[Razem]: A. Zandberg - Razem kontra pato-kilometrówki
Adrian Zandberg podczas sejmowego wystąpienia ostro krytykuje nadużycia w rozliczaniu kilometrówek, zachowanie posła Mejzy oraz brak finansowania infrastruktury badawczej. Wskazuje na potrzebę ewidencji, uczciwości i realnych priorytetów budżetowych.
Zandberg podkreśla, że problem kilometrówek nie polega na samym zwrocie kosztów za dojazdy, lecz na braku ewidencji i mechanizmów zapewniających przejrzystość. Przypomina, że jeśli ktoś jeździ jako poseł, powinien otrzymać zwrot za faktyczne koszty, ale system musi umożliwiać sprawdzenie, czy dojazdy miały miejsce. W wystąpieniu krytykuje również defensywne tłumaczenia i medialne wymówki polityków.
Zandberg opisuje posła Mejzę jako przykład „patoposła”, wskazując na zdarzenia, w których Mejza miał odmówić przyjęcia mandatu, zasłaniać się immunitetem, spędzać czas z osobami poszukiwanymi listami gończymi oraz zakładać kontrowersyjne firmy obiecujące „leczenie nieuleczalnych”. Mówi o tym w kontekście pytania o sens utrzymywania takich postaci w parlamencie i o moralne koszty dla partii, która je toleruje.
Poseł zwraca uwagę na skalę problemu w finansowaniu infrastruktury badawczej: 175 wniosków pozytywnie ocenionych nie otrzymało finansowania, a pełne wsparcie kosztowałoby pół miliarda złotych. Krytykuje rządowe deklaracje o priorytecie rozwoju i przypomina, że Partia Razem zgłosiła poprawkę do budżetu, która ma zapewnić lepsze finansowanie nauki, badań i rozwoju.
W wystąpieniu Zandberg zapowiadał również odniesienie się do relacji z Komisji Finansów i głosów przedstawicieli sektora bankowego, wskazując na konflikt między narracją o „biednych prezesach banków” a potrzebami społecznymi i budżetowymi. Całość przemówienia łączy kwestie etyczne, przejrzystość oraz wybory priorytetów wydatkowych państwa.
Krytyka kilometrówek i przejrzystości:
Zandberg podkreśla, że problem kilometrówek nie polega na samym zwrocie kosztów za dojazdy, lecz na braku ewidencji i mechanizmów zapewniających przejrzystość. Przypomina, że jeśli ktoś jeździ jako poseł, powinien otrzymać zwrot za faktyczne koszty, ale system musi umożliwiać sprawdzenie, czy dojazdy miały miejsce. W wystąpieniu krytykuje również defensywne tłumaczenia i medialne wymówki polityków.
Ostra ocena posła Mejzy i nadużycia immunitetu:
Zandberg opisuje posła Mejzę jako przykład „patoposła”, wskazując na zdarzenia, w których Mejza miał odmówić przyjęcia mandatu, zasłaniać się immunitetem, spędzać czas z osobami poszukiwanymi listami gończymi oraz zakładać kontrowersyjne firmy obiecujące „leczenie nieuleczalnych”. Mówi o tym w kontekście pytania o sens utrzymywania takich postaci w parlamencie i o moralne koszty dla partii, która je toleruje.
Brak finansowania nauki i propozycja Razem:
Poseł zwraca uwagę na skalę problemu w finansowaniu infrastruktury badawczej: 175 wniosków pozytywnie ocenionych nie otrzymało finansowania, a pełne wsparcie kosztowałoby pół miliarda złotych. Krytykuje rządowe deklaracje o priorytecie rozwoju i przypomina, że Partia Razem zgłosiła poprawkę do budżetu, która ma zapewnić lepsze finansowanie nauki, badań i rozwoju.
Tematyka banków i prace komisji finansów:
W wystąpieniu Zandberg zapowiadał również odniesienie się do relacji z Komisji Finansów i głosów przedstawicieli sektora bankowego, wskazując na konflikt między narracją o „biednych prezesach banków” a potrzebami społecznymi i budżetowymi. Całość przemówienia łączy kwestie etyczne, przejrzystość oraz wybory priorytetów wydatkowych państwa.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Adrian Zandberg: potępia 'Puszbeki' i wywożenie migrantów
Adrian Zandberg: rząd miga się od odpowiedzialności
Adrian Zandberg: Ostro o Nawrockim i Męceniu w kwestii podatków
Adrian Zandberg żąda szybkiego wypłacenia dodatku osłonowego
Adrian Zandberg krytykuje brak podwyżek dla budżetówki
Adrian Zandberg krytykuje dostęp do postojowego dla śmieciówek
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Władysław Kurowski
Władysław Kurowski chwali poświęcenie sztandaru Górali Myślenickich
Józefa Szczurek-Żelazko
Józefa Szczurek-Żelazko - ustawa o cudzoziemcach
Bożena Lisowska
Bożena Lisowska - o ewidencji gospodarstw rolnych
Witold Zembaczyński
Witold Zembaczyński oskarża PiS o hipokryzję w sprawie migracji
Krzysztof Bieńkowski
Krzysztof Bieńkowski - o zmianie ustawy o ochronie zwierząt [15 października 2025r.]
Roman Fritz
[KKP]: Szkoła niewolników zamiast polskiej szkoły
Artykuły
Transkrypcja
Takie słowa ranią, to jest mikroagresja. Uwarnijcie się, pierwsza rzecz, którą powinieneś zrobić, to przestać dalej kopać. Nie kierują ich do sprzedaży po to, żeby pchać w górę ceny. Co dostali od Platformy Obywatelskiej? Po mordzie. Wielki amerykański inwestor Warren Buffett miał taką poradę dla ludzi, którzy wpadną w kłopoty na giełdzie. Jak wykopałeś sobie dół i wpadłeś w ten dół, i chcesz się z niego wykaraskać, to pierwsza rzecz, którą powinieneś zrobić, to przestać dalej kopać. Mówię o tym, bo jednemu z czołowych sejmowych liberałów, panu posłowi Ćwikowi, najwyraźniej ta maksyma jakoś nie zapadła w pamięć. O co chodzi? Tak. Znowu o kilometrówki. Pan poseł tłumaczył się z tego, że nie chce bądź nie może jeździć posiągiem i że wykorzystuje bardzo dużo kilometrówek i mówiąc uczciwie, z każdą kolejną odpowiedzią na Twitterze wyglądało to coraz gorzej i coraz gorzej, a na koniec szarżował już nie tylko na partie razem, ale też na jakichś randomowych użytkowników na Twitterze. No a kiedy pan poseł Ćwik wkopał się już naprawdę głęboko, to z pomocą przyszli mu koledzy. Tylko nie wyszło. Na przykład skądinąd bardzo sympatyczny pan minister gramatyka, serdecznie pozdrawiam, myślał, myślał i wymyślił argument przy pomocy którego można by było obronić pana Ćwika i uderzyć w partię razem. No bo skoro ludzie z razem nie biorą po kilkadziesiąt tysięcy kilometrówek, no to pewnie dlatego, że nie mają prawka. No nie, panie ministrze, większość z nas ma prawko. Co więcej, całkiem spora część naszej ekipy lubi prowadzić samochód. Ale to nie o tym jest ta historia. Ona tak naprawdę nie jest nawet o samych kilometrówkach, bo kilometrówki są okej pod warunkiem, że ktoś dostaje kilometrówkę za to, że gdzieś pojechał, skądś wrócił. I że to ewidencjonuje. Ten system powinien być zorganizowany bardzo prosto. Jak poseł gdzieś jeździ jako poseł, w miejscowości A, B, C, no to jasna sprawa, że powinien dostać zwrot kosztów przejazdu, zwrot kosztu tej benzyny, którą wypalił w samochodzie. Ale do tego musi być ewidencja, że można było jasno sprawdzić, czy ktoś gdzieś pojechał, czy nie pojechał. Tak to działa w normalnych firmach. I tak też powinno działać w Sejmie. Panowie, żeby była jasność, nikt tu nikomu nie chce odebrać przyjemności z prowadzenia samochodu, ani nikt nie podważa rzeczywistości. No rzeczywistość jest oczywiście taka w Polsce, że są miejscowości, w których się nie da dojechać pociągiem, nie da się dojechać transportem publicznym. Trzeba tam pojechać samochodem. Okej, ale zorganizujmy to tak, żeby było uczciwie. No nie tak jak dzisiaj, że minister ma limuzynę z kierowcą, która go wszędzie wozi, a oprócz tego ciągnie na boku kilkadziesiąt tysięcy na kilometrówkę. No serio, to nie powinno tak wyglądać. Czasem są tacy ludzie, że patrzysz na typa i zadajesz sobie tylko jedno pytanie. Skąd on tam się wziął? Różnych mamy w Sejmie patoposłów, ale pan poseł Mejza to jest absolutny top. Właśnie błysnął po raz kolejny. Leciał dwie stówki drogą. Kiedy go policja zatrzymała, to zamachał immunitetem, powiedział, że jest posłem i nie przyjął mandatu. Powiecie, że takich zawodników jest więcej? Że już byli posłowie, którzy machali immunitetem, żeby nie zapłacić mandatu? To prawda. Ale pan poseł Mejza ma więcej dokonań. Spędzaliście kiedyś wakacje z gangsterem? Ale takim konkretnym, takim wskazanym za pormanie, takim szukanym europejskim nakazem aresztowania? A pan poseł spędzał. A może założyliście kiedyś firmę, która reklamowałaby się hasłem leczymy nieuleczalne i oferowała ludziom umierającym na raka, na nieuleczalne choroby, że ich uleczy? A pan poseł założył. O takich drobiazgach jak wysyłanie jakichś typów do spółek Skarbu Państwa już nawet nie wspominam. Jeżeli ktoś chciałby na jednym obrazku pokazać jak nie powinna wyglądać polska polityka, no to pan Mejza to jest idealna ilustracja. Ja naprawdę nie rozumiem, po co PiS go trzyma. Jaki jest pożytek z pana Mejzy w Sejmie, ale też jaki jest pożytek z pana Mejzy dla PiSu? To jest jakiś challenge, że jak platforma ma swoje pokemony, to PiS musi mieć jeszcze większe pokemony? Serio, nie wstyd wam? Ja bym się ze wstydu spalił, jakbym miał takiego typa w swoim kole. Premier Donald Tusk mówi, jak bardzo ważny jest rozwój. Minister Domański, minister finansów mówi, że każda złotówka zainwestowana w naukę, badania i rozwój zwraca się w gospodarce cztero, a nawet siedmiokrotnie. Tymczasem polska infrastruktura badawcza nie dostaje podstawowego dofinansowania. Ostatnio słyszeliście o radioteleskopie z Podtorunia, ale okazuje się, że to nie wszystko. Jest 175 wniosków, które dostały pozytywną ocenę, ale nie dostały finansowania. Ministerstwo Nauki stwierdziło, że ta lista nie może być upubliczniona, dlatego wybrałam się z interwencją poselską i cóż, oto jest, pełna lista. Na tej liście znajduje się naprawdę kluczowa z perspektywy rozwoju polskiej nauki infrastruktura i finansowanie wszystkich projektów, od mniej ważnych do naprawdę kluczowych z perspektywy polskiej nauki, kosztowałoby Polskę pół miliarda złotych. Wyobraźcie sobie, pół miliarda. Mamy ministra finansów i premiera, którzy wycierają sobie gęby tym, że z ich perspektywy najważniejszy jest rozwój, że jesteśmy dwudziestą gospodarką świata, że każda złotówka zainwestowana w naukę, badania i rozwój daje po prostu tyle a tyle pieniędzy, jeśli chodzi o zwrot w gospodarkę i nie chcą wydać pół miliarda złotych, żeby polskie laboratoria, żeby polskie uczelnie miały po prostu pieniądze na utrzymanie podstawowej infrastruktury. Partia Razem złoży poprawkę do budżetu państwa, która zagwarantuje dobre finansowanie nauki. I przypominam, jeżeli naprawdę chcemy rozwoju naszego kraju, to nie jesteśmy w stanie tego osiągnąć bez inwestowania w naukę, badania i rozwój. No więc dziś chcę Wam opowiedzieć o ludziach, którzy mają w życiu naprawdę ciężko. O biednych, uciśnionych prezesach banków. Mieliśmy w tym tygodniu w Sejmie Komisję Finansów. No i na tej Komisji Finansów usłyszeliśmy od panów ze Związku Banków, że jest im przykro, że oni po prostu cierpią. Usłyszeliśmy od bankirów takie mi, mi, mi, mi, że no każdy by się wzruszył. Dlaczego tylko jedna branża jest obciążona dodatkową kontrybucją? Nie ma powodu, żeby udawać, że banki są takim samym podmiotem gospodarczym, jak drobny sklepikarz. Więc jest im ciężko, bo co prawda wskaźniki rentowności wystrzeliły w kosmos, ale ta bezczelna partia razem ciągle mówi, że podzielili się kasą ze społeczeństwem. To boli. Takie słowa ranią. To jest mikroagresja, dyskryminacja, być może nawet prześladowanie. No dobrze, ale może bankierzy ciężko zapracowali na te kilkadziesiąt miliardów? Może wymyślili jakieś genialne innowacje, nowe usługi? Albo po prostu wcześniej wstawali do roboty i nie pili kawki na mieście. Więc nic z tych rzeczy. Mechanizm jest banalnie prosty. Gotowi? To zapnijcie pasy. Kiedy przyszła inflacja, Narodowy Bank Polski podniósł stopy. To oznacza, że państwo płaci więcej za bony, a ludzie płacą więcej za kredyty. No ale czy na Waszych kontach, tam, gdzie trzymacie oszczędności, banki też zaczęły Wam płacić więcej? Oczywiście, że nie. I na tym polega cały interes. Serio, to jest wszystko. Dzięki wysokim stopom procentowym banki dostają furę pieniędzy od państwa, ale same płacą swoim klientom za depozyty tle co nic. Różnica, ta różnica odsetkowa, to jest źródło ich zysków. Stąd się biorą te dziesiątki miliardów złotych zysków. Na posiedzeniu komisji facet ze Związku Banków opowiadał, że to jest bardzo nieładnie opodatkowywać banki, bo przecież banki pożyczają dużo pieniędzy polskiemu państwu. I opowiadał o tych skądinąd całkiem drogich pożyczkach, jakby to była ze strony banków jakaś łaska. Jakby banki dawały nam w ten sposób jałmużnę. No więc właśnie o to chodzi, panowie prezesi. Zarabiacie dzisiaj świetnie kosztem polskiego państwa. Tak naprawdę polskie państwo transferuje wam na konta dziesiątki miliardów. Nie ma powodu, żeby to robić dalej. Potrzebujemy tych pieniędzy na ważne rzeczy, na szpitale, na naukę, na badania, na rozwój, na obronność. Nie ma powodu, żebyście je dalej rozpieprzali na głupoty. Aha, no i usłyszeliśmy klasyczny szantaż, że jak zmusimy banki do płacenia uczciwych podatków, to one wtedy przerzucą koszty na klientów. Tylko głupia sprawa. W okresie wysokich stóp procentowych bankom jest bardzo trudno przerzucić koszty na klientów. I gdyby spróbowały cwaniakować, to państwo ma w ręku potężną pałkę, przy pomocy której może im to wybić z głowy. Ta pałka to Komisja Nadzoru Finansowego. Więc kiedy następnym razem otworzycie sobie audycję ekonomiczną w radiu czy w telewizji, usłyszycie ekspertów opowiadających o tym, jak to chcemy skrzywdzić banki, to dwie sprawy. Po pierwsze, sprawdźcie, kto tym ekspertom płaci, bo niespodzianka, bardzo często ci eksperci są po prostu zatrudnieni w bankach. A po drugie, pamiętajcie, banki nie zarobiły tych pieniędzy. Nie stworzyły ich żadną nową usługą, innowacyjnością. Banki dostały te pieniądze w prezencie, za nic. Sprawdzenie opodatkowania nadzwyczajnych zysków to nie jest jakaś kara.