Donald Tusk w Elblągu: przekop to test prawdomówności
Donald Tusk w Elblągu mówił o przekopie Mierzei i przyszłości portu elbląskiego. Traktuje kwestie portu i przekopu jako test na prawdomówność i krytykował niedokończenie inwestycji oraz towarzyszącą jej propagandę.
Najważniejsze deklaracje
- Przypomniał, że początkowo podchodził do pomysłu ostrożnie, ale po analizach i konsultacjach zaakceptował projekt. Powiedział, że jako premier przyjęli oni program w 2014 roku i według tamtych planów port w Elblągu miał być gotowy w 2020 roku.
Ocena lokalnego zaangażowania
- Chwalił konsekwencję i zaangażowanie mieszkańców Elbląga oraz osób z list lokalnych, wymieniając samorządowca, pielęgniarkę, menedżerkę zdrowia, działaczkę społeczną i młodego aktywistę. Podkreślił, że spotkanie pokazało silne więzi i wsparcie społeczne.
Analizy i argumenty dotyczące portu
- Przytoczył analizy portowców z Gdańska, które wskazywały na możliwą synergię i korzyści logistyczne przy budowie portu dla mniejszych jednostek. Zaznaczył, że dyskusje były twarde i merytoryczne, a lokalne argumenty przekonały go do poparcia przedsięwzięcia.
Krytyka kosztów i niezakończenia prac
- Skrytykował fakt, że inwestycja została częściowo zrealizowana za większe koszty, a potem porzucona, co pozbawiło Elbląg spodziewanych korzyści finansowych. Zwrócił uwagę na propagandowy charakter działań związanych z projektem i na konieczność dokończenia prac, za co – według niego – odpowiada państwo.
Konsekwencje dla Elbląga
- Podkreślił, że miasto miało otrzymać impuls prorozwojowy i miliardowe wpływy z portu, a teraz musi walczyć o swoje prawa i o dokończenie drogi dojścia do portu, zgodnie z obowiązującymi ustawami.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Tak patrzę, patrzę i nie wiem czy Samach ma zaraz śpiewać, czy może podsiadło. Naprawdę, no znowu mnie zatkało, w ogóle tak mnie zatyka właściwie co drugi, trzeci dzień, kiedy widzę naprawdę tysiące tak fajnych ludzi. No ale muszę powiedzieć, że tu w Elblągu naprawdę mnie bardzo mile zaskoczyliście, bo to jest jakiś jeden z rekordów świata. Jestem bardzo tym poruszony, bo no wiecie Elbląg jest bliski mi z różnych powodów, też jako gdańszczaninowi. No wiecie, ja wiem, wiem oczywiście, była reforma dawno temu, wiem drogi Jacku, liderze naszej listy, że Elbląg jest dumną częścią województwa warmińsko-mazurskiego. No ale też wiecie, że serca gdańszczan zawsze mocniej biją też wtedy, kiedy myślimy o mieście dumnym, mieście jakoś podobnym i bliskim nie tylko geograficznie. Ja w Elblągu jestem prawie wciąż i czuję się jak w domu, chociaż jakże często jest to widok miasta, czasami z okien autobusu, czasami... Ale przez to, że mam tak wielu przyjaciół tu w Elblągu, to mam wrażenie, że nie muszę za każdym razem się w Elblągu zatrzymywać, żeby was uściskać, że cały czas jesteśmy razem. Wysłuchałem, czekając na wejście do sali, wysłuchałem wystąpień liderów listy. To jest w tym coś symbolicznego. Bardzo różne postaci. Wszystkie bardzo zaangażowane w różnych dziedzinach życia. Doświadczony samorządowiec, pielęgniarka i menedżerka zdrowia, działaczka społeczna, aktywistka. Młody człowiek, który w Lubawie powiedział sobie, że chce zmieniać Polskę i nawet jeśli to jest kawałek drogi do centrum Polski, to miał w sobie odwagę. Wszyscy zdecydowali się podjąć ten wielki wysiłek, chociaż wtedy, kiedy tę decyzję podejmowali, wcale nie było tak dużo powodów do nadmiernego optymizmu. Znaleźli się na tej liście dlatego przede wszystkim, bo zasłużyli. Tak patrzę na Kasię Królak, ona jest na liście nie dlatego, że jest ruda. Pamiętajcie, to nie ma, żeby nie było, że to jest jakaś, że coś po znajomości. Ale, ale serce zabiło mi trochę mocniej. Tak, jak zobaczyłem, że stanowimy naprawdę poważną, poważną wspólnotę na każdym polu. To spotkanie zaczęło się od kilku słów waszego senatora, mojego przyjaciela od lat, od dziesięcioleci. I oczywiście musiało dotyczyć tematu, który emocjonował całą Polskę przez lata. Mówię o Przekopie Mierzei i o przyszłości portu elbląskiego. Ja zaczynam od tego, żeby powiedzieć wam, znaczy dla mnie rzecz bardzo ważną. Ja tutaj w elblągu staram się wszędzie w Polsce tak postępować. I tutaj w elblągu też jestem wam winien nie jakieś wyborcze przemówienie, tylko taką rozmowę bardzo serio. Taką, która dotyka prawdy, która nie ukrywa przed rozmówcami tego, co nas łączy, tego, co nas czasami dzieli. Kwestie portu i przekopu traktuję jako taki test na prawdomówność, rzetelność, uczciwość w dialogu, w sposobie podejmowania decyzji. Ja pamiętam dokładnie początki tej idei. Wiecie, ja byłem ostrożny, żeby nie powiedzieć sceptyczny. To nie jest tak, że jak, i chyba właśnie Jurek Wcisłaj jako jeden z pierwszych do mnie przyjechał i powiedział, jest taka idea, ona jest świetna, ważna dla elbląga. Ale jak wiecie, pojawiły się wtedy też głosy oponentów z różnych powodów. Że koszta, że ekologia, że niepotrzebna konkurencja dla innych portów. Wyście wtedy w elblągu wykazali nadzwyczajną konsekwencję, cierpliwość i też uczciwość argumentów. Jurek Wcisłaj przywiózł mi między innymi przez niego jakby wywołaną analizę tego, czy na przykład w moim ukochanym Gdańsku to będzie problem, czy może jednak taka synergia. I to gdańscy portowcy powiedzieli bardzo wyraźnie, to jest okej. To nawet może pomóc w jakimś sensie w logistyce, w usprawnieniu ruchu w porcie, jeśli w Leblągu powstanie porty dla mniejszych jednostek. Długo się przekonywaliśmy. To były twarde dyskusje, a nie jakieś wiecie, wiecowe wystąpienia, gdzie ktoś tam się chciał pochwalić, bo akurat był w Elblągu. To zawsze był zwolennikiem, a później często nic w tej sprawie nie robił. Wyście tutaj robili i kiedy przekonaliście mnie, a byłem wtedy premierem, my przyjęliśmy ten program w 2014 roku i przekop i port w Elblągu, bo przecież nie o sam przekop chodzi, miał być gotowy według tego planu, który przyjęliśmy już jako swój w 2020 roku. Tutaj trzy lata temu miały zawijać statki do Elbląga. Tutaj od trzech lat Elbląg miał zarabiać na porcie. Elbląg miał zarabiać. Nie PiS, czy jakaś inna partia rządząca. I wiecie, to co tak naprawdę, ile oni zrobili wokół przekopu propagandy. Pamiętacie, no to jest, to w ogóle, to jest trzecia wojna światowa, wygrana wojna z Rosją. No opowiadali wszystko, co możliwe. Jak otwierali, no nie wiem, czy pamiętacie ten propagandowy cyrk. Ja w ogóle się bałem, że w pewnym momencie sam Kaczyński będzie łopatą kopał. Znaczy on tam coś pokopał, ale... I zobaczcie. Tyle ważnych spraw. Przede wszystkim wasza ciężka robota. Wasze nadzieje, wasze marzenia o tym, że Elbląg dostanie taki impuls naprawdę bardzo prorozwojowy. A później miliardy złotych. Nie miliony, miliardy złotych. Przecież nie PiS-u. Co prawda, oni naprawdę już tyle nagrabili, że mają te miliardy, ale jak wiecie, wydają na zupełnie co innego. To były pieniądze wasze, podatników. Także z Elbląga, z całego warmińsko-mazurskiego, z pomorskiego. I nawet jak coś już zbudowali, chociaż dziwnym trafem w sumie wydali dwa razy więcej pieniędzy, niż wynikało to z naszych planów, to na końcu powiedzieli, że nie dokończą tego, bo to ma być ich, a nie Elbląga. Tak naprawdę, wiecie, to jest ten serial. Można zbudować elektrownię w Ostrołęce i ją zburzyć, zanim choćby jeden wad popłynął z tej elektrowni. Można zbudować przekop, na który tak wszyscy czekaliście, który wywojowaliście także w dyskusjach ze mną. I zostawić te 900 metrów i postawić Elbląg w sytuacji miasta, które teraz musi walczyć o swoje, chociaż ustawy, wszystko mówi, że to państwo ma dokończyć, że to państwo jest odpowiedzialne za tę drogę dojścia do portu. I wy w Elblągu, i to niezależnie zauważcie od barw partyjnych, mówicie jedno, to jest nasz port. Myśmy zainwestowali, bo już nie chcę tutaj zastępować waszych samorządowców i parlamentarzystów, ale te liczby już tutaj padały często na spotkaniach w Elblągu, ale wyście zainwestowali swoich samorządowych pieniędzy, całą masę, żeby ten port mógł działać, ale trzeba do niego na miłość Boga dopłynąć. I oni są ponad, tutaj słyszę, ponad 100 milionów. Ponad 100 milionów waszych pieniędzy. No Elbląg jest dużym, dumnym miastem, ale to nie jest Nowy Jork. 100 milionów to jest naprawdę kupa kasy. I oni, nie wiem, na złość, za karę, ja właściwie nie mam pojęcia dlaczego. Postanowili zatrzymać to w tym momencie takim zwrotnym, pokazać wam figę i później od czasu do czasu w telewizji widzimy piękny kanał, piękny przekop, puściutki. Ludzie w Polsce się łapią za głowę, no po co to zrobili, jeśli nie można dopłynąć do Elbląga? Gdzie jest sens? Jak można tak w błoto wyrzucać pieniądze, marzenia, projekty, to co się zainwestowało, myśl ludzką? To jest, dla mnie ta kwestia jest jak w pigułce, filozofią rządu PiSu. Albo jest coś dla nas, albo coś zagarniemy, to wtedy są całkiem operatywni, albo to jest dla ludzi, bez pełnej kontroli ze strony Kaczyńskiego, to wtedy vara. To nie będzie dokończonego przekopu, to nie będzie pieniędzy europejskich, to nie będzie dokończonych inwestycji, i to od tych najambitniejszych, bo mają zawsze dwie lewe ręce wtedy, kiedy trzeba coś mądrze skonstruować, wykończyć i żeby to zaczęło działać dla ludzi. Są sprawniejsi niż jakikolwiek inny rząd w Europie, jeśli można coś... Naprawdę, nie mają konkurencji w Europie. Ile ja widziałem rządów europejskich i na świecie, no wiecie, 8 lat byłem, byłem szefem Rady Europejskiej, jeździłem po świecie, widziałem i różne, i egzotyczne kraje, i skorumpowane, i bankrutujące, ale daję wam słowo, takiej ekipy, która w sposób tak bezstydny, przy zapalonych światłach, otwartych, wiecie, okna, żeby kradła tak bezstydnie, kłamała tak bezstydnie, i jeszcze to podlewała sosem patriotyzmu, i wiecie, tego takiego... Och, oni ciągle prawie, że śpiewają takim... I zawsze ojczyzna na ustach. A na końcu brudne interesiki. Nie tylko Elbląg i porty Elbląski są tak czytelnym symbolem tego zakłamania i tej pazerności. Wszyscy żyjemy pod wrażeniem tej tak zwanej afery wizowej. Tak do mnie dotarł jakiś sygnał, wiecie, z Warszawy, że minister Wawrzyk w ogóle już zniknął i nie można go nigdzie znaleźć. I to nie jest żart. Obawialiśmy się tego. Jest zbyt dużo ludzi dzisiaj w obozie władzy. Niektórzy wysyłają takie nieśmiałe sygnały, ale większość z nich bardzo się boi i będziemy musieli doczekać do 15 października, żeby całą prawdę, m.in. o tej aferze wizowej, żeby ta prawda ujrzała światło dzienne. Ale kilka dni temu jeden z nich nie wytrzymał. Ich minister spraw zagranicznych. Pan Czaputowicz. Był przez jakiś czas, może nie zapamiętaliście, jego nazwiska nie był może zbyt aktywny, nie był zbyt długo, ale był ministrem spraw zagranicznych. Kiedy właściwie cała ta sytuacja zaczęła powstawać. I on powiedział wczoraj, czy przedwczoraj w telewizji otwarcie, że rząd PiSu od dłuższego czasu celowo wpuszcza migrantów do Polski, licząc na to, że oni zaleją Niemcy i całą Europę. Szef polskiego MSZ-u. Wiecie, tutaj ponieważ mamy codziennie jakąś aferę PiSu, przecież my już nie mamy pojemności w głowach, żeby każdą z tych afer w ogóle odnotować. Ale chcę wam powiedzieć, że to zrobiło upiorne wrażenie na całym Zachodzie. Czy to jest Ameryka, czy to jest Unia Europejska, nie tylko przejść Niemcy. To wszyscy borykają się z problemem, jak kontrolować granice, jak kontrolować napływ nielegalnych imigrantów, jak utrzymać jakąś taką bezpieczną strukturę demograficzną. To jest właściwie temat numer jeden od, myślę, dobrych 8-9 lat na całym świecie Zachodu. Jak Łukaszenka, a wcześniej Putin, zaczęli kombinować z przerzucaniem migrantów do Norwegii, do Finlandii, później Łukaszenka do Polski, wiecie, to przecież wszyscy się łapali za głowę, że zobaczcie, rządy państwa organizują przemyt ludzi i wypowiadają wojnę hybrydową taką zachodniemu światu, no bo to jest oczywiście forma bardzo taka agresywna. Pchanie licznych, dużych grup nielegalnych imigrantów przez granice, organizowanie im logistyki, etc. I nagle się okazuje, nie że Tusk, znaczy ja o tym głośno już mówiłem kilka miesięcy temu, ale nawet w jednej dziesiątej, kiedy po raz pierwszy zabrałem publicznie głos na temat tej niekontrolowanej fali imigrantów organizowanej przez PiS, mi się nawet nie śniło, że kilka miesięcy później wiceminister pierw zniknie, odpowiedzialny za to, pierw zniknie, później będzie usiągnął popełnić samobójstwo, później zamknął go w szpitalu i będą pilnować przy pomocy służb jawnych, tajnych, dwupłciowych, etc. a później w ogóle zniknie i nie będzie mieli do niego dostępu. To zobaczycie, do 15 października nikt nie będzie miał do niego dostępu. Tak go pilnują, żeby nie powiedział prawdy, tak jak to powiedział jego zwierzchnik w jakimś sensie, poprzedni minister spraw zagranicznych. Mówię o tym, bo to są sprawy, które zaważą na naszej przyszłości naprawdę na długie lata. To nie jest tylko kwestia granicy, to nie jest tylko kwestia wiz, to nie jest tylko kwestia ich łapówkarstwa, ich biznesu. To jest tak naprawdę przyszłość Polski. Ja o tym mówiłem już w ostatnich dniach, też m.in. w Bydgoszczy. Przecież pamiętacie dobrze i mówię tu o moim pokoleniu. Kiedy marzyliśmy o tym, żeby skończył się Związek Radziecki i dominacja sowiecka w Polsce, kiedy marzyliśmy o tym, żeby stać się znowu częścią świata zachodniego, no to marzyliśmy przede wszystkim o czym? O wolności w tym swobodnym przemieszczaniu się, o życiu bez granic w obrębie Europy i o jakimś takim pozytywnym, wielkim skoku cywilizacyjnym, który się wiąże z pieniędzmi. Dlaczego Unia Europejska okazała się tak atrakcyjna dla wszystkich Polek i Polaków? Do dzisiaj ponad 80% pytanych, mimo ochydnej roboty od 8 lat PiSu, żeby zohydzić Unię Europejską, ciągle 80% Polek i Polaków, bo my mamy swój rozum niezależnie od tych gadzinówek i tej szczujni, mamy na szczęście, jesteśmy w dużej mierze odporni na ich propagandę i chcemy być dalej częścią wspólnoty Zachodu i Unii Europejskiej. Ale przecież są jakieś powody, dla których chcemy być. I te dwa być może najważniejsze powody to było to, że Polska na tym bardzo korzysta, że cała Europa przez lata była gotowa finansować Polskę i to Polska była absolutnym rekordzistą. Setki miliardów złotych Europa dawała na rozwój Polski, bo wszyscy widzieli, że Polacy chcą wolności, że budujemy standardy zachodnie, że budujemy nowoczesne państwo. No wiecie, to było aż porywające. I chcieliśmy... I też pamiętam ten moment, tę szczególną chwilę, kiedy wspólnie z innymi premierami z regionu właśnie podoczimy szlabany. Wchodziliśmy do strefy Schengen. Dla mojego pokolenia świadomość, że mogę pojechać do Portugalii, do Irlandii, do Niemiec, do Belgii, do Francji. Po prostu wsiadę sobie w samochód czy w pociąg i jadę. Wiecie, no czy to... Okej, ja akurat należę do tych, tak jak większość z was, tak jak cała moja rodzina, że my chętnie czasami pojedziemy gdzieś na urlop, albo czasami nawet ktoś do pracy. Ale my chcemy tu żyć. I wiecie, że życie w Polsce było nacechowane taką nadzieją i taką energią, bo chcieliśmy żyć w Polsce, w naszej ojczyźnie, a nie, że musimy, bo nie możemy przekroczyć granicy. Więc chcę wam powiedzieć, i to nie jest ani... Tu nie ma nawet słowa przesady. To, że oni pierw zgwałcili wiele podstawowych praw Unii Europejskiej, przy okazji naszą konstytucję, tych dotyczących praworządności, wolności mediów. Wiecie, to jest też Europa. Europa to nie jest tylko kontynent. To jest też wolność, praworządność, to jest walka z korupcją, to jest zależność władzy od obywateli, a nie odwrotnie. To jest też Europa. Oni to wszystko pochań bili i zgwałcili. Później, no, były już też wyroki trybunałów i tak dalej. Później zablokowali pieniądze, niewyobrażalne pieniądze. My mówimy dzisiaj o przekopie i o porcie. Oni wam zablokowali coś, co nie wymaga jakichś gigantycznych nakładów. My moglibyśmy wielokrotnie sfinansować dokończenie przekopu do portu elbląskiego za ułamek tych pieniędzy europejskich, które oni zablokowali. Ja o tym wielokrotnie już mówiłem. Z samego tego KPO, tego funduszu, na który Polska się zrzuciła. Wiecie, na czym polega paradoks? Te środki europejskie to są także nasze pieniądze. My się zrzucamy tak jak każdy członek Unii Europejskiej. I wiecie, kto te pieniądze wydaje w tej chwili? Niemcy, Belgowie, Francuzi, Włosi. Nasze pieniądze wydają. Kaczyński sfinansował rozwój gospodarki niemieckiej. To jest dopiero kolaborant. Oni uwielbiają takich, używać takich słów, nie? Wobec opony, Volksdeutsch. No to przecież to klasyczne przykłady są. No przecież oni biorą, wyciskają od naszych kieszeni, polskich kieszeni, z naszych podatków pieniądze, wpłacają do wspólnego budżetu Unii Europejskiej. Niemcy je sobie wydają na siebie, a Kaczyński je blokuje i my nie mamy z tego ani złotówki. A będziemy przez lata jeszcze spłacać dług Unii Europejskiej, bo jesteśmy jej częścią. Chyba, że Kaczyński nas wyprowadzi z Unii Europejskiej. To są kluczowe godziny. Chcę wam powiedzieć, że tak jak każda polska rodzina, każde polskie miasto czy wieś, wszędzie wszyscy ludzie zasługują na szacunek, czyli też na poważną rozmowę. Ja uważam, że te wybory są o bardzo poważnych sprawach. Tu nie chodzi tylko o, że ktoś wywiesi największy plakat, my sobie przykleimy nasze biało-czerwone serduszko. Ja bardzo wierzę w moc tego symbolu. Ja bardzo wierzę w sens tego, bo ja naprawdę mam biało-czerwone serce, cokolwiek sobie tam Kaczyński, Scheffernacher-Miller-Foyt i cała ta wymyślą. Ale w tych wyborach chodzi naprawdę o nasze życie i o życie naszych dzieci i wnuków. O nasze bezpieczeństwo. Bo to jest nie tylko Unia Europejska, pieniądze, wolności, ale ja wiem, nie macie już czasu i głowy na to, rozumiem to, ale chciałbym, żeby to też dotarło, bo jest znowu takie symboliczne, tym razem 19 do jednego. Znaczy 19 państw z Unii Europejskiej, ale też Wielka Brytania, też Norwegia, wszystkie bez wyjątku państwa z naszego regionu postanowiły wspólnie zbudować kopułę, tą podziemną kopułę, która tak jak Izrael chroni się przed rakietami terrorystów i państw agresywnych, taka kopuła ma zawisnąć nad tą częścią Europy, nad nami. 19 państw się na to zrzuca i nad tym pracuje. Tylko jedno, jedno, jedyne państwo powiedziało nie. To jest Polska pod rządami PiSu. Przecież, wiecie, przecież nikt z nas nie wie, kiedy się skończy wojna. Ja co prawda w życiu bym nie powiedział tak ochydnych słów, jak prezydent Duda, że Ukraina jest tonąca i się brzytwy chwyta. Ja głęboko w to wierzę, że dadzą radę i powinniśmy pomagać im w tym wysiłku w wojnie z Rosją. W ogóle, wiecie, no to w ogóle nie ma o czym dyskutować. Ale chciałbym, żeby w Polsce rządzili ludzie, którzy dbają o nasze bezpieczeństwo. Oni mają, wiecie, defilady, okej, mogą robić defilady. Morawiecki włoży szósty mundurek, bo fasuje tam codziennie z jakiegoś Armaniego, może te zielone i udaje ten Głaszczak to samo. Ale jak przylatuje jedna, druga rakieta rosyjska, tak, to jedna zabija na Lubelszczyźnie, a druga spada i leży w lesie dwa miesiące. I później my się dowiadujemy, że oni wiedzieli o tym, że ona spadła. Wiedzieli. Nie mamy żadnych wątpliwości, że Kaczyński, Błaszczak, cała ta ekipa, oni podjęli świadomą decyzję, żeby o tym nie mówić, żeby nie drążyć tematu, bo by wyszło na jaw, że są kompletnie, że zrobili z Polski kraj bezbrony. Pamiętajcie, to było dokładnie wtedy, kiedy ci znienawidzeni przez nich Niemcy mówili, przyślemy wam patrioty do Polski. Kaczyński powiedział, nie potrzebujemy. Nie potrzebujemy tej formy obrony przeciwlotniczej. I dokładnie w tym czasie ta rakieta spadła. I to był, moim zdaniem, jedyny powód, dla którego oni zrobili wszystko, żeby ukryć ten fakt. To, że ukrywają, kłamią, wiemy. Ale to, że ukrywali właśnie przed samymi sobą, bo oni nawet tego nie szukali. Jak pamiętacie, jakaś dzielna jockeyka na koniu przypadkowo znalazła tę ruską rakietę. Oni nie mogli wiedzieć. Nie trzeba być wybitnym ekspertem od wojskowości. Oni nie mogli wiedzieć i nie wiedzieli, czy ta rakieta była uzbrojona i jak była uzbrojona. Nie zrobili niczego, żeby sprawę wyjaśnić. A jak to wyszło na jaw dzięki tej dzielnej kobiecie na koniu, to Błaszczak wpadł tylko na jeden, jedyny pomysł. Generałowie są winni. To oni nam nie powiedzieli, chociaż z dokumentu wynika jednoznacznie, że po kilkunastu, czyli po kilkudziesięciu godzinach ta informacja była. Ja w każdej sprawie, nie przesadzam, w każdej sprawie, która wymaga odrobiny odwagi, odpowiedzialności, poświęcenia swojego interesu, PiSu nie ma. To nie tylko Kaczyński zapisze się w historii polskiej polityki jako ciągle uciekający tchórz. I to przed w sumie skromnym chłopakiem z podwórka, jak wiecie, gdzie mi tam do... Ale oni naprawdę tchurzą przed każdym poważnym wyzwaniem. Oni są w stanie się łasić czasami, oni są w stanie udawać, oni są w stanie zrobić paradę, przebrać się, tak, to na pewno. Ale jak trzeba podejąć twarde decyzje, jak trzeba zaryzykować własną karierę polityczną dla dobra innych ludzi. Nigdy takiego aktu z ich strony nie widzieliście i nie zobaczycie. Mówię... No właśnie, ja o tym teraz. Ostatnie, zaraz, zaraz wam oddam mikrofon, ale właśnie też o tym chciałem powiedzieć. Teraz o tym, o tym, czy pogonimy, czy nie. Ale poczekajcie, poczekajcie. Ja wiem, ja, znaczy, gdybym nie wiedział, że tak będzie, to bym ani wam głowy nie zawracał i bym nie jeździł od rana do wieczora po całej Polsce, ale tak jak... Ale tak jak się umówiliśmy na samym początku naszej rozmowy, ja uważam, że my wygramy 15 października i się będziemy właśnie siebie nawzajem, inaczej niż to robi PiS, bardzo poważnie traktować. Niektórzy pytają mnie, dlaczego wzywasz na marsz 1 października? Jedziecie, tak? No to dwie osoby słyszę, już na pewno jadą, tak? Słuchajcie, ale... Tak, chcę wam powiedzieć też, że my cały czas staramy się zorganizować duże grupy ludzi też pomagających nam w logistyce. Bardzo angażuje się Komitet Obrony Demokracji. Według mojej wiedzy gdzieś jest jakby nowa akcja organizująca kolejne środki transportu. Jeśli ktoś dowiedział się, że już nie ma miejsc, bo był taki moment, niech próbuje się dowiadywać dalej, bo wydaje mi się, że jeszcze coś się znajdzie. Ale dlaczego mówię, że dlaczego przywiązuję do tego taką wagę? To nie jest tak, przecież nie wystarczy pokrzyczeć nawet w najlepszym towarzystwie zwyciężymy, bo to jest dość proste miło wszystko. A wy przecież dobrze czytacie wszystko. No wiecie, co się dzieje w Polsce, wiecie, jak to wygląda, jak bardzo PiSowi udało się podzielić polskie rodziny, jak skutecznie niestety wykorzystują to, że wszystkie media publiczne wzięli za twarz, że wykupili bardzo dużo mediów prywatnych, że starają się korumpować media. Słuchajcie, to nie można tego lekceważyć. I wiecie dobrze, że wyniki tych wyborów, one się ważą. To nie jest tak, że oni lub my mają przewagę jakąś wyraźną. Tu do ostatniej chwili, naprawdę do ostatniej chwili będzie się ważyło, czy 15 października będzie Dniem Triumfu Prawdy, Uczciwości, takiej polskiej nadziei i optymizmu, czy dalej będzie trwała ta pisowska noc. I chcę powiedzieć wam pierwszy raz tutaj to powiem, bo chcę, żebyście znali prawdę. To jest moje ostatnie tak duże spotkanie przed niedzielnym marszem. Ciągle czytamy jakieś takie różne prawdziwe, nieprawdziwe informacje, często wypuszczane celowo przez sztaby wyborcze. A mają 10% przewagi, a tu tyle, a ci nie wchodzą, ale nigdy nie powiedzą wam, jaka to pracownia jest, tylko tak, puszczają takie. No więc powiem coś, chociaż moi współpracownicy mówili, i wiesz, mieliśmy nie publikować tych danych i my naprawdę, ja stanąłem naprawdę na głowie, żeby przygotować koalicję obywatelską do wyborów profesjonalnie. Nie, nie żeby tak, wiecie, z synowcem jakoś to będzie, tylko, tylko skoro oni są w jakimś sensie profesjonalni, nie w rządzeniu, ale na pewno w propagandzie, tak? Więc my też musimy być profesjonalni. Staramy się bardzo dokładnie też korzystać z tych narzędzi badawczych. Więc poprosiłem, żeby przed przyjadłem do Oblonga, żeby podano mi dane z ostatnich dni. My badamy to na bardzo dużej próbie. Bardzo dużej. To są badania, których nie publikujemy, więc one są prawdziwe. No bo, no wiecie, no nie organizowałbym i nie finansowałbym jako partia polityczna badań po to, żeby mnie ktoś okłamywał. I te wyniki, które przyszły do mnie, jak wjeżdżałem, dokładnie jak wjeżdżałem do Oblonga, one pokazują bardzo wyraźnie...