Adam Szłapka: Ostro o projekcie ograniczającym prawo do zgromadzeń
Adam Szłapka krytycznie odniósł się do projektu ustawy dotyczącego prawa do zgromadzeń, zarzucając, że jest procedowany jako projekt poselski i pomija konsultacje społeczne. Stwierdził, że projekt faworyzuje demonstracje rządowe i religijne, przekazując decyzje wojewodzie i ograniczając prawo obywateli do protestu.
Brak konsultacji
Szłapka zarzucił, że projekt jest wprowadzany jako projekt poselski, by pominąć konsultacje społeczne i dialog z organizacjami pozarządowymi oraz by obejść standardy demokratyczne. Wskazywał na celowe upraszczanie procedury i pomijanie mechanizmów partycypacji.
Priorytet dla demonstracji rządowych i religijnych
Mówił, że ustawa nadaje priorytet demonstracjom państwowym i religijnym, podważając zasadę równego traktowania uczestników życia publicznego. Zadał pytania o pozycję obywatela wobec państwa i los osób nie wyznających żadnej religii.
Decyzje wojewody zamiast samorządów
Szłapka krytykował przekazanie kompetencji wojewodzie, sugerując, że autorzy projektu boją się samorządów, które częściej respektują prawa demokratyczne i mogą wydawać pozwolenia na protesty, których wojewoda by nie zaakceptował.
Powrót do lat 80-tych i ograniczanie protestów
Zaznaczył, że zakaz organizowania demonstracji w pobliżu wcześniej zaplanowanych imprez to jego zdaniem powrót do czasów stanu wojennego i lat 80-tych. Nazwał projekt "ustawą kagańcową", twierdząc, że symbolicznie podsumowuje rok rządów i ujawnia obawę przed obywatelami oraz dążenie do państwa autokratycznego.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Pani Marszałek, Wysoka Izbo, prawo do zgromadzeń jest jednym z fundamentalnych praw człowieka, jest prawem konstytucyjnym. Państwo z premedytacją wprowadzacie ten projekt ustawy jako projekt poselski, żeby pominąć konsultacje społeczne, konsultacje z organizacjami pozarządowymi, żeby w jak najbardziej uproszczonej formie przeprowadzić ten projekt i pominąć wszystkie standardy demokratyczne. To po pierwsze. Po drugie. Chcecie dać priorytet w organizowaniu demonstracji, demonstracjom czy spotkaniem rządowym i religijnym. To znaczy co? Państwowym. To znaczy obywatel dla państwa czy państwo dla obywatela? To znaczy obywatel dla państwa czy państwo dla obywatela? Czy obywatele, którzy nie wyznają żadnej religii, nie są członkami żadnego kościoła, są gorszą kategorią? Po trzecie. Chcecie, by decyzję na ten temat podejmował wojewoda? To znaczy co? Boicie się samorządowców, bo wiecie, że oni przestrzegają praw demokratycznych jeszcze. To znaczy boicie się tego, że być może ktoś będzie chciał zorganizować demonstrację na Żoliborzu i prezydent miasta stółecznego Warszawy na to zezwoli, a wasz wojewoda na to nie pozwoli. I po czwarte. Chcecie uniemożliwić organizowanie demonstracji, które będą się odbywały w pobliżu tych wcześniej zaplanowanych. To jest powrót do lat 80-tych. Wy się boicie antyrządowych kontrpochodów. To jest dokładnie powrót do czasów stanu wojennego i lat 80-tych. Ta ustawa w symboliczny sposób podsumowuje rok rządów Prawa i Sprawiedliwości. Ustawą kagańcową, bo inaczej tego nie można nazwać, pokazujecie jak wy sprawujecie swoje rządy. Wy się boicie obywateli i chcecie państwa autokratycznego. Dziękuję. Dziękuję.