Kamila Gasiuk-Pihowicz: Ostrzeżenie przed upolitycznioną prokuraturą
Kamila Gasiuk-Pihowicz ostrzega przed skutkami upolitycznienia prokuratury, twierdząc, że może ono łamać kariery niewinnie oskarżonych i podważać zaufanie społeczne. W swoim wystąpieniu wskazała na koszt tego zjawiska dla gospodarki i obywateli oraz przywołała przykłady z przeszłości, w tym paraliż transplantologii sprzed 10 lat.
Najważniejsze obawy
Nieprawidłowe działania prokuratury - zdaniem mówczyni - będą niechybnie konsekwencją jej upolitycznienia i mogą łamać życiorysy i kariery niewinnie oskarżonych oraz wpływać na postawy w całym społeczeństwie.
Przykłady z przeszłości
Przypomniała sceny z poprzednich lat rządów Prawa i Sprawiedliwości, gdy lekarze i przedsiębiorcy byli wyprowadzani w świetle fleszy w kajdankach, mimo że dowody były dalekie od oczywistości. Jako istotny przykład skutków politycznych ingerencji wymieniła paraliż polskiej transplantologii sprzed dekady.
Skutki dla zaufania społecznego i gospodarki
Mówiła, że degeneracja zaufania społecznego to wielki koszt dla gospodarki i obywateli - brak wzajemnego zaufania osłabia społeczeństwo i może zwiększać koszty funkcjonowania państwa. Zwróciła uwagę, że celowe sianie strachu może prowadzić do bierności obywateli.
Pytania o metody rządu
Zadała retoryczne pytanie, czy zarządzanie Polską przez konflikt i strach to będą metody rządu do końca kadencji. Na zakończenie wystąpienia wielokrotnie zwróciła się słownie do "Krzysztofa", wykrzykując jego imię.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Wysoka Izbo, na konsekwencje tej ustawy musimy spojrzeć szerzej. Nieprawidłowe działania prokuratury, a te będą niechybnie konsekwencją jej upolitycznienia, mogą łamać życiorysy i kariery niewinnie oskarżonych, ale równie mocno wpływają na postawy w całym społeczeństwie. Pamiętamy te sceny z poprzednich lat rządów Prawa i Sprawiedliwości. Lekarze, przedsiębiorcy wyprowadzani w świetle fleszy w kajdankach, choć dowody były dalekie od oczywistości. Takie działania degenerują zaufanie społeczne, a jego brak to wielki koszt dla gospodarki i dla obywateli. Ale może o to właśnie państwu chodzi, żeby w Polsce nikt sobie wzajemnie nie ufał, a ludzie władzy bali się tak bardzo, że zamiast demonstrowania na ulicach będą oglądali propagandową telewizję. Historyczna analogia ciśnie się na usta, więc przypominam państwu, że ten pomysł nie zadziałał. Polacy i tak wyszli na ulicę. 10 lat temu państwa rządy w wymiarze sprawiedliwości spowodowały paraliż polskiej transplantologii. Strach myśleć to będzie tym razem. Czy zarządzanie polską przez konflikt i strach to będą państwa metody do końca kadencji? Krzysztof! Krzysztof! Krzysztof!