilka mostów za daleko” i przedstawił sprawy w sposób częściowo przesadzony.

Płaca minimalna i projekty ustaw


Mówca przypomniał, że minimalne wynagrodzenie rośnie i dziś wynosi 1750 zł, jednak od lat oscyluje wokół 40% średniej krajowej. Zwrócił uwagę, że w Sejmie po pierwszym czytaniu leżą dwa projekty ustaw – projekt Sojuszu Lewicy Demokratycznej zakładający wzrost minimalnego wynagrodzenia do 50% średniej w trzy lata oraz obywatelski projekt podobnego kierunku – które czekają w komisji.

Bezrobocie i umowy śmieciowe


Zbrzyzny skrytykował narrację o „największym w UE spadku bezrobocia”, wskazując, że duży spadek wynika z wysokiego poziomu wyjściowego bezrobocia. Podkreślił też, że wpisanie wymogu zatrudniania na umowę o pracę w przetargach nie wystarcza, bo praktyka pokazuje, iż wykonawcy i instytucje publiczne omijają te reguły – przytoczył przykłady z przetargów organizowanych przez szpitale.

Ryszard Zbrzyzny — migawka z wystąpienia: Ryszard Zbrzyzny chwali projekt, krytykuje ministra za półprawdy (22.04.2015)

Okres zatrudnienia i vacatio legis


W debatcie nad maksymalnym łącznym okresem zatrudnienia na umowy czasowe Zbrzyzny wskazał na proponowane 36 miesięcy (okres próbny plus trzy umowy) i przypomniał, że SLD proponowało 24 miesiące. Krytykował też „arytmetyczny kompromis” między związkami a pracodawcami oraz pytał o zasadność sześciomiesięcznego vacatio legis, sugerując, czy nie wystarczyłoby 14 dni, tak jak przy innych ustawach.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Marszałek, Panie Ministrze, mam przyjemność w imieniu klubu Sojusz Lewicy Demokratycznej przedstawić stanowisko do rządowego projektu zmian w kodeksie pracy z druku 3321. Zmiany te idą w kierunku słusznym, bo nie zmierzają do ograniczenia nieuzasadnionego wykorzystania umów o pracę na czas określony. Ale ubolewam nad tym, że Pan Minister prezentując projekt tej ustawy poszedł do kilka mostów za daleko. Bowiem zaprezentował problemy, które w Polsce występują w sposób nagminny w stosunkach pracy i w regulacjach dotyczących wzajemnych zobowiązań między pracodawcą a pracownikami. Gdyby Pan Minister nie mówił o tych kwestiach, to pewnie ja też bym do nich się nie odnosił. Ale powiem, że Pan Minister mówił półprawdy. Faktem jest, że w Polsce na przestrzeni ostatnich lat rośnie minimalne wynagrodzenie za pracę. Dzisiaj to jest 1750 zł na miesiąc. Ale także faktem jest, że od lat, mimo tego, że rośnie o kilkadziesiąt zł rocznie to minimalne wynagrodzenie za pracę, ono nie przekracza albo niewiele przekracza w każdym roku 40% średniego wynagrodzenia w krajowego za pracę. Średniego krajowego. A więc tak generalnie ono postępuje równolegnie ze wzrostem płacy średniej w kraju. I także uczciwym byłoby, Panie Ministrze, gdyby Pan zechciał powiedzieć, że w zamrażarce komisyjnej leżą dwa projekty ustaw, które regulują tę kwestię w kierunku, o którym Pan tutaj mówił. Mam nadzieję, że nie dla potrzeb wyborczych, nie dla potrzeb propagandy wyborczej. Że należy zmierzać ku temu, żeby udział minimalnego wynagrodzenia do średniej krajowej przybliżał się do pułapu 50%. To są standardy europejskie. A więc uczciwym byłoby powiedzieć, że w Sejmie po pierwszym czytaniu są dwa projekty ustaw, które właśnie idą w tym kierunku, jeśli chodzi o minimalne wynagrodzenie za pracę. Projekt Sojuszu Lewicy Demokratycznej, który mówi o rozłożeniu na trzy lata wzrostu minimalnego wynagrodzenia do poziomu 50% średniej krajowej. No i także jest projekt obywatelski podpisany przez setki tysięcy obywateli Rzeczypospolitej, który także jest w pierwszym czytaniu. I o ogromstw Komisji Polityki Społecznej. Trwa to już chyba z dwa, może więcej lat. I to jest pierwsza sprawa. Druga sprawa. Pan mówi o największym w Unii Europejskiej spadku bezrobocia. No bo u nas ma co spadać. A więc ma u nas co spadać. A więc jeżeli mamy wysoki poziom bezrobocia, to u nas ma z czego spadać. Jeżeli gdzieś jest mniejszy, to proporcjonalnie oczywiście postęp w spadku tego bezrobocia musi być mniejszy. No i kwestia umów śmieciowych. To nie wystarczy, że w ustawie o zamówieniach publicznych zapisaliśmy możliwość warunkowania w przetargach na usługi czy na pracę, czy wpisywania warunków zatrudnienia na umowę o pracę, na stałą umowę o pracę. Tylko, że praktyka jest zupełnie odmienna. Nawet stosowana przez instytucje państwowe czy publiczne. Bo znamy przypadki, że przetargi wygrają, organizowane przez choćby szpitale, wygrywają firmy, które tak nie zatrudniają. A więc, panie ministrze, o czym mosty za daleko pan poszedł? Gdyby pan się odniósł tylko i wyłącznie do tej ustawy, myślę, że nasza debata by zupełnie inaczej wyglądała. Przynajmniej z mojej strony. Bo generalnie rzecz biorąc, jest to dobry projekt ustawy. Jest to dobry projekt ustawy. I donosząc się do tylko tego projektu, on idzie w kierunku przez nas oczekiwanym. Ale także przypomnę panu ministrowi, że uczciwym byłoby, gdyby pan minister wspomniał choćby słowem, że taki projekt ustawy przecież jest w Wysokiej Izbie. Także po pierwszym czytaniu. Autorstwa Sojuszu Lewicy Demokratycznej. I jest w Komisji Polityki Społecznej. A więc zamrażarka pana marszałka Sejmu została przeniesiona do zamrażarki przewodniczącego Komisji Polityki Społecznej. Myślę, że gdyby było prawdą to, co pan minister mówi, że trzeba tę kwestię, która dla nas jest kwestią, już można powiedzieć, wstydliwą, uregulować. To przecież mieliśmy szansę uregulowania tej kwestii, choćby przy pomocy naszego projektu. sprzed kilkunastu, a może dwudziestu kilku miesięcy, bo ja już nie jestem w stanie spamiętać, kiedy odbyło się pierwsze czytanie. Sam prezentowałem ten projekt ustawy, a więc myślę, że nie rozmijam się z prawdą. A więc w tą uczciwość zamiarów, które są prezentowane akurat teraz, można powiedzieć, w najbardziej gorącym okresie kampanii wyborczej, tak pierwszej, jak i kolejnej, przecież za kilka miesięcy są wybory parlamentarne, coraz mniej oczywiście wierzę. A więc, panie ministrze, trzeba do sprawy podchodzić w sposób rzeczowy, a nie w sposób propagandowy. Regulacje, które proponuje rząd, są regulacjami, jak powiedziałem, idącymi w dobrym kierunku. Oczywiście mamy poważne wątpliwości, czy ten łączny okres zatrudnienia na umowy czasowe, a więc okres próbny i trzy umowy na czas określony, łącznie to będzie trzy lata, 36 miesięcy, jest dobrym rozwiązaniem. Aczkolwiek możemy tutaj znaleźć argumenty za i przeciw, ale przypomnę, że w naszym projekcie proponowaliśmy 24 miesiące, a więc o rok mniej. Jeżeli w argumentacji tych 33 miesięcy mówi się, że wybraliśmy kompromis, to ja nie wiem, czy to był rzeczywisty kompromis, arytmetyczny, czy zgniły. Bo rzeczywiście, związki zawodowe, a więc czynniki społeczne proponowały 18 miesięcy, pracodawczy 48, razem jest 66, przez dwa jest 33. Ładnie to wyszło. Znakomicie. Powiem, pogodziliście wszystkich, tylko pytanie, czy to ma być argumentem na obronę tej wielkości. No ale, żeby się nie czepiać, niech taka wielkość sobie pozostanie. Zadaję kolejne pytanie. Dlaczego? W ostatnim artykule tejże ustawy wprowadza się wakacjolegizm 6 miesięcy. Jakie to oto przesłanki tutaj zaistniały, żeby wprowadzić tak długie wakacjolegizm? Bo problem jest problemem nabrzmiałym, gorącym, który trzeba regulować jak najszybciej. Czy nie można wprowadzić? Przecież to nie jest bardzo skomplikowana materia. Czy nie należałoby wprowadzić 14-dniowy wakacjolegizm? Przecież nie takie ustawy, nie o takiej wadze wprowadzaliśmy w Wysokiej Izbie z 14-dniowym wakacjolegizm. Choćby ustawę o opodatkowaniu niektórych kopalin. 14 dni miał pracodawca na to, żeby wejść w rygory dotyczące obciążania go podatkiem 7 milionów złotych dziennie. A więc tutaj nie ma takiego przypadku. To przecież nie kosztuje. To kosztuje tylko jeśli chodzi o kwestie techniczne, kwestie organizacyjne. Przypomnę, że ogólnopolskie porozumienie związków zawodowych w okresie, kiedy jeszcze funkcjonowała komisja trójstronna w tym swoim, można powiedzieć, nie do końca doskonałym kształcie takie propozycje składał. Podobnie inne centrale związków zawodowych. Oczywiście były to głosy, których nikt poważnie nie traktował. Nikt poważnie się do nich nie odnosił. A więc należy eliminować patologię, bowiem patologią jest regulacja mówiąca o dwóch umowach na czas określony, a trzecia to już jest tak właściwie z mocy prawa na czas nieokreślony. Z tym, że między pierwszą a drugą to ma być miesięczna przerwa. Powiem, że każdy, kto troszeczkę ma do czynienia z prawem i funkcjonował w gospodarce, to wie, że tu nie ma żadnego problemu, żeby ten przepis ominąć. I tak właściwie były tu podawane przykłady, że zatrudnia się pracowników. Zatrudnia się nadal pracowników na czas określony, praktycznie rzecz biorąc w nieskończoność. Akurat te dwie bariery, które tutaj są postawione, już abstrahując od wymiaru tych miesięcy, są barierami, które mogą być skuteczne, a przynajmniej w sposób znakomity utrudnić tego typu zachowania pracodawców. I na koniec powiem tak. Panie ministrze, w Lasce Marszałkowskiej jest także projekt ustawy dającej prawa kontroli przez Państwową Inspekcję Pracy bez wcześniejszego, siedmiodniowego uprzedzenia, że taka kontrola będzie miała miejsce. Bo to jest fikcja. Bo wtedy wszyscy ci, którzy pracują, nazwijmy, na czarno albo w sposób niezgodny z prawem, się nie pojawiają w tygodniach pracy. A większość, którzy się pojawią, a są na tak zwanych czarnych umowach, no to tak właściwie się okazuje, że wszyscy pracują pierwszy dzień. Że oni dopiero przyszli do pracy. A więc tą fikcję chcieliśmy wyeliminować, chcemy wyeliminować. Tylko powiem, że ten projekt znowu ugrząsł w Lasce Marszałkowskiej. Pytanie, dlaczego? A więc, Panie Marszałku, Pani Marszałek, Wysoka Izba, Panie Ministrze, mimo tych krytycznych słów, popieramy ten projekt. On idzie w dobrym kierunku i chcemy go doskonalić. Dziękuję. Dziękuję, Panie Pośle. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję.