Marek Sowa: Ustawa to skok na samorządy i chaos wyborczy
Marek Sowa skrytykował projekt ustawy o zmianie zasad wyborów samorządowych, twierdząc, że celem jest przejęcie samorządów przez PiS i upolitycznienie administracji wyborczej. Zajął stanowisko przeciwko likwidacji jednomandatowych okręgów, zmianom w PKW oraz czystkom w administracji wyborczej.
Najważniejsze zarzuty
Marek Sowa ocenił, że tytuł ustawy to „typowa zmyłka” - zamiast zwiększać udział obywateli ma służyć podporządkowaniu samorządów partii rządzącej. Krytykował pomysł likwidacji okręgów jednomandatowych i wprowadzenia list partyjnych, co - jego zdaniem - wycina prawdziwych społeczników i premiuje duże partie.
Zagrożenia dla niezależności organów wyborczych
Wystąpienie podkreśla sprzeciw wobec upolitycznienia Państwowej Komisji Wyborczej i nominacji szefów Krajowego Biura Wyborczego oraz komisarzy wyborczych - według mówcy propozycja tworzy „armię dyspozycyjnych politycznie” urzędników. Zwrócił uwagę, że PKW wydała opinię negatywną i alarmuje o braku gwarancji sprawnego przeprowadzenia wyborów bez nowego systemu informatycznego.
Skutki dla organizacji wyborów i frekwencji
Sowa argumentował, że zmiana granic obwodów i okręgów wyborczych zniechęci wyborców - stałe lokalizacje lokali wyborczych są ważne dla frekwencji. Ostrzegał, że nowe procedury liczenia głosów znacznie wydłużą czas ustalania wyników i mogą zwiększyć koszty - przytoczył szacunkowo ponad 300 milionów złotych.
Przykłady i konsekwencje polityczne
Jako przykład podał przypadek kandydatki Prawa i Sprawiedliwości wskazanej wiosną na komisarza przez premier, która w lokalnych wyborach uzyskała tylko 15% poparcia. Mówił, że zmiany w ordynacji wyborczej są błędem politycznym i że każdy, kto „grzebie w ordynacji”, według niego przegrywa wybory.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Pani Marszałek, Wysoka Izbo, w imieniu Klubu Poselskiego Nowoczesna mam zaszczyt przedstawić stanowisku klubu wobec projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych. Trudno nie odnieść się do samego tytułu ustawy. To typowa zmyłka. W tej ustawie nie chodzi o zwiększenie kontroli. Tu chodzi o przejęcie samorządu przez PiS. To typowy PiSowski skok na samorządy. Po mediach, Trybunale Konstytucyjnych, po sądach, które teraz chcecie przejąć, do pełni szczęścia brakuje wam tylko samorządów. Proponuję zatem zmianę tytułu ustawy na ustawę o podporządkowaniu Polski lokalnej PiSowi. To przynajmniej byłoby uczciwie. W powojennej historii Polski był już taki okres. To był czas komuny, w której to towarzysz Piotrowicz, podobnie jak teraz, czuł się jak ryba w wodzie. Zmiany w kodeksie wyborczym są nie do przyjęcia. Nie zgadzamy się na likwidacji okręgu w jednomandatowych gminach. Po 1989 roku w gminach nigdy radni nie byli wybierani z list partyjnych. Zawsze głosowało się na konkretną osobę, a radnymi zostawali ludzie z największym społecznym poparciem. Nie zgadzamy się na wycinanie prawdziwych społeczników i przedstawicieli ruchów miejskich. Nie zgadzamy się, aby kandydatami na radnych byli spadochroniarze z drugiego końca województwa. Nie zgadzamy się na zmniejszanie liczby radnych w okręgach do sejmików. Taki system premiuje duże partie kosztem mniejszych i realnie podnosi próg wyborczy do 20%. Nie zgadzamy się na upolitycznienie Państwowej Komisji Wyborczej poprzez wybór członków PKW z grona kandydatów zgłoszonych przez polityków. PKW powinna być niezależna od polityków. W jej składzie powinni być sędziowie wskazani przez Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny, a nie reprezentacja polityczna partii. Nie zgadzamy się na czystki w administracji wyborczej. Ten projekt doprowadzi do prawdziwego tsunami. Nie zgadzamy się na to, aby szefem Krajowego Biura Wyborczego był nominat partyjny, skazany przez Senat, Sejm czy Prezydenta. W krótkim czasie powołana zostanie nowa armia dyspozycyjnych politycznie wojewódzkich i powiatowych komisarzy wyborczych. Nie zgadzamy się na obniżenie wymogów, które muszą spełniać. Dotychczas to byli sędziowie, a teraz proponujecie, aby to byli tylko magistrowie prawa. Ważne, żeby byli lojalni wobec PiSu. Ta blisko 400-osobowa armia urzędników wyborczych, zależnych od partii władzy, będzie decydować o podziale gmin, powiatów i województw na nowe okręgi wyborcze. To kluczowa zmiana, która może zadecydować o wyniku wyborczym. I o tym będą decydować ludzie nowi i nieprzygotowani. Ludzie nie dysponujący żadnymi analizami. Skazani na łaskę PiSu i ściągę z Nowogrodzkiej. Nie zgadzamy się na to, to radni wybrani w wolnych, demokratycznych wyborach powinni zadecydować o nowej mapie okręgów wyborczych, jeśli zaszłaby taka konieczność. Chociaż po raz kolejny zaznaczę, że nie ma potrzeby zmieniać ani okręgów wyborczych, ani obwodów do głosowania. Okręgi wyborcze nie powinny być zmieniane pod potrzeby partii władzy. Mam nadzieję, że zapłacicie za to, bo każdy, kto grzebie w ordynacji, przegrywa wybory. Trudno pojąć, po co zmieniacie te obwody wyborcze. Ludzie są przyzwyczajeni do tego, aby oddać głos w stałych obwodach wyborczych. To z reguły przedszkola, szkoły czy remizy ochotniczych straży pożarnych. Ta zmiana nie doprowadzi do zwiększenia frekwencji. Ona doprowadzi do zmniejszenia frekwencji, bo ludzie zniechęceni zmianą punktu nie pójdą już do nowego obwodu. Trudno zrozumieć, dlaczego obserwatorzy nie mają takich samych praw jak mężowie zaufania. W ustawie zapisujecie państwo szczegółową instrukcję, jak ma wyglądać przebieg głosowania i liczenia głosów. Proszę włączyć stopę przewodniczący komisji do spraw ustalenia wyników głosowania. Bierze kartę, sprawdza po kolei każdą stronę. Patrzy, czy głos oddany jest ważny, czy nieważny. Szuka, na który komitet wyborczy został oddany. Na którego kandydata po przeglądnięciu całości, tu jest ważny, oznajmia, głos jest ważny, oddany na komitet wyborczy, na kandydata. Co najmniej sześciu członków komisji liczy te głosy, odnotowuje. Każdy ma prawo zażyczyć sobie, sprawdzić to samo. To oznacza, że tysiąc głosów oddanych, a my mamy cztery głosowania, czyli cztery tysiące głosów, przyjdzie nam liczyć kilkadziesiąt godzin. A każdy z członków komisji z rachunek prawdopodobieństwa wskazuje, że może mieć odmienny wynik głosowania. I co wtedy? Wszyscy bulwersowaliśmy się na to, że w 2014 roku liczenie głosów trwało tak długo. Że nie było końcowych wyników. Chcę państwu powiedzieć, że z tym, co wy proponujecie, może się okazać, że to jest nic. Bo na wynik tych wyborów możemy nie doczekać się nigdy. Dodatkowo za to wszystko zapłacimy ponad 300 milionów złotych. Trudno pojąć logikę, którą państwu przyświeca. Dlatego, dlaczego w gminach łączycie sołectwa, dzielnice, aby powstał okręg wyborczy, a w wyborach do sejmików nie pozwalacie połączyć powiatów. Bo wam chodzi tylko o gminy i o sejmiki. Bo tam was nie ma. Bo tam nikt na was w wyborach samorządowych nie głosuje. I przegracie te wybory. Ostatni przykład z ostatniej niedzieli. Kandydatka Prawa i Sprawiedliwości wskazana wiosną tego roku na komisarza przez panią premier Beatę Szydło w gminie Kozłowo na Mazurach. Przegrała z Kretesem. 15% mieszkańców tylko na nią zagłosowało. To klęska. Mam nadzieję, że tak samo będzie w przyszłym roku. Rozpatrując projekt tej ustawy, trzeba zapytać PKW o opinię. A ta jest zatrważająca. Powiedzieć, że jest negatywna, to tak jakby milczeć. PKW wprost nas przestrzega, że nie daje gwarancji sprawnego przeprowadzenia wyborów. PKW zwraca uwagę na konieczność nowego systemu informatycznego, bo obecny nie spełnia wymogów zawartych w tym projekcie ustawy. A wszyscy wiemy, że zostało zbyt mało czasu na przygotowanie nowego systemu. Szanowni Państwo, PiS chce nam zgotować chaos, bo w chaosie czuje się najlepiej. A jak powszechnie wiadomo, w zamieszaniu można zrobić wszystko. Mówicie, że robicie to dla obywateli. Owszem, robicie to dla jednego obywatela. Dla obywatela Kaczyńskiego. I obywateli mocno związanych z PiS-em. Kosztem innych Polaków. Bo PiS woli Polaków dzielić zamiast łączyć. W imieniu nowoczesnej składam wniosek o odrzucenie projektu tej ustawy w pierwszym czytaniu. Dziękuję bardzo. Dziękuję panu posłowi.