Gabriela Morawska-Stanecka pyta o dodatki dla medyków
Gabriela Morawska-Stanecka pyta ministra o kryteria przyznawania dodatków dla personelu medycznego pracującego z COVID-19 i domaga się wyrównania świadczeń. Wskazała, że dodatki nie powinny być ograniczane wyłącznie do lekarzy delegowanych decyzjami administracyjnymi i postulowała spójny system przyznawania środków.
Pytania o kryteria przyznawania
Zadała trzy konkretne pytania dotyczące podstawy rozróżnienia między lekarzami skierowanymi decyzją administracyjną a personelem pracującym na oddziałach, sposobu badania zaangażowania w walkę z COVID oraz wynagrodzeń pracowników karetek wymazowych, którzy mają codzienny kontakt z zakażonymi.
Postulat wyrównania dodatków
Podkreśliła, że środki powinny trafić także do lekarzy, pielęgniarek, położnych i sanitariuszy pracujących bezpośrednio z chorymi, aby eliminować nierówności. Zwróciła uwagę na potrzebę, by osoby na kwarantannie lub na zwolnieniach nie otrzymywały mniejszych świadczeń niż pracownicy szpitali na pierwszej linii.
Różnica zdań o sposobie dystrybucji
Wyjaśniła, że spór dotyczy nie samego przyznawania środków, lecz mechanizmu ich rozdziału — czy dawać je wszystkim bez kryterium, co jej zdaniem byłoby niesprawiedliwe i zmniejszyłoby wsparcie dla wcześniej pominiętych. Podnosiła, że minister powinien mieć możliwość wyrównania tych braków, ale sposób przyznawania wymaga jasnych reguł.
Ocena działań ministra i kontekst kryzysu
Przyznała, że minister działał w wyjątkowej sytuacji, wdrażając szybkie rozwiązania, w tym tworzenie rezerwowych szpitali na Stadionie Narodowym, co pomogło utrzymać wydolność systemu. Jednocześnie wskazywała na konieczność monitorowania decyzji ministra i dążenia do sprawiedliwego oraz spójnego systemu przyznawania dodatków.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Dziękuję. Teraz ja zadam panu trzy pytania. Pierwsze pytanie. Na jakiej podstawie twierdzi pan, że tylko lekarze skierowani do pracy w drodze decyzji administracyjnej są uczestniczą i są tymi, którzy zasługują na te dodatki, a ta reszta lekarzy, którzy pracują na oddziałach, również bezpośrednio stykają się z osobami zakażonymi i z nimi pracują, nie zasługują. Drugie pytanie. Też wynika z pana wypowiedzi wcześniejszej. Jakie kryterium pan będzie stosował, badając zaangażowanie lekarzy w walce z COVID? I trzecie pytanie. Czy pan wie, jakie wynagrodzenie otrzymują godzinowe pracownicy karetek wymazowych, którzy jeżdżą i którzy mają codziennie z kilkudziesięcioma osobami z COVID do czynienia i jeszcze ich wożą w tych karetkach? Dziękuję. Proszę bardzo. Pani Marszałek, tu pierwsza niezgodność. Nigdzie nie powiedziałem, że ci skierowani przez wojewodów lekarze powinni być w odróżnienie od pozostałych wynagradzani. I tu właśnie się różnimy. Chcemy, żeby nie tylko ci, którzy byli wskazani, którym przysługują te środki, ale również ci, którzy nie byli, a pracują po prostu, bo są lekarzami i na swoich wydziałach dalej pracują, są położnymi, są pielęgniarkami, są sanitariuszami i ci wszyscy powinni właśnie mieć te dodatki. I to teza, że tylko ci delegowani przez wojewodę jest nieuzasadniona. Te środki właśnie mają służyć temu, tylko chcemy, żeby to był spójny system. Wcześniej daliśmy te uprawnienia ministrowi i chodzi o to, że przedłożenie senackie dawało wszystkim. Wszystkim, niezależnie od tego, czy miał wcześniej te dodatki, czy nie. Więc albo odbierzemy te dodatki i wtedy damy wszystkim. Chodzi o to, żeby minister miał tą możliwość dawania każdemu. A państwo będziecie recenzentami, czy dał, czy nie dał. Oczywiście jest to łomne rozwiązanie, ale skoro wcześniej się zgodziliśmy na taki precedens, to nie ma powodów, żeby teraz wszyscy, żeby nie wyrównać tej niesprawiedliwości. Dlatego czekamy na tę ustawę, żeby pozostali decyzją ministra, mogli otrzymać te dodatki. I przecież my, tylko chodzi o to, żeby nie było tak, że ci, którzy są na kwarantannę, a z innego tytułu mają wynagrodzenie, nie dostali dokładnie tyle samo, ile ci, którzy pracują w szpitalu. I tak samo ze zwolnieniami. Ci, którzy są na zwolnieniu, żeby nie dostali dokładnie tyle samo, ile ci lekarze, czy personel medyczny, który jest na pierwszej linii walki z COVID-em. To o to chodzi. Chodzi o to, żeby nie było tych nierówności. My właśnie chcemy je wyeliminować. A całą pulę minister będzie mógł przeznaczyć na tych wszystkich, którzy do tej pory tymi dodatkami nie zostali objęci. Więc nie różnimy się co do tego, czy przyznawać te środki. Różnimy się co do tego, jak przyznawać te środki. Czy minister wywiązuje się z tych obowiązków prawidłowo? Mam nadzieję, że tak. Dlatego, że minister stanął w wyjątkowej sytuacji. Skala problemów, jak widzimy na przykładzie państw, gdzie służba zdrowia uchodziła za modelową, niejednokrotnie te systemy po prostu nie wytrzymały takiej ilości chorych, potrzebujących hospitalizacji. I dlatego minister działał w pośpiechu i chciał szybko zasypywać te wszystkie rowy, które mogły spowodować, że nasz system zdrowia również byłby niewydolny. Póki co udało się, jest cały czas wydolny. Te rozwiązania, które zostały u nas przyjęte, są też kopiowane przez część krajów zachodnich. Wszyscy naśladujemy dobre wzory, podpatrujemy się, patrzymy. Minister czuwa nad tym, żeby najlepsze rozwiązania kopiować i natychmiast wdrażać w Polsce. Ale nie wiemy, które są najlepsze. Trochę metodą prób i błędów. Więc jeżeli państwo chcecie, żeby się kajać za to, że nie wszystkie rozwiązania były idealne, to nie wiem, czy to jest właściwa droga. My chcemy pomóc. Rozumiem, że intencją tego przedłożenia senackiego była również pomoc. Nie widzę powodów, dla którego mielibyśmy się różnić. Wyjaśnijmy sobie tylko, co jest przedmiotem tego sporu. Sposób, w jaki przyjmiemy, kto ma dostać. I my uważamy, że danie każdemu, niezależnie od kryterium słusznościowego, jest niesprawiedliwe. Tym bardziej, że mniej trafi wtedy, bo przecież pula tych pieniędzy będzie taka sama, mniej trafi do tych, którzy byli pominięci wcześniej. Minister nie zdążył przyznać tych środków. I ministerstwo też monitoruje. I co chwilę widzi nowe potrzeby. W momencie, kiedy był wzrost zachorowań i wydawało się, że będzie tylu pacjentów, że szpitale nie będą w stanie przyjąć tych pacjentów, powstała inicjatywa budowania tych prowizorycznych szpitali, m.in. na Stadionie Narodowym. Okazało się, że udało się, że rozwiązania, które zostały przyjęte, spowodowały, że na szczęście te szpitale nie są w pełni wykorzystane. Mówię na szczęście, bo to chodziło o to, żeby była taka rezerwa i dzięki Bogu nie została wykorzystana w pełni. Czy mamy za to potępiać ministra, że podjął ten trud, że gdyby jednak okazało się, że te środki nie wystarczą do tego, żeby pandemia się rozprzestrzeniała dalej, okazało się, że wystarczyły. Oczywiście cenę płaci za to polska gospodarka, bo to jest część zamrożenia tej gospodarki. To też jest ogromna cena, jaką płacimy za walkę z pandemią. To wymaga współpracy kilku ministrów, kilku resortów. Dlatego też odpowiadam, bo być może padnie to pytanie do ministra, dlaczego posłowie przedkładają tą nowelizację. Dlatego, że ona nie wymaga tej procedury, która gdyby w ramach konsultacji międzyresortowych trwałaby zgodnie z procedurami w nieskończoność. Jeszcze dwa pytania kolejne, bo odpowiedź na to pytanie, mimo że długa, świadczy o tym, że pan nie rozumie przedłożenia, które pan przedstawia. Ale jeszcze dwa kolejne pytania. Dziękuję za komentarz. Pani marszałek mnie prosiła, żeby nie komentować. To było moje pytanie, w związku z czym ja nie jestem usatysfakcjonowana. Czyli pani może komentować, marszałek? Ja jestem teraz zadająca pytanie. Drugie i trzecie pytanie jeszcze. A nie komentująca mam nadzieję. Proszę? Drugie i trzecie pytanie jeszcze. Proszę mi przypomnieć. Drugie, jak pan będzie badał kryterium zaangażowania lekarzy w walce z koronawirusem? Czy to w ogóle, no bo pan tutaj wielokrotnie mówił o tym, że niektórzy będą bardziej, będą zasługiwali bardziej, niektórzy mniej. Więc chciałabym zapytać, jakie będzie to kryterium? Dlaczego pani marszałek wyklucza personel medyczny, zawody, które nie są lekarzami, pielęgniarki? I o wszystkim mówię, ale proszę o kryterium. Jakie to będzie kryterium? Te decyzje będą w Resorcie Zdrowia i będzie podejmował ostatecznie minister. Ale na podstawie jakiego kryterium? Na podstawie takiego, gdzie będzie największe zapotrzebowanie. Do tej pory część decyzją ministra, część tak jak lekarze POZ-ów, ci otrzymali, ci delegowani przez wojewodów, natomiast nie wszyscy. I dlatego moim zdaniem, jeżeli przyjęliśmy uznaniowy system, bo to jest rodzaj uznaniowego systemu, to zakładam, że minister dostrzegając, monitorując, przecież jest cały czas w kontakcie i z wojewodami, którzy monitorują na bieżąco pracę szpitali i z szefem Narodowego Funduszu Zdrowia, będą podejmować decyzję, komu te pieniądze się należą. I państwo będziecie, oczywiście, jeżeli minister jakąś grupę pominie, tych, którzy są rzeczywiście na pierwszej linii, to będziecie pierwszymi krytykami. Ja mam nadzieję, że minister takiego błędu nie popełni, bo jego intencją jest to właśnie, żeby nie odmówić nikomu tych środków. Nie wiem, dlaczego z góry zakładamy, że minister chciałby komuś odmówić i dzielić lekarzy na tych, którzy są lepsi lub gorsi. Do tej pory były takie decyzje. Chcemy zachęcić większą grupę lekarzy, dlatego że brakowało lekarzy. Więc byli ci wskazywani przez wojewodę. Ci jest nakazem. Trzeba było im dać te środki, żeby zachęcić, żeby podjęli tą pracę. Teraz trzeba tym wszystkim, którzy dalej pracują, a nie dostali tych dodatków. Nie widzę powodów, żeby, nawet jeżeli to jest ułomny system, mam wrażenie, że on będzie sprawiedliwy. I trzecie pytanie moje. Proszę powtórzyć. Czy pan wie, jaka jest kwota wynagrodzenia dla tych, którzy jeżdżą w wymazobusach, którzy mają na co dzień bardzo duży kontakt? Nie wiem. Gdyby pani marszałek był przejmą. 15 złotych to za godzinę. Proszę o zadanie. Mam nadzieję, że właśnie do tych osób pracuje. No właśnie te osoby nie dostaną dodatków. Dlaczego nie dostaną? Ponieważ są w inny sposób zatrudnione, nie są skierowane. Ale przepraszam pani marszałek. Jeżeli chce pan usłyszeć odpowiedź. Ponieważ to są wojewódzkie transporty, które mają ryczałt na wypożyczenie, na danie karetek ze sprzętem. I oni po prostu dostają raz na kwartał pieniądze z NFZ-u i nie dostaną żadnych dodatków ci pracownic. Nie spotwriteram się z pewnością. Nie som listens. Do zobaczenia! Do zobaczenia! Do zobaczenia! Oczywiście!