Donald Tusk w Chełmnie: oskarża niekompetencję i pazerność
Donald Tusk podczas wystąpienia w Chełmnie mówił o problemach polskich rolników i zarzucił państwu niekompetencję oraz pazerność w sprawie napływu zboża z Ukrainy. Wezwał do wyjaśnień, kto zdecydował, że zboże przeznaczone na tranzyt pozostało w Polsce, oraz wskazał na skutki dla hodowców i konsumentów.
Miejsce i odniesienia historyczne
Powitał mieszkańców ziemi chełmińskiej, nawiązał do związku regionu z Mikołajem Kopernikiem i początkami państwa piastowskiego oraz wyraził sentyment i nadzieję na przyszłość kraju.
Spotkanie z rolnikami i konkretne przykłady
Rozpoczął wizytę od spotkania z rodziną rolników pod Świeciem; przytoczył przypadek gospodarza z Grucznej, który zmniejszył hodowlę świń z 600–700 do 120 sztuk. Wskazywał na dramatyczne spadki opłacalności produkcji i przykład cen - zboże w czerwcu około 1500 zł, teraz bywa po 800 zł, podczas gdy mąka i chleb osiągają najwyższe poziomy w historii.
Zboże z Ukrainy i pytania o decyzje
Pytał, kto podjął decyzję, że zboże z Ukrainy, które miało być przesłane dalej jako pomoc, zostało w Polsce, i kto na tym skorzystał. Zwracał uwagę, że granica, PKP oraz elewatory są pod kontrolą państwa i domagał się precyzyjnych wyjaśnień oraz ujawnienia skali zjawiska.
Krytyka opóźnionej reakcji rządu
Przypomniał, że już wcześniej ostrzegał przed niekontrolowanym napływem zboża, a wtedy spotkał się z zarzutami o antyukraińskość. Skrytykował opóźnioną reakcję rządu i sugerował, że zwłoka mogła przynieść korzyści tym, którzy na tym interesie zarobili.
Konsekwencje dla bezpieczeństwa żywnościowego
Podkreślił znaczenie silnego rolnictwa dla bezpieczeństwa żywnościowego Polski i Europy oraz zwrócił uwagę, że polityczne decyzje i brak kontroli wpływają bezpośrednio na życie rolników, ceny żywności i przyszłość mieszkańców tych ziem.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Witamy naszego gościa, Donald Tusk, proszę Państwa. Witamy serdecznie w Chełmie, na ziemi chełmińskiej, na Pomorzu i Kujawach. Panie premierze, przed panem wspaniali ludzie, mieszkańcy tych ziemi, pracowici, ci, którzy codzienną swoją pracą, pracują na chleb poprzedni, marzą o przyszłości dla swoich dzieci. Tak jak nasi przodkowie, tu na tej ziemi, niełatwej, kiedy przed wiekami setką lat trzeba było walczyć o Polskę. My dziś jesteśmy tutaj po to, aby znów uwierzyć tę Rzeczpospolitą, tę najjaśniejszą, która jest dla nas wszystkim domem. Cieszę się, że jest pan przewodniczący z nami i powie, jaką Polskę, jaką wizję naszej ojczyzny chciałby nam przedstawić na najbliższe lata. Bo gorąco wierzymy, że to pan przejmie stery już za kilka miesięcy w naszym domu. Ziemia Chełmińska to kolebka i dom Mikołaja Kopernika. Nie tylko Toruń, ale Chełmno. Pamiętajmy o tym. Matka Mikołaja Kopernika to tu właśnie mieszkała. Pamiętajmy o tym, że kałdus podchełmiński to początki państwa polskiego, piastowskiego. Jesteśmy związani z tą ziemią na dobre i złe. Tak jak długo czekaliśmy na niepodległość przed I wojną światową. Potem walczyliśmy wspólnie ramię w ramię o odzyskanie suwerenności, co nastąpiło w 1989 roku. Tak dzisiaj jesteśmy tu po to, aby wyrazić swoją nadzieję i oczekiwania co do przyszłości. Dla nas i naszych dzieci. Dziękujemy, że jest pan z nami, panie przewodniczący. Dziękuję bardzo, panie marszałku, drogi Piotrze. Jestem tak bardzo sentymentalnie jakoś dzisiaj poruszony wizytą tu w Chełmie. Co prawda tuż przed naszym spotkaniem dowiedziałem się, że nasza wizyta, nasze spotkanie w Chełmie było mówione lata temu. A tak się potoczyły jakoś i moje losy i losy nas wszystkich, że musieliśmy ją odłożyć, przełożyć. Ale cieszę się, że ostatecznie udało nam się dzisiaj i to w tak licznym gronie spotkać tutaj w Chełmie. Zacząłem dzisiejsze spotkanie, dzisiejszą wizytę od spotkania z rodziną rolników. Pod świeciem, w średnim gospodarstwie, dość typowym dla tej części Polski. Głównie dlatego, pamiętając oczywiście jak ważne dla polskiego rolnictwa, dla bezpieczeństwa żywnościowego, jestem przekonany, że w przyszłości nie tylko polskiego, naszego bezpieczeństwa żywnościowego, ale także europejskiego, jak ważne mogą być te znane czarne kujawy. I rozmawialiśmy o tym, co oczywiście jest bardzo dla polskich rolników, niezależnie od tego, czy to są Kujawy, Pomorze, Opolszczyzna, Śląsk, słyszę dokładnie wszędzie te same słowa. To są słowa raczej nacechowane goryczą, a nawet złością. Słowa o tym, że dzisiaj polski rolnik, ale przecież tak naprawdę, co za tym idzie, także klient polskiej piekarni, konsument polskiej żywności, właściwie wszyscy, no bo przecież dotyczy to nas wszystkich, wszyscy mamy powody do irytacji, wszyscy mamy powody do, no takiego ostrego stawiania pytania, jak to jest możliwe, co takiego się stało, że dzisiaj polski rolnik, tak jak pan Dariusz z Grucznej pod świeciem, mówi, że hodowla jest, przestaje być opłacalna. Kiedyś miał 600, 700 świn, dzisiaj 120, jest jedyny w całej okolicy, który to w ogóle utrzymał. Dlaczego nie może, no mógłby sprzedać swoje zboże, ale po cenie takiej, która powoduje, że to jest kompletnie nieopłacalne. Więc za co, gdzie się nie obejrzy, widzi ceny nawozów, dzisiaj dużo tańsze, ale wtedy, kiedy musiał je kupić, były dwukrotnie droższe. Więc jemu się właściwie rzeczywiście nic nie opłaca. Za zboże dostaje liche grosze, to jeszcze w czerwcu, wiecie, to było nawet 1500 zł, a teraz jak dostanie 800 zł gdzieś w Polsce, to jest szczęśliwy. A równocześnie mąka jest najdroższa w historii. Chleb jest droższy niż kiedykolwiek, kiedy sięgamy pamięcią. Nikomu nic tak naprawdę się nie opłaca. Ale mamy jakieś dziwne przekonanie wewnętrzne, że ktoś gdzieś jednak na czymś zarabia. Pytamy od wielu dni, kto podjął decyzję o tym, aby zboże z Ukrainy, które w ramach pomocy miało przejechać przez Polskę, po to, aby eksportować je dalej do państw, które były zagrożone tradycyjnie, są zagrożone głodem albo po prostu importują zawsze bardzo dużo zboża z Ukrainy, takie jak Egipt. Pytamy, kto podjął decyzję, że to zboże zostało w Polsce. Kto na tym zarobił? Ile jest tego zboża? Nie można dostać żadnej precyzyjnej odpowiedzi, chociaż jak wiemy, cała ta przestrzeń jest pod kontrolą państwa. Granica, PKP, ELWAR, czyli elewatory, to wszystko jest pod pełną kontrolą państwa. Do tej pory polscy rolnicy, ale też my, ludzie, których codzienne życie zależy przecież od tego, ile kosztuje mąka i czy polski rolnik będzie w stanie kontynuować swoją pracę, swoje życie tutaj. To jest, przecież to nie muszę nikomu tłumaczyć, jak bardzo wszyscy jesteśmy zależni od tego, na ile polskie rolnictwo jest w dobrej kondycji. A to jest kolejna wielka grupa, która nagle szeroko otwiera oczy i widzi, że coś tu nie gra. Że jest tu jakieś upiorne skrzyżowanie niekompetencji i pazerności. Ktoś nie umie podjąć decyzji, ktoś podejmuje fatalne decyzje, ktoś udaje, że nie widzi problemu. Ja o tym mówiłem i nie mam z tego żadnej satysfakcji, bo to jest bardzo gorzka, byłaby bardzo gorzka satysfakcja. I nie byłem zresztą jedyny, kiedy w czerwcu, a więc blisko rok temu, głośno powiedziałem na Dolnym Śląsku po spotkaniu z rolnikami, że państwo musi zacząć działać w sprawie tego niekontrolowanego napływu zboża z Ukrainy, bo to zabije polskich rolników ekonomicznie. I wtedy usłyszałem, że jestem antyukraiński. Ktoś, kto mógł wpaść na pomysł, żeby powiedzieć o mnie, że jestem antyukraiński, to musi mieć naprawdę nie po kolei w głowie. Ale nikt z tego żadnych wniosków nie wyciągnął. Znaczy musiało minąć 9 miesięcy, zanim ten rząd zorientował się, że sprawa jest naprawdę bardzo poważna. Ale być może te 9 miesięcy musiało minąć po to, żeby ktoś zarobił na tym interesie. Bo mówimy tutaj przecież o gigantycznych zyskach dla tych, którzy przyjęli to bardzo tanie zboże, które miało iść dalej i kosztem polskiego rolnika zarobili też bardzo dużo pieniędzy. Jeśli mówimy o kompetencjach, o decyzjach, które mają związek i z polskim rolnictwem, ale też ze świętami, które się zbliżają. Dzisiaj jadąc do Was przeczytałem, to tak żartobliwie brzmi, jaki jest indeks jajeczny. Co roku publikuje się dane dotyczące, tuż oczywiście przed świętami wielkanocnymi, publikuje się dane, ile kosztują jajka w porównaniu do płacy, jaką mają Polki i Polacy. I że ten indeks jajeczny mówi, no tak właśnie trochę w atmosferze siątecznej, co się dzieje naprawdę z naszymi realnymi zarobkami. tylko w ciągu roku. Polska rodzina, jej siła pieniędzy, jaką Polska rodzina ma w swoim ręku, spadła o 23% na podstawie tego indeksu jajecznego. O 23% jajek mniej kupimy tylko w ciągu tego jednego roku. Porównujemy poprzednie święta do tych świąt. Mówię o tym dlatego, bo to poczucie, że w Polsce drożyzna jest ponad miarę i że tłumaczenia, że ktoś jest winny tej polskiej inflacji, polskiej drożyźnie, one się nie trzymają kupy wtedy, kiedy porównamy polską inflację, polską drożyznę z państwami, z większością państw Unii Europejskiej. Gdzie się nie obejrzę, byłem niedawno na Śląsku i m.in. oglądałem miejsce, gdzie miała powstać fabryka samochodów elektrycznych w Jaworznie. No i miejscowi pokazali mi to miejsce, gdzie miała stać fabryka, gdzie miały powstawać ten milion, tak? Pamiętacie milion samochodów elektrycznych do 2025 roku, a tam widać tylko te wielkie pałaci wyciętego lasu. Elektryczne samochody to jest taki znak niekompetencji i pustej obietnicy premiera Morawieckiego. Jak nie wiem, czy zauważyliście w sprawie elektrycznych samochodów, ten rząd ostatnio zrobił wielkie zamieszanie, tłumacząc, że z winy Unii Europejskiej albo z winy prezydenta Trzaskowskiego w Warszawie Polacy nie będą mogli korzystać z samochodów spalinowych za kilka, kilkanaście lat. I takie wielkie zamieszanie rządzący wytworzyli, szukając jak zawsze winnych. Ja sobie przypomniałem i mam to, ten dokument dedykuje tym wszystkim, którzy każdego dnia kłamią, a kłamstwo poganiają oszustwem i szukają sposobów, żeby zrzucić z siebie odpowiedzialność, chociaż rządzą tu w Polsce już 8 lat. To jest dokument, ja nie będę go czytał, proszę się nie obadać, tylko jedno zdanie, znaczy tytuł tego dokumentu przeczytam. I to jest COP26 Declaration on Accelerating the Transition to 100% Zero Emission Chaos Advance. Tytuł jest angielski, bo dotyczy szczytu klimatycznego, który miał miejsce w Szkocji, w Glasgow dwa lata temu. I to jest dokument, który tłumacząc dosłownie, mówi o tym, że trzeba przyspieszyć ten proces, aby na europejskich, czy światowych drogach jeździły włącznie samochody, które wytwarzają zero, gdzie emisja jest na poziomie zero. Dlaczego tym mówię? Ponieważ ten dokument był ambitniejszy niż wszystkie ustalenia między państwami. Ten dokument nieprzypadkowo ma w tytule przyspieszenie, a więc, że zrobimy szybciej, niż się zobowiązaliśmy wcześniej. I ten dokument podpisało niewiele więcej niż połowa państw Unii Europejskiej, w tym Polska. Polski rząd podpisał dokument, zgodnie z którym przyspieszy proces odchodzenia od samochodów spalinowych. Ten dokument podpisała pani minister Moskwa. Ja bym się nie wyzłośliwiał na ten temat. Ja tylko chcę Wam powiedzieć, że to, co jest tak męczące, szczególnie dla ludzi, którzy żyją na przykład na Pomorzu, tu na Kujawach, tu w Chełmie. Rozmawiałem z marszałkiem Całbeckim dłużej też o tym, co łączy nasze myślenie. I my wszyscy tutaj chcemy podejmować się poważnego dzieła, jakim jest dobro Rzeczpospolitej i dobro polskich rodzin bez szukania nieustannie kozłów ofiarnych, bez szukania konfliktów na siłę. W demokracji jeden z drugim oczywiście dyskutuje, często się trzeba wykłócać o swoje racje, swoje interesy, to jest normalne. Ale nie można polityki zamienić w nieustanne obrzucanie błotem przeciwników politycznych, wymyślanie konfliktów, i z rzucaniem, takim permanentnym zrzucaniem z siebie odpowiedzialności, mimo, że się rządzi. To jest droga do nikąd. My chcemy, żeby polski rząd, ktokolwiek ten rząd tworzy, zaczął działać racjonalnie, nie szukając konfliktu za wszelką cenę, wywiązując się ze swoich obietnic, nie szukając nieustannie winnych. Wszyscy jesteśmy pod wyrażeniem też zdarzeń z ostatnich dni. Miały miejsce marsze papieskie. Dla mnie to jest ważne, akurat z marszałkiem Całbeckim mieliśmy lata temu okazję wiele godzin o tym rozmawiać, dyskutować. Dziedzictwo papieża, jego osoba, nasza pamięć to są zbyt cenne rzeczy, żeby traktować je w sposób tak instrumentalny, w jaki to robi dzisiaj władza. Nie ma akceptacji, przynajmniej z mojej strony, dla szargania naszych narodowych świętości. Szczególnie, że tak naprawdę nie mieliśmy tego w naszej historii zbyt wiele, tych momentów takich wzniosłych, gdzie cały świat zachwycał się. Ja mam takie poczucie, że tak jak coś bardzo złego działo się i dzieje do dziś z legendą Lecha Wałęsy i z tą legendą pierwszej Solidarności, że w pewnym momencie ktoś uznał, że to musi być jego, że Solidarność nie była doświadczeniem nas wszystkich, tylko jednej partii, dzisiejszej partii politycznej i że to nie Lech Wałęsa, bo on nie jest ich, tylko dzisiejsi politycy PiSu, że to oni tworzyli tę wielką Solidarność. Z papieżem dzisiaj i z pamięcią o Janie Pawle II zaczyna być tak samo. Nikt nie powinien ani z lewa, ani z prawa robić z Ojca Świętego takiej figury politycznej, którą się będzie przestawiało w zależności od interesów. Bardzo bym chciał, żebyśmy potrafili czcić pamięć swoich bohaterów narodowych, swoich naszych trudnych i pięknych momentów historii bez czynienia z tego, z tej naszej pamięci pola bitwy. To, co jest tak tak druzgocące, to to, że nie ma takiego zdarzenia historycznego, nie ma takiej tragedii narodowej, nie ma takiego jakby historycznego wątku, który jest w naszych emocjach, w naszej pamięci, którego ta władza nie chciałaby wykorzystać do dzielenia, do konfliktowania, do rzucania na kogoś jakichś oskarżeń. To jest, to rujnuje tę tkankę społeczną, to rujnuje takie poczucie wspólnej pamięci. Moim zdaniem wszyscy powinniśmy w sposób z taką autentyczną troską myśleć o tym dziedzictwie naszym historycznym, narodowym, emocjonalnym jako o czymś, co jest wspólne i co nie powinno być takim powodem, dla którego się ludzi dzieli. Tutaj w Chełmie marszałek Całbecki już o tym wspominał, o tym, że Chełmno ma prawo czuć się jedną z historycznych stolic Polski, a przynajmniej okolice Chełmna z tymi imponującymi artefaktami archeologicznymi. Ja jestem też bardzo dumny z tego powodu, że razem z marszałkiem Całbeckim myśleliśmy też o tej ziemi nie tylko w kategoriach wspaniałej historii, ale też wspaniałej i bardzo nowoczesnej przyszłości. Tu narodziła się ta idea Astrobas powstały właśnie w województwie kujawsko-pomorskim. To nasz wspólny pomysł, ale oczywiście bardziej marszałka niż mój, ale żeśmy razem się do tego rzeczywiście przyłożyli. Za tym poszły też centra nauki. To dziedzictwo kopernikańskie zobowiązuje. Dla mnie jest rzeczą bardzo ważną nie dyskusja na temat tego, w jakim języku mówił Mikołaj Kopernik, tylko co dzisiejsze i przyszłe pokolenia Polek i Polaków mogą mieć z tego faktu, że jakby historia Mikołaja Kopernika i jego dokonania mogą być dla nas wszystkich takim wzorem i pewnym zobowiązaniem. To, że dzisiaj młodzi ludzie w tych astrobazach, w tych centrach nauki w Bydgoszczy, w Toruniu, we Włocławku, w Wino-Wrocławiu, słucham? No, czy jeszcze jakieś podpowiedzi dostanę? Bo to tylko się chwalić, ja nie mam wątpliwości. I że nawet współpracują z amerykańską NASA. No to jest naprawdę coś, co to jest imponujące. Naprawdę wspaniałe rzeczy też taką z takim z taką energią i z perspektywą przyszłości. Takie wspaniałe rzeczy można robić tu na Kujawach i Pomorzu. I nie tylko dlatego właśnie, żeby to dziedzictwo kopernikańskie było nadal żywe, ale też dlatego, że tutaj w tej części świata chyba ludzie lepiej rozumieją, jak ważna jest właśnie taka współpraca na rzecz przyszłości różnych ludzi, różnych tradycji. Tutaj wy jesteście bardzo sprawnymi na przykład beneficjentami pomocy europejskiej. Mało gdzie w Polsce człowiek tak czuje tak intensywnie, jak dobrze działa ta europejskość polska i to w sensie i ekonomicznym, i politycznym, intelektualnym, jak właśnie tutaj na Kujawach i Pomorzu. Ja też nie ukrywam, że jak jechałem tutaj do Was, to przejeżdżałem obok miejsca, które dla mnie jest ważne. Ten komin najwyższy w świeciu ciągle stoi. W 1986 roku miałem, no nazwijmy to, że miałem przyjemność malować ten komin i wiem, że Wy mówicie, że najpiękniejszym, że z Chełmna jest najpiękniejszy widok na świecie i dla niewtajniczonych, no bo są tu kamery, trzeba powiedzieć, że chodzi o widok na świecie, znaczy na miasto po drugiej stronie, po drugiej stronie Wisły. Ja zresztą uważam, że może nawet niepotrzebnie tak mówicie, bo jednym z najpiękniejszych widoków na świecie już bez tej gry słów jest widok z tamtej strony Wisły na na na Chełmno, tak, nie ma się ja nie jestem pewien tak dokładnie, ale na użytek naszego spotkania mogę powiedzieć, że z tego komina widziałem Chełmno i rzeczywiście był to jeden z najpiękniejszych widoków na świecie. Wiem, że dzisiaj nie jest tak łatwo wzbudzić sobie optymizm i energię to jest i wojna. Tu a propos będziemy witali w Warszawie prezydenta Zeleńskiego. Ja od samego początku byłem przekonany, poznałem go tuż po jego wyborze na prezydenta, jeszcze byłem wtedy w Brukseli szefem Rady Europejskiej i nie mam żadnych wątpliwości, że Ukraina ma wszystkie szanse, żeby z tej wojny wyjść zwycięsko. Nawet jeśli dzisiaj trudno sobie jeszcze wyobrazić, jak to zwycięstwo miałoby wyglądać. Ale być może wizyta prezydenta Zeleńskiego jest też takim bardzo dobrym momentem, żeby powiedzieć rządowi Mateusza Morawieckiego, żeby zaczął poważnie rozmawiać o tym, jak ma wyglądać przyszłość, nasza współpraca między Polską a Ukrainą, kiedy już będzie po tej okrutnej wojnie i co zrobić, żeby wspierając Ukrainę w jej europejskich aspiracjach równocześnie nie zapomnieć o polskich interesach. Nie kosztem Ukrainy. Nie o to chodzi. Ale żeby nie powtórzyła się w mega skali sytuacja, jak ze zbożem i z polskimi rolnikami latem i jesienią tego roku. to szczególnie polscy rolnicy powinni twardo domagać się od polskiego rządu, aby już dzisiaj przygotowywał taki typ współpracy, takie zapisy w procesie przystępowania Ukrainy do Unii Europejskiej, żeby pomóc maksymalnie Ukrainie, ale nie kosztem polskiego rolnictwa. Polska, a szczególnie polskie firmy, polscy przedsiębiorcy, polscy rolnicy, wy wszyscy, myśmy, my wszyscy, z głębi serca, bez żadnej kalkulacji, rzuciliśmy się na pomoc rodzinom ukraińskim wtedy, kiedy setki tysięcy i miliony z nich uciekało przed wojną i agresją rosyjską i trafiło do nas i trafiło na polskie serca, otwarte i polskie domy otwarte właściwie dla wszystkich, którzy tej pomocy potrzebowali. I wydaje się, że to jest przecież bardzo dobry punkt wyjścia do tego, aby bez żadnych kompleksów rozmawiać o współpracy gospodarczej w Unii Europejskiej też z Ukrainą, ale miejmy świadomość, że rolnictwo ukraińskie, jeśli tego dobrze polski rząd nie przygotuje, to może być bardzo wymagający konkurent dla polskich rolników. Kompetencja wydaje się tutaj rzeczą absolutnie niezbędną. To nie może być tak, we wszystkich sprawach prawie tak się dzisiaj dzieje i obawiam się, że w tej sprawie też może się tak dziać, tak jak z naszym Narodowym Bankiem Polskim. No wiecie, to brzmi trochę jak taka bardzo ponura puenta tego, co PiS zrobił z Narodowym Bankiem Polskim. Inflacja w Polsce jedna z najwyższych w Europie. Wynagrodzenia pana prezesa Galapińskiego w tym roku wzrosło dokładnie o tyle, ile wynosi inflacja, o 18%. I wiecie co? dowiedziałem się na końcu, Wy też, bo o tym można było przeczytać, że zarobki pana Galapińskiego są wyraźnie wyższe od zarobków jego odpowiednika w Stanach Zjednoczonych. On się nawet zaśmiał, pan Jerome Powell, szef tej Federacji, rezerwy federalnej, kiedy właśnie zorientował się, że pan prezes Adam Glapiński jest naszym najdroższym prezesem, być może najdroższym prezesem świata, jeśli chodzi o banki centralne. I oczywiście szef tej rezerwy federalnej może się z tego śmiać, ale w Polsce nikomu z tym nie jest do śmiechu. I właściwie gdzie nie spojrzymy, to wszędzie w tym rządzie odnajdujemy takie przykłady. Szkoła w ruinie, czarnek rozdaje miliony na willę i domy. Rolnicy mają kłopoty, ale ktoś na zborzu ukraińskim zarobił fortunę. Nie trzeba chyba nawet mnożyć tych przypadków. Glapiński stał się tutaj taką szczególnie efektowną, można powiedzieć, spektakularną figurą. Rekordowa inflacja i rekordowe zarobki prezesa NBP. Ale przecież gdzie nie spojrzycie, będziecie widzieli dokładnie to samo. Gigantyczne zarobki ludzi, władzy, gigantyczne przekręty ludzi, władzy. Znaczy grabienie publicznych pieniędzy już bez żadnego pamiętania i co miesiąc dowiadujemy się ile znowu co podrożało. Co miesiąc mamy ten smutny komunikat o tym, co jest droższe, a codziennie mamy codziennie komunikat o tym, co kto tam u góry znowu ukradł, zagarnął, czy skombinował. Dlatego ja uważam, że to wcale nie jest pusty slogan, kiedy słyszę od ludzi takie słowo, że jak skończy się złodzieństwo, to skończy się też inflacja. To może nie jest takie proste, ale w tym jest bardzo dużo ludowej mądrości. Jeśli u góry, jeśli władza skoncentrowana jest wyłącznie na własnych korzyściach materialnych, to oni nawet nie mają głowy do tego, ani czasu, żeby zastanowić się, w jaki sposób ulżyć doli ludziom, którzy każdego dnia idą do sklepu. Może dlatego, że wielu z nich w ogóle do sklepu nie chodzi, czego dowodów mieliśmy wiele i takich różnych kompromitacji. Jak u nas ktoś, kto był wiceministrem, pan Janusz Kowalski, wiceminister rolnictwa, który nie był w stanie rozróżnić podstawowych zbóż. Ale wiecie, że idealnie rozróżnia, kto jest jego znajomym, a kto nie jest jego znajomym, kiedy rozmawiają o dzierżawie ziemi z zasobów skrabu państwa. Tutaj jest perfekcyjnie przygotowany. Naprawdę dokładnie wie, komu się należy, a komu się nie należy. Więc nie ma w moim zdaniem w tym za dużo przesady. W tym oczekiwaniu, w tym marzeniu i chcę wam powiedzieć, że jestem przekonany, że jesteśmy w stanie do tego doprowadzić. Żeby zakończyły się rządy tych, którzy myślą wyłącznie o sobie i że