Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
[PiS]: CENZURA w internecie

[PiS]: CENZURA w internecie

Sebastian Łukaszewicz ostrzega przed projektem ustawy, który - jego zdaniem - wprowadza cenzurę w internecie i zagraża twórcom treści. Wzywa twórców, youtuberów i społeczeństwo do udziału w zaplanowanym wysłuchaniu publicznym i masowego sprzeciwu.

Najważniejsze ustalenia


Nasz wniosek, Klubu Prawa i Sprawiedliwości, dotyczy odrzucenia ustawy w całości. W Sejmie Łukaszewicz wskazuje, że koalicja 13 grudnia blokuje odrzucenie projektu, ale na Komisji Cyfryzacji przegłosowano wniosek o wysłuchanie publiczne. Wysłuchanie odbędzie się 4 listopada o godzinie 12.

Skala zagrożenia dla twórców treści


Łukaszewicz podkreśla, że przepis dotyczy wszystkich publikujących w internecie - od dużych stacji telewizyjnych po pojedynczych youtuberów i autorów memów. Zwraca uwagę, że prezes UKE, którego osobiście mianował premier, mógłby natychmiastowo zdejmować treści uznane za mowę nienawiści lub rzekomo nielegalne, a odwołanie do sądu może trwać miesiące lub lata.

Mechanizm decyzji i ryzyko rozporządzeń


Mówca alarmuje, że urzędnik, a nie sąd, będzie decydował o dopuszczalności treści w internecie, a do ustawy mogą być dodawane rozporządzenia rozszerzające katalog treści niewłaściwych. Wskazuje też na potencjalne konsekwencje ekonomiczne - likwidację kanałów i źródeł dochodu twórców wskutek jednostronnej decyzji urzędniczej, mimo możliwości późniejszego odwołania.

Apele do udziału w wysłuchaniu i krytyka politycznych aktorów


Łukaszewicz apeluje o liczny udział twórców na wysłuchaniu publicznym i o społeczny sprzeciw jako jedyny sposób powstrzymania zmian. W wystąpieniu krytykuje inicjatorów przepisów, wskazując na osobę Gawkowskiego oraz przywołuje reakcję posła Dariusza Stefaniuka na komisji jako dowód napięcia po stronie przeciwników wniosku. Podnosi też zarzuty wobec osób wskazanych przez premiera na kluczowe stanowiska w kontekście egzekwowania nowych regulacji.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Nasz wniosek, Klubu Prawa i Sprawiedliwości o odrzucenie całej ustawy w całości. Niestety koalicja 13 grudnia pazurami się trzyma, aby internet był cenzurowany. Następnie na Komisji Cyfryzacji poddany został wniosek o wysłuchanie publiczne tego projektu. No i tam już koalicja 13 grudnia się nie zmobilizowała i została przegłosowana. I takie wysłuchanie publiczne odbędzie się 4 listopada o godzinie 12. i w polskim parlamencie serdecznie zapraszamy. Dlaczego zapraszamy? Bo to, Szanowni Państwo, dotyczy wszystkich. Dotyczy również wielkich stacji telewizyjnych, jak i pojedynczych osób, youtuberów, którzy mają swoje kanały w mediach społecznościowych. Dotyczy to każdego z nas, kto publikuje treści w internecie. A dlaczego jest to groźne? Dlatego, że pod takim pozorem treści nielegalnych, jak pornografii, pedofilii, która jest zakazana w polskiej przestrzeni internetowej. Do tego nikt nie ma żadnych wątpliwości. Rząd koalicji 13 grudnia próbuje również prowadzić mowę nienawiści. W związku z tym, jeżeli będą Państwo robili materiały, reportaże, na przykład o migrantach, na przykład o LGBT i o różnego rodzaju ideologiach, mogą być Państwo posądzeni o to, że to jest mowa nienawiści. W związku z tym prezes UKE, którego osobiście mianował Donald Tusk, zdejmuje te treści natychmiastowo. I dopiero później możecie się odwoływać do sądu i czekać trzy lata, aż te treści zostaną przywrócone. Wszyscy wiemy, że już wtedy nie będzie to miało wielkiego znaczenia. Dlatego nawołujemy, mówimy, że to nie jest mrzonka, to jest fakt. Cenzura w internecie się zbliża. Chcemy wszystkich na to uczulić, żebyście Państwo wzięli udział w konsultacjach społecznych i żeby był to sprzeciw społecznym, bo tylko tak jesteśmy w stanie to zatrzymać. Bardzo proszę. Szanowni Państwo, rządzący niestety... ...procedując ten akt usług... ...prawdy... ...i wciskać, po prostu brzydko powiem, kit ludziom. ...w związku z tym, co się dzieje wokół tej ustawy. Szanowni Państwo, dochodzimy do czasów, kiedy to urzędnik, nie sąd, będzie decydował o tym, co jest legalne, co jest dozwolone w internecie. Na przykład może musi nie podobać jakiś mem o danym polityku, o Donaldzie Tusku, na przykład, czy o Szymonie Hołowni. I może taki mem zostać usunięty z treści. No, Polska memami stoi, można powiedzieć. Jest wiele kanałów w internecie, które są prześmiewcze. I nikomu to do tej pory nie przeszkadzało. Niestety ta lewicowo-liberalna część, która się mieni piewcami wolności słowa, liberalna część, która mówi o tym, że wolność słowa powinna być jak najszersza, wprowadza Haganiec, który będzie miał za zadanie zamknąć tym razem youtuberom, dużym twórcom treści, którzy publikują ciekawe kanały, ciekawy materiał na swoich kanałach w internecie, będą mogły te treści być usuwane przez decyzję, jeszcze raz podkreślę, urzędnika. I czy rządzący na przykład nie obawiają się tego, że kiedyś mogą stracić władzę po prostu. I na czele takiego urzędu może stać polityk Prawa i Sprawiedliwości, który również będzie, na przykład pan poseł Dariusz Matecki, który będzie również pełnił rolę takiego narodowego cenzora, jak dzisiaj pełni pan, jeśli nie pamięć, nie myli, Kuna, który został wskazany na prezesa przez Donalda Tuska. Szanowni Państwo, to jest jeszcze z jednego powodu niebezpieczne, bo do tej ustawy będzie można dodawać rozporządzeniami, coś, co będą rządzący uważali za treści niewłaściwe, treści nielegalne, treści niebezpieczne. I wówczas to nie będzie przechodziło już tylko przez Polski Sejm, ale będzie to decyzja ministra cyfryzacji, czy też prezesa UKE. Stąd też nasz apel, żeby jak najwięcej twórców treści, najwięcej ludzi, którzy pracują w internecie, po prostu pojawiło się na tym wysłuchaniu publicznym. To zdenerwowanie, które widzieliśmy z posłem Dariuszem Stefaniukiem na komisji w momencie, kiedy my przegłosowaliśmy jednym głosem ten wniosek o wysłuchanie publiczne, pokazuje, że po tamtej stronie jest po prostu panika. Ci ludzie boją się tego, że w dniu 4 listopada przyjdą youtuberzy, przyjdą twórcy treści w internecie i będą im zadawać niewygodne pytania, bo ci ludzie są bardzo świadomi z tego, co się wiąże w związku z wejściem w życie DSA Act. Drodzy Państwo, wraca Donald Tusk i wracają zapędy cenzorskie. Moje pokolenie, wówczas byliśmy na studiach, pamięta próbę wprowadzenia w Polsce akta przez rząd Donalda Tuska. Wówczas uczestniczyliśmy, bez względu na poglądy, od prawa do lewa, w masowych protestach w całym kraju przeciwko właśnie wprowadzaniu cenzury. Dzisiaj to, co chce zrobić Donald Tusk, milcząc właściwie o tym w mediach, bo proszę zauważyć, że mainstreamowe media prawie nie poruszają tego tematu. Jakieś małe, drobne wzmianki jest znacznie dalej idące niż wówczas akta szła. Bo dzisiaj, jeśli weszłaby w życie ta ustawa, to człowiek, który został wyznaczony przez rząd Donalda Tuska, decydowałby, co ma zostać usunięte z internetu. Prowadzisz kanał na YouTubie od 10 lat. Jest to twój biznes, twoja firma. I nagle decyzją urzędnika rządowego ten kanał jest likwidowany, dlatego że jakaś treść została uznana za mowę nienawiści. Prowadzisz stronę internetową bloga historycznego, na przykład piszesz o zbrodniach niemieckich, zbrodniach ukraińskich. I to też jest twój biznes, bo często strony internetowe, kanały na YouTubie dzisiaj to są po prostu firmy dla ludzi. I też jedną decyzją urzędniczą, od której możesz się odwołać, ale takie odwołanie w sądzie może trwać wiele miesięcy, a nawet lat. No to taką decyzją jesteś pozbawiony możliwości zarabiania. To jest niezwykle groźne. I osobą, która wprowadza te przepisy jest pan Gawkowski. Człowiek ze skrajnie lewicowych środowisk. Człowiek, który po zwycięstwie w Stanach Zjednoczonych Donalda Trumpa, prawicy, stwierdził, że należy zablokować Twittera czy Facebooka, bo w tej chwili już nie banują treści konserwatywnych. Za samo takie stwierdzenie ten człowiek powinien zostać zdymisjonowany. Facet, który śpiewał międzynarodówkę, czyli m.in. komunistyczny hymn zbrodniczego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich będzie dzisiaj decydować, co jest mową nienawiści. To jak dać małpie brzytwę. Nie możemy na to pozwolić, ponieważ nie będzie po prostu w Polsce wolności słowa. Co może być mową nienawiści? Pokazywanie na przykład filmów z granicy, jak Niemcy dostarczają nam nielegalnych migrantów. Protesty w Oleśnicy przeciwko aborcji na dziewięciomiesięcznym dziecku. Co może być mową nienawiści? Stwierdzenie, że Unia Europejska nie działa dzisiaj często w polskim interesie. Krytyka rządu Donalda Tuska, pokazanie ilu obietnic nie spełnili. Dzisiaj widzieliśmy, drodzy Państwo, w Piotrkowie młodą dziewczynę, która jeszcze dwa lata temu płakała ze szczęścia, kiedy wygrywał Donald Tusk. Dzisiaj została siłowo usunięta z wiecu Donalda Tuska. I tak siłowo usunięci możecie być z internetu za to, że będziecie tam pisać komentarze nieprzychylne wobec rządu. Dokładnie wczoraj sprawa emerytki, która napisała krytyczny komentarz wobec Owsiaka, ścigana po sądach, ścigana przez Owsiaka, który nie wycofał się z tych oskarżeń. Drodzy Państwo, to pokazuje na małą skalę to, co może się stać po wejściu w życie tej ustawy. To jest też pewna forma odbicia się za to, że ustawa o tak zwanej mowie nienawiści Bodnara nie przejdzie i zapowiedział to prezydent Karol Nawrocki. To jest próba cenzury, a my się na to jako Prawo i Sprawiedliwość nie zgadzamy, więc wielkie podziękowania dla członków Komisji Cyfryzacji, tutaj też obecnych posłów, którzy doprowadzili do tego, że będzie wysłuchanie publiczne i wielki apel do całego internetu, nie tylko do tych ludzi, którzy tworzą kontent polityczny, ale też przede wszystkim do ludzi, którzy tworzą po prostu vlogi, blogi, którzy piszą na swoich fanpage'ach. Możecie uczestniczyć w tych konsultacjach i możecie zabrać głos i wyrazić sprzeciw. Dziękuję bardzo. Szanowni Państwo, jesteśmy przekonani o tym, że ta ustawa, a to jest nowelizacja ustawy o doręczeniach elektronicznych, ona się tak niewinnie nazywa, oczywiście kompletny absurd wprowadzanie przepisów do tej ustawy tego typu, będzie służyła temu, aby Donald Tusk zabetonował polski internet, żeby Donald Tusk za wszelką cenę mógł mieć przewagę w wyborach w 2027 roku. To właśnie jest po to, że gdy w internecie te treści mogą zobaczyć wszyscy Polacy, te treści będą nagle znikały, a my na to nie będziemy mieli, szanowni Państwo, żadnego wpływu. Dlatego też nie zgadzamy się, żeby tego typu treści były wprowadzane, mimo tego, że DSA Act już w Polsce obowiązuje. Jest to rozporządzenie Unii Europejskiej, ono nie potrzebuje implementacji, a rząd Donalda Tuska właśnie pod tym płaszczykiem, jak mówiłem, wprowadza dodatkowe, szkodliwe zapisy. To się dzieje, szanowni Państwo, z bardzo prostego powodu, bo po prostu ta lewicowo-liberalna część sceny politycznej jest słaba w internecie. Oni doskonale widzą, że treści prawicowe dzisiaj są dużo wyżej pozycjonowane niż treści, z którymi oni starają się przebić. Stąd też próba narzucenia takiego kagańca w polskim internecie, żeby te treści, które są prawdziwe, były zdejmowane. Natomiast, szanowni Państwo, jest jeszcze jedno duże zagrożenie, o którym nie powiedzieliśmy płynące z tej ustawy. Będzie pan Marek Kuna, przepraszam, Przemysław, prezes UKE, będzie miał do dyspozycji pieniądze, z którymi będzie mógł zasilać organizacje pozarządowe z palca, wskazywać organizacje pozarządowe, które będą zajmowały się sprawdzaniem fake newsów. Jeśli ludzie, którzy produkowali na masową skalę fake newsy w kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego, oskarżali go, wpuszczali te treści do sieci, dzisiaj mają zajmować się tym, co jest fake newsem, a co nie jest. To jest po prostu jakaś granica absurdu. Co ciekawe, to właśnie pan prezes UKE będzie decydował, jakie będą to instytucje. Konia z rzędem temu, że będą to instytucje obiektywne. Jesteśmy przekonani, że będzie to karmienie tych instytucji, które są po lewej stronie sceny politycznej, po to, żeby byli tymi cenzorami za wasze publiczne pieniądze. Jeszcze raz apelujemy o to, żeby 4 listopada jak najliczniejsza grupa twórców treści przedstawicieli platform cyfrowych pojawiła się na tym wysłuchaniu publicznym 4 listopada o godzinie 12, mimo próby blokady tego przez dzisiejszą opcję rządzącą. Dziękuję bardzo. Dziękuję bardzo.