Jerzy Meysztowicz krytykuje negocjacje i pensje 'misiewiczów'
Jerzy Meysztowicz skrytykował rezultaty negocjacji z Ministerstwem Zdrowia i wyraził solidarność z głodującymi. Stwierdził, że po dwóch latach i 18 spotkaniach efektem rozmów jest głodówka, a deklaracje nie przekładają się na realne rozwiązania.
Najważniejsze ustalenia
Jerzy Meysztowicz podkreślił, że po dwóch latach rozmów i 18 spotkaniach efektem prowadzonych przez Ministerstwo Zdrowia negocjacji jest głodówka protestujących i złożył ukłon osobom podejmującym tę desperacką decyzję.
Krytyka negocjacji i wypowiedzi premier
Meysztowicz skrytykował ministra i odniósł się do słów premier, że "wystarczy nie kraść" - wskazał na rozbieżność między takimi deklaracjami a sytuacją osób protestujących.
Postulat dotyczący wynagrodzeń w spółkach Skarbu Państwa
W wystąpieniu padło pytanie o ograniczenie pensji członków rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa - Meysztowicz zwrócił uwagę, że niektórzy zarabiają po 90 tys. zł miesięcznie i zasugerował, że to wpływa na budżet.
Pytanie o reakcje obserwatorów i polityczne konsekwencje
Meysztowicz pytał, czy minister podczas spotkań porusza kwestię wysokich wynagrodzeń i jak mają się czuć ci, którzy widzą to, co PiS robi, podkreślając napięcie między praktyką a oczekiwaniami społecznymi.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Panie Marszałku, Panie Ministrze, Wysoka Izbo. Myślę, że warto się ukłonić wszystkim tym, którzy podjęli tą desperacką decyzję i głodują. Pan minister mówi, dwa lata rozmów, 18 spotkań i po dwóch latach jaki efekt, Panie Ministrze? Głodówka. Imponujący rezultat negocjacji prowadzonych przez Ministerstwo Zdrowia. Pani premier mówi tak, wystarczy nie kraść, a na wszystko wystarczy. A ja wam powiem, wystarczy nie karmić swoich misiewiczów pensjami po 90 tys. zł miesięcznie i też by wystarczyło. Ciekaw jestem, Panie Ministrze, czy jak pan idzie na spotkanie z głodującymi, strajkującymi, mówi pan o tym, że może rzeczywiście warto by było ograniczyć pensje członkom rad nadzorczych, spółek Skarbu Państwa, którzy zarabiają po 90 tys. miesięcznie i jak oni mają się czuć, widząc to, co PiS robi. Dziękuję bardzo. Dziękuję.