Adam Szłapka podczas wystąpienia z 25 listopada 2015 r. skrytykował retorykę posła Piotrowicza i oskarżył o stosowanie „falandyzacji prawa” w bieżących działaniach politycznych. Oceniał, że praktyki te przypominają wcześniejsze wydarzenia z udziałem Lecha Falandysza i zaproponował nowe określenie - „piotrowizacja prawa”.
Krytyka retoryki i praktyk
Szłapka rozpoczął od odniesienia do stylu wystąpienia posła Piotrowicza, mówiąc o „starej, dobrej PZPR-owskiej szkole wystąpień”. Następnie przeszedł do zarzutów dotyczących praktyk prawnych, wskazując, że metoda znana jako falandyzacja prawa powraca w nowej odsłonie.
Porównanie do wydarzeń z przeszłości
Szłapka sięgnął po historyczne porównanie - przywołał przypadek Lecha Falandysza i rolę kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy. Zwrócił uwagę, że wtedy wykazywano, iż prezydent może odwoływać członków organów - a dziś, jego zdaniem, podobna logika służy do uchylania uchwał.
Ocena bieżących działań politycznych
W wystąpieniu padła ostra ocena wobec obecnych działań - Szłapka stwierdził, że „Prawo i Sprawiedliwość udowadnia, że może uchylić sobie uchwałę tylko dlatego, że ma taki kaprys”. Użył tego przykładu, by podkreślić skalę zarzucanych praktyk.
Neologizm 'piotrowizacja prawa' i wnioski
Na zakończenie Szłapka zaproponował, że to, co obserwujemy, zostanie zapisane w historii jako „piotrowizacja prawa” i wyraził nadzieję, że adresaci wystąpienia mają tego świadomość. Ton wypowiedzi był krytyczny i ironiczny, z silnym akcentem na porównania historyczne.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Panie Marszałku, Panie Premier, Wysoka Izbo, słuchając wystąpienia Pana posła Piotrowicza, tak czuć było starą, dobrą PZPR-owską szkołę wystąpień. Czuć było to. Bardzo dobrze. Ale przechodząc do pytań, czy pamiętacie Państwo termin falandyzacja prawa? Mam wrażenie, że prezes Kaczyński przyjął tę metodę w czasie pracy w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy. Pracował co prawda wcześniej niż Lech Falandysz, ale widać, że duch falandyzacji prawa unosił się wcześniej. Bo mamy w istocie do czynienia z sytuacją bardzo analogiczną do tamtej. Otóż wtedy Lech Falandysz udowadniał, że prezydent może odwołać sobie członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, bo ma taki kaprys. A dziś Prawo i Sprawiedliwość udowadnia, że może uchylić sobie uchwałę tylko dlatego, że ma taki kaprys. I mamy do czynienia w istocie rzeczy z taką falandyzacją prawa w najgorszym możliwym wydaniu. I tak jak tamten termin przeszedł do historii, po Lechu Falandyszu, tak historia zapamięta to, co się dzisiaj wydarzyło jako piotrowizacja prawa. Mam nadzieję, że macie tego świadomość. Dziękuję bardzo.