Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Janusz Lewandowski: Krytyka rządowej strategii i budżetu

Janusz Lewandowski: Krytyka rządowej strategii i budżetu

Janusz Lewandowski skrytykował rządową strategię odpowiedzialnego rozwoju i projekt budżetu na 2017 rok. Według niego obietnice socjalne, opodatkowanie banków i rosnące zadłużenie osłabiają inwestycje i perspektywy wzrostu gospodarczego.

Najważniejsze zarzuty


Lewandowski zarzucił rządowi rozbieżność między obietnicami a praktyką gospodarowania - twierdzi, że gospodarka jest psuta, aby sfinansować program 500+, który nie został zrealizowany w pełnym zakresie.

Wpływ podatków i polityki na inwestycje


Wystąpienie wskazywało, że opodatkowanie banków skłania sektor finansowy do finansowania konsumpcji, a nie inwestycji, giełda dołuje, a inwestycje spadły w 2016 roku o 5%.

Budżet, deficyt i dług publiczny


Lewandowski alarmował, że deficyt na 2017 rok ma sięgać 2,9% PKB przy nierealnym założeniu braku inwestycji samorządów, a dług publiczny może wzrosnąć do około 52,5%, co jego zdaniem ogranicza możliwości rozwoju.

Janusz Lewandowski — kadr z wystąpienia: Janusz Lewandowski: Krytyka rządowej strategii i budżetu (20.10.2016)

Rynek pracy i sektory o niskiej produktywności


Podkreślił, że realizowane programy mogą zniechęcać do pracy (wg niego około ćwierć miliona Polek rozważa wycofanie się z rynku pracy), a zamrażanie energetyki i górnictwa pogłębia lukę produktywności wobec Zachodu.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry Państwu. Mamy prawo mówić, sprawdzam po roku sprawowania władzy zdobytej na nierealnych obietnicach lub też obietnicach, które rujnowałyby szybko gospodarkę, jeżeli ktoś w przypływie szaleństwa miałby je spełnić. Najłatwiej rozliczać oczywiście rząd z tych niespełnionych obietnic, bo widać jak psuta jest gospodarka, aby wycisnąć z niej pieniądz na jedyny realizowany program 500+, i to nie w pełnym rozmiarze, bo miało być 500 na każde dziecko. My chcielibyśmy dzisiaj z panią poseł Leszczyną zwrócić uwagę Państwa na rozejście się, a nawet skłócenie tego, co jest ucieczką od rzeczywistości w przyszłość, nazywa się strategią odpowiedzialnego rozwoju. Jak bardzo rozchodzi się to z codziennością, codzienną praktyką nieodpowiedzialnego rządzenia w dzisiejszej Polsce. Ta strategia obiecuje Polakom dobrobyt na poziomie średniej unijnej w roku 2030 i bardzo konkurencyjną gospodarkę zbudowaną na skoku inwestycyjnym, a ten skok z kolei na oszczędnościach krajowych. Dlatego warto pytać i pytamy, jakim cudem mają rosnąć oszczędności krajowe, skoro są wysysane przez dziurę budżetową i dlatego obecna debata budżetowa 2017, o czym będzie mówiła pani poseł, jest doskonałą ilustracją rozejścia się tego pragnienia zwiększonych oszczędności krajowych z rzeczywistością dzisiejszego narządzenia. Jakim cudem mają rosnąć inwestycje, skoro na razie maleją, w sposób wyraźny maleją w roku 2016, ale skoro rząd opodatkował banki w taki sposób, aby skłonić je do finansowania konsumpcji i zniechęcić do finansowania inwestycji. A drugi wehikuł, który polega na tym, że zamienia oszczędności w kapitał i w inwestycje, czyli giełda po prostu dołuje. Jak mają rosnąć inwestycje, skoro realizowane są programy czysto konsumpcyjne? Jak zachęcić kapitał prywatny, który również nie inwestuje do inwestowania, skoro w gospodarce rządzi niepewność, również niepewność polityczna? Jaki sens ma założenie większej aktywizacji na rynku pracy, skoro realizowany jest program, który zniechęca do podejmowania pracy? Chyba ćwierć miliona Polek oświadczyło, że gotowe są wycofać się z rynku pracy. A w dodatku realizowana jest zapowiedź obniżenia emerytur, katastrofalna nie tylko dla samych emerytów, ale również dla rynku pracy w przyszłości. Jakim cudem mamy osiągnąć dobrobyt, który wymaga wzrostu produktywności pracy, skoro zamrażane są sektory, w których luka produktywności pomiędzy nami, a zachodem jest największa, to jest energetyka i górnictwo. Tak więc proszę Państwa, dzisiejsze rządzenie w osobie pana premiera Morawieckiego, który kolekcjonuje ministerstwa, to jest trochę tak jak dr Jekyll i mr Hyde. W dzień obietnicy dobrobytu i skoku inwestycyjnego w nocy gospodarka jest psuta, aby wycisnąć z niej pieniądz na obietnice socjalne. Czyli nocą zamieniany jest pieniądz inwestycyjny na pieniądz polityczny i to się nie ma prawa po prostu udać. A teraz pani posła. Bardzo dziękuję. Panie pośle, szanowni Państwo, ten bilion, o którym w kampanii wyborczej mówił Jarosław Kaczyński, bilion, który miał przyspieszyć wzrost gospodarczy w Polsce, chociaż przypomnę, że on był wcale niezły, bo rozwinęliśmy się 20 razy szybciej, ponad 20 razy szybciej w ciągu ostatnich 8 lat niż reszta Europy. Ten bilion okazał się być bilionem, który między innymi stojący obok Janusz Lewandowski wynegocjował w Unii Europejskiej. Reszta pieniędzy to sprywatyzowane środki z otwartych funduszy emerytalnych, ale sprywatyzowane w sposób bardzo dziwny, bo te prywatne już wtedy środki mają być zarządzane przez Państwowy Fundusz, przez PFR. Pozostała część pieniędzy, na której opiera się cała strategia odpowiedzialnego rozwoju, to są bliżej nieokreślone środki prywatne inwestorów, którzy nie kwapią się do inwestowania, bo inwestycje w tym roku spadły o 5%. I to, o czym mówił przed chwilą Pan Poseł, no trudno oczekiwać od inwestorów, że będą inwestować, jak mają coraz droższy kapitał, bo on został opodatkowany w bankach. Jesteśmy po pierwszym czytaniu budżetu na 2017 rok. Spodziewaliśmy się, że być może tam znajdziemy jakieś przesłanki, że rzeczywiście rząd Prawa i Sprawiedliwości, w końcu z premierem Morawieckim w trzech osobach, ministra rozwoju, finansów i gospodarki, będzie miał na ten budżet jakiś taki racjonalny wpływ. No ale niestety zawiedliśmy się. Wiemy, że deficyt przyszłoroczny sięga 2,9% PKB przy założeniu, że samorządy nie inwestują w ogóle. To jest nierealne. To znaczy, albo to znaczy, że nic się nie zadzieje w inwestycjach i nadal wydamy ze środków europejskich 2%, bo na tym poziomie Ministerstwo Rozwoju zakomunikowało, że wydatkuje i inwestuje środki unijne, no albo przekroczymy 3% PKB. Jeśli przekroczymy, no to narażamy się na wejście w procedurę nadmiernego deficytu. Chciałam powiedzieć powtórnie, ale pamiętajmy, czym innym jest nadmierny deficyt w czasie kryzysu, a czym innym w czasie dobrej koniunktury gospodarczej. Czy Komisja Europejska będzie patrzeć życzliwym i łaskawym okiem? Nie wiem pewnie więcej na ten temat mój szanowny kolega. I jeszcze jeden bardzo ważny parametr dla rozwoju. Dług publiczny. Żeby takie państwo jak Polska, państwo, które wciąż jest tak zwanym rynkiem schodzącym, rozwijało się w dobrym tempie, dynamicznie, nasz dług nie może być większy niż 40-50%. Platforma Obywatelska zostawiła dług publiczny na takim poziomie. Nasz plan na 2017 rok to trochę powyżej 50%. Natomiast PiS zwiększył już ten dług publiczny i w 2017 on wyniesie 52,5%. Nie da się jednocześnie zwiększać zadłużenia, robić maksymalnych deficytów i rozwijać, inwestować, bo to są po prostu sprzeczności. I jeszcze jedno. Premier Morawiecki wciąż powtarza, że polski dług powinien być długiem, który będzie coraz mniej zależny od zagranicznego kapitału. Co to znowu znaczy? Nie zmniejszają się potrzeby pożyczkowe Polski, wręcz przeciwnie, zwiększają się. To znaczy, że rząd wypchnie z tego rynku kredytów, pożyczek w złotówkach małych i średnich przedsiębiorców, że ten kredyt dla nich będzie jeszcze droższy, no bo będzie pożyczał w złotówkach. Tak jak powiedział Pan Poseł, to wszystko się rozjeżdża. Mówiliśmy już kiedyś o tym z Panem Premierem Siemoniakiem. Zwracając też szczególną uwagę na to, że taką główną słabością tego całego SOR-u jest naiwna wiara w to, że jak się utworzy kilkadziesiąt agencji, funduszy, byleby w nazwie miały narodowy, to Polska stanie się krajem lekiem i miodem płynącym. Nasze zdanie jest na ten temat zdecydowanie inne i dlatego chcemy dzisiaj Państwu przedstawić i za pośrednictwem strony internetowej Instytutu Obywatelskiego, naszego think tanku, zaprosić do zapoznania się z taką szeroką, krytyczną analizą dokumentu premiera Morawieckiego przygotowaną przez naszych ekspertów z Instytutu Obywatelskiego. Plusem tej analizy jest to, że ona nie tylko krytycznie odnosi się do zawartości SOR-u, ale proponuje też sensowne, racjonalne nasze rozwiązania. Dziękujemy. Dziękujemy. Jeśli Państwo macie pytania, jesteśmy do dyspozycji. Dzień dobry, Magdalena Gwóź, Fakty TVN. Dzisiaj minister Morawiecki u nas w TVN24 powiedział, że zapowiadana już wcześniej w kampanii wyborczej reforma dotycząca wieku emerytalnego może zostać pokryta przez jednolity podatek. Czy Państwo wydaje się to możliwe? Ale nie powiedział Pan premier Morawiecki, skąd wziął ten jednolity podatek, bo on jest żywcem wzięty z naszego programu z zeszłego roku. Tyle, że jest to rodzaj karykatury, bo mają ci najbardziej kreatywni i przedsiębiorczy spłacać tych uboższych, czego nie było w naszym planie, bo Polska ciągle jest na dorobku. Ja nie wierzę w taki kreatywny zabieg, który by uwolnił taką masę pieniądza, która pokryje straty wywołane przez obniżenie wieku emerytalnego. Ten zabieg, którego dokonuje PiS, ma na celu ukrycie kolejnej obietnicy wyborczej nie do wypełnienia, czyli kwoty wolnej. To jest moim zdaniem podstawowa przyczyna sięgnięcia po nasz program wyborczy, kiedyś bardzo mocno krytykowany. Nie wiem, w jaki sposób straty budżetowe wynikające z obniżenia wieku emerytalnego ma ten podatek pokryć. Jeżeli ma taki zamysł, to jest to fatalny sygnał dla klasy przedsiębiorczej w Polsce. Szybko się wyrejestrowujcie w obce rejestry, bo to prawdopodobnie może oznaczać uderzenie w wasze kieszenie. Znaczy ja powiem może inaczej. Nie wyrejestrowujcie się, bo Polska was potrzebuje i potrzebuje waszych podatków, ale tak jak nacisk różnych grup społecznych spowodował, że PiS musiał wycofać się ze swoich szalonych pomysłów, tak jestem przekonana, że nacisk opozycji i Platformy Obywatelskiej w połączeniu z naciskiem przedsiębiorców sprawi, że PiS się z tego wycofa. Ale to zadziwiające, pani redaktor, że premier Morawiecki przyznał, że chce oskubać Polaków, nie dość, że z 22 miliardów, bo tyle miała kosztować kwota wolna, to jeszcze chce dorzucić do tego podatku, a więc wyjąć z kieszeni naszych, a przede wszystkim z kieszeni przedsiębiorców, kolejne miliardy, które musi kosztować to szaleństwo odwracania reformy emerytalnej. Dzisiaj zresztą miałam okazję pytać ministra finansów o jednolity podatek. Okazuje się, że tak naprawdę to nic jeszcze na ten temat nie wiedzą. Czekamy, jesteśmy otwarci. Zapraszamy też pana premiera do dyskusji. Z pewnością pan poseł Lewandowski. Nasi eksperci chętnie podyskutują o tym, jakie podatki są dobre dla polskich przedsiębiorców i dla Polski. To jeszcze na koniec chciałam tak zapytać, bo minister dosyć zabawnie określił swój stosunek do budżetu. Powiedział, że jest zakochany w tym budżecie. Czy państwo też tą miłość podzielają do tego budżetu? Pewnie podatnicy nie odwzajemniają tej miłości, bo to nie jest budżet, który się bierze z kieszeni pana premiera Morawieckiego. To są pieniądze wyciskane w gospodarce i pewnie ta miłość podatnika nie jest odwzajemniona. Dzisiaj na sali skomentowałam ten wywód pana premiera Morawieckiego, że rozumiemy, że jest zakochany w swoim budżecie, ale zapewniam go, że to będzie miłość nieszczęśliwa. Ja jeszcze dodam, że rzeczywiście skoro kolekcjonuję tytuły ministerstwa, to w sposób bardzo wyraźny minister finansów Morawiecki przeczy ministrowi rozwoju Morawieckiemu, który ogłasza plan na rok 2030. Ta sprzeczność jest coraz bardziej ujawniana przez założenia, przez budżet dyskutowany obecnie w Sejmie. Dzień dobry, Zenon Nowak, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Ja mam do pana posła Lewandowskiego takie pytanie. Czy umowa CETA jest korzystna dla Polski? Wyróg pana. Jest korzystna dla Polski dlatego, że Polacy radzą sobie na otwieranych rynkach. Nas straszono w przeddzień akcesji do Unii Europejskiej, że nas zaleje żywność z zachodu. Mamy taką nadwyżkę w eksporcie w handlu żywnością, która pokazuje, że polski przedsiębiorca dobrze odnajduje się tam, gdzie są liberalizowane rynki. I nie warto go straszyć. Jest oczywiście różny rachunek dla różnych branż. Jest niepokój w rolnictwie z uwagi na możliwość nieuzasadnionych importu GMO, ale generalnie dla całej Europy, która przede wszystkim produkuje, specjalizuje się w usługach. Liberalizacja rynków to jest pozyskiwanie rynków, które są źródłem wzrostu. Źródła wzrostu dla gospodarek takich jak Polska kryją się na innych kontynentach. Ale nie widzi pan zagrożenia właśnie, że ta żywność genetycznie modyfikowana jest tańsza w produkcji i ona właśnie wyprze tą zdrową polską żywność z rynku. Ta żywność nie wyprze polskiej normy w tym zakresie. Nie będziemy, nie jestem zwolennikiem dozwolenia w Polsce upraw genetycznie zmodyfikowanych. One w jakiś sposób przychodzą do naszych hodowców w postaci paszy. I to na razie jakby nie, to już się dzieje. A jeszcze w kwestii umowy z CETA. Znalazło się takie stwierdzenie, że Komisja Europejska przetłumaczyła oryginalny dokument z języka angielskiego niezgodnie z pierwowzorem. To znaczy są różnice w polskiej wersji i w angielskiej. To trzeba zatrudnić lepiej płatnych tłumaczy. Ja bym nie straszył. Naprawdę uwierzmy w polskiego przedsiębiorcę. Pokazał przez 25 lat, że radzi sobie tam, gdzie rynki są otwarte. Dlatego im więcej protekcji w Europie i poza Europą, tym gorsze możliwości rozwijania polskiej przedsiębiorczości, która coraz chętniej wychodzi poza rynek krajowy. Naprawdę sobie radzą. Są innowacyjni w sposób, który nie polega koniecznie na nowych patentach czy technologiach, ale na budowie współpracy, kooperacji, pozyskiwania rynku, znalezienia niszy rynkowej. Nie widzę powodów, aby straszyć Polaków, przedsiębiorczych Polaków otwieraniem rynku. Protekcją można straszyć. Ale przecież, przepraszam, mogę? Tak. Ale przecież amerykańskie firmy funkcjonują właśnie na terenie Kanady i tutaj jeszcze jest kolejne zagrożenie właśnie w związku z produkcją żywności genetycznie modyfikowanej. Pan wraca do tej żywności, co do której spożycie w Polsce regulowane jest polskimi normami. To jest regulowane polskimi normami. Ale my nie będziemy wiedzieli, bo po prostu ta żywność nie będzie etykietowana. Dlaczego ma być nie etykietowana? Po pierwsze, Polacy chętnie konsumują polską żywność. Z zapałem oglądają właśnie etykietowanie Made in Poland w zakresie żywności. Ale nie chcę, żeby nasza konferencja prasowa zamieniła się w dialog z panem na temat CETI. Szanowni Państwo, jeszcze raz zachęcamy do czytania naszej analizy. Jesteśmy też otwarci na dyskusję z autorami strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju, która naszym zdaniem nie jest ani strategią, ani nie mówi o rozwoju, a już na pewno nie o odpowiedzialnym. Dziękujemy bardzo. Dziękujemy.