Adrian Zandberg: 'Żołnierze Wyklęci' to zbyt pojemny worek
Adrian Zandberg w nagraniu opublikowanym 1 marca odpowiada na pytanie sympatyka Ruchu Narodowego i odnosi się do bezkrytycznego gloryfikowania wszystkich, którzy trafiają do kategorii "Żołnierzy Wyklętych". Zandberg podkreśla, że nie można mieszać prawdziwych bohaterów z tymi, którzy popełnili zbrodnie wojenne.
Najważniejsze tezy
Adrian Zandberg mówi, że termin "Żołnierze Wyklęci" stał się „zbyt pojemnym workiem”, do którego wrzuca się zarówno ludzi walczących o wolną Polskę, jak i tych, którzy splamili mundur zbrodniami. Zandberg wyraźnie odcina się od gloryfikacji postaci odpowiedzialnych za palenie wsi i przestępstwa przeciwko cywilom.
Kogo dotyczy krytyka
W wypowiedzi Zandberg wskazuje przykłady i nazwiska - Kazimierza Pużaka, Zygmunta Zaremby - jako tych, których traktowanie jako bohaterów jest obraźliwe, gdy są stawiani w jednym szeregu z Romualdem Rajsem-Burym. Krytykuje też narracje, które usprawiedliwiają lub wybielają czyny, gdy ofiarami były kobiety i dzieci.
Dlaczego to ma znaczenie
Zandberg podkreśla, że patriotyzm i silna wspólnota to także umiejętność nazwania zła w przeszłości. Według niego nie można stawiać na piedestał ludzi odpowiedzialnych za zbrodnie - to kwestia moralna i społeczna, która wpływa na tożsamość narodową.
Kontekst debaty i konsekwencje
Wypowiedź odnosi się bezpośrednio do dyskusji wokół obchodów 1 marca i postaw różnych środowisk, w tym Ruchu Narodowego. Zandberg wzywa do krytycznego spojrzenia na przeszłość, co ma konsekwencje dla tego, kogo dziś oddajemy pamięć i jak budujemy wspólnotę opartą na wartościach demokratycznych.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Paliły chaty, w których były kobiety i dzieci. Ruch Narodowy się kłania. W jakich miastach i którym bohaterom będziecie oddawać cześć w niedzielę 1 marca? Dziękuję. Rozumiem, że pyta pan o Dzień Żołnierzy Wyklęcych. Uważam, że to pojęcie to jest zbyt pojemny worek. Zbyt pojemny worek, bo do tego samego worka wrzuca się ludzi, którzy faktycznie byli bohaterami walczącymi o demokratyczną wolną Polskę i postaci, które zhańbiły, zplamiły polski mundur. Ja uważam, że jest obraźliwe dla Kaśmierza Płużaka, dla Zygmunta Zaremby, dla ludzi takich jak oni wrzucanie ich do jednego worka z Romualdem Reisem-Burem. Człowiek nieodpowiedzialny za to, że jego oddziały paliły chaty, w których były kobiety i dzieci i zabijały niemowlaki za to, że w ich domach wisiała prawosławna ornamentyka religijna. Więc jak widzę ludzi, którzy mówią, że mamy w ramach Dnia Żołnierzy Wyklętych oddawać hołd pamięci Reisa-Burego, to mówię nie w moim imieniu. Bo patriotyzm, tak jak ja go rozumiem, i silna wspólnota, tak jak ja ją rozumiem, to taka wspólnota, która potrafi też nazwać zło w swojej przeszłości i nie stawia ludzi odpowiedzialnych za zbrodnie na piedestał i nie robi z nich bohaterów.