Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
PiS alarmuje: 100 tys. nowych bezrobotnych po rządach Tuska

PiS alarmuje: 100 tys. nowych bezrobotnych po rządach Tuska

PiS ostrzega, że na przełomie 2025-2026 rynek pracy w Polsce załamał się: wzrost bezrobocia, zapowiadane zwolnienia grupowe i ograniczenie środków z Funduszu Pracy o 1,5 mld zł. Partia wskazuje, że to bezpośredni skutek polityki rządu Donalda Tuska i Koalicji Obywatelskiej.

Najważniejsze fakty


PiS podkreśla, że z danych przedstawionych w wystąpieniu wynika wzrost bezrobocia o 50 tys. z grudnia na styczeń oraz szacunki dotyczące 100 tys. kolejnych zwolnień na przełomie roku 2025-2026. Mowa jest też o ponad 200 tys. młodych osób bez pracy i o zmniejszeniu środków na aktywizację z Funduszu Pracy o 1,5 mld zł.

Skala problemu


W wystąpieniu zwrócono uwagę na wysokie bezrobocie młodych w dużych miastach (przykład Krakowa z poziomem ok. 37% wśród osób do 30. roku życia) i na sytuacje w branżach kluczowych - poczta, kolejnictwo i przedsiębiorstwa lokalne, gdzie zapowiadane są zwolnienia grupowe.

Kontekst polityczny


PiS wiąże decyzje rządu Koalicji Obywatelskiej i plany dotyczące przekształceń umów B2B oraz reformy Urzędu Pracy z negocjacjami KPO. Wypowiedź odnosi się też do porównań do wcześniejszych rządów i inwestycji w spółki, m.in. Hutę Stalowa Wola, jako kontrastu do obecnej polityki rządu Donalda Tuska.

PiS (konferencje prasowe) — moment z wystąpienia: PiS alarmuje: 100 tys. nowych bezrobotnych po rządach Tuska (27.02.2026)

Konsekwencje i dalsze kroki


Partia zapowiada dalsze spotkania z obywatelami w terenie, aby dokumentować skutki polityki rządu na rynku pracy i naciskać na przywrócenie środków na aktywizację. Wskazuje, że obecna sytuacja oznacza realne dramaty rodzinne i brak perspektyw dla młodych ludzi.

Wypowiedź z 27-02-2026 r.

PiS - materiał z posiedzenia

Profil posła: https://videoparlament.pl/poslowie/pis

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Rząd założył różowe okulary i zupełnie oderwał się od realnego życia w naszym kraju. A Polacy już się nie uśmiechają. Dostają rachunki grozy, a ludzie, Polacy, młodzi ludzie nie mają pracy. Bezrobocie w naszym kraju od grudnia do stycznia wzrosło o 50 tysięcy. Tak dużego wzrostu bezrobocia nie mieliśmy od wielu lat. Ale cóż się dziwić, kiedy koalicja Platformy Obywatelskiej, teraz Koalicja Obywatelska, SLD dochodzi do władzy. Zamiast kreować gospodarkę, co jest obowiązkiem rządu, wzmacniać rynek pracy, to sytuacja staje się coraz bardziej trudna. Zapowiadane są zwolnienia grupowe w całym kraju, zamykane są zakłady pracy, a rząd tworzy działania pozorowane. Przypomnę Państwu, że została zmieniona ustawa o zatrudnieniu całkiem niedawno tutaj w parlamencie, która miała na papierze aktywizować osoby bezrobotne, miały być środki na staże dla młodych ludzi, miało być wsparcie dla przedsiębiorców. I co się okazuje? Otóż w budżecie na rok 2026 z Funduszu Pracy zabrano półtora miliarda złotych. Urzędy pracy alarmują, że już wyczerpały im się środki. Tak wygląda wsparcie osób bezrobotnych przez rząd Koalicji Obywatelskiej. Szanowni Państwo, jak nie ma pracy, jak młodzi ludzie nie mają pracy, przypomnę, że ponad 200 tysięcy już młodych ludzi nie ma pracy. Najbardziej tracą pracę młodzi ludzie w Polsce największy wskaźnik wśród krajów Unii Europejskiej. 13,3%. Nie mają perspektyw. Pamiętamy, jak wyglądały poprzednie rządy Koalicji Obywatelskiej. I cóż, nic nowego, ale jeżeli chodzi o statystyki, to pewnie powie mój kolega Janek Mosiński. Szanowni Państwo, tak jak wspomniała pani poseł, pani przewodnicząca Urszula Rusecka, bezrobocie rośnie. Tusk rządził, bezrobocie było wysokie, Tusk wrócił do władzy, bezrobocie rośnie. Mówiąc, kiedy Donald Tusk rządził, mam na myśli lata 2014, 2007-2014, kiedy bezrobocie w roku 2014 wynosiło ponad 12 i pół procent. Za naszych rządów zeszliśmy z tego wysokiego bezrobocia do poziomu 5,1%. Inwestując przede wszystkim w polskie przedsiębiorstwa, ratując miejsca pracy w okresie trudnym, jakim był czas COVID-u i kryzysu gospodarczego, poprzez różnego rodzaju tarcze udało się uratować według różnych analityków od 2 do 3 milionów miejsc pracy. Ale jeżeli mówię o tamtych czasach, kiedy rządził Donald Tusk w latach 2007-2014, warto wspomnieć o bezrobociu w Stalowej Woli, bo Donald Tusk był kilka dni temu w Hucie Stalowa Wola i wymądrzał się, prawda, w naszą stronę. To pamiętam jeszcze jako działacz Solidarności tamten czas, gdzie w latach 2009-2011 zwolniono w jednej ze spółek córek Hucie Stalowa Wola tysiąc pracowników. Gdzie pan wówczas był, Donaldzie Tusk? Oczywiście pan po kilku latach się trzmyknął do Brukseli na infrantę stanowisko, ale bezrobotni pozostali. Bez pomocy ze strony państwa. Kiedy wygraliśmy wybory, zaczęliśmy inwestować w Hucie Stalowa Wola i wartość kontraktu w latach 2016-2023 to było 16 miliardów złotych. A ile inwestował rząd Donalda Tuska za rządów w latach 2007-2014? Około 200-300 milionów złotych. To była wartość inwestycji kontraktów dla Hucie Stalowa Wola. I mamy dzień dzisiejszy, proszę państwa. Szok na rynku pracy, bo na przełomie roku 2025-2026 100 tysięcy ludzi do zwolnienia. Zwolnienia grupowe w Poczcie Polskiej, w szeroko pojętym kolejnictwie i jak eksperci, analitycy mówią, te zwolnienia będą jeszcze na rynku pracy trwały, dlatego, że te mniejsze przedsiębiorstwa w wyniku takiej, a nie innej polityki tego rządu będą musiały szukać oszczędności właśnie w redukcji zatrudnienia. Na to zgody nie ma. Wrócił Tusk, wróciła bieda, wróciło bezrobocie. Dziękuję bardzo. Szanowni Państwo, my dotykamy tematu niezwykle delikatnego, niezwykle wrażliwego społecznie. Miejsce pracy. Ktoś, kto jest bezrobotny doskonale wie, o co chodzi. Jakie to są problemy dla rodzin, dla bliskich, zwłaszcza dla młodych ludzi. Brak pracy powoduje różnego rodzaju patologie w miastach. My zawsze dbaliśmy o to jako Prawo i Sprawiedliwość, żeby ten wskaźnik bezrobocia był najniższy z możliwych. I to dzięki nam Polska znalazła się w gronie krajów Unii Europejskiej, które miały najniższe bezrobocie. Tak przekazywaliśmy państwo nieudacznikom, którzy rządzą ponad dwa lata, a już wiemy, że bezrobotnych jest dzisiaj zarejestrowanych tylko milion. I wiemy, że o 100 tysięcy ta liczba się zwiększyła. 100 tysięcy. Każdego z tych bezrobotnych na sumieniu ma Donald Tusk. To on jest winny temu, że ci ludzie nie mają pracy, bo on nie zajmuje się tym, żeby tworzyć dobre warunki do tego, żeby były miejsca pracy, żeby ludzie mogli realizować swoje marzenia, tylko ściga swoich oponentów przez te dwa lata. 100 tysięcy ludzi więcej zarejestrowanych w urzędach pracy. Ktoś by pomyślał, że szanowni państwo, ci ludzie dostaną jakąś pomoc państwa. My zawsze o to dbaliśmy. Chodzi o różne formy aktywizacji. Starze, szkolenia, zatrudnianie u pracodawców. I pracodawcy byli zadowoleni, i pracownicy. Szanowni państwo, środki na aktywizację zostały zmniejszone o półtora miliarda złotych. 40%. Czyli powiatowe urzędy pracy właściwie dzisiaj nie mają żadnej oferty dla ludzi, czyli będzie jeszcze gorzej. Chcę państwu powiedzieć, że to jest haniebne, że my rozmawiamy tu w parlamencie o różnych rzeczach, ale nie rozmawiamy o takich rzeczach, które dotknąć mogą każdego człowieka, zwłaszcza młodych ludzi. Kiedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość, to praca była. Kiedy rządzi Koalicja Obywatelska z przystawkami, pracy nie ma i będzie gorzej. My się z państwem będziemy spotykali w różnych częściach Polski, żeby pokazywać, do czego prowadzi polityka rządu Donalda Tuska. Do jakich nieszczęść. To, co powiedział pan poseł Janek. Dziesiątki tysięcy ludzi zwalnianych w ramach zwolnień grupowych. Z dużych przedsiębiorstw. My mamy takie informacje. Z Głównego Urzędu Statystycznego. Dziesiątki tysięcy będą zwalniane. To są dramaty tych ludzi. Gdy sytuacja na rynku pracy jest zła, wydawać by się mogło, że państwo szuka jakichś ratunków w różnych ustawach. A oni co robią? Między innymi uderzają w tych, którzy są zatrudnieni na B2B. Na umowach zlecenia. Mówią, nie no, my się dogadaliśmy z tymi w Brukseli, bo potrzebne są pieniądze z KPO, nie dostaniemy 11 miliardów, jak nie wprowadzimy tego, żeby wyciąć te B2B. One mają być przekształcane przez urzędnika. Urzędnik przyjdzie, zobaczy, jak stwierdzi, że ma być umowa o pracę, to po prostu zablokuje pracę człowiekowi, który jest na B2B. Lekarzowi, pielęgniarce, pilotowi samolotowemu, bo wczoraj się dowiedzieliśmy, informatykowi, księgowemu, doradcy, różnym osobom. Oni dzisiaj wymyślili sobie, żeby jeszcze bardziej podkładać nogi ludziom, którzy są na rynku pracy i procedują ustawę o Państwowej Inspekcji Pracy. Inspektorzy tego nie chcą, pracownicy nie chcą, pracodawcy nie chcą, Donald tuż chce. I szaleńcy w Brukseli też chcą, więc będą to robili, bo chcą pieniądze z KPO. To jest chore, Szanowni Państwo. Będziemy się spotykali z Państwem, bo to będzie duży problem. Do momentu, kiedy my przejmiemy władzę i znowu powróci spokój na rynku pracy. Brak pracy to są nieszczęścia. Taka jest prawda. Jeszcze to, co ważne, co podjął tutaj przed momentem poseł Michał Wójcik, to jest kwestia właśnie KPO i tego, co zostało wyprocedowane wczoraj na Komisji Polityki Społecznej i Rodziny reforma Urzędu Pracy. Szanowni Państwo, już Ministerstwo Finansów słowami wiceministra mówi, że jeżeli pan prezydent nie podpisze ustawy, to nie jest odpowiedzialny za 11 miliardów z KPO. To jest po prostu żenujące, ponieważ przez dwa lata renegocjowali umowy z KPO, nie zrobili nic, na ostatni moment wrzucają ustawę Baboch, nie wiem jak to określić i teraz za to wszystko, za ten swój brak działań, za to, co chcą zgotować pracodawcom, pracownikom na rynku pracy, chcą wsparczyć prezydenta Rzeczypospolitej. Nie dajmy się z tej narracji zwieść. Szanowni Państwo, w 2022 roku za rządów Prawa i Sprawiedliwości, rządu Zjednoczonej Prawicy Polska przebiła do tej pory nieosiągalny sufit, można powiedzieć, bo to, co wtedy osiągnęliśmy nawet za czasów przerostu zatrudniania w państwowych kombinatach rządów komunizmu nie było osiągalne. Mam na myśli 17 milionów zatrudnionych osób w Polsce i wydawałoby się, że to, co wtedy osiągnął rząd Zjednoczonej Prawicy będzie już jakąś stałą normą, jakimś konstansem. No ale do, od 13 grudnia 2023 roku sytuacja diametralnie się zmieniła, bo z kolei kolejny rząd Donalda Tuska znów przebił sufit, ale sufit miliona zatrudnienia, miliona bezrobotnych, czego jesteśmy właśnie, czego jesteśmy właśnie świadkami. 100 tysięcy bezrobotnych w 2025 roku, kolejnych 100 tysięcy bezrobotnych, ale od 13 grudnia 2023 roku od powołania rządu Donalda Tuska to ponad 200 tysięcy bezrobotnych, 200 tysięcy rodzinnych dramatów, 200 tysięcy par oczu, z których ronią się łzy w obliczu niemożliwości czy braku pieniędzy na zapłacenie kredytu, kredytów, rachunków, zapewnienia codziennych potrzeb swoich dzieci. Tak, to się stało z zarządów Donalda Tuska. Symptomem, drodzy Państwo, tej tragicznej sytuacji na rynku pracy był sezon letni zeszłego roku, 2025 roku. Odkąd pamiętam, Szanowni Państwo, za czasów nawet postkomunistów i ogromnego bezrobocia, za czasów Leszka Millera, za czasów również pierwszego Tuska, rządów pierwszego Tuska, regułą było to, że w okresie letnio-wiosennym bezrobocie malało ze względu na tworzenie miejsc pracy, potrzebę prac budowlanych w branży budowlanej, remontowej, sadowniczej, rolniczej. Po prostu potrzebni byli ludzie do okresowych zbiorów, do okresowych, wytężonych pracy budowlanych. A w 2025 roku właśnie w tych okresach bezrobocie już wtedy mimo tej potrzeby bezrobocie wzrastało. I niestety bardzo również źle rokującym syndromem jest wzrost bezrobocia w dużych miastach. Szanowni Państwo, Kraków, stolica Polski, miasto akademickie, do którego zjeżdżają młodzi Polacy z całej Polski na studia i często tam po prostu już zostają. W tym właśnie mieście bezrobocie wśród ludzi młodych do 30 roku życia sięga ponad 37%. Ludzie młodzi, wykształceni, w które państwo polskie zainwestowało, którzy zdobyli, wykształceni, którzy są ambitni w dużych miastach nie mogą znaleźć pracy. Od już czasów przedwojennych w Polsce funkcjonuje Fundusz Pracy. Są to pieniądze nie z podatków, tylko pieniądze wypracowane przez polskie przedsiębiorstwa, przez pracodawców i pracowników po to, aby właśnie to bezrobocie zmniejszać, aby aktywizować rynek pracy. I mimo tego, że rezerwa w Funduszu Pracy jest rekordowa, 28 miliardów złotych czeka na koncie, rząd, w którym, za który rynek pracy, w którym za rynek pracy odpowiada lewica, przy wzroście bezrobocia, przy milionie bezrobotnych okraja ten Fundusz Pracy o 1,5 miliarda złotych. Najgorsza sytuacja jest w województwie łódzkim, z którego pochodzę i w województwie opolskim. Tam powiatowe urzędy pracy otrzymały takie pieniądze, które nie wystarczają nawet na zaciągnięte zobowiązania w poprzednim roku. Czyli instytucja państwowa nie jest wypłacalna nawet...

---