Marek Sowa krytykuje ministra: 'żenujący spektakl'
Marek Sowa w archiwalnym wystąpieniu z 12 kwietnia 2018 r. domagał się, aby minister przyszedł z tylnych rzędów i osobiście odpowiedział na pytania skierowane do premiera. Sowa ostro krytykował przekazywanie środków publicznych na rzekome cele charytatywne i zapowiedział kontynuację pytań do czasu zwrotu pieniędzy do budżetu państwa.
Żądanie obecności ministra
Marek Sowa apelował, by minister przeszedł z tylnych rzędów i usiadł w pierwszym rzędzie, aby obywatele widzieli, kogo premier wystawił do odpowiedzi. Podkreślał, że osoba ta powinna się nie chować i osobiście stanąć przed salą.
Zapowiedź dalszych pytań
Sowa zapowiedział, że posłowie nie przestaną pytać o sprawę, aż pieniądze wrócą do budżetu państwa. Wystąpienie miało charakter nacisku na wyjaśnienia i domaganie się odpowiedzialności za wydatkowanie środków publicznych.
Krytyka przekazania środków charytatywnych
W wystąpieniu Sowa skrytykował tłumaczenia, że środki zostały przekazane na cele dobroczynne, stwierdzając, że takie działania nie wymagają chwały i nazywając je "żenującym spektaklem". Podkreślił, że sposób komunikacji i retoryka były upokarzające.
Przykład zwrotu środków przez wiceministra sportu
Sowa przytoczył przykład wiceministra sportu, który 7 kwietnia zwrócił 45 346 zł i 67 groszy na Caritas Archidiecezji Lubelskiej. Zwrócił uwagę na symboliczny charakter kwoty 67 groszy i skomentował ten gest jako wstyd i hańbę, podkreślając wagę transparentności przy dysponowaniu środkami publicznymi.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Panie Marszałek, Wysoka Izbo, Panie Ministrze, to pytanie było kierowane do Pana Premiera Morawieckiego. Miejsce premiera jest tutaj w pierwszym rzędzie. Proszę, aby Pan przeszedł z tylnych rzędów, usiadł tutaj w pierwszym rzędzie, żeby Polacy zobaczyli, kogo premier Morawiecki wystawił do odpowiedzi na te pytania. Niech się Pan nie wstydzi, niech się Pan nie chowa z tyłu, niech Pan przyjdzie. Jest Pan członkiem ekipy pisowskiej, jest Pan żołnierzem pisowskim wysłanym na najważniejszy odcinek. Proszę się tutaj pokazać, niech wszyscy Pana widzą. Opowiadał Pan, apelował do posłów, żeby przestali pytać o te sprawy. Nie przestaniemy, będziemy pytać. Do czasu, aż kasa będzie wrócona do budżetu państwa. Nie opowiadajcie głupot, żeście przekazali kasę na cele dobroczynne, charytatywne. Kasę na rzeczy charytatywne, jak się przekazuje, to nie trzeba się tym chwalić. To jest żenujące, co Wy robicie, żenujący spektakl. Ja muszę Państwu powiedzieć, że nie mogłem w to uwierzyć. Jarosław Stawiarski, wiceminister sportu, zwrócił 7 kwietnia. Słuchajcie, 45 346 zł i 67 groszy na Caritas Archidecezji Lubelskiej. I napisał, cieszę się, że te pieniądze mogą najbardziej potrzebujących mieszkańców lubelszczyzny. No wstyd, 67 groszy. Nawet do pełnej złotówki nie zaokrąglił. Nie dołożył grosza z tego, co zgarnął z budżetu państwa. Wstyd i hańba, to pokazuje pisowską klasę. Dziękuję bardzo.