Janusz Lewandowski: Polska PiSu skreślona z grona partnerów
Janusz Lewandowski mówił o obecnej sytuacji i konsekwencjach sporu rządu z Komisją Europejską oraz braku działań dotyczących przywrócenia praworządności. Ostrzegał, że polityka rządu przynosi straty wizerunkowe i gospodarcze, osłabia wiarygodność Polski i zagraża bezpieczeństwu kraju.
Najważniejsze ustalenia
Janusz Lewandowski wskazał na rosnące koszty konfliktu między rządem a instytucjami unijnymi. Ocenił, że decyzje i retoryka rządu czynią Polskę mniej przewidywalną dla partnerów i że Polska PiSu została skreślona z grona partnerów, z którymi rozmawia się o przyszłości Europy. Podkreślił, że najistotniejsze są namacalne straty gospodarcze, choć wizerunek również ucierpiał.
Konsekwencje gospodarcze
Lewandowski wymienił kluczowe obszary, w których osłabienie pozycji Polski może przynieść konsekwencje - rewizję budżetu, reformę europejskiego systemu handlu emisjami CO2, regulacje dotyczące pracowników delegowanych oraz rozmowy o obowiązującej płacy minimalnej. Zwrócił także uwagę na ryzyko związane z nową ustawą o obrocie ziemią i działaniami służb, które wpływają na klimat inwestycyjny.
Zagrożenia dla bezpieczeństwa
Przemawiając o długofalowych skutkach, Lewandowski ostrzegł przed konsekwencjami polityki międzynarodowej rządu, którą określił jako narażającą Polskę na «wojnę hybrydową». Według niego takie działania wzmacniają tendencje odśrodkowe w Unii i mogą podważać bezpieczeństwo oraz pozycję geopolityczną kraju.
Rozwiązanie konstytucyjne i polityczne
W odpowiedzi na pytanie o obawy inwestorów Lewandowski stwierdził, że rozwiązaniem jest powrót do porządku konstytucyjnego zgodnie z zaleceniami Komisji Weneckiej. Zadeklarował także, że delegacja Platformy Obywatelskiej w Parlamencie Europejskim będzie głosem tych, którzy bronią wartości obecności Polski w strukturach unijnych i chcą je budować, a nie niszczyć.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Dzień dobry, witamy Państwa na konferencji Pana Posła do Parlamentu Europejskiego Janusza Lewandowskiego, pełniącego funkcję komisarza do spraw budżetu i programowania finansowego w latach 2010-2014, osoby doskonale zorientowanej w pracach budżetowych Komisji Europejskiej. A tematem dzisiejszej konferencji będzie obecna sytuacja i konsekwencje sporu polskiego rządu z Komisją Europejską i braku działań dotyczących przywrócenia praworządności w Polsce wnioskowanych przez Komisję Europejską. Dzień dobry Państwu. Rzeczywiście najwyższa pora, by wskazywać coraz większe koszty, straty awanturniczej, nieprzewidywalnej polityki PiS na arenie międzynarodowej, ponieważ te konfliktowanie nas z demokratycznym światem nie idzie na konto osobiste Jarosława Kaczyńskiego. Jego obsesje są prywatne, ale koszty są rzeczywiście narodowe. O ile wewnątrz kierunek jazdy jest dosyć jasny, to znaczy stopniowe zawłaszczanie sfery publicznej, kolonizowanie obszaru gospodarczego i niszczenie instytucji demokratycznego państwa prawa, to dla naszych partnerów, ale dla partnerów, od których zależy nasze bezpieczeństwo i szanse rozwojowe naszej gospodarki, dla tych partnerów jesteśmy coraz mniej przewidywalni i wiarygodni. Oni nie wiedzą, czy prawdziwa jest Polska uśmiechu, gotowa przywrócić flagę Unii Europejskiej okazjonalnie na dzień wizyty komisarza Timmermansa, czy prawdziwa jest Polska z tego seansu nienawiści wobec instytucji Unii Europejskiej, jaki miał miejsce tutaj właśnie w Sejmie. Ale przede wszystkim przestają się Polską przejmować. To znaczy świat demokratyczny ma swoje problemy. Polska PiSu została skreślona, już została skreślona. Ja mam jasność co do tego. Polska PiSu została skreślona z grona partnerów, z którymi rozmawia się o przyszłości Europy. Straty są wielorakie. Może najmniej istotne są wizerunkowe, chociaż przykre dla mojego pokolenia, czyli pokolenia, które mi się wydaje, przynajmniej budowało polską markę. Kraj wzorzec dla innych. W tej chwili oślaławka w Unii Europejskiej. To jest przykre, ale chyba najmniej istotne. Najistotniejsze są namacalne straty gospodarcze, które wynikają z osłabienia polskiego głosu i wiarygodności. A ta agenda problemów, jakie rozgrywamy, jest bardzo szeroka. Zbliża się rewizja budżetu. Jest gotowość dobrania się do polskiej koperty narodowej, przynajmniej jeśli chodzi o wewnętrzne uregulowania, jak te pieniądze wydawać. Jest reforma europejskiego systemu handlu emisją CO2. Pracownicy delegowani, a my jesteśmy potęgą w delegowaniu w różne części Europy pracowników, rozmawia się o jakiejś obowiązującej płacy minimalnej. Ta agenda wymaga zdolności siły głosu i zdolności budowania sojuszy. Tylko na koniec chciałbym zwrócić uwagę na zagrożenie, które jest długofalowe, a wynika z tego typu polityki międzynarodowej. To jest kwestia naszego bezpieczeństwa. I tu nie przesadzam. Dzisiaj Jarosław Kaczyński wraz ze swoim rządem jest ochotnikiem na wojnie hybrydowej. Ta wojna hybrydowa ma inne oblicze w Donbasie, inne na Krymie. A w Unii Europejskiej wojna hybrydowa polega na wzmacnianiu wszystkiego, co osłabia wspólnotę europejską w tych bardzo niespokojnych czasach. Czyli wzmacnianie tendencji odśrodkowych, potęgowanie egoizmu. I Polska jest na froncie tej wojny hybrydowej. Ona jest beznakładowa w naszym przypadku, chociaż są tacy przyjaciele Putina, którzy są po prostu przez niego opłacani. I to jest długofalowo chyba najgroźniejsze dla przyszłości bezpieczeństwa naszego kraju, który uwolnił się od tego przekleństwa geopolityki. Jestem przekonany, że państwo PiS, które nie odnajduje się w demokracji zachodniej, nie miałoby szans na przyjęcie do Unii Europejskiej. Państwo PiS nie miałoby szans na przyjęcie do Unii Europejskiej. Ale na szczęście tam jesteśmy. I deklaruję w imieniu delegacji Platformy Obywatelskiej w Parmencie Europejskim, że będziemy głosem milionów ludzi, którzy wiedzą jaką wartością również dla bezpieczeństwa Polski jest nasza obecność w tych strukturach unijnych, jak istotne jest, abyśmy je budowali, a nie niszczyli, izolując się, a leżąc ciągle tam, gdzie zawsze leżeliśmy, czyli między Rosją i Niemcami. To jest moim zdaniem najistotniejsza konsekwencja nieobliczalnej, niewiarygodnej dla naszych partnerów polityki międzynarodowej. Bardzo prosimy o pytania. Adrian Gąbka, Telewizja Superstacja. Ja mam pytanie o wypowiedź wicepremiera Mateusza Morawieckiego z Brukseli, który sugeruje, że nawet 20% inwestorów zastanawia się, czy zostawić teraz w Polsce pieniądze przez ten spór wokół Trybunału Konstytucyjnego. Czy to nie jest taki znak, że prędzej czy później, czy lepiej, żebyście się prędzej jednak porozumieli w tej kwestii Trybunału? No to jest proste, jak się porozumieć, czyli jak wrócić na grunt konstytucyjny, zgodnie z zaleceniami Komisji Weneckiej. To jest spór bardzo kosztowny dla świata i dla inwestorów. Nie tylko to, nie tylko ryzyko, które z tego wynika jest istotne. Oni widzą na przykład nową ustawę o obrocie ziemią, bo to jest pierwsze tak istotne wkroczenie w prawa własności. Oni widzą rozmaite najścia centralnego CBA. I są koszty oczywiście gospodarcze. Nie ma klimatu inwestycyjnego wokół Polski, ale to nie wynika tylko ze sporu konstytucyjnego. Jeśli chodzi o ten język używany przez pana premiera Morawieckiego, ten zwrot mówiący o sporze wokół Trybunału, on pokazuje fałszywą rzeczywistość. Dzisiaj mamy kryzys konstytucyjny wynikający z tego, że organy państwa, rząd, prezydent, nie postępują zgodnie z przepisami konstytucji. W związku z tym spór pomiędzy rządem a opozycją, polegającym na tym, że opozycja oczekuje od rządu przestrzegania konstytucji, nie jest przeszkodą dla inwestorów. On tak naprawdę broni honoru, opozycja broni honoru Polski Demokratycznej, pokazując, że są w Polsce siły polityczne, które wiedzą, co znaczy konstytucja, co znaczy rozdział władz i niezależność władzy sądowniczej. W związku z tym problem leży po stronie rządu. I dopóki rząd i prezydent nie będą respektować konstytucji, dopóty będzie wisiała nad nami procedura dotycząca braku praworządności w Polsce. Ta procedura nie dotyczy sporu politycznego. Procedura, którą strzała Komisja Europejska, dotyczy tego, że organy państwa nie postępują praworządnie. A czy mamy do czynienia z takimi problemami łączenia Komitetu Obrony Demokracji w ogóle opozycji z tymi niedoszłymi zamachowcami? Mam tutaj na myśli informacje niektórych mediów, chociażby z wczoraj, łączące wypowiedzi, że kod powinien być jak Hamas z tymi właśnie wydarzeniami. Wydaje mi się, że istnieje poziom nonsenseu niektórych wypowiedzi, który usprawiedliwia nas, że nie będziemy się do nich odnosili. Ale będzie jakaś taka próba państwa zdaniem podjęta ze strony obozurządzącego? Obozurządzący żyje w zmyślonym świecie. W tym świecie obecna Polska, zadziedziczona, to jest najzdrowsza gospodarka Unii Europejskiej, była gospodarką w ruinie. W tym świecie powstajemy z kolan, a ja przypomnę, że w kwietniu Parlament Europejski zajmował się nadużyciami władzy kolejno w Hondurasie, Pakistanie, Nigerii i w Polsce. W takim towarzystwie powstajemy z kolan. To jest zmyślony świat. Kto chce, może w nim funkcjonować, ale on jest daleko od rzeczywistości. Faktem jest, że pojawiają się wypowiedzi polityków zaogniające napięcie polityczne w Polsce, które przenosi się na relacje między obywatelami, ale to napięcie jest ewidentnie podsycane przez polityków Prawa i Sprawiedliwości. Mówienie o tym, by przekładać agresję polityczną na agresję bezpośrednio, to są zachęty konkretnych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Zachęty do golenia głów, zachęty do wieszania na szubiednicach. To są wypowiedzi z ostatnich kilku dni polityków Prawa i Sprawiedliwości. Więc tutaj trzeba by zadać to pytanie politykom tych partii. Dlaczego nie odnoszą się tych wypowiedzi? Dlaczego nie tonują tych wypowiedzi? Dlaczego sprawiają wrażenie, jakby chcieli zachęcać swoich zwolenników do używania przemocy wobec oponentów politycznych? Dzień dobry panom. Jan Piotrowski, TVP Info. Chciałem zapytać o to, o czym już pan komisarz wspominał, a więc o kwestię ewentualnej zmiany niekorzystnej dla Polski w perspektywie budżetowej Unii Europejskiej, jak rozumiem przy tej jesiennej korekcie budżetowej. Jakie to mogłyby być zmiany? Czy pan ma już może jakieś sygnały z kręgów komisji na ten temat? A po drugie, jaka byłaby rola w eurodeputowanych Platformy Obywatelskiej chociażby w przypadku takich działań Komisji Europejskiej i jaka w tym wszystkim byłaby rola komisarz Bieńkowski, jak ona powinna się zachować w takiej sytuacji? Zbliża się rewizja. Może być niekorzystna dla Polski z uwagi na niską wiarygodność naszego kraju i różne objawy egoizmu, które dochodzą z Warszawy. Mamy mocne pozycje w Parlamencie Europejskim, dlatego że raporterem co do rewizji budżetu, do którego przyłożyłem rękę, bo chodzi o ten budżet na lata 2014-2020, jest Jan Olbricht, a ja jestem odpowiedzialny za stronę przychodową. Także polskie pozycje zostały zawczasu opanowane. My obronimy na poziomie parlamentu na pewno i sądzę, że w całej Unii Europejskiej tą kopertę narodową. My mamy 1 czwartą wszystkich środków na politykę spójności, jakie są w całej Unii Europejskiej. Natomiast istnieje niebezpieczeństwo takiego podregulowania wewnątrz tej koperty, która nam utrudni pobieranie tych pieniędzy. To tego typu niebezpieczeństwo jest już z góry wychwycone z uwagi na te zdobyte pozycje. I sądzę, że w tym zakresie bardzo istotna będzie rola również komisarz Bieńkowski. Koperta nie powinna być jako wielkość suma pieniędzy naruszona, natomiast można drugorzędnymi regulacjami utrudnić pobieranie tych pieniędzy, które zresztą jeszcze się nie zaczęło, bo tak naprawdę ta cała perspektywa jest bardzo spóźniona. Sądzi Pan, że są takie nastroje w tej chwili wśród obecnych komisarzy? Oni byliby do tego zdolni? Albo są zdeterminowani by tak zrobić? Tak, ale już na poziomie parlamentu ciągle musimy uśmiercać poprawki, które wprost mówią o zabieraniu pieniędzy krajom, które są niesolidarne w kwestii uchodźstwa. Te poprawki są ciągle zgłaszane, my je ciągle uśmiercamy, ale to jest świadectwo klimatu wobec kraju, który uważa się za kraj niesolidarny. Solidarny tylko tam, gdzie jest kasa, gdzie są pieniądze i korzyści. Bardzo prosimy. Łukasik, TVN24. Ja mam pytanie, które wraca do sytuacji w Polsce, do słów, które padają. Padały też wczoraj podczas uroczystości Bożego Ciała. Czy i jakie ewentualnie roli Kościoła, który wczoraj przynajmniej ustawień, niektórych biskupów tonował trochę nastroje, Platforma oczekuje? Myślę, że Kościół w Polsce ma swoją określoną rolę i określoną pozycję. Dzisiaj większość Polaków nie oczekuje bezpośredniego zaangażowania Kościoła w życie polityczne. Zresztą to jest sprzeczne również z naturą i misją Kościoła. Myślę, że dzisiaj też nie potrzebujemy chyba specjalnie mediacji ze strony Kościoła. To, co jest potrzebne w obecnym konflikcie politycznym, to zdecydowane postępowanie obozu rządzącego. Jeśli hierarchowie są w stanie wpłynąć na Prawo i Sprawiedliwość i przekonać do szanowania polskiej konstytucji przyjętej przez naród w referendum, to dobrze. Natomiast nie wyobrażam sobie dziś podobnej roli, jaką Kościół spełniał kiedyś przy okrągłym stole, bowiem dzisiaj opozycja ma tak naprawdę w przestrzeganiu prawa konstytucyjnego w Polsce niewiele do powiedzenia. Od nas zależy jedna rzecz. Mianowicie bez opozycji nie da się zmienić konstytucji i z całą pewnością, tutaj jest jednoznaczne stanowisko Platformy Obywatelskiej, nie pozwolimy na zmianę konstytucji, dopóki obecna władza nie przekona Polaków, że jest w stanie szanować i przestrzegać obecnie obowiązującej konstytucji. Te słowa były kierowane tylko do Prawa i Sprawiedliwości, do rządzącej większości, czy także do Platformy w Panu Podslenie? To wezwanie arcybiskupa miejsca, kardynała tego miejsca, w którym się teraz znajdujemy, do tego, by życie polityczne w Polsce toczyło się w sposób przewidywalny i z większym porządkiem. Jak mówił kardynał, dotyczy nie tylko sytuacji przed Światowymi Dniami Młodzieży, ale w ogóle naszego życia społecznego. Jak sądzę, tak jak większość Polaków, ksiądz kardynał dostrzega, gdzie jest źródło tego napięcia politycznego w Polsce. Jeszcze druga sprawa Centrum Zdrowia Dziecka. Czy i jakie ewentualnie, jakiego zaangażowania Ministerstwa Zdrowia Panowie się spodziewacie? Czy takie powinno mieć miejsce w tej sytuacji, czy raczej Ministerstwo, oczekując na rozwiązanie tego konfliktu między dyrekcją a pielęgniarkami, postępuje słusznie? Z całą pewnością politycy Prawa i Sprawiedliwości przed wyborami, zanim przejęli odpowiedzialność za państwo, również za służbę zdrowia w Polsce, bardzo intensywnie angażowali się w tego rodzaju spory i konflikty pomiędzy pracownikami a pracodawcami, również w sferze służby zdrowia, wskazując, że rządzący mają obowiązek tak zbudować system ochrony zdrowia, żeby pracownicy tej sfery nie byli dyskryminowani. Gdyby to dzisiaj Platforma Obywatelska rządziła, z pewnością parlamentarzyści PiSu byliby obecni w całym tym sporze, staliby w ramię z pielęgniarkami i żądali zwiększenia wynagrodzeń. Dzisiaj, kiedy ci politycy sprawują odpowiedzialność za kraj, również biorą odpowiedzialność za system ochrony zdrowia, niestety wycofują się. Oczekiwalibyśmy czegoś innego, jednak sensownej postawy, która pozwoli ten spór, który przekłada się niestety na pacjentów. Gdyby ten spór był wyłącznie sporem pomiędzy dyrekcją a pracownikami, to rzeczywiście interwencja ministra zdrowia być może mogłaby poczekać. Natomiast w momencie, w którym pacjenci są pokrzywdzeni, w którym nie mogą być realizowane w odpowiednim terminie świadczenia na rzecz pacjentów, tutaj udział ministra wydaje się oczywisty i niezbędny. Łukasz Pyrzyna, Opinia i Polityczni.pl. Chciałem spytać, jaki wpływ na bezpieczeństwo wizyty pielgrzymki Franciszka, pielgrzymki Ojca Świętego oraz bezpieczeństwo szczytu NATO w Polsce może mieć nagonka na policjantów z Gdańska za to, że nieopatrznie poskromili awanturującą się córkę radnej PiSu? Jaki wpływ może mieć wreszcie sprawa Wrocłaska, gdzie również policjanci znaleźli się pod ostrzałem z tego powodu, że umarł im na komisariacie zatrzymany, który zażył wcześniej do palaczy? Z całą pewnością odpowiedzialność ministra spraw wewnętrznych dotyczy tego, by policja mogła działać w dobrych warunkach, by warunki pracy policjantów były odpowiednie, ale również wymagania stawiane policji były wysokie. Dzisiaj niestety naturalna hierarchia celów działania policji została zaburzona, podobnie jak w wielu innych służbach państwowych. Okazuje się, że standardy postępowania policji powinny być inne w przypadku interwencji wobec osób, które mają legitymację partyjną albo związane są z prawem i sprawiedliwością. To absurdalna logika. Ona psuje cały system działania policji. Oczywiście to jest logika, która w państwach demokratycznych nie jest obecna. Kiedy mówi się o praworządności w Polsce, to ma się na myśli m.in. takie sytuacje, w których organy państwa, władze państwowe zachowują się inaczej w stosunku do działaczy partyjnych Prawa i Sprawiedliwości, inaczej do pozostałych obywateli. Z całą pewnością minister Właszczak wysłał bardzo negatywny sygnał do polskich policjantów. Oni dziś nie są pewni, czy podejmując zgodne z prawem interwencje wobec osób naruszających porządek, czy nie zostaną przypadkiem ukarani. I z całą pewnością minister Właszczak powinien wyjaśnić tę sytuację. Będziemy zapewne wnioskować, by było to przedmiotem również prac parlamentarnych, może właściwej komisji. Ta sytuacja powinna być wyjaśniona. Policjanci powinni wiedzieć, że zawsze, kiedy działają zgodnie z prawem, za ich plecami stoi ich przełożony, dowódca i ich minister. Stróż prawa powinien mieć osłonę w postaci rządu właśnie teraz, kiedy potrzebny jest sygnał przed imprezami masowymi, w których to imprezach bezpieczeństwo jest absolutnym priorytetem. Bardzo dziękujemy. Życzymy miłego weekendu. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję.