Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
[KO]: R. Giertych - Zbyszku, przyjedź do Sejmu!

[KO]: R. Giertych - Zbyszku, przyjedź do Sejmu!

Roman Giertych (poseł KO) informuje o zarzutach wobec Zbigniewa Ziobry i zapowiada, że w piątek Sejm ma głosować nad uchyleniem immunitetu, co może umożliwić jego aresztowanie. Sprawa oparta jest na materiałach ujawnionych m.in. przez TVN24 oraz zeznaniach byłych pracowników Funduszu Sprawiedliwości.

Główne ustalenia i dowody


Roman Giertych mówi, że sprawę pilotował po zgłoszeniu przez Tomasza Mraz, byłego dyrektora Funduszu Sprawiedliwości. Według niego zgromadzono liczne dowody dotyczące fałszowania konkursów i mechanizmów dzielenia publicznych środków na potrzeby polityczne.

Mechanizm finansowy i wpływ na wybory


Przemówienie opisuje mechanikę przekazywania pieniędzy:
„kieszonkowe” fundacyjki przypisane do poszczególnych polityków oraz wykorzystywanie środków na lokalne wydarzenia jako wsparcie kampanii. Giertych zwraca uwagę na polityczny wymiar tych praktyk w kontekście otwartych list wyborczych i obaw Jarosława Kaczyńskiego o wpływ Solidarnej Polski na wyniki list PiS.

System lojalności i uwłaszczenia


W wystąpieniu pada tez teza, że system pozwalał na „uwłaszczenie” nomenklatury na majątku publicznym w zamian za lojalność wobec kierownictwa partii, a dowody miały służyć także jako narzędzie nacisku lub szantażu politycznego.

Rekomendacje i dalsze kroki


Giertych postuluje powołanie międzyresortowego zespołu śledczego (policja, służby, KAS) do śledzenia przepływów pieniędzy, zabezpieczania i odzyskiwania środków oraz ustalenia, gdzie trafiły środki pochodzące z Funduszu. Podkreśla, że sprawy powoli posuwają się naprzód, a ujawnione materiały przyspieszają działania organów ścigania.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry Państwu, witam wszystkich serdecznie. Mamy nowego mieszkańca, rezydenta Budapesztu, pana Zbigniewa Ziobro, który pewnie już nie wróci do ojczyzny, albo jeżeli wróci, to tylko chyba do piątku, bo w piątek Sejm przegłosuje, jestem o tym przekonany, ukraińskiemu immunitetu i zgodę na aresztowanie, zatrzymanie i aresztowanie byłego prokuratora generalnego. Rzecz bez precedensu w historii Europy, że szef ministerstwa, szef prokuratury jest oskarżany o szefowanie grupie przestępczych. TVN24 ujawnił najważniejsze zapisy mówiące o uzasadniającym wniosek o uchylenie immunitetu panu Ziobrze. Jak Państwo wiecie, tę sprawę od początku pilotowałem z tego powodu, że do mnie zgłosił się Tomasz Mraz, były dyrektor Funduszu Sprawiedliwości, który postanowił najpierw z ABW, a później z prokuraturą podzielić się informacjami, które uzyskał przez dwa lata pracując w Funduszu Sprawiedliwości o tym, jak fałszowano konkursy. Sprawa jest dosyć oczywista z punktu widzenia prawnego, bo pan dyrektor nazbierał mnóstwo dowodów, które świadczą o tym, co się tam wydarzyło i jak była prowadzona działalność przestępcza. Część tych dowodów została omówiona we wniosku, w związku z czym mogę o tym mówić, na przykład podział pieniędzy na okręgi wyborcze, gdzie startowali politycy Solidarnej Polski, bo często pisowcy mówią, że to były zakupy dla straży pożarnej albo dla gospodyń wiejskich. Otóż proszę państwa, te pieniądze były w dyspozycji posłów, bądź kandydatów w poszczególnych okręgach wyborczych i te pieniądze oni wydawali. Częściowo każdy z nich miał taką swoją fundacyjkę, jak tam Fides Defensor w Szczecinie, inne była w Opolu Pana Jakiego, inna była Pana Ziobro Osobista w Krakowie i inne różne tego typu fundacyjki. Każdy z tych polityków, Romanowski miał swoje stowarzyszenie. Miał jakąś taką drobną, takie kieszonkową, tam kilkanaście milionów wpadało. Jak dla Pana Mateckiego to były takie na bieżące wydatki polityczne, jak Panu Mateckiemu to się przykleiło jeszcze do prywatnych kieszeni. Ale w każdym razie każdy z nich miał taką skarbonkę polityczną. A oprócz tego mieli prawo do dawania pieniędzy na cele takie powiedzmy społeczne, jak tam właśnie Straż Pożarna czy coś, po to, żeby zrobić sobie lepszą kampanię wyborczą. I ta ich działalność zdenerwowała Jarosława Kaczyńskiego, który napisał ten słynny list, w którym wzywał Ziobrę do tego, aby zaprzestali tej praktyki. Ale to nie jest tak, że Jarosław Kaczyński poczuł się przerażony skalą korupcji. Bo przecież korupcja zapisów była powszechna. Taki był system, zaraz o tym też powiem. On był przerażony tym, że te pieniądze użytkowane na poszczególnych kandydatów Solidarnej Polski w trakcie kampanii wyborczej mogą przedefiniować jego listę wyborczą. Bo jak Państwo wiecie, w Polsce mamy listy wyborcze otwarte, czyli głosując każdy wybiera kandydata i ten kandydat, który uzyska najwięcej głosów wchodzi po kolei. W moim okręgu tak było, że w Świętokrzyskiem mieliśmy cztery mandaty i ja mimo, że startowałem z ostatniego miejsca, to miałem drugi wynik, w związku z czym uzyskałem drugi mandat w Okręgu Świętokrzyskim. Tak działało to w skali kraju. Otóż, jeżeli ktoś miał, tak jak niektórzy kandydaci Solidarnej Polski, wsparcie finansowe Funduszu Sprawiedliwości, żeby mógł rozdawać pieniądze na różne eventy, no to miał przewagę w trakcie kampanii wyborczej nad innymi kandydatami PiS i to zdenerwował Kaczyńskiego, że mu to zaburzy listę, że będzie za dużo posłów Solidarnej Polski. I dlatego napisał ten list. Natomiast oczywiście Kaczyńskiemu nie chodziło o to, że to jest jakaś wielka korupcja, bo z jego punktu widzenia ten cały system tak funkcjonował. On dawał poszczególnym politykom PiS-u pewne obszary państwowego życia, gdzie była całkowita zgoda na kradzież, wyprowadzanie, marnowanie pod jednym warunkiem, że będą lejalni. I więcej, Jarosław Kaczyński zbierał w niektórych przypadkach, zbierało dowody na polityków PiS, tylko ich nie użytkowało, bo te dowody były potrzebne, służyły temu, żeby w razie czego ich szantażować. Taki był system. To jest zresztą system nie tylko wynalazek Polski, ten system takiego państwa nomenklatury, to jest system w wielu państwach świata stosowanych, gdzie po prostu nomenklatura uwłaszcza się na majątku publicznym i to rodzi bardzo silne więzi lojalnościowe pomiędzy uwłaszczonymi a kierownicą polityczną. Taki był plan Jarosława Kaczyńskiego, żeby w ten sposób opanować Polskę. W ostatniej chwili mu się coś nie udało. Myślę i to też chciałem tak powiedzieć, że potrzeba obecnie oprócz ścigania tych wszystkich przestępstw, ścigania również pieniędzy, które zostały z tych przestępstw wyprowadzone i myślę, że powinien powstać międzyresortowy zespół śledczy. Policjantów, agentów służb specjalnych, agentów Krajowej Administracji Skarbowej, tak aby pośledzić te wszystkie wypływania pieniędzy z różnych stron, żeby częściowo te pieniądze zabezpieczać, odzyskać, piskata rozszerzona, poszukać za granicą, gdzie one wypłynęły, czy one wracają na przykład na farmy botów albo jakieś imprezy polityczne, czy zostały zaparkowane w określonych organizacjach medialnych, bo to też tak mogło być. Myślę, że to jest bardzo poważny temat i rozmawialiśmy z prezydentem naszego zespołu i będziemy mieli taką inicjatywę, aby przynajmniej trzy ministerstwa powołały taki międzyresortowy zespół, który by się tym zajmował. Jak Państwo widzicie, krok po kroku zaczynamy odkrywać to, co prokuratura ustaliła przez półtora roku działalności, bo wszyscy mówią, że dwa lata. Zmiana w prokuraturze nastąpiła w lutym zeszłego roku. Zanim te wszystkie tryby uruchomiono, zanim dotarto do informacji, to czasami mijają miesiące. Stąd zresztą przysłowie, że młyny sprawiedliwości mielą powoli. Ważne jest, że mielą i ważne jest, że to się w tej chwili przyspieszyło. Widać to wyraźnie, że te ustalnia posuwają nas do przodu. Oczywiście sprawa w Funduszu Sprawiedliwości jest o tyle najdalej posunięta, że mamy tam po prostu świadka z zewnątrz. Pan Tomasz Bras, który opowiedział całą historię i przyniósł dowody, to jest bezcenny skarb dla prokuratury. Ja odbieram te ataki ze strony pana Ziobry, takie bardzo osobiste, agresywne na mnie w ciągu ostatnich tygodni, jako dowód na to, że uznał, iż te zeznania wyjaśnienia pana Mraza są dla niego bardzo groźne. On miał przeciepis prokuratury, bo ciągle bardzo wielu prokuratorów tam pracuje, więc wiedział, że coś się szykuje i wiedział, że to już w Związku Romanowskiego, wiedział, że to jest wszystko oparte o zeznania dyrektora Funduszu Sprawiedliwości, który się do mnie zgłosił i jakby uzyskał status małego świadka koronnego dzięki pracy naszej kancelarii. I to bardzo jest niemile widziane przez tych, którzy z tego funduszu wyprowadzali pieniądze. Tak więc, jak widzicie państwo, pracujemy. Myślę, że kolejna rzecz, którą będzie trzeba zrobić, to jakoś skonsolidować te wszystkie prace związane z Pegasusem i w ogóle z podsłuchiwaniem ludzi opozycji, bo już widzimy, że ten system służył do zwalczania opozycji. To historia ujawniona ostatnio, czyli podsłuchy, które zostały zrobione.