Sławomir Zawiślak apeluje o ratunek dla polskiego rolnictwa
Sławomir Zawiślak przemawiał na konferencji przed Pałacem Prezydenckim, ostrzegając przed zaplanowaną „zagładą” polskiego rolnictwa i apelując o ochronę gospodarstw rodzinnych. Zawiślak krytykował politykę państwa oraz umowy międzynarodowe, które jego zdaniem zagrażają bezpieczeństwu żywnościowemu i dochodom rolników.
- Zawiślak wezwał instytucje państwowe i Prezydenta do działań na rzecz ochrony rolnictwa, wskazując, że Konfederacja Korony Polskiej przedstawia własny program dotyczący polityki rolnej i wspiera organizacje rolnicze.
- Mówca odwołał się do konieczności zablokowania zmian prawnych, które jego zdaniem naruszają artykuł 32 Konstytucji i mogą zabronić hodowli określonych zwierząt. Zwrócił także uwagę na obawy właścicieli zwierząt domowych dotyczące nieprecyzyjnych przepisów.
- Zawiślak skrytykował negocjacje i umowy takie jak Mercosur oraz porozumienie z Ukrainą, ostrzegając przed napływem tańszej, niesprawdzonej żywności. Wyraził też zaniepokojenie zmianami w nowej perspektywie finansowej, które mogą łączyć środki przeznaczone dla rolników z ogólnym koszykiem wydatków państw.
- Mówca podkreślił rolę gospodarstw rodzinnych jako fundamentu polskiego rolnictwa i jego udział w zatrudnieniu, wskazując na ryzyko wzrostu cen żywności, utraty miejsc pracy oraz dodatkowych kosztów, np. zużycia na utylizację odpadów.
- Zawiślak skrytykował brak poważnej debaty wokół polityki rolnej, odnosząc się do afer oraz działań rządu, i wezwał do aktywnego wsparcia rolników, sadowników i organizacji rolniczych.
Główne przesłanie
- Zawiślak wezwał instytucje państwowe i Prezydenta do działań na rzecz ochrony rolnictwa, wskazując, że Konfederacja Korony Polskiej przedstawia własny program dotyczący polityki rolnej i wspiera organizacje rolnicze.
Krytyka ustawy o ochronie zwierząt
- Mówca odwołał się do konieczności zablokowania zmian prawnych, które jego zdaniem naruszają artykuł 32 Konstytucji i mogą zabronić hodowli określonych zwierząt. Zwrócił także uwagę na obawy właścicieli zwierząt domowych dotyczące nieprecyzyjnych przepisów.
Obawy wobec umów międzynarodowych i finansowania
- Zawiślak skrytykował negocjacje i umowy takie jak Mercosur oraz porozumienie z Ukrainą, ostrzegając przed napływem tańszej, niesprawdzonej żywności. Wyraził też zaniepokojenie zmianami w nowej perspektywie finansowej, które mogą łączyć środki przeznaczone dla rolników z ogólnym koszykiem wydatków państw.
Znaczenie gospodarstw rodzinnych i skutki ekonomiczne
- Mówca podkreślił rolę gospodarstw rodzinnych jako fundamentu polskiego rolnictwa i jego udział w zatrudnieniu, wskazując na ryzyko wzrostu cen żywności, utraty miejsc pracy oraz dodatkowych kosztów, np. zużycia na utylizację odpadów.
Dalsze postulaty i ocena debaty publicznej
- Zawiślak skrytykował brak poważnej debaty wokół polityki rolnej, odnosząc się do afer oraz działań rządu, i wezwał do aktywnego wsparcia rolników, sadowników i organizacji rolniczych.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
[KKP]: Czy żywność może być bronią biologiczną?
Sławomir Zawiślak popiera darmowe leki dla osób po 75. roku życia
Sławomir Zawiślak o powołaniu Akademii Zamojskiej i prośbie o poparcie
Sławomir Zawiślak: Krytyka rozporządzenia o badaniach klinicznych
Sławomir Zawiślak: Zgromadzenie przeciw reformie edukacji i apel o weto
Sławomir Zawiślak - 4 listopada 2015 r. - wręczenie zaświadczenia o wyborze
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Grzegorz Braun
[KKP]: G. Braun - Zmiany w nadawaniu polskiego obywatelstwa
Waldemar Żurek
Waldemar Żurek: TYDZIEŃ SIĘ JESZCZE NIE SKOŃCZYŁ!
Radosław Sikorski
[MSZ]: R. Sikorski - NA ŻYWO - Q&A
Marcin Kierwiński
[MSWiA]: Konferencja ministra M. Kierwińskiego w Gdańsku.
Maciej Wróbel
Maciej Wróbel prezentuje audyt TVP — ponad 500 mln zł oszczędności
Krzysztof Bosak
[Konfederacja]: K. Bosak - CZEKA NAS FALA PODWYŻEK!
Transkrypcja
Piotr Heszen, Konfederacja Korony Polskiej. Polskie rolnictwo i rysująca się przed nim zaplanowana zagłada, ta naprawdę fundamentalna kwestia powinna nam spędzać sen z oczu. Apelujemy do różnych instytucji, które jak na razie niewiele robią. Dziś jesteśmy zatem przed Pałacem Prezydenckim w gronie rolników, sadowników, polityków troszczących się o sprawy polskiego rolnictwa. Nie pozwólmy, żeby doszło do jego likwidacji, bo to byłby gwóźd do trumny tradycyjnego narodu polskiego. Zapraszam posła Sławomira Zawiślaka, organizatora głównego tej dzisiejszej konferencji do głosu. Szanowni Państwo, Konfederacja Korony Polskiej od kilku lat przedstawiła opinii publicznej swój program, także w kwestii rolnej. Konfederacja Korony Polskiej zabiera głos przy ważnych debatach dotyczących polityki rolnej. Natomiast dzisiaj postanowiliśmy zorganizować konferencję prasową przed Pałacem Prezydenckim, żeby przekazać Panu Prezydentowi jako głowie Państwa głos nasz, ale też głos organizacji rolniczych, także rolników tutaj, którzy są z nami i z nami współpracują. Raz w kwestii dotyczącej ustawy o ochronie zwierząt, gdzie jako Konfederacja Korony Polskiej, popierając stanowiska organizacji rolniczych, zwracamy się do Prezydenta z wnioskiem o zawodowanie tej ustawy, która wbrew artykułowi 32 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej gwarantującej swobodę naszym mieszkańcom, także rozumiemy w określeniu produkcji w przypadku rolników, także wbrew prawu naturalnemu zakazuje hodowli u nas w kierunku pewnej grupy zwierząt, która jest, że tak powiem, hodowana w innych krajach, także to będzie cios bardzo mocny w gospodarkę naszą, w sytuację dotyczącą rozwoju naszego kraju, plus nie tylko miejsc pracy, ale i dodatkowych kosztów, chociażby na utylizację odpadów, które były spożywane przez zwierząta futerkowe. Dodam tylko jedno, że napływają do nas też głosy od miłośników zwierząt, którzy piszą, że ta ustawa jest bardzo nieprecyzyjna i na przykład represjonuje także właścicieli psów, którzy mają działki, mieszkają w domkach jednorodzinnych, ponieważ właściciel psów w mieszkaniu może na innej powierzchni, że tak powiem, utrzymywać, hodować większą ilość zwierząt, a koice, które są wprowadzone są także według tych ludzi bardziej szkodliwe dla zdrowia zwierząt. Drugi temat to jest, szanowni państwo, kwestia odnosienia się w ogóle do polityki państwa polskiego względem rolnictwa. Państwo wiecie, że nasza konstytucja mówi o tym, że ustrój rolny jest oparty na gospodarstwach rodzinnych. Rolnictwo zatrudnia około 10% naszej ludności, populacji Rzeczpospolitej Polskiej. Niektórzy twierdzą, że i więcej. Są to więc miejsca pracy, to jest własność, to jest zabezpieczenie bezpieczeństwa żywnościowego kraju tak ważnego, bo państwo doskonale wiecie albo myślę, że się domyślacie, że w przypadku likwidacji produkcji rolnej w Polsce aktualnie może tańsza czasami, ale niestety niezdrowa żywność sprowadzana z zewnątrz, na pewno jej ceny wzrosną i będą biły Polaków po kieszeni, a bezpieczeństwo przede wszystkim jest najważniejsze. W związku z tym chcemy powiedzieć tak, odnosimy się do wszystkich aktów prawnych i dyskusji w Polsce na temat rolnictwa, ale musimy powiedzieć jedno. Rolnictwo polskie oparte na gospodarstwach rodzinnych cały czas jest sekowane w kontekście nie tylko dochodowości rolników, ale jego miejsca w naszym kraju wbrew polityce innych państw. Szanowni Państwo, w 2004 roku po wejściu Polski do Unii Europejskiej staraniem SLD i PSL rolnictwo weszło nieprzygotowane. Kolejne akty prawne związane ze współpracą, tak zwaną współpracą z Unią Europejską, łącznie z Traktatem Lizbońskim, ustanowieniem wspólnej polityki rolnej nie były przyjazne dla polskiego rolnictwa. Ostatnie plany nowego finansowania rolnictwa w nowej perspektywie finansowej są tak ustawiane, wedle tych informacji, które zostały przedstawione opinii publicznej, że niejako koszyk pieniędzy, który był dotychczas niejako oddzielnym dla rolników, będzie wyjęty, będzie włożony do ogólnego koszyka, którym będą dysponowały państwa i wielu rolników. Boi się także i my, że te pieniądze będą wykorzystane na inne cele, m.in. na przykład na zbrojeniach, gdzie będą one wydawane, te pieniądze w innych krajach, a dopłaty dla rolników będą gorsze. W związku z tym martwimy się, że dyskusja na temat rolnictwa w Polsce nie jest tak aktywną jak dzisiaj, gdzie w przypadku afery z działkami CPK-3, ugrupowania polityczne bardzo mocno młucą się w mediach, przerzucając winę z jednego na drugie. Szkoda, nam bardzo szkoda, że przez 20 lat negocjacji z Mercosurem, szkoda nam, że podczas prezydencji polskiej ostatniej, 30 czerwca, rząd polski nie zablokował skutecznie już od 13 października aktualnie nowej umowy z Ukrainą, dopuszczającej większej ilości produktów rolnych, no nie do końca sprawdzonych pod względem filtros sanitarnym, na naszą Polskę. Szkoda, że tej dyskusji tak na poważnie nigdy nie było. I na końcu jest tak, że rolnik polski zbiera cięgi. Unia Europejska swoimi działaniami chce pomagać wszystkim, ale nie rolnikom polskim. Także, o ironio, nie rolnikom unijnym, ponieważ te wszystkie umowy, które są już wdrażane, czyli umowa z Mercosurem, umowa z Ukrainą, planowane umowy z Meksykiem, Stanami Zjednoczonymi, z Indiami, nie wiadomo jeszcze z kim, w bardzo wielu przypadkach pokazują, że szalony, zielony ład, szalone te przepisy unijne, które tak bardzo mocno w zakresie biurokracji uderzają także w polskich rolników, podnoszą koszty produkcji, są nieważne w tym przypadku dla Unii Europejskiej, ponieważ będzie nas zalewała niesprawdzona pod kątem sanitarnym, gorszej jakości, na początku tańsza żywność z obcych krajów. Szanowni Państwo, chłopi, rolnicy, bo oni się różnie nazywają, są też przywiązani do tradycji tej konserwatywnej, naszej narodowej, bo rolnictwo też ostoja polskości, którzy mówią, że zawsze żywią i bronią. Mówią o tym tak, że Unia chce pomagać wszystkim, ale niszczy polskie rolnictwo. Przypomnę, Konfederacja Korony Polskiej na bazie obowiązujących przepisów rząda od każdego rządu polskiego, a Konfederacja, gdy dojdzie do władzy, będzie to bardzo mocno wdrażała, swobody gospodarczej w kontekście prowadzenia działalności gospodarczej, także przez rolników. Według nas należy zlikwidować wszelkie przepisy, które ograniczają tę działalność. Tak myślę, zgodną z konstytucją każdy rolnik na przykład może produkować czy hodować każdy zakres produkcji. Jeżeli się zgodzimy na likwidację jakiejś produkcji, to niedługo na przykład może wprowadzić się ustawę o likwidacji hodowli bydła, bo bydło wydaje gazy cieplarniane, które podobno niszczą nasz klimat. Jesteśmy za zlikwidowaniem unijnych przepisów dotyczących właśnie bardzo registrycznej, wspólnej polityki rolnej, także zielonego ładu. Chcemy likwidacji tych instytucji, które nie są zapisane w traktatach międzynarodowych, ale nakładają dodatkowe obowiązki na polskiego rolnika, które podnoszą koszty, biurokrację i wprowadzają trudności w działalności rolniczej. Oczekujemy zabezpieczenia ziemi polskiej, która jest naszą, jedną z ostatnich pereł w koronie. Jeżeli się pozbędziemy z naszej ziemi, jeżeli ta ziemia zostanie po zniszczeniu rolnictwa wykupiona, będziemy tym bardziej niewolnikami, rabami na własnej ziemi. Chcemy wprowadzenia tych działań, które będą chroniły polską produkcję. W związku z tym jak najbardziej regolistycznych kontroli fitosanitarnych żywności, która przychodzi z zewnątrz, a bardzo często nie jest kontrolowana. Chcemy niejako równego traktowania produkcji polskiej, bo jeżeli produkcja zachodnia przychodzi do naszych sieci i marketów, a często polska tańsza żywność nie trafia do tych sieci i marketów na zewnątrz, do innych krajów, to jest represjowanie polskiej żywności, polskiego rolnictwa. W związku z tym każdy rząd polski powinien poprzez pracę własną i pracę służb dyplomatycznych zająć się prawdziwą robotą po chłopsku, żeby bronić interesu polskiego rolnika. Tak jak powiedziałem, to jest żywność jako cel strategiczny, jej zabezpieczenie dla naszego narodu, to są miejsca pracy, to jest rozwój gospodarczy, to jest choroba własności ziemi, to jest wreszcie nasza tradycja, bo wieś Polska jest ostoją naszej państwowości. Szanowni Państwo, kończąc, apelujemy do wszystkich Państwa o to, żebyście zauważyli jako mieszkańcy Rzeczypospolitej Polskiej, którzy teraz chodzą do sklepów i kupują żywność, która w tym momencie jest na półkach, że po zniszczeniu rolnictwa może być inaczej. Są takie kraje jak Kuba na przykład, gdzie kiedyś na Kubę dostarczano, mimo że tam była hodowla mleka, mleko w proszku, po likwidacji hodowli mleka, to mleko w proszku było bardzo już w wysokiej cenie. W związku z tym wspierajcie Państwo rolnictwo polskie poprzez zakup żywności, poprzez zrozumienie i pomaganie rolnikom w tworzeniu grup producenckich, poprzez właśnie także wspieranie ich słusznego, merytorytycznego głosu, który jest jak na razie apelem o wołanie na puszczy do rządzących. Z kolei liczymy na to właśnie, że Pan Prezydent, tak jak powiedziałem wcześniej, za głosem organizacji rolniczych, za głosem Konfederacji Korony Polskiej, nas tutaj obecnych, reprezentantów tego ugrupowania, zawetuje tę ustawę o ochronie zwierząt, która ma fałszywe cele, a uderza, tak jak powiedziałem, w przepisy aktualnie obowiązujące w Rzeczpospolitej Polskiej w prawo naturalne nadane przez Pana Boga, bo człowiek może korzystać i hodować każde zwierzę. Wszyscy tutaj obecni jesteśmy miłośnikami zwierząt, zwierząt nie krzywdzimy, jesteśmy za tym, żeby zapewnić jak najlepsze warunki w tych wszystkich hodowlach, gdzie one są, ale też jesteśmy przeciwni, żeby terrorystyczne organizacje mogły tam wprowadzać porządki niezgodne z prawem i niekoniecznie także dobre dla właścicieli, tak jak powiedziałem, chociażby mamy głosy od właścicieli psów. Kończąc, tylko dzięki naszej wspólnej pracy, naszemu wspólnemu działaniu rolnicy polscy, polska, polska gospodarka może uzyskać należne miejsce na mapie właśnie funkcjonowania gospodarczego Unii Europejskiej czy świata, bo w przypadku zwierząt futerkowych nie słyszeliśmy, żeby Dania czy Finlandia, które mają większe hodowle, żeby te hodowle likwidowały. I tylko ta praca może nam zachować nasze rolnictwo, które jest bardzo, bardzo poważnie zagrożone przez wszystkie te działania, które są wdrażane także przy bierności byłych rządów. Kończąc już teraz na koniec powiem, szanowni państwo, odzyskajmy suwerenność, odzyskajmy decyzyjność, która także w sektorze rolnym, ale także w innych sektorach da nam prawo do takiego funkcjonowania, jakie mają także rolnicy w innych państwach. Dziękuję bardzo. Dziękujemy. Rafał Foryś, przewodniczący prezes Fundacji Rolnik Handluje, skracającej łańcuchy dostaw od rolnika na polski stół, przewodniczący okręgu radomskiego KKP. Zapraszam. Dzień dobry. Fundacja Rolnik Handluje, ale także i portal rolnikhandluje.pl ściśle współpracuje od samego początku z Konfederacją Korony Polskiej. To już ponad pięć lat, kiedy razem pochylamy się nad prawdziwymi problemami w rolnictwie. Niewątpliwie takim palącym problemem, który zauważamy wszyscy jako społeczeństwo, jako rolnicy w tym roku jest problem ze zbytem towarów rolno-spożywczych. Widzimy jak rolnik, który cały rok chodzi przy swoich plonach, zostawia te plony na polach, bo nie ma komu sprzedać. Dosłownie zaorane jest plony, zaorane jest to, przy czym cały rok producenci rolni chodzą. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego mamy tak duży problem w zorganizowaniu rynku detalicznego? Odpowiedź jest prosta. Ekspansja, ogromna ekspansja sieci handlowych, dyskontów, marketów na nasz kraj spowodowała, że ten handel został całkowicie niemal przejęty. I to oni przejmują kontrolę, co brać, od kogo i generalnie mają takie trzy punkty, gdzie sugerują się ceną, jakością, a na końcu dopiero pochodzeniem. Konfederacja Korony Polskiej mówi zupełnie odwrotnie. Dla nas lokalność, bliskość ma znaczenie. I to nie tylko z perspektywy gospodarczej, ekonomicznej, ale także z perspektywy zdrowotnej, Szanowni Państwo, bo to, co kupujemy, nabywamy lokalnie, ma niewątpliwie dużą wartość żywnościową niż te produkty, które pochodzą za oceanu, które płyną do nas całe tygodnie, czy produkty, które nabywamy, ultra przetworzone w sklepach wielkopowierzchniowych. I dlatego mówimy, że pochodzenie, lokalność, bliskość ma ogromne znaczenie, żeby budżet państwa na tym nie tracił, ponieważ wiemy, jak bardzo duża ekspansja jest, jak wiele chorób mamy przewlekłych i chorób neurorozwojowych. To wszystko nie bierze się z nikomu, to bierze się, proszę Państwa, od jedzenia. I w związku z tym wspólnie opracowujemy rozwiązania dla konsumentów, ale i dla rolników. Musimy wrócić do dobrych standardów, nie wymyślamy prochu. Są takie dwa projekty, które muszą być ze sobą zsynchronizowane. Pierwszy z nich to hodowla przyzagrodowa bez wymogów fermowych. W skrócie, jeżeli chłop, rolnik ma ochotę hodować 2-3-5 świnek rocznie, powinien to robić bez zbędnej biurokracji. I ta druga ustawa, która jest bardzo ściśle powiązana z tą pierwszą, ubój szanowni na własny użytek. Jeżeli ten rolnik hoduje, to ma prawo ubić, nie musi kierować się do szeregu instytucji, nie powinien wypełniać szeregu papierów, aby tą świnię ubić na własnym gospodarstwie. To jest jakiś mit, że hodując to zwierzę rok, chodząc przy tym zwierzęciu, otruje własną rodzinę. Przecież dużo bardziej skażone jest mięso w wielkich ubojniach, gdzie tysiącami trafiają na przykład takie tuczniki i nie wiemy tak naprawdę, jakiej jakości to mięso później wychodzi na rynek. I w związku z tym, szanowni państwo, oprócz tych ustaw proponujemy szereg innych rozwiązań, ale to jest podstawa, to jest takie clue, gdzie musimy do tego wrócić, aby obudzić potencjał, który jeszcze drzemie na polskiej wsi. To są start-upy, do których państwo polskie dopłaca 0 zł, szanowni państwo, bo gospodarstwo, które hoduje, to robi to na własny użytek. Jeżeli będzie chciało sprzedawać to dalej, bo sąsiad, sąsiadka zainteresuje i będzie chciała spożywać zdrowe mięso lokalne od lokalnego rolnika, no to wtedy zainteresuje się i można takie gospodarstwo przecież zarejestrować w rolniczym handlu detalicznym i legalnie korportować. Dziękuję serdecznie. Bardzo dziękuję. Dziękuję bardzo. Teraz zaproszę dwóch panów reprezentujących branżę sadowniczą. Pan Cezary Sygocki, zapraszam. Dzień dobry państwu. Reprezentuję branżę sadowniczą, ale też i zbożową. Sytuacja u nas na rynku doszła do tego, że zboże po 380 zł jest tona żyta, a 700 zł kosztuje tona pszenicy. Jest to za bezcen. Nie ma w ogóle gdzie tego sprzedać, a chleb kosztuje 5 zł. Ziemniak kosztuje w skupie 2 grosze. Proszę państwa, 2 grosze. Jabłko 50 groszy. Mało tego, termin płatności przez market jest 90 dni. My jak jedziemy do CPN-u tankować ciągnik, to nikt nam nie da na termin na 90 dni. Jak my mamy żyć, funkcjonować? Podatki są z GUS ustala z ceny żyta z poprzedniego roku. Była inna cena. Nikt nie mówi tego, że nadal zboże jest sprowadzane pociągami ze wschodu. Nikt tego nie kontroluje. Kwiaty są z Holandii, z Belgii. Polscy producenci nie mają co z nimi zrobić. Świeczki nawet mamy niedługo, za dwa dni, dzień wszystkich świętych. Zobaczcie państwo przed cmentarzami. Nie ma polskiej świeczki. Nie ma nic, co było polskie. Zostajemy zrujnowani. Polski minister lub wiceminister, jedynie co mu dobrze wychodzi, to grzebanie w nosie i bawienie się w telefonie i lepienie kulek. No poprzedni umiał działkę sprzedać dwa dni przed. No proszę państwa, nami nie rządzą ludzie, którym jest bliski polski interes, interes rolnika, sadownika, w ogóle Polaka. Czy musi dojść do tego, że my Polacy potrafimy dopiero wtedy zjednoczyć, aż musi i obudzić się i wyjść na ulicę, gdzie już mamy, aż już rozbiorą, zniszczą? Muszą się wreszcie, ludzie się naoglądali, rolnik szuka żony i myślą, że rolnicy to są bązowie lub pokazany jest drugi kontrast, nie wiem, rolnicy z Podlasia, żeby upokorzyć, pokazać, ośmieszyć rolnika. A który naprawdę z ministrów albo jest pokazucha, zrobione jakieś gospodarstwo pokazowe, jak w słynnym Koglu Moglu pokazane na pokaz, który z tych ministrów był prawdziwego rolnika, nie na pokaz, nie ustawione wszystko i który porozmawiał z normalnymi problemami rolników. Żaden z nich nie rozmawia, bo każdy tylko martwi się o swój stołek rodziny, siostra, brata, brata, kochanki. Nikt tu nie myśli o was, a tak samo ludzie w Warszawie. Niech zastanowią się nad tym, ile prawdziwy rolnik, ile dostaje, bo jak my, rolnicy, po prostu poddamy się, to i wy tu też w Warszawie i w dużych aglomeracjach nie będą mieli co jeść, będą płacić, jak kiedyś mówiono, chleb już kosztuje 5 zł, będzie kosztował te 10 zł. I rolnik z tego, co wyprodukuje, nie dostaje nawet 5%. Dziękuję bardzo. Dziękuję. Pan Marek Bąkowski, zapraszam. Dzień dobry. Marek Bąkowski zajmuje się sadownictwem, owoce miękkie, sad czereśniowy 3 hektarowy w Krzywiniu w Wielkopolsce. Przyjechałem tu dzisiaj 300 kilometrów, ponad 350 kilometrów, żeby powiedzieć o dramatycznej sytuacji na wsi i o tym, co się dzieje, jak można temu zapobiec. Pani bardzo ładnie tu filmuje. Proszę zrobić zbliżenie na te jajeczka, które przywiozłem. Tam obok Pani w tej pomarańczowej torbie jest 100 takich jajeczek. Każde jest inne. Takich jajek Państwo nie zobaczycie nigdzie, w żadnym markecie, w żadnym sklepie. Ale my mamy swoją hodowlę, nieduże stado kur, na własne potrzeby. Czworo moich dzieci pracuje w Warszawie. Dzisiaj była okazja, przywiozę mi 100 jajek tutaj, żeby się nie truli jajkami marketowymi. Dlatego, że te kury nasze chodzą na wolnym wybiegu. Mamy przy domu 10-arowy sad czereśniowy i one sobie tam urzędują. Pasiemy je naturalnymi, tylko i wyłącznie komponentami. Ziarno zbóż, oczywiście z polskich pól, pszenica, do tego ziemniaki nasze, prywatne również na oborniku, tylko i wyłącznie produkowane. I tak sobie te kury egzystują pięknie. Te jajka są zdrowe. Proszę Państwa, trzy lata temu, gdy zaczęła się awantura na wschodniej granicy, gdy bez kontroli zaczęły przyjeżdżać całe pociągi ze zbożem technicznym, które wymyślił PiS. To zboże techniczne wcześniej nigdy nie istniało. Taka nazwa. Wtedy ukuto pojęcie zboże techniczne, zboże, które się nie dawało do niczego, tylko do utylizacji, czy ewentualnie do spalenia. To zboże masowo zaczęło napływać do Polski. Wiemy, że miało loko w Szczecinie lub w Gdańsku. Trafiało do elewatorów, czy to w Poznaniu, w Gątkach, czy w Lesznie. Olbrzymie ilości tego zboża technicznego oraz kukurydzy GMO z Ukrainy. Tam są holdingi, tam są holdingi, które produkują tanio, nie przestrzegając żadnych zasad sanitarnych. I kury później pasione tym ziarnem, tą kukurydzą. Kupujecie Państwo od nich jajka w marketach. Starajcie się chociaż kupować w polskich marketach. Są polskie sieci marketów, nieliczne, ale są w Warszawie też są. Chociaż tam kupujcie, bo do tych marketów mamy jeszcze dostęp. My, polscy rolnicy sadowniczy. Do sieci zachodnich praktycznie żadnego dostępu nie mamy. Oni sprowadzają wszystko w zasadzie z zagranicy. W tej chwili jajka w olbrzymich ilościach, warzywa, owoce są stamtąd. Przez miedzę ze mną, z moim sadem mam przyjaciela, kolegę, który ma tradycyjne gospodarstwo. Gospodarstwo korzeniami sięgające XIX wieku, czyli okresu zaborów. To gospodarstwo przetrwało zabory. Wszystkich zaborców przetrwało okupację niemiecką, przetrwało komunę, gnębienie komunę, komuny, bo wtedy gnębiono dużych gospodarzy, a prawdopodobnie nie przetrwa tak zwanej wolnej Polski. O jakiej my wolnej Polsce mówimy? Ja byłem, proszę Państwa, swego czasu asystentem pewnej pani poseł z PiSu. Ta pani przyszła do mnie, nie ja do niej. Uprosiła mnie, zostałem tym asystentem społecznym, nie brałem żadnych pieniędzy. Ale jak się zorientowałem, co się w tym PiSie dzieje, tak naprawdę wyszedłem z tego PiSu, ale z otwartą przybicą, z wielkim hukiem i hałasem powiedziałem dość. I prawda jest taka, proszę Państwa, i to nie tylko moje słowa, że tak naprawdę to PiS niszczy Polskę ewolucyjnie, a Platforma rewolucyjnie. I tylko tym te dwa ugrupowanie się różnią. Niczym więcej. Dziękuję. Dziękuję bardzo. Kazimierz Szubiński, rolnik i działacz Korony. Dzień dobry Państwu. Kazimierz Szubiński, rolnik, powiat Białobrzegi Radomskie. Przysłuchują się już dziś moim kolegom. Może już wszystko praktycznie powiedzieli, ale szanowni Państwo, przeżyliśmy różne czasy i w biedzie, i w poniżeniu jako polscy rolnicy, a dziś trzeba zaapelować głośno do całego naszego narodu, aby nikomu z nas nie zabrakło serca i życzliwości dla drugiego człowieka. Bo dla polskiego rolnika, chłopa polskiego, który zachował najwyższe wartości, ziemię, religię, narodowość i inne dziedziny życia, bez których nie można by było budować państwa polskiego. Te fundamenty zachował polski chłop. Patrząc na to wszystko, zwracam się dziś do ludzi dobrej woli o stawiennictwo się, o poparcie naszych polskich chłopskich działań, bo dziś do jakiejkolwiek gałęzi produkcji byśmy się nie dotknęli, nie ma minimalnej kwoty gwarantowanej, minimalnej ceny za każde jedne produkty. Do jakiej gałęzi byśmy się nie dotknęli, a mieliśmy piękne gospodarstwa, można powiedzieć ekologicznie, przez trzydzieści lat zniszczono do bólu. Dwadzieścia pięć milionów trzody chlewnej. A dziś uderza się w te małe gospodarstwa, które produkowały czystą, zdrową żywność bez pozostałości. To najwięcej kontroli, biurokracji, nakazów i zakazów. To ci wolno, tego ci nie wolno. Gdyby mój dziadek dzisiaj z grobu wstał i dowiedział się, że mnie nie wolno dobrowolnie, bez niejakich przeszkód, zabić sztucznika, nie wiem, z powrotem nas dostałby zawału i chyba by umarł od nowa. Proszę Państwa, takich rzeczy, takich problemów jest coraz więcej. Jabłka i inne rzeczy. Jestem z zagłębia paprykowego. Siła robocza. Dzisiaj jeden nasz produkt gotowy, który musi być przygotowany na rynek, to wartość tego produktu nie zabezpiecza wynagrodzenia pracownikowi. Więc słyszymy w mediach wiele, wiele, wiele rolników różnej gałęźni, różnych produktów. To nie tylko zagłębie paprykowe, to inne owoce i waszewa albo zostaną na polu przyłorane, gdzie tej żywności jeszcze nie wszystkim jest za dużo. Można to dobrze zagospodarować i przeznaczyć naprawdę choćby nawet w jakiejś formie derawizny, tylko jeżeli dzisiaj polskojęzycznym ludziom, którzy przyjęli i zabezpieczyliśmy im byt, dostają wynagrodzenie, gdzie niech pracują, to im się będzie należało. To tam, gdzie trzeba rzeczywiście pomóc, to nie dopłacamy do tych produktów. I można by tu mówić, szanowni państwo, bardzo długo i wiele. aby wyjść naprzeciw tym wyzwaniom. Bo najgorszą rzeczą, jaką wprowadzono 30 lat temu i do dnia dzisiejszego to się realizuje, to tak zwany wolny rynek. W liberalizmie nie ma wolnego rynku. To wielka zmowa rynkowa. A my, zdolni do wszystkiego, dokładnie wiemy, jak produkować. Powinniśmy wiedzieć, ile produkować, co produkować, kto kupi i kiedy zapłaci. Ileż sobie ludzi odebrało życie za to, że nieuczciwi przedsiębiorcy, nieuczciwi kupcy kupili i nie zapłacili do dnia dzisiejszego. Sam jestem tego żywym zawodem, gdzie za 30 ton żyta przez trzeci rok firma wzięła i nie zapłaciła. I nie ma na to rady. Co z tego, że wyrok sądowy, co z tego, że komornik, to przepisane na wuja, to na stryja i tak dalej, i tak dalej. I koło się zamyka i nikt się tym absolutnie nie przejmuje. A więc w tym wolnym rynku, na bazie odpowiednich umów, tych umów nie ma. Są tylko umowy, podczas jak jest rynek dobry zbytu, to się pisze na kolanie na 20 godzin przeda, albo na 2 godziny przed transakcją, a myśmy dokładniej wiedzieć, co produkować, ile produkować i jeszcze raz powtarzam, kto kupi i słuchajcie, kto zapłaci. Słuchajcie, 35 lat transformacji, nasz największy dar, za którą zapłacili nasi dziadowie na wszystkich frontach świata, to polska ziemia. Ci żołnierze, chłopi, robotnicy, wszyscy, cały naród nie pytali za ile, zapłacili o każdą grudkę ziemi. Tu w Warszawie o każdą cegłę w powstaniu warszawskim. A ja mam pytanie, ile tu jest własnych polskich domów w tej Warszawie? Czy nie zostały tylko ulica, a czyje kamienice? A polską ziemię? Dzisiaj obcokrajowcy wydzierżawiają Polakom. To Niemcy. Ale nie oszukujmy się i nie dziwmy się, skoro dzisiaj z zachodu rządzi wehrmacht niemiecki, ze wschodu banderowski, a w środku ci antychłopski, antypolski, wszyscy tej mniejszości się boimy. Nie bójmy się. Zaczęjmy szukać żywej prawdy, opartej na prawdziwej miłości do ojczystej ziemi, do naszej tradycji, do naszej kultury. Bądźmy przywiązani, bo to przywiązanie zawsze stanowiło mocny filar, na którym to opierała się nasza narodowa tożsamość. A w momentach dramatycznych pomagało nam to w zmaganiu o przetrwanie. Szanowni Państwo, czas zwrócić się do samorządów. Chociaż samorządy mają inne działania, tą infrastrukturę budują nowe wodociągi, nowe drogi, nowe przedszkola. Cześć i chwała! Bo tym życiem żyjemy. Ale 3 tysiące 14 gmin w Polsce, prawie 400 powiatów, iluż mamy wójtów, iluż mamy prezydentów, mają tak zwane konwenty. Szanuję każdego jednego, bo to ciężka praca, mozolna, niebezpieczna.