Kamila Gasiuk-Pihowicz nazywa ustawę o TK 'kopalnią prawnych bubli'
Kamila Gasiuk-Pihowicz krytycznie oceniła projekt ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, określając go jako polityczną smycz i 'kopalnię prawnych bubli'. Ostrzegła, że proponowane przepisy umożliwiają ingerencję w niezależność sędziów i mogą zagrozić demokracji.
Siedem najważniejszych zarzutów
Kamila Gasiuk-Pihowicz wymieniła siedem kluczowych wad projektu, wskazując m.in. na uprawnienia ministra do natychmiastowego odsunięcia sędziego od orzekania, zakaz podejmowania większości dodatkowych zatrudnień przez sędziów w stanie spoczynku oraz groźbę utraty świadczeń za działalność publiczną. Zwróciła uwagę na możliwość łączenia regulacji dyscyplinarnych z przepisami o ustroju sądów powszechnych, co - jej zdaniem - otwiera pole do nadużyć politycznych.
Próba zalegalizowania kontrowersyjnych nominacji
W wystąpieniu podniesiono, że projekt próbuje zalegalizować wybór konkretnych osób do Trybunału mimo wcześniejszych orzeczeń, wskazując nazwiska Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego. Kamila Gasiuk-Pihowicz skrytykowała także zachowanie prezydenta Dudy jako naruszenie konstytucyjnego obowiązku wobec obsadzenia stanowisk sędziowskich.
Konsekwencje dla niezależności Trybunału i demokracji
Posłanka oceniła, że przepisy dają prokuratorowi generalnemu wraz z prezydentem prawo wnioskowania o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów, przewidują skracanie kadencji z powodu formalności i przenoszą zasadę wyboru sędziów do regulaminu Sejmu. Jej zdaniem takie rozwiązania podważają niezależność Trybunału i mogą mieć długofalowe konsekwencje dla funkcjonowania państwa prawa.
Ostrzeżenie i kontekst polityczny
Kamila Gasiuk-Pihowicz stwierdziła, że przyjęcie wszystkich trzech ustaw dotyczących Trybunału będzie poważnym ciosem dla polskiej demokracji, jednocześnie deklarując konieczność jej odbudowy. Na zakończenie głosu jej wystąpienie zostało przekazane dalej - głos zawierał w imieniu Polskiego Stronnictwa Ludowego poseł Krzysztof Paszyk.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Panie Marszałku, Wysoki Sejmie, możecie każdą ustawę w sprawie Trybunału Konstytucyjnego przegłosować, ale od 12 miesięcy nie udało wam się nikogo przekonać, że chcecie cokolwiek naprawiać. Ani polskich prawników, ani prawników europejskich, nawet własnych wyborców nie jesteście w stanie do tego przekonać. Celem stało się po prostu zamęczenie opinii publicznej tematem Trybunału Konstytucyjnego. Przygotowana przez was ustawa o statusie sędziów Trybunału to nie tylko polityczna smycz, na której PiS chce trzymać Trybunał, ale to również niewyczerpana kopalnia prawnych bubli. Studenci prawa przez dekady będą się uczyli na projektach PiS-u, jak nie należy pisać prawa. Wymieńmy tylko najważniejsze, zaczynając od świeżo zidentyfikowanych. Otóż siedem najważniejszych bubli prawnych tej ustawy oraz przepisów biorących Trybunał na polityczną smycz to po pierwsze nadanie Zbigniewowi Ziobrze jako ministrowi sprawiedliwości prawa do natychmiastowego usunięcia od orzekania dowolnego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. O tym dotąd się nie mówiło, ale takie będą konsekwencje wykorzystania z pozoru niewinnie wyglądającego artykułu 30 projektu. Przewiduje on, że w sprawach nieuregulowanych w ustawie do postępowania dyscyplinarnego stosuje się odpowiednio m.in. przepisy o ustroju sądów powszechnych. A to oznacza, że Zbigniew Ziobro jako minister sprawiedliwości może nie tylko wystąpić o wznowienie postępowania dyscyplinarnego, ale może również na podstawie artykułu 130 ust. 1 prawa ustroju sądów powszechnych zarządzić natychmiastową przerwę w czynnościach sędziego. Na przykład w sytuacji, gdy ze względu na rodzaj czynu dokonanego przez sędziego powaga sądu lub istotne interesy służby wymagają natychmiastowego odsunięcia go od wykonywania obowiązków służbowych. To przecież znakomite pole do nadużyć politycznych ze strony PiS w stosunku do sędziów Trybunału. Nadużywanie i łamanie przepisów przez polityków PiSu obserwowaliśmy przecież już wielokrotnie. Po drugie, prawnym bublem jest uniemożliwienie byłym sędziom Trybunału, zazwyczaj wybitnym przecież przedstawicielom polskiej nauki prawa, zasiadania w międzynarodowych organach państwowych prawnych. To wynika z artykułu 33 ust. 3 projektu, który zakazuje sędziom w stanie spoczynku podejmowania dodatkowego zatrudnienia z wyjątkiem zatrudnienia w charakterze pracownika naukowo-dydaktycznego. Czyli jednym słowem albo uczelnia, albo nic. I być może taki zakaz leży w interesie PiS, ale z całą pewnością nie leży w interesie Polski. Po trzecie, prawnym bublem mającym na celu podporządkowanie Trybunału PiSowi jest próba zamknięcia ust byłym sędziom Trybunału pod groźbą utraty świadczeń przewidzianych dla sędziego w stanie spoczynku. I takie konsekwencje kryją się w artykule 33 ust. 1 projektu, który stanowi, że sędzia Trybunału w stanie spoczynku nie może prowadzić działalności publicznej, nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawincłości sędziów. Sędziowie w stanie spoczynku, jako wybitni przedstawiciele środowiska prawniczego, niejednokrotnie komentowali procedowane w parlamencie rozwiązania prawne. PiS najwyraźniej nie może tego znieść, że wybitne autorytety prawnicze obnażają niedoskonałość przygotowanych przez rząd i większość parlamentarną projektów ustaw. Po czwarte, prawnym bublem mającym na celu podporządkowanie Trybunału PiSowi jest próba sprzecznego z prawem zalegalizowana panów Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego jako sędziów Trybunału w sytuacji, gdy wskazane osoby nie mogły zostać wybrane do Trybunału w dniu 2 grudnia 2015 roku, gdyż w tym czasie wszystkie stanowiska w Trybunale były obsadzone. Pomimo jednoznacznego i ostatecznego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, przedstawiciele PiS jednak usiłują ponownie wprowadzić do biegu prawnego przepis, który właśnie wbrew artykułowi 194. Konstytucji stanowi, że to nie wybór sędziego przez Sejm, a złożenie przysięgi wobec prezydenta jest aktem konstytuującym obsadzenie danego stanowiska sędziowskiego w Trybunale. Tymczasem prezydent Duda nie miał prawa podważyć legalności wyboru trzech sędziów dokonanych przez Sejm poprzedniej kadencji i miał obowiązek odebrać śrubowanie od nich, a nie od trzech pomazańców Jarosława Kaczyńskiego. Brak wykonania przez prezydenta ciążącego na nim obowiązku jest jawnym pogwałceniem Konstytucji przez Andrzeja Dudę. Po piąte, prawnym bublem mającym na celu podporządkowanie Trybunału PiSowi jest nadanie prokuratorowi generalnemu Zbigniewowi Ziobrze wspólnie z prezydentem możliwości wnioskowania o wszczęcie procedury dyscyplinarnej wobec sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Po szóste, prawnym bublem mającym na celu podporządkowanie Trybunału PiSowi jest zapis sprzeczny z Konstytucją przewidujący skracanie kadencji sędziego Trybunału z uwagi na nieprzedłożenie zaświadczenia o zdolności do pełnienia obowiązków po przekrączeniu 70. roku życia. I po siódme, prawnym bublem mającym na celu podporządkowanie Trybunału PiSowi jest określenie zasady wyboru sędziów Trybunału w regulaminie Sejmu zamiast w ustawie, na co już wskazywał Trybunał. Ta ustawa źle się skończy dla Polski, dla Polek, Polaków i przyszłości polskiej demokracji. Dzień, w którym zostaną przyjęte wszystkie trzy ustawy dotyczące Trybunału będzie ostatnim dniem polskiej demokracji. Oczywiście do czasu, kiedy my tę demokrację odbudujemy. Pytanie na trzy. Głos zawiera w imieniu Polskiego Stronnictwa Ludowego pan poseł Krzysztof Paszyk, na co proszę.