Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Rafał Weber: Apel o pilny skok rozwojowy i suwerenne inwestycje

Rafał Weber: Apel o pilny skok rozwojowy i suwerenne inwestycje

Rafał Weber podczas panelu o ambicjach rozwojowych apelował o pilny skok rozwojowy i suwerenne programowanie inwestycji. Wskazał, że obecny ekosystem programowania inwestycji jest dostosowany do środków unijnych i ogranicza realizację trudnych priorytetów.

Główna teza panelu


- Rafał Weber podkreślił poczucie pilności: demografia, kwestie bezpieczeństwa i negatywne trendy europejskie stwarzają okienko czasowe na „duży skok rozwojowy”. Postuluje szybkie lata wzrostu gospodarczego, nawet w tempie „bardziej chińskim niż europejskim”.

Krytyka zależności od środków unijnych


- Weber zwrócił uwagę, że pierwsze duże środki na inwestycje w Polsce pochodziły z funduszy unijnych, co ukształtowało mechanizmy programowania, oceny i rozliczania projektów. System był synchronizowany z perspektywami budżetowymi UE i odpowiadał potrzebom rozliczania tych środków.

Konsekwencje dla wyboru projektów


- Skutkiem tej konfiguracji jest preferowanie projektów „łatwych” do rozliczenia kosztem ważniejszych, lecz trudniejszych przedsięwzięć. Weber opisał praktykę „szerokiego frontu” - uruchamiania studiów wykonalności i decyzji środowiskowych na znacznie więcej inwestycji, by mieć „pełną szufladę” do wykorzystania środków.

Pytania o suwerenne programowanie i cele


- Weber stawia pytania o to, jak przejść do suwerennego programowania celów inwestycyjnych i celować środki w najważniejsze, choć ryzykowne projekty. Zasygnalizował potrzebę rezerw (wspomniał o „10% naddatku”) i dążenia do priorytetyzacji projektów krojonych na miarę krajowych potrzeb.

Uczestnicy panelu


- Panel prowadził moderujący, a wśród uczestników byli Stanisław Wojtera (twórca i lider Stowarzyszenia Lotni z grupy V4+, były prezes Państwowych Portów Lotniczych i ekspert rynku lotniczego, obronnego i przemysłowego), Rafał Weber (wieloletni wiceminister infrastruktury, poseł, odpowiedzialny za program budowy dróg krajowych i autostrad), Adam Czarnecki (inicjator akcji Stoimy za CPK, działacz Stowarzyszenia Tak dla CPK), Jakub Banaszek (prezydent miasta średniej wielkości) oraz Daniel Obajtek, który dołączył później i został opisany jako postać znana.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry, zaczynamy nasz panel. Witam Państwa serdecznie na panelu o naszych ambicjach rozwojowych, bardzo szeroko pojętych. Państwo pewnie głównie kojarzycie z tematem CPK, ale chciałbym, żeby ten panel dotyczył szerzej tego całego skoku rozwojowego, który w najbliższym czasie, taka jest jedna z testów, którą tu daję pod osąd panelistom, po prostu musimy wykonać, bo cały szereg czynników od demografii przez kwestie bezpieczeństwa, i można by tu je mnożyć, niekorzystne trendy federalizacyjne europejskie powoduje, że w mojej opinii mamy pewne okienko czasowe na wykonanie dużej ucieczki do przodu, albo nas różne negatywne czynniki dogonią. Jakie to okienko jest, oczywiście tego nie wiemy, to praktyka pokaże, ale musimy mieć moim zdaniem to poczucie pilności sprawy, poczucie tego, że potrzebujemy nieomalże natychmiast solidnych pięciu, siedmiu, dziesięciu, ile się da lat takiego wzrostu w tempie, powiedzmy, bardziej chińskim niż europejskim. Ale, szanowni państwo, taki jest temat naszego panelu, a pozwólcie, że przedstawię uczestników. Może w kolejności zasiadania. Pierwszy to Stanisław Wojtera, twórca, lider Stowarzyszenia Lotni z grupy V4+, były prezes Państwowych Portów Lotniczych i ekspert rynku lotniczego, również obronnego i przemysłowego. Witamy serdecznie. Dzień dobry państwu. Drugi w kolejności Rafał Weber, mój kiedyś kolega z Ministerstwa Infrastruktury, poseł, kolega ze szkolnej chciałem powiedzieć, ale to nie przesadzajmy, z sejmowej ławy i wieloletni wiceminister infrastruktury, odpowiedzialny za największy program inwestycyjny w Polsce, czyli program budowy dróg krajowych i autostrad. Witamy, Rafała. Dzień dobry państwu. Kolejny to Adam Czarnecki, przedstawiciel, można powiedzieć, społeczeństwa obywatelskiego. W internecie, mam nadzieję, Adamie, że mi wybaczy, z czasem znany jako kudłaty za CPK. Adam zainicjował akcję Stoimy za CPK, był tą osobą, którą tu panowie posłowie być może często codziennie mijali pod Sejmem z kartonem Tak dla CPK, działacz Stowarzyszenia Tak dla CPK. Dzień dobry, dzień dobry. I z kolei Jakub Banaszek, prezydent hełma miasta średniej wielkości, które moim zdaniem pod tą prezydenturą stało się jednym z takich rozpoznawalnych w Polsce, marek rozpoznawalnych w Polsce, miejsc tych kilkuset miast średnich, jest niewątpliwie w pierwszej, powiem, piątce co najmniej, najbardziej znanych w całej Polsce. Witamy. Dzień dobry państwu i dziękuję za zaproszenie. Wkrótce ma do nas dołączyć jeszcze Daniel Obajtek, chyba przedstawiać nie trzeba, postać znana, cytując klasyka. Dzwonił, że odrobinę się spóźnił, jakieś tam inne obowiązki zatrzymały, ale już wkrótce ma do nas dołączyć. No dobrze, szanowni państwo, tyle tytułem wstępu. Miałem koncepcję, żeby zacząć od Adama, ale prosił, żeby nie, no to szanujemy, więc może Rafale, no ty jako wiceminister, poseł, tutaj jesteś zawodowcem, musisz to wziąć na klatę. I pierwsza teza, z którą chciałbym, żebyś się skonfrontował, ale też to uwaga do wszystkich, też prośba, żeby w miarę możliwości kończyć swoje wypowiedzi jakimiś propozycjami na przyszłość, jakimiś propozycjami, nie wiem, jak zmienić prawo, jakie koncepty programowe, żebyśmy nie tylko tu diagnozowali, ale też jakieś próbowali recepty wypracować. O, widzę, że jest już z nami Daniel Obajtek. Daniel, zapraszamy, brawa. To się nazywa wejście. To jest wejście, szanowni państwo, tak. Odczekał, odczekał tam za drzwiami. Zaatakowała telewizja w likwidacji. Tak, dobrze, ale się obroniłeś przed telewizją. Dobrze, wracamy do Rafała, Rafale. Jeden z takich problemów, który moim zdaniem cały czas toczy i od razu powiedzieć, że nie udało nam się przez ostatnie 8 lat od niego uwolnić, jest taki, tak bym go zdefiniował. Pierwsze w Polsce takie duże pieniądze na inwestycje, zwłaszcza inwestycje w infrastrukturę, to były środki unijne. To były najpierw środki przedakcesyjne, potem środki unijne. W związku z czym cały ekosystem programowania inwestycji w Polsce, również jego aparatura prawna, jest dostosowany pod pozyskiwanie środków unijnych. Synchronizowany czasowo z perspektywami budżetowymi unijnymi, ale również głęboko zaszyte te zasady doboru, ewaluacji, rozliczania są takie, żeby generalnie można było rozliczać środki unijne. To do pewnego momentu było super, no właśnie w sytuacji, kiedy na przykład nie byliśmy w stanie w Polsce własnych środków dużych wygenerować na tego rodzaju inwestycje. Ale teraz już tak nie jest, przecież program budowy dróg to już w większości są pieniądze krajowe. A są też wady takiego rozwiązania, bo na przykład projekty łatwe wygrywają z być może ważniejszymi, ale trudniejszymi. Takie, co do których jest na przykład ryzyko, że nie uda ich się w perspektywie rozliczyć środków. To jest również wtedy, ma uzasadnienie koncept tak zwany szerokiego frontu, czyli zaczynamy te pierwsze prace studialne, tam studia wykonalności, decyzje środowiskowe i tak dalej, na przykład na dwa razy więcej inwestycji, po to, że jak nam w połowie się tam opóźni, przedroży, tam coś się stanie, no to i tak będziemy mieli tak zwaną pełną szufladę, żeby najbliższą perspektywę unijną finansowo obsłużyć. No ale to powoduje, że nam wtedy priorytety inwestycyjne dobiera ślepy los, co tam akurat się udało, tak, a nie te naprawdę krojone na miarę pod nasze potrzeby. Więc pytanie, jak wejść na następny poziom? Jak wejść na to, żeby po pierwszy sposób suwerenny programować nasze własne cele? Niekoniecznie one muszą być sprzeczne, ale nie muszą być też w stu procentach tożsame z jakby unijnie definiowanymi parametrami oceny inwestycji. No i po drugie, w jaki sposób te pieniądze celować? Także my tam powiedzmy mamy 10% naddatku, na wszelki wypadek, a nie 100%. I sami te najbardziej priorytetowe, najważniejsze, nawet jeżeli są trudne, jeżeli są trudne w realizacji, jeżeli są trudne w rozliczeniu, to jednak tego rodzaju projekty bierzemy. Jak to zrobić z perspektywy kogoś, kto miał w swoim portfelu ten największy program inwestycyjny? Wydaje mi się, szanowni państwo, że my z tym tematem poradziliśmy sobie. To jest może trochę wbrew temu, co powiedział przed chwileczką kolega, poseł minister Marcin Chorała. Wydownie, będzie polemika. No właśnie o to chodzi. Jak najbardziej wskazane. Żeby ta dyskusja była też żywa i czasami była nie tylko głaskaniem się nawzajem, ale używaniem kontrargumentów. No to, drodzy państwo, mówię na przykładzie. Rządowy Program Budowy Dróg Krajowych to faktycznie największy program inwestycyjny w historii Rzeczypospolitej. W tej chwili to program, który opiewa na inwestycje o wartości 300 miliardów złotych. To są głównie inwestycje polegające na budowie dróg szybkiego ruchu, dokończenie programu autostradowego, dokończenie programu dróg ekspresowych, pojedyncze rozbudowy dróg krajowych. Łącznie 300 miliardów złotych. Ten program został przyjęty decyzją Rady Ministrów 13 grudnia 2022 roku i jest do perspektywy 2030 roku z małą rezerwą trzyletnią na dokończenie inwestycji, czyli 2030 i końcówka 2033. Głównym źródłem finansowania tego programu to są środki krajowe. Z tych 300 miliardów złotych, o których mówię, które zostały przez nas, szanowni państwo, zabezpieczone, to są środki, które są zabezpieczone i przypisane do konkretnych inwestycji, tylko około 10% i to maksymalnie 10% to środki, które możemy wykorzystywać w ramach polityki wspólności, czyli te środki Unii Europejskiej. Także chyba wyszliśmy z tego kieratu, z tego gorsetu programowania naszych inwestycji stricte pod tą perspektywę unijną. Bo po pierwsze właśnie ta duża część środków na inwestycje to środki krajowe. Po drugie perspektywa jest dużo dłuższa, no bo jest to nie perspektywa finansowania, a perspektywa przygotowania i realizacji tych inwestycji. Także na tym przykładzie chcę postawić tezę, że jednak udało nam się zmienić to podejście, które faktycznie było do roku 2020-2021. Ale nie tylko ten program nie jest określany w ramach perspektywy finansowej unijnej, tylko również inne programy, które zostały przygotowane przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, przez Ministerstwo Infrastruktury. Program budowy stół obwodnic, to kolejny duży program. 28 miliardów złotych na 100 inwestycji obwodnicowych. Program wzmacnienia sieci dróg krajowych. Szacunek około 60 miliardów. Całkowite oparcie na budżecie państwa. 60 miliardów w perspektywie 10 lat to budżet państwa. I te środki również w poszczególnych zakładkach, dokładnie w dziale 29 budżetu państwa, są zapewniane. Program już mniejszy, jeżeli chodzi o swoją wartość, ale nie mniej istotny, jeżeli chodzi o poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym. To program bezpiecznej infrastruktury drogowej, który niestety zakończył się w roku 2024. Obecna władza nie przedłużyła tego programu. A chyba wszyscy się uzgadzamy, że takich małych inwestycji poprawiających bezpieczeństwo w ruchu drogowym, chodników, ścieżek pieszo-rowerowych, przejść dla pieszych, jest potrzeba jeszcze. Jest potrzeba ich realizacji. Także myślę, że wyszliśmy z tego założenia, że wszystko to, co robimy, realizujemy pod perspektywę unijną, tylko właśnie bazujemy na naszych środkach finansowych, środkach finansowych w znacznej mierze i określamy tę perspektywę na czas przygotowania i realizacji tych konkretnych projektów inwestycyjnych. Co trzeba zrobić w przyszłości? Trzeba przejść przez te otwarte przez nas drzwi, czyli nie wolno wycofywać się z programów, nie wolno wycofywać się z poszczególnych inwestycji, które w ramach tych programów zostały ujęte, a to już się dzieje. Niestety obecny rząd zrezygnował z budowy ważnych, można powiedzieć, strategicznych odcinków dróg szybkiego ruchu, na przykład odcinek S8 między Białymstokiem a Suwałkami już ma nie mieć charakteru drogi szybkiego ruchu. Podobnie odcinek ekspresowej szesnalski między Białymstokiem a Ełkiem, on również nie ma mieć charakteru drogi szybkiego ruchu. Na całe szczęście proces inwestycyjny przez nas prowadzony, w innych przypadkach, był tak daleko zaawansowany, że oni po prostu z tych inwestycji wycofać nie mogą, bo są podpisane umowy wykonawcze. Natomiast te dwa przykłady tylko z jednego programu pokazują, że można działać wstecznie, a to jest zupełnie niepotrzebne. Na przyszłość musimy realizować te programy, które zostały przez nas przyjęte, utrzymywać wysoką dynamikę środków finansowych tych naszych krajowych na inwestycje, które mają charakter ambicjonalny. Bo ja mówiłem oczywiście o poprawie bezpieczeństwa, mówiłem oczywiście o poprawie komunikacji, o sprawności transportu, o szybkości transportu, ale inwestycje infrastrukturalne, te drogowe i te kolejowe, to również coś, co generuje naszą gospodarkę, pobudza naszą gospodarkę. Patrzę na pana prezesa Daniela Obajtka. Też rozmawialiśmy nad sprawnym połączeniem Płocka i Włocławka w kontekście drogi ekspresowej S10. To jest właśnie, szanowni państwo, ta gospodarka na wprost. To jest ta gospodarka, o której nie tylko musimy mówić, ale nad którą musimy pracować i skutecznie realizować założone przez nas priorytety. Bardzo dziękuję za ten głos. Moim zdaniem jednak odrobinę zbyt optymistyczny, bo ja bym na przykład tu jeszcze dorzucił, co możemy zrobić na przyszłość. Ja bym na przykład zupełnie wyrzucił kryterium dojrzałości projektu, tak zwane, w doborze projektów. Jeżeli projekt jest potrzebny społeczno-gospodarczo, bezpieczeństwa, a jest niedojrzały, czy nie zaawansowany, czy po prostu jeszcze nic się w nim nie wydarzyło, a jest potrzebny, to tym bardziej go róbmy, to róbmy go jak najszybciej, a nie jeszcze odkładamy, bo jednak są inne, które są być może mniej istotne, ale bardziej dojrzałe. Ale w kontekście inwestycji drogowych tylko takie mieliśmy. Tylko takie, które są potrzebne i tylko takie, które są oczekiwane. W programie budowy dróg krajowych nie ma inwestycji o mniejszym znaczeniu, o mniejszej wartości społecznej, transportowej czy komunikacyjnej. Tam faktycznie wchodziły do realizacji te projekty, które były przygotowywane. No to siłą rzeczy. Natomiast tam wszystkie miały bardzo wysoki priorytet. No to rzecz, to znów nie chcę tutaj wchodzić w polemikę z jednym rozmówcą, bo inni czekają, nie? Ale wiesz, no zawsze jest tak, że jednak no takich, co by było, nie wiem, ekspertyza, że one są mało potrzebne projekty, to oczywiście, że nie ma, nie? No ale jak jest projektów lista 200 i jest pieniądze na 150, to jednak mimo, że całe 200 jest bardzo potrzebne, to trzeba wziąć jakieś kryterium, po którym wybierzemy 150, 200. Ostatnie zdanie polemiczne. Na wszystkie te 200 projektów, o których mówiłeś, mieliśmy i mamy środki finansowe. To jest właśnie jakby klucz rządów Prawa i Sprawiedliwości, że my nie tylko mówiliśmy o tym, co trzeba zrobić, nie tylko wyznaczaliśmy cele inwestycyjne, ale również na te cele przypisywaliśmy konkretne środki finansowe. I to nawiasem mówiąc był ogromny sukces naszych rządów, że jeżeli spojrzymy na ten program budowy dróg, ten, który zastaliśmy i ten, który zostawiliśmy, no to pod względem budżetu to, szanowni państwo, to jest kilka razy więcej. To jest tam bodajże dwa i pół raza więcej. To jest trzy razy więcej. Zostaliśmy program o wartości 100 miliardów złotych, a zostawiliśmy program o wartości 300 miliardów złotych. No i to jest pewna skala tego skoku, który już udało się wykonać. Ale szanowni państwo, przechodzę do następnego panelisty, czyli Daniela Obajtka. Danielu, tobie chciałbym tutaj zadać takie oto zadanie, takie oto pytanie, które moim zdaniem jest bardzo istotne. Jak skutecznie zwalczać w sferze publicznej, czyli zarówno w administracji, jak i w spółkach z Farbopaństwa, kulturę, którą bym nazwał kulturą zero tolerancji dla ryzyka. Ona niestety teraz jest jeszcze zaostrzona, ponieważ obecna władza szukając haków na naszych ludzi, mówiąc krótko, ministrów pełniących funkcje w administracji czy w gospodarce, tak tu kolega Wojtera też coś może powiedzieć jako świeży obieg doniesienia do prokuratury, szuka, no modelowa przykład jest taki, no zarządzasz firmą, zrobiłeś 10 inwestycji, 10 projektów, super się udały, firma zarobiła 5 miliardów, nie? No ale był 11 projekt, który akurat się nie udał, co w biznesie się zdarza. No nigdy się wszystko nie udaje i tam było 10 milionów straty. To taki modelowy prezes takiej firmy i tak teraz będzie dostawał zarzuty za niegospodarność za to 11 przedsięwzięcie. W związku z czym jego następca nie zrobi żadnych. Będzie w spokoju patrzył, jak ta firma sobie klapie, tak? I teraz jak taką kulturę zwalczać w praktyce? Bardzo ci dziękuję. Ja bym sobie, przepraszam proszę państwa, że wstanę, bo ja nie lubię za długo siedzieć. Marcin, ja ci bardzo dziękuję. Nie mogłem sobie wymarzyć lepszego pytania, nawet nie wiedziałem, czy takie pytanie mi zadać. Proszę państwa, to zależy od wielu czynników. Przede wszystkim to zależy, jakich prezesów wybieramy do tych wszystkich spółek. Bo jeżeli wybieramy z prezesów, którzy nie ponoszą ryzyka i nie mają tak naprawdę zapotrzebowania na ryzyko, no to nic się nie dzieje, ponieważ wychodzą z założenia jednego. Nam nie płacą za decyzję, nam płacą za to, że jesteśmy. Jeżeli nie skończymy tej patologii, w spółkach skarbu państwa, jeżeli tego nie skończymy, proszę państwa, to szkoda tych spółek skarbu państwa. Naprawdę szkoda, bo te spółki zabierają tlen z rynku innym spółkom, które mogłyby się rozwijać. Po prostu zabierają tlen. I teraz co jest, ja na odwrót bym powiedział. Dziś panowie mówią, że będą uodpolityczniat spółki. No wszyscy wiemy, że to jest idiotyzm, bzdora, fikcja. Proszę państwa, nie da się spółek uodpolitycznić. Każda duża spółka w Polsce, na świecie ma powiązania polityczne, musi mieć. Bo polityka to regulacje, bo polityka to biznes, bo polityka to zysk. Bo to politycy tworzą reguły różnego rodzaju akty, które albo ci dają zysk, albo tracisz. Więc nie ma. Na świecie się to nazywa logbingiem i bardzo mocno to się rozwija. Więc ja uważam, że bardziej powinniśmy, jeżeli wybieramy już prezesów, bo Rada Nadzorcza wybiera, to proszę państwa, on powinien mieć tak potężny mandat polityczny, żeby naprawdę mógł podejmować decyzje. Po pierwsze, jak ma podejmować decyzje? Mamy kodeks spółek. W tym kodeksie spółek nawet jak, tak jak Orlen miał czusta spółek pod sobą. Gdyby prezes nie był silny politycznie, to każdy z tych prezesów powiedziałby mu dziękuję, do widzenia, ja jestem rekomendowany przez tego barona, tego barona, tamtego barona politycznego. Więc tak naprawdę możesz mi prezesie mówić, jak moja pozycja jest silniejsza niż twoja. I na samym końcu wychodzi tak, że prezes nie może sobie sekretarki zmienić, bo mu ją dał kolega, no i musi się z nim liczyć. I tak wygląda. Więc proszę państwa, chcąc było dojść do wszelkich fuzji, które zrealizowaliśmy i dziś dzięki tym fuzjom uratowaliśmy polskie bezpieczeństwo. Bo jeżeli ta banda nieograniczona mówi, że generalnie, że budowaliśmy Trzebola, wiecie dlaczego to się udało? Bo dzięki Bogu miałem jakąś pozycję polityczną w naszym formułowaniu. Jak przyszedł któryś prezes, który mi powiedział, że się nie da, czy nie może, czy sto innych analiz, to po prostu został wyrzucony na zbity pysk i skończył się Dzień Dziecka. I skończył się Dzień Dziecka. Dlatego proszę państwa, błyskawicznie połączyliśmy LOTOS, kupiliśmy energę, połączyliśmy PGNiK, zrobiliśmy potężne procesy inwestycyjne. Dziś ta grupa jeździ i pokazuje farmę na Bałtyku. Wiecie, że oni nic z tym nie mają wspólnego? Nic. Mało to, ich egolodzy, których wspierali, protestowali przeciwko tej farmy. I dziś pokazują farmom, notabene Marcin, bardzo ci dziękuję, bo w tym pomogłeś. Więc tak to wygląda, proszę państwa. I dzisiaj co trzeba zrobić? Bo odwrotnie. Prezesami spółek Skarbu Państwa A muszą być ludzie, którzy mają mocne, wręcz mocną pozycję w danej partii. Wtedy będą mogli zrobić cokolwiek w tej spółce i podejmować decyzję. Oczywiście, no przecież nie sądzę, żebyśmy wybierali głupich. Więc proszę Państwa, to jest jedna sprawa. Druga sprawa, zmiana kodeksu karnego. Nie może być tak, że są zbrodnie korporacyjne, że ktoś powyżej danej kwoty, a w przypadku Orlenu to zakup jednej stacji, może zrobić analizę przez audytora, wniesie sprawę do prokuratury, a prokuratura daje Ci zarzuty wielkiej szkody korporacyjnej. Stacja czasami kosztuje 15 milionów jedna. Czyli posłuchajcie, a kto tak naprawdę rządzi procesami w prokuraturze? Procesami w prokuraturze rządzą audytorzy, międzynarodowe firmy, którym płaci dana firma do przeprowadzenia analizy i ta analiza jest na rzecz pewnej tezy. Potem to wraca do prokuratury. Prokurator kopiuj, wklej, przepisuje, bo przecież prokuraturę nie stać na powołanie międzynarodowej kancelarii, która by zrobiła analizę. I potem pieniędzmi spółki, którą budowałeś, zabijają Cię. I potem odchodzisz z tej firmy i chłoszczą Cię pieniędzmi spółki, ponieważ szybko wydają te pieniądze na to, żeby Cię międzynarodowe kancelarie załatwiły. Następna sprawa. Co się dzieje z prezesami, którzy podejmują decyzję? Gdyby nie mieli odpowiedniej wyporności finansowej, to byliby na dnie, byliby bankrutami. Więc tu też trzeba tak zmienić, żeby ktoś, kto przestaje być prezesem, był w jakiś sposób przez prawo chroniony i by ubezpieczenia były na tyle odpowiednie, by można było się za to bronić. Ja nie mówię o sprawach udowodnionych, związanych gdzieś z jakimiś sprawami kodeksu karnego, ale te sprawy można stwierdzić po dopiero kwestii decyzji wyroku sądowego prawomocnego, a nie wcześniej. To jest ta sprawa. Więc, proszę Państwa, na to musimy zwrócić szczególną uwagę i naprawdę przestać wybierać wiecznie tych samych. Bo jeżeli ktoś się nie sprawdził w spółce, to nie możemy na następne, jak Bóg da, będziemy rządzić, wybierać go na to samo stanowisko. W żadnym wypadku. Albo masz jakieś sukcesy, albo coś zrobiłeś, albo po prostu na drzewo. To jaki jest na końcu, ja ja wam powiem, ratunek dla spółek Skarbu Państwa? Wiecie, jaki jest ratunek dla spółek Skarbu Państwa? To, co zrobiliśmy z Narodowym Trzempionem. Stworzyliśmy firmę opartą o wiele filarów dochodowości. Dziś ta firma dzięki temu ma 100 miliardów kapitalizacji. Oczywiście chwalą się, że to dzięki nim. Nie podjęli żadnej decyzji. Ona ma kapitalizację dzięki wszystkim połączeniom, dzięki dywersyfikacji ropy z różnych kierunków, gazu, dzięki zwiększeniu wydobycia, dzięki budowy filaru energetycznego, dzięki rozbudowie petrochemii. I dzięki temu, że wypłaciły dywidendę większą niż odsetki w banku. I to jeszcze z naszych dochodów. Dzięki temu ma tą kapitalizację, bo przecież nie dzięki nim, bo żadnej decyzji nie podjęli. I my musimy takie spółki budować. My nazywamy spółki, choćby energetyczne, czy w przemyśle trzempionami. To nie są żadne trzempiony. To są gręcz upadłe spółki. Jeżeli my nie zrobimy procesu połączeniowego, jeżeli nie połączymy pewne branże, choćby czy przemysł zbrojeniowy, z hutniczym, czy też spółki energetyczne, nie zwiększymy tak naprawdę kapitału w tych spółkach, to ani nie utrzymamy ludzi, ani nie zrobimy inwestycji. Tylko żebyśmy zrobili jeszcze jedną rzecz bardzo ważną. Proszę państwa, łączyli te spółki na zasadzie synergii, a nie łączyli bankrutów paru z trzema czy dwoma spółkami przynoszącymi zyski, bo wtedy nie będzie to połączenie komplementarne. To ma być połączenie, które ma służyć pewnym synergiom i całemu systemowi zarządzania tą spółką. I to jest jedyne rozwiązanie. Drugie rozwiązanie to w pewien rodzaj inwestycji. Wpuścić podmioty prywatne pół na pół. Wtedy mamy spółkę na spółkontrolę, która robi inwestycje. Inwestycja jest robiona razy trzy szybciej. Inwestycja ma stabilność i niezależnie od zmiany władzy spółka na spółkontrolę nie zmienia strategii. I to jest dodatkowa multiplikacja kapitału i ta spółka zdecydowanie, proszę państwa, szybko się rozwija. Spółki, które mają powyżej 50% są drętwę, ponieważ nie rozwijają się z racji tego, że mają ustawy o zamówieniach publicznych, nie są w stanie funkcjonować. Więc albo stawiamy dodatkowe podmioty w inwestycji pół na pół, albo schodzimy w tych spółkach do 49,9. Czyli tak Skarb Państwa będzie miał pełną kontrolę, a nie będziemy implementować ustawy o zamówieniach publicznych, która wydłuża wam proces inwestycyjny nieraz o 10 lat. To co my postawimy? Co my zbudujemy, proszę państwa? No nic. Popatrzcie, ile planów w energetyce było w spółkach większościowych Skarbu Państwa. Co się tam udało? Nic. Niewiele. Więc w ten sposób widzę gospodarkę. Szerzej powiem na panelu, ale też zapraszam, bo mam chyba o 17.00 coś. Też zapraszam. Bardzo dziękuję, że byłem zaproszony i już chyba za dużo czasu zająłem. Dziękuję. Ale trochę żywiej na litość boską, bo wy tacy smutni jesteście. No nie, no nie. Wiecie co? Wiecie co? Słuchajcie, to we mnie ma być więcej energii niż was? No tak, bo telewizja w likwidacji co prawda mnie zaczepiła, ale słuchajcie, dlatego duży poziom energii, ale bądźcie tacy, bo przecież musimy wygrać w końcu. No. A wy tak spoko, spoko, słuchajcie. Ludzie. Marcin, przepraszam, ale musiałem trochę energii w nich pakować, bo przecież usną nam za chwilę. A kawy nie będziemy finansować, bo tam ma owsiak złotówkę bodajże, jeżeli chodzi. No i teraz pozostali paneliści żałują, że jednak nie byli jako pierwsi. Ja tylko do tej historii, prawda, budowania kultury niskiego ryzyka dodam państwu taką krótką anegdotkę z życia wziętą, bo ja oczywiście no wprawdzie chwilowo nie mam chyba żadnych w prokuraturze postępowań, bo było 13 było. Łącznie z zarzutem, szanowni państwo, że zamordowałem człowieka, też było takie zawiadomienie przy okazji budowy CPK, ale to jest wszystko umorzone, ale już są jakby zarzuty, czy takie no nie w sensie prokuratorskim NIK-u. I tylko jako tytuł takiej ciekawostki wam podał, że na przykład jeden z tych zarzutów jest taki, że przekazaliśmy 20 milionów złotych Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad po to, żeby budowała drogę. To przyznacie państwo wyjątkowe złodziejstwo Generalnej Dyrekcji dać pieniądze. Nie bij się ze mną, bo ja mam zapłyny do Watykanu i maski prowadzone postępowanie. Ale Daniel, tam jest jeszcze dalsza część, bo to, że Generalna dostała, to jest jakby jeden punkt złodziejstwa, ale potem na podstawie w ogóle ekspertyzy porównawczej ofert banków NIK obliczył, że gdybyśmy zamiast dać te 20 milionów Generalnej Dyrekcji, żeby budowała drogę, wsadzili je na lokatę do banku, to odsetek z tej lokaty byłoby między 1,5 a 1,9 miliona. I jest szkoda w mieniu na 1,5 miliona w związku z tym. To bardzo twórcze, bo zobaczcie państwo, jakby na przykład MON zamiast kupować te czołki, te pieniądze na lokaty wpłacał, ile by tam było zysków. Dobra, to tyle tytułem anegdoty i przechodzimy do społeczeństwa obywatelskiego. Adamie, teraz już nie unikniesz odpowiedzi, bo to, co moim zdaniem jest ogromnym takim fenomenem ostatnich dwóch lat, to jest ten taki społeczny zryw prorozwojowy. To, że przynajmniej w przypadku CPK udało się to władze zmusić, że pomimo, że chciała ten program zaorać, to jednak nacisk społeczny był taki, że przynajmniej teraz muszą udawać, że budują. Co oczywiście głównie udają bardziej niż budują, no ale jednak lepiej niż jakby oficjalnie to już skasowali, zamknęli i już by nie było w ogóle, nie było tematu. Więc pierwsze pytanie, jakby pierwszy element pytania do ciebie, jeżeli byłbyś, chciałbyś podzielić się bardzo krótką osobistą refleksją, co ciebie akurat personalnie skłoniło, czyli osobę, no nie będącą działaczem politycznym, członkiem partii, kandydatem w wyborach i tak dalej, obywatelem, żeby akurat w takiej sprawie jakąś taką osobistą aktywność rozpocząć i się zaangażować, ale w odniesieniu, prawda, jak to doświadczenie moglibyśmy rozszerzać, tak, żeby ten taki zryw społeczny, który powiedzmy jest jak taki wybuch, czy taki ogień, nie było tak, że on jakby się wypali nam za chwilę, bo tak do siebie, to do siebie takie naturalne zrywy społeczne mają, tylko żeby to było, no wiesz, jak w maszynie parowej, tak, żeby tam z tego szła para na tłoki i żeby ten silnik cały czas szedł do przodu, żeby ktokolwiek by nie rządził. Czy my, czy nie my, by podciągnął presją, że właśnie jednak musi, no musi chociaż udawać, chociaż dawać jakiś pretekst, a może lepszy pretekst, a może bardziej, tak, żeby no ten, nie chcę już, kij nad sobą jakby politycy ze strony społeczeństwa ciągle czuli. Moim zdaniem, albo inaczej, tak naprawdę ja się zaangażowałem w walkę o Centralny Port Komunikacyjny, ponieważ dane i merytoryka przyjmowająca za opłacalnością tego portu, opłacalnością tej inwestycji dla Polski, no była po prostu czarno na białym, mówiła, że tak, musimy budować, musimy realizować tego typu projekty, żeby ta Polska jednak wydobyła się, powiedzmy, z tego wcześniej, z końca Europy, no wydobyliśmy się przez te ostatnie 20 lat, jesteśmy teraz mocnym średniakiem, ale żebyśmy stali się nie średniakiem, tylko siedzieli przy tym najważniejszym stole, bylibyśmy tym najważniejszym, no może nie najważniejszym, ale na pewno tym jednym z najbogatszych i tych najbardziej innowacyjnych państw w Europie. No i żeby to zrobić, no to potrzebujemy tak fundamenty w postaci CPK, kolei, tak też potrzebujemy technologie nowoczesne, inwestycje stanowcze, duże inwestycje w naukę, więc tak, za CPK przemawiały po prostu czyste dane i jak się zmieniła władza, no to nagle pojawiła się informacja, że tak tam, no nagle, wcześniej było zapowiadane, że CPK zostanie zrewidowany, a tak naprawdę zostanie anulowany. Na szczęście przez to, że to społeczeństwo i powstała taka wielka presja, że tak naprawdę jak ostatnio nawet w jednym z wywiadów określił Jan Rokita, że sterroryzowaliśmy Donalda Tuska, żeby budował ten CPK, no to udało się go przekonać, ale to jest powiedzmy taki jeden z pierwszych elementów, no bo społeczeństwo dlatego stanęło za centralnym portem komunikacyjnym, bo po prostu wyłożono mu i dokładnie poinformowano, czemu ten port musi powstać w Polsce. Jest u nas dużo więcej innych dziedzin życia publicznego, które no nie są tak sexy jak CPK, no bo CPK to wiadomo, łatwe, dosyć łatwo skojarzyć, ile zarobisz, dosyć duże, no wielka inwestycja, port co on da pod względem cargo i tak dalej, i tak dalej, natomiast inne...