Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
[KO]: R. Giertych - Wyrok w sprawie Polnordu

[KO]: R. Giertych - Wyrok w sprawie Polnordu

Roman Giertych poinformował 15 października, że Sąd Apelacyjny w Warszawie przyznał mu 35 tys. zł zadośćuczynienia za bezprawne zatrzymanie w sprawie Pol Nord. Giertych podkreślił, że wyrok zamyka długi cykl postępowań, w których sądy stwierdzały brak podstaw do zarzutów wobec niego.

Wyrok i jego sens


Sąd apelacyjny pozostawił bez rozpoznania apelacje prokuratury od orzeczenia sądu pierwszej instancji i podniósł kwotę odszkodowania do 35 tys. zł oraz zasądził koszty sądowe na rzecz Giertycha. Sąd stwierdził, że doszło do bezzasadnego, bezprawnego zatrzymania sprzed pięciu lat.

Dotychczasowe orzeczenia


Giertych przypomniał, że wcześniej wydawano orzeczenia w Lublinie, Poznaniu i Warszawie, które stwierdzały brak popełnienia przez niego jakiegokolwiek przestępstwa. Według niego to kolejne orzeczenie potwierdzające brak podstaw do działań wymierzonych przeciwko niemu przez ówczesne władze.

Odpowiedzialność prokuratury


Polityk odniósł się do art. 557 k.p.k., wskazując, że prokurator w imieniu Skarbu Państwa może wytoczyć powództwo cywilne przeciwko prokuratorowi, który wydał postanowienie o zatrzymaniu. Giertych zapowiedział, że poprosi ministra Żurka o dopilnowanie, by zwrot środków nastąpił z majątku prywatnego osoby odpowiedzialnej za zatrzymanie.

Kontekst polityczny i zarzuty


Giertych opisał zatrzymanie jako element „medialnego spektaklu” i działania wymierzone w opozycję, wskazując na rolę CBA oraz konkretne osoby z prokuratury. Przypomniał, że reprezentował m.in. Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego, a jego zdaniem celem działań było zdyskredytowanie i wyeliminowanie go jako prawnika opozycji.

Znaczenie dla praworządności


Poseł ocenił, że wyrok to zamknięcie jego sprawy, ale jednocześnie początek rozliczeń dla osób, które jego zdaniem nadużyły władzy. Podkreślił, że niezależność sądów i praworządność mają realne znaczenie dla możliwości obrony i reputacji adwokatów.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry, witam Państwa serdecznie. Dzisiaj szczególnie dla mnie dzień. Po pierwsze, mija dwa lata od zwycięskich wyborów, gdzie zostałem wybrany posłem. Chciałem Państwu serdecznie podziękować za wybór. Po drugie, mija pięć lat tego samego dnia. Pięć lat temu zostałem zatrzymany i dzisiaj, właśnie 15 października, zapadł ostatni wyrok w sprawie Pol Nordu. Sąd apelacyjny w Warszawie pozostawił bez rozpoznania apelacje prokuratury od orzeczenia sądu pierwszej instancji, które mi zasądziło 20 tys. za dość uczynienia, za oczywiście niesłuszne zatrzymanie. Dzisiaj sąd podniósł tę kwotę do 35 tys. zł i koszty sądowe zasądził na moją rzecz, stwierdzając tym samym, że doszło do oczywiście bezzasadnego, bezprawnego zatrzymania mnie pięć lat temu. Jak Państwo wiecie, w tej sprawie, może nie wiecie, były wydawane orzeczenia w różnych sądach, w Lublinie, w Poznaniu, w Warszawie, które wszystkie stwierdzały brak popełnienia przeze mnie jakiegokolwiek czynu zaopiniowania. Dzisiaj, można powiedzieć, jest kropka na tył. Jest zakończenie tego całego spektaklu orzeczeń. To jest w moim przypadku siódme, we wszystkich zatrzymanych trzydzieste pierwsze orzeczenie, które stwierdza właśnie brak podstaw do działań wtedy rządu PiS przeciwko mnie. Zgodnie z artykułem 557 w kodeksu postępowania karnego, jeżeli sąd zasądza za dość uczynienie, za niewątpliwie niesłuszne zatrzymanie, wówczas prokurator w imieniu Skarbu Państwa wytacza powództwo cywilne przeciwko prokuratorowi, który wydał postanowienie o zatrzymaniu. Tam był taki prokurator, prokurator regionalny w Poznaniu, który oczywiście działał na polecenie przełożonych. Będzie może się bronił, że nie tylko on ma tę kwotę zwrócić do Skarbu Państwa, ale przypilnuje i będę prosił pana ministra Żurka, żeby również osobiście przypilnował, aby te pieniądze wróciły do Skarbu Państwa z majątku prywatnego osób albo osoby, która nie wówczas niesłusznie zatrzymała. Dzisiaj sąd, byłem na ogłoszeniu życzenia i sąd słusznie zauważył, że właściwie nie ma kwoty, która by za dość uczyniła temu, co mi zrobiono. Nie ma tej kwoty z tego powodu, że w moim przypadku zatrzymanie na schodach sądu publiczne z całym spektaklem ataków medialnych, które temu towarzyszyły, z wylawaniem pomył, na mnie do dnia dzisiejszego przecież. Były prokurator generalny, pan Ziobro, pozwala sobie mnie opluwać publicznie z tego powodu, że ktoś wymyślił fałszywe oskarżenie. Więc nie ma pieniędzy, które by mi zwróciły to. A kwota 35 tysięcy z tego, co wiem, jest jednym z najwyższych kwot wypłacanych prawomocnie w historii Polski za dwa dni zatrzymania. Ona jest dlatego tak wysoka, że skala tego, co zrobiono mi była zupełnie nieprawdopodobna. Te wszystkie działania, których jeszcze duża część jest w ogóle nieznana opinii publicznej, a która jest przedstawiona w dokumentach dotyczących postępowania przeciwko mnie, jakie toczyło Centralne Biuro Antykorupcyjne. I powiem państwu tyle, że to postępowanie, które toczono przeciwko mnie miał dosyć luźny związek z tak zwaną sprawą Pol Nord. Było w pewien sposób uprzednie. W krótkim razie trałowano wszystkie moje aktywności. Badano klientów, wiem to od klientów, do których przychodzono i pytano, a czy przypadkiem pan mecenas Giertych nie przyjmuje pieniędzy pod stołem? A czy przypadkiem na pewno wystawił fakturę prawidłowo? A czy CBA przychodził? I to mam kilka tego typu zgłoszeń. Chciałem o mnie zniszczyć, oczywiście nie chodziło tylko o mnie, chociaż zasłużyłem się PiSowi w sprawom HNF-u, gdzie reprezentowałem pana Czarneckiego, którego też PiS można powiedzieć absolutnie bezprzykładnie zaatakował, pozbawiając go dwóch wielkich firm. I też niesłusznymi wnioskami o aresztowanie, tak samo jak mnie. W moim przypadku próbowano też zabezpieczać się na moim majątku. Sądy to wszystko oczywiście uchylały, bo mieliśmy niezależne sądownictwo. Próbowano zniszczyć mnie, moją rodzinę, przede wszystkim moje dobre imię. Przed tą sprawą, którą zrobił PiS, nikt nigdy nie oskarżał mnie o nic. Tak jak zresztą sądy zauważył, przed tą sprawą żaden cień na moim dobrym imieniu nie legł. To wszystko zrobił pan Ziobro, pan Święczkowski, pan Ostrowski, pan Motaski, pan Jędrusztak na końcu, który podpisał postanowienie o zatrzymaniu. Ta sprawa dla mnie się kończy, ale dla wielu z tych osób się dopiero zaczyna. I to nie jest kwestia zemsty, to jest kwestia sprawiedliwości. Dlatego, że ja w roku 2019-2018 byłem jednym z głównych prawników opozycji. Reprezentowałem Donalda Tuska jako przewodniczącego Rady Europejskiej. Reprezentowałem Racka Sikorskiego, reprezentowałem wielu polityków Platformy, ich rodziny. Byłem jednym z głównych, a może nawet najgłówniejszym adwokatem opozycji. I uderzenie we mnie to była próba zmiażdżenia opozycji. Taki był cel, taki był sens tego. I przede wszystkim chodziło o uderzenie medialne. Chodziło o to, żeby mnie obedrzeć z dobrego imienia i tym samym pozbawić możliwości prawnych reprezentowania tych wszystkich osób i reprezentowania twarzy też tym wszystkim sytuacjom, w których oni się znajdowali. Wielu ludzi broniłem mniej znanych w różnych sytuacjach, którzy później mi zarzucali, że broniłem autora strony Socks Buraka, broniłem, reprezentowałem, doradzałem lotnej brygadzie opozycji itd. Oni wszyscy się przewijali przez moją kancelarię. Chodziło o to, żeby to zniszczyć. To był ten punkt oporu, który wówczas był takim bardzo mocnym. I jestem wdzięczny sądowi operacyjnemu w Warszawie, który prawem mocnym wyrokiem dzisiaj tę sprawę rozstrzygnął, że to było po prostu absolutnie naganne ze strony ówczesnej prokuratury tego typu działania. Na koniec chciałem powiedzieć jedną rzecz, że to nie jest tak, że w tej sprawie sądów prokuratury są dwie racje, dwie grupy, dwie partie, które się kłócą. Jedni mają trochę racji, drudzy mają trochę racji. Nie, proszę państwa. Niezależność wymiaru sprawiedliwości, praworządność to nie są terminy, które są abstrakcyjne. One są bardzo istotnie dotykające całego naszego życia. Jak nie ma wolnych adwokatów, to ludzie są zdani na łaskę i niełaskę prokuratury. Jeżeli nie ma wolnych sądów, to wyroki są drukowane w centralach partii politycznych. Tak było za PRL i tak chciał zrobić PiS. To nie jest tak, że są dwie partie, które mają dwie różne koncepcje i walczą o swoich sędziów. Nie. Podział jest inny. Albo jesteśmy państwem totalitarnym, państwem dyktatury de facto. Jakiejś grupy, która może robić wszystko. Może się rozbijać po pijaku o drzewo i bezczelnie twierdzić, że to nie on. Może jechać 200 km na godzinę, zasłaniać się immunitetem.