Grzegorz Braun krytykuje zakaz szkolenia psów w lasach
Grzegorz Braun mówił o zmianie ustawy o lasach i krytykował ograniczenia dotyczące obecności i szkolenia psów w lasach. Zwrócił uwagę na Straż Marszałkowską i ostrzegał przed tworzeniem prawa łatwego do nadużyć, które dzieli ludzi na "nadludzi" i "podludzi".
Główne zarzuty
Zwrócił uwagę, że ustawa może odebrać możliwość szkolenia psów służbowych w lesie i że traktowanie własnych służb jako niepoważnych jest nieuzasadnione. Pytał retorycznie, czy naprawdę chcemy zabraniać strażnikom marszałkowskim wyjazdu do lasu z psem ratowniczym.
Wątpliwości prawne
Zadawał pytanie, czy przepisy nie są podatne na naciąganie kategorii "szkolenia" i jakie kategorie ludzi zostaną wykluczone z możliwości szkolenia. Ostrzegał, że takie prawo może tworzyć hierarchię ludzi - tych, którzy będą mogli szkolić psy, i tych, którzy zostaną wykluczeni.
Argumenty społeczne i obrazowe
Przywołał obraz prostych radości, jak rzucanie patyka psu, by podkreślić, że nadmierne zakazy odbierają ludziom elementarne przyjemności i praktyczne możliwości tresury zwierząt.
Adresaci i ton wypowiedzi
Mówił do leśników, ratowników, myśliwych, druhów strażaków i kolegów posłów, jednocześnie upominając Straż Marszałkowską. Jego wystąpienie miało krytyczny i ostrzegawczy charakter wobec proponowanych zmian w ustawie o lasach.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Szczęść Boże leśnikom, ratownikom, myśliwym Daszbór, czołem, druhowie strażacy, o których tutaj się słusznie upominają moi koledzy posłowie. Ja bym chciał się upomnieć o Straż Marszałkowską, która też ma psa od niejakiego czasu ratowniczego, a jakże wykwalifikowanego. No i czy naprawdę tak niepoważnie traktujemy własne służby, że mielibyśmy założyć, że strażnicy marszałkowscy będą niepoważnie podchodzić do zagadnień, w które wkracza ta ustawa. I w związku z tym trzeba im zabronić pojechać do lasu z pieskiem. Kto nie rzucał patykiem psu, który go z radością aportuje i przynosi w pysku, to i pies, i taki człowiek pewnych uroków życia nie znają. Pytanie, czy ta ustawa nie jest podatna na naciąganie kategorii szkolenia i jakie kategorie właściwie ludzi, trzymam się tej straży marszałkowskiej, czy ona będzie wykluczona od możliwości szkolenia swojego psa w lesie, albo tworzymy prawo, które da się naciągnąć, albo też tworzymy kategorię ludzi i nadludzi. Nadludzi, którzy z psem mogą i tych podludzi, którzy nie mogą.