Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
PiS: Wątpliwości wobec Sikorskiego - poświadczenia i zakup w USA

PiS: Wątpliwości wobec Sikorskiego - poświadczenia i zakup w USA

25 lutego 2026 PiS przedstawiło zarzuty wobec ministra Radosława Sikorskiego dotyczące braku przejrzystości w MSZ, luk w poświadczeniach bezpieczeństwa oraz możliwego konfliktu interesów przy zakupie nieruchomości w USA. Partia żąda natychmiastowych wyjaśnień przed jutrzejszym exposé ministra.

Najważniejsze fakty


PiS wskazuje, że w ponad trzystu polskich placówkach dyplomatycznych część kierowników nie posiada pełnych poświadczeń bezpieczeństwa - dziesięć osób nie ma żadnego poświadczenia, a dwadzieścia sześć dysponuje jedynie tymczasowym dostępem wydanym przez ministra. Równocześnie partia alarmuje o szerokich zmianach kadrowych o charakterze politycznym.

Kadry i bezpieczeństwo


Polityczne przetasowania kadrowe oraz „polityczna miotła” zdaniem PiS osłabiają funkcjonowanie służby dyplomatycznej. Partia zwraca uwagę na brak transparentności wobec skali zmian personalnych i na dysproporcje w wynagradzaniu wybranych urzędników, które demotywują szeregową kadrę.

PiS (konferencje prasowe) — klatka z wystąpienia: PiS: Wątpliwości wobec Sikorskiego - poświadczenia i zakup w USA (25.02.2026)

Koszty i konsekwencje polityczne


PiS krytykuje także decyzje o najmie drogiej powierzchni biurowej w centrum Warszawy, zamiast wykorzystania istniejących zasobów resortu. Partia łączy te zastrzeżenia z zarzutem, że MSZ coraz bardziej koncentruje się na wewnętrznych układach zamiast na obronie interesu Polski na arenie międzynarodowej. PiS żąda natychmiastowych i szczegółowych wyjaśnień od ministra Sikorskiego.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry Państwu. Witamy serdecznie. Jutro ekspozę Radosława Sikorskiego, Ministra Spraw Zagranicznych. Ważne wystąpienie, doroczne wystąpienie, w którym Minister Spraw Zagranicznych ma przedstawić cele polskiej polityki zagranicznej. Zobaczymy, czy podobnie jak w latach ubiegłych, Radosław Sikorski będzie zajmował się tymi celami polskiej polityki zagranicznej, czy będzie zajmował się głównie opozycją i prawem i sprawiedliwością, ale to dopiero przed nami. Natomiast dzisiaj chcieliśmy zwrócić Państwa uwagę, że to, o czym będzie dyskusja jutro, czyli o wszystkich elementach polskiej polityki zagranicznej, jest pochodną problemów, które mają miejsce przy Alei Szucha 23 w gmachu Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Bardzo trudno realizować skutecznie polską politykę zagraniczną, jeżeli nie działa w sposób sprawny i właściwy, obdarzony zaufaniem sam resort spraw zagranicznych. W ostatnich miesiącach sprawdzaliśmy, w jaki sposób prowadzona jest polityka kadrowa, polityka dotycząca bezpieczeństwa, polityka dotycząca utrzymania majątku, rozbudowy infrastruktury, wynajmu powierzchni przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, składając interpelacje i zapytania do resortu. W wielu przypadkach odpowiedzi były daleko niesatysfakcjonujące, ale one jednak też coś pokazują. Postanowiliśmy dzisiaj Państwu przedstawić informacje, które są efektem naszych ustaleń właśnie prowadzonych w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Jestem tutaj z kolegami, panem posłem Radosławem Foglem, wiceprzewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych oraz panem posłem Pawłem Jabłońskim, byłym wiceministrem Spraw Zagranicznych, członkiem Komisji do Spraw Unii Europejskiej. Zacznijmy od polityki kadrowej. Ministerstwo Spraw Zagranicznych bardzo oszczędnie dzieli się informacjami na temat zmian kadrowych w resorcie i na placówkach, natomiast z tych informacji, które przedstawiono, wynika, że te zmiany są daleko idące i można mieć wątpliwości, czy są to zmiany o charakterze merytorycznym, a raczej są to zmiany, które mają charakter polityczny, takiej politycznej miotły w dużej skali, która sprawia, że nie tylko na poziomie szefów placówek, to jest wiedza powszechnie znana, dzisiaj nie mamy w szeregu placówek ambasadorów, mamy tylko kierowników placówek, ale również niżej, gdzie potrzebni są dyplomaci z doświadczeniem, mamy duży problem związany z tym, że Radosław Sikorski chce mieć ludzi przede wszystkim zaufanych politycznie, a nie ludzi, którzy dysponują kwalifikacjami merytorycznymi do wykonywania zadań w ramach służby zagranicznej. I w Ministerstwie Spraw Zagranicznych oraz na placówkach mamy do czynienia ze swoistą mgłą, która otacza Resort Spraw Zagranicznych. Brakiem transparentności Ministerstwo Spraw Zagranicznych można powiedzieć, że wymknęło się w pewnym sensie spod kontroli. Pytania dotyczące tego, jak szeroka jest skala zmian na placówkach są zbywane odpowiedziami, że wymaga to zbyt wiele pracy, zbyt wiele nakładu pracy, żeby przestawić szczegółowo wszystkie elementy zmian kadrowych, natomiast te zmiany kadrowe dzisiaj są prowadzone przez dyrektora generalnego pod nadzorem Ministra Spraw Zagranicznych w bardzo szerokiej skali. I tutaj mamy do czynienia z drugim problemem. Kwestia dotycząca pewnego bizancjum, które zrodziło się w bardzo wąskiej grupie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Są urzędnicy w większości, którzy są w sposób niewystarczający wynagradzani, o tym się powszechnie mówi, natomiast są tacy, jak na przykład był dyrektor generalny, który zarabia, zgodnie z naszymi ustaleniami, razem z dodatkami około 40 tysięcy złotych brutto, a więc znacząco więcej niż kierownictwo resortu, niż premier, czy prezydent, sowicie wynagradzany urzędnik odpowiedzialny właśnie za tą miotłę kadrową, właśnie za te wszystkie operacje, które mają też mieć na celu polityczne dostosowanie resortu do oczekiwań Ministra Spraw Zagranicznych. Trudno zmotywować szeregowych dyplomatów do właściwej pracy w sytuacji, w której wybrani tylko urzędnicy, tacy jak dyrektor generalny, zarabiają pieniądze zdecydowanie powyżej standardów nie tylko służby dyplomatycznej, ale w ogóle osób zajmujących stanowiska urzędnicze, na to zwracamy uwagę. Drugi problem to kwestia dotycząca bezpieczeństwa funkcjonowania kadry dyplomatycznej. To bezpieczeństwo oczywiście jest związane z tym, że dyplomaci, co do zasady, to jest, wydaje się, zupełnie oczywiste, powinni być sprawdzani przez służby, w szczególności ci, którzy pracują na placówkach, po to, żeby po pierwsze mieć dostęp do informacji niejawnych, po drugie dawać rękojmie zachowania tajemnicy państwowej, po to, żeby nie było tutaj żadnych wątpliwości. Tymczasem z informacji, jakie uzyskaliśmy, wynika i tutaj zwracam państwa uwagę na to, bo to jest fakt rzeczywiście, który można uznać za szokujący, że z ponad trzystu polskich placówek, liczę tutaj razem ambasady, konsulaty generalne oraz instytuty polskie, w dziesięciu przypadkach kierownicy tych placówek nie mają żadnego poświadczenia bezpieczeństwa o dostępie do informacji tajnych i ściśle tajnych, natomiast dwudziestu sześciu z nich posiada jedynie tymczasowy dostęp do dokumentów niejawnych wydany na podstawie artykułu trzydziestego czwartego przez ministra spraw zagranicznych. Co to oznacza? To oznacza, że oni też nie przeszli procedury takiej poszerzonej sprawdzenia bezpieczeństwa, a jedynie minister spraw zagranicznych wydał im tymczasowo zgodę na dostęp do informacji niejawnych, a więc około jedna siódma, jedna ósma składu posiada albo nie posiada poświadczeń bezpieczeństwa, albo posiada poświadczenia o charakterze tymczasowym bez przejścia poszerzonej procedury sprawdzającej. Mówimy tutaj o dyplomatach pracujących poza granicami kraju, szefach placówek, którzy codziennie powinni mieć możliwość zapoznania się z dokumentami o charakterze niejawnym, bo dzięki temu zyskują obraz sytuacji w kraju urzędowania. W sytuacjach nadzwyczajnych, sytuacjach nagłych powinni mieć dostęp do tych informacji, bo przecież coś może się dziać ważnego również z punktu widzenia bezpieczeństwa placówki. Tymczasem nawet trudno sobie wyobrazić, jak mogą kierować pracą placówki, nie mając dostępu do tych informacji. To jest rzecz wymagająca natychmiastowego wyjaśnienia. Domagamy się takiego natychmiastowego wyjaśnienia w dniu jutrzejszym, w tym expose ze strony ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, bo to kładzie się cieniem na rzeczy podstawowej bezpieczeństwa funkcjonowania polskiej służby dyplomatycznej, która reprezentuje Polskę poza granicami kraju. Na inne aspekty naszych wątpliwości zwrócą uwagę koledzy. Oddaję głos panu posłowi Radosławowi Foglowi. Szanowni państwo, interesowaliśmy się też kwestią finansów i gospodarowania środkami publicznymi przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych pod kierownictwem Radosława Sikorskiego i mówimy tu nie o drobnych wydatkach, ale o decyzjach rodzących naprawdę poważne konsekwencje finansowe. Tutaj powinna być szczególna szczególna uwaga i szczególna transparentność powinny towarzyszyć tego typu decyzjom. Tymczasem narastają wątpliwości. Te wątpliwości dotyczą między innymi decyzji, którą się chwalił pan minister Sikorski, zakupu gruntu, zakupu budynku pod siedzibę, pod nową siedzibę ambasady Rzeczypospolitej w Waszyngtonie i problem polega tutaj na tym, że może dochodzić do konfliktu interesów. Chcielibyśmy uzyskać informacje na ten temat, czy wdrożone zostały odpowiednie procedury, na czym ten konflikt może polegać. Działkę i budynek zakupiono za znaczną kwotę od John Hopkins University z siedzibą w stanie Maryland, ale chodzi o Waszyngton. I tak się składa, że na stronie tegoż uniwersytetu jako pracownik uniwersytetu wymieniona jest znana pisarka N. Applebaum. No ale tak się również składa, że pani N. Applebaum prywatnie jest żoną ministra spraw zagranicznych. To nie jest oskarżenie, ale chcemy wiedzieć, czy zostały wdrożone odpowiednie procedury. Oczekujemy odpowiedzi na pytanie, kto imiennie zainicjował zakup, kto przygotował rekomendacje, skąd pomysł zakupu akurat tej działki od tej instytucji, kto to zatwierdzał, kto podpisywał dokumenty, czy minister Sikorski osobiście, czy któryś z wiceministrów. Czy były alternatywy, czy rozważano, porównywano inne nieruchomości? Jakie były kryteria wyboru tej nieruchomości? Co zdecydowało o tym, że zdecydowano się kupić nieruchomość od instytucji, która zatrudnia żonę, żonę pana ministra? Czy wdrożono odpowiednie procedury potencjalnie zabezpieczające przed konfliktem interesów? Takie procedury powinny być w Ministerstwie Spraw Zagranicznych przygotowane. Czy była niezależna wycena, czy procedura due diligence została przeprowadzona w związku z zakupem tej nieruchomości? I chcielibyśmy również uzyskać odpowiedź na pytanie, jaki jest i jaki będzie koszt całkowity tej inwestycji, bo zakup gruntu to jest dopiero początek drogi. Budowa nowej siedziby ambasady łączy się z nakładami inwestycyjnymi. Tam są bardzo specyficzne wymagania dotyczące bezpieczeństwa, ochrony łączności, stref dostępu. Chcemy uzyskać informacje, jakie to będą koszty. Podkreślam raz jeszcze, jest tu możliwość konfliktu interesów i z punktu widzenia opinii publicznej, z punktu widzenia gospodarowania finansami publicznymi jest konieczne, żeby minister Sikorski uspokoił obywateli, że wszelkie właściwe procedury zostały zachowane. Jeżeli mówimy o nieruchomościach, jest też druga kwestia, która nasuwa pytania. Również w mediach informował resort spraw zagranicznych o wynajmie komercyjnej przestrzeni w drogim biurowcu przy placu, przy placu Unii Lubelskiej na potrzeby ministerstwa. I tu również pojawiają się pytania. W jaki sposób została ta transakcja przeprowadzona? Jakie były alternatywy? Dlaczego zdecydowano wynajmować się drogi budynek w centrum Warszawy, podczas gdy Ministerstwo Spraw Zagranicznych dysponuje nieruchomościami i niewykorzystanymi przestrzeniami? Chociażby budynek przy ulicy Bagatela, zakupiony przez ministra Sikorskiego za jego poprzedniego urzędowania w ministerstwie od brytyjskiej ambasady. Notabene były brytyjski ambasador, później był ghostwriterem ministra Sikorskiego. Dlaczego nie podjęto decyzji o wykorzystaniu tych nieruchomości, które są w dyspozycji ministerstwa? A dlaczego wynajmuje się prawdopodobnie od zagranicznego funduszu inwestycyjnego przestrzeń biurową w centrum Warszawy? To również rodzi wątpliwości z punktu widzenia wydatkowania środków publicznych. Szanowni Państwo, to co dzieje się w Ministerstwie Spraw Zagranicznych od dwóch lat, to rzeczywiście można określić i to będzie bardzo delikatne określenie słowem bizancjum, bo to bizancjum, które ma miejsce w zakresie wynagradzania swoich, promowania swoich, po uważaniu w zasadzie młodzi dyplomaci są pomijani, są marginalizowani, są przenoszeni na niższe stanowiska, a awanse dostają znajomi, przyjaciele, czy to politycznie, czy to po dyni towarzyskiej. Mówi o tym bardzo wielu dyplomatów. My takie sygnały dostajemy. To się zresztą stało również przedmiotem dyskusji publicznej w kilku przypadkach. To jest jeden, jeden wymiar tego bizancjum. Drugim wymiarem jest ten nieprawdopodobny wzrost wydatków, które nie mają uzasadnienia, to o czym mówił przed chwilą Pan Poseł Fogiel. Ale innym wymiarem tego bizancjum jest to, że to ministerstwo skupia się samo na sobie, a nie podejmuje działań, które są istotne z punktu widzenia interesu Polski. Tam, gdzie ten święty spokój mógłby zostać zburzony, gdyby trzeba było twardo walczyć o polski interes, tam tego typu działania nie są podejmowane. Przykład z ostatnich dni. Wypowiedź kanclerza Friedricha Merca. Najpierw wypowiedź, której udzielił jeszcze w, jeszcze kilka tygodni temu, gdzie stwierdził wprost, że Rosja jest naszym największym europejskim sąsiadem. To jest dosłowny cytat. Tak Niemcy mówią o Rosji, że to jest ich największy europejski sąsiad, choć nie mają z Rosją jednego kilometra wspólnej granicy. Pomijają zupełnie Polskę, pomijają Europę Środkową. To jest przejaw takiego myślenia jeszcze kategoriami dwóch imperiów, które ze sobą rzeczywiście ponad 100 lat temu graniczyły. To jest coś, co nie powinno zostać w Polsce, nie tylko niezauważone, ale nie powinno pozostać bez reakcji, bo to sprowadza Polskę do kraju buforowego, do kraju, który jest gdzieś pomiędzy Niemcami a Rosją, może być przedmiotem jakichś targów między tymi dwoma państwami. Ale kanclerz Merca tym nie poprzestał, bo przecież dopiero co parę dni temu stwierdził, że obecna wojna po inwazji rosyjskiej na Ukrainę, która miała miejsce cztery lata, jeden dzień temu, że ta wojna trwa już dłużej niż II Wojna Światowa. Dokładnie tego określenia użył. II Wojna Światowa w tej narracji sowieckiej rzeczywiście zaczęła się dopiero od ataku Niemiec na Związek Sowiecki. Tak to przedstawia Putin, tak to przedstawiają Sowieci. No ale Niemcy zaatakowały w sojuszu ze Związkiem Sowieckim Polskę. Zaatakowały 1 września 1939 roku. Nikomu o tym nie trzeba w Polsce przypominać. Czasem kanclerz Niemiec wpisuje się w tą sowiecką wizję historii i tak naprawdę wymazuje, próbuje wymazać z historii te zbrodnie, które Niemcy popełniły na naszym terytorium. Wymordowali prawie 6 milionów ludzi, zniszczyły nasz kraj. Nie rozliczyli się oczywiście z tego do dzisiejszego dnia.

---