Donald Tusk w wystąpieniu z 3 kwietnia 2023 domagał się ujawnienia dokumentów ws. skandalu ze zbożem i zapowiedział rozliczenia. Krytykował działania rządu, wskazując na możliwe interesy i problemy rolników związane z dostępem do ziemi i wysokimi cenami nawozów.
Żądania ujawnienia dokumentów
- Tusk zażądał pełnej dokumentacji dotyczącej decyzji administracyjnych i operacji wokół ukraińskiego zboża; mówił, że decyzje były podpisywane i że dopiero na podstawie dokumentów będzie mógł być precyzyjny w ocenie odpowiedzialności.
Krytyka działań rządu i komitetu przy premierze
- Wystąpienie odnosiło się do prac komitetu przy premierze nad sprawą zboża, a Tusk sugerował, że nie chodziło jedynie o błędy czy niekompetencję, lecz o „grube interesy”, które trzeba wyjaśnić.
Skutki dla rolników i rynek zbóż
- Mówca podkreślał dramat rolników - tanie zboże na rynku przy jednoczesnie wysokich cenach mąki i chleba - oraz zwracał uwagę, że na kłopotach producentów rolnych zarobiły spółki, co ocenił jako „upiorne zależności”.
Dostęp do ziemi i procedury dzierżawy
- Tusk wskazywał, że kończą się wieloletnie dzierżawy i że według obliczeń setki tysięcy hektarów mogłyby trafić do młodych rolników (ok. 300 tys. ha w ciągu dwóch lat), ale obowiązujące procedury i dwuznaczne praktyki urzędników utrudniają ten dostęp.
Nawozy, zyski spółek i zapowiedź rozliczeń
- Wystąpienie odnosiło się także do wysokich cen nawozów i rekordowych zysków producentów, porównując to z innymi sektorami. Tusk zapowiedział determinację w dążeniu do rozliczeń, podkreślając rolę niezależnej prokuratury i sądów oraz swoje zobowiązanie, by politycy nie ingerowali w ich pracę.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Dzień dobry Panie Przewodniczący. Mam pytanie. Dochodzimy do władzy. Mówił Pan tu bardzo ładnie o rolnikach i o niedoli rolniczej. I co, jaki plan mamy na to, żeby naprawić to, co się wydarzyło? I jak rozliczymy tych, którzy zarobili na tym zbożu? To jest, tę zagadkę trzeba rozwikłać jak najszybciej. Dlaczego od wielu dni nie możemy otrzymać zupełnie podstawowej informacji? I to od instytucji, od spółki, od ministra, którzy odpowiadają bezpośrednio za ten stan rzeczy. Ja w związku z tym z odpowiedzią na pytanie, kto i w jaki sposób odpowie za skandal ze zbożem, pozwoli Pani, że odpowiem wtedy, kiedy będziemy mieli te podstawowe dane, jeśli oni ich nam nie udostępnią, ale będziemy szlił z reguły po jakimś czasie taka presja powoduje, że te podstawowe informacje, które na końcu oznaczają jedno. Znaczy ktoś podjął decyzję, ktoś ją podpisał. No wiecie, przy premierze Morawieckim był jakiś cały komitet, który się zajmował ukraińskim zbożem. Bardzo by mi zależało na tym, żeby Pan premier ujawnił, na czym polegały prace tego komitetu. Ja jednej rzeczy nie jestem, dlaczego ja jestem taki nieufny i dlaczego uważam, że to niekoniecznie są tylko błędy i niekompetencja, ale że były tam jakieś grube interesy za tym wszystkim. Skoro mniej więcej od maja było wiadomo, że to ryzyko się pojawia, jeśli w czerwcu, tak jak wspomniałem, nie tylko ja, głośno już mówiliśmy, zróbcie coś z tym. Jest kwestia jakby kontroli tego zboża, gdzie ono jedzie, przygotowania logistyki, jakie wywieźć, kontraktów z innymi państwami, zaangażowania Unii Europejskiej. I to nie było aż tak trudne. Pieniądze były przygotowane. Znaczy ci importerzy, ci, którzy chcieli kupić, byli, istnieli fizycznie. Okazało się, jak bardzo często w czasie tych rządów, że komuś się nie opłacało wykonać robotę, która polegała na tym, żeby to zboże dotarło do państw trzecich przewożone przez Polskę. I moim zdaniem to niestety nie było tylko lenistwo, ale interesy. Ale ja będę precyzyjniejszy, jak będziemy mieli dokumentację związaną z tą sprawą. Jeśli chodzi o ziemię, według naszych obliczeń można by właściwie od ręki, ponieważ kończą się te wieloletnie dzierżawy, jeśli chodzi, no nie wszystkie, ale do dyspozycji będziemy mieli setki tysięcy hektarów. I naszym zdaniem 300 tysięcy hektarów mogłoby spokojnie w ciągu najbliższych dwóch lat stać się dzierżawą na przykład młodych polskich rolników. Tylko, że tam też niestety znowu dochodzi do rzeczy, których nie rozumiemy, albo raczej powiedziałbym rozumiemy, ale nie mamy na razie dowodów. I wymieniłem tu nazwisko pana ministra Kowalskiego, ale tam jest więcej urzędników zaangażowanych w taki bardzo dwuznaczny proceder, z którego nie wynikają żadne jasne kryteria. I te procedury, które dzisiaj zaczynają jakby obowiązywać, one de facto uniemożliwiają, albo przynajmniej bardzo utrudniają dostęp do tej możliwości dzierżawy zwykłego polskiego rolnika, który chciałby powiększyć swój areał. Kwestia nawozów sztucznych. Ja przepraszam, ten temat może nie jest atrakcyjny, ale jak pyta pani o konkrety. No, tak jak w przypadku Obajtka i Orlenu i cen paliw, taki w przypadku nawozów mamy tą fatalną zbieżność. To znaczy rolnicy musieli kupować te nawozy, kiedy one były radykalnie najdroższe. W tym czasie producenci spółki Skarbu Państwa zarobiły rekordowo i ten zysk netto podobnie jak w przypadku Orlenu w związku z cenami gazu czy benzyny. Tak samo zysk netto producentów nawozów sztucznych. Był przez pierwsze trzy kwartały ubiegłego roku rekordowo wysoki. Jest coś upiornego w tym, ja mógłbym mnożyć te przypadki, ale to pytała pani o rolnictwo, że na kłopotach, na biedzie, na dramatach np. polskich rolników ktoś zarabia. Wie pani, ta sytuacja z polskim klebem to jest w ogóle coś, jak się opisuje ten fenomen, to właściwie nie chce się wierzyć. Rolnik ma sprzedać zboże za 700 zł za tonę, a nie jak było za 1500. Czyli zboże jest bardzo tanie. I zalało na stanie zboże ukraińskie. Ale mąka jest najdroższa, mimo że zboże przestało być opłacalne dla polskich rolników. I chleb jest najdroższy. Benzyna jest najdroższa w historii, ale zyski Orlenu są najwyższe w historii. Znaczy trzeba być ślepym, żeby nie widzieć właśnie tych upiornych zależności. Na końcu jest, to z mojej strony jest oczywiście trochę złośliwość, ale ona jest uzasadniona. Jeśli my mamy jako jedyne państwo na świecie, jestem prawie pewien, że innego takiego nie ma, gdzie premier inwestuje w obligacje inflacyjne, żeby zarabiać na inflacji. I ludziom mówi, kiedy kupuje te obligacje antyinflacyjne, żeby zarabiać na inflacji, w tym samym czasie mówi ludziom, nie będzie żadnej inflacji. To jest też taki, jak w soczewce widać, że jeśli Glapiński czy Ministerstwo Finansów mówi zgodnie z prawdą, że każdy punkcik, każdy procent inflacji wyżej, czyli każda złotówka przez nas wydana więcej na te umowne 10 ae przed Wielkanocą, to jest strata dla nas, ale dla władzy, dla państwa to jest czysty zysk. Im wyższa inflacja, tym więcej pieniędzy w budżecie państwa. Więc cały ten system, między innymi przez to, że im się tak właśnie nastawili, to znaczy, a niech ludzie płacą jak za zboże, akurat nomen omen, jak za zboże, za wszystko, bo to się władzy opłaca w dwójnastu, to są zyski, lewe zyski i na końcu jeszcze łatanie tego budżetu. Wszystko jest droższe, my tracimy na tym każdego miesiąca polskie rodziny, ale im się to spina jakoś, znaczy akurat władza jest tutaj bardzo dobrze zabezpieczona. Więc to rozliczenie jest to, co mi siedzi na sercu i dlaczego ja będę jakby z taką determinacją walczył do jesieni. Bo rozliczenie jest rzeczą oczywistą, ale tak jak powiedziałem, od tych rozliczeń twardych, kryminalnych, bo nie brakuje wykroczeń tej władzy o charakterze kryminalnym. Od tego będzie niezależna prokuratura, niezależny sąd, a ja jeśli będę miał wpływ na to, co się dzieje w Polsce, będę pilnował, żeby żaden polityk swoich łap nie wsadzał w robotę sądów i prokuratury. A oni narobili tyle zła i tak oczywistego, że prokuratura i sądy nie będą musiały się specjalnie wysilać, żeby rozliczyć tych, którzy doprowadzili do tych nieszczęść w Polsce. Natomiast dla mnie o wiele ważniejsze jest to, żeby skończył się ten upiorny łańcuch finansowego nieszczęścia. Znaczy, tak jak o tym już parę razy publicznie mówiłem, jestem absolutnie przekonany, że w połowie kadencji, jeśli opozycja zdobędzie władzę, wygra wybory, w połowie przyszłej kadencji Polska nie będzie wśród trzech najgorszych państw europejskich, jeśli chodzi o drożyznę, tylko wśród czterech, pięciu najlepszych. Nie mówiłbym tego, nie rzucałbym słów na wiatr, gdyby nie moje doświadczenie z bycia premierem wtedy, kiedy inflacja, a jak zaczynałem premierowanie, kryzys finansowy światowy był wyjątkowo dotkliwy i wybuchu z taką mocą. To był najgłębszy kryzys finansowy od czasów II wojny. A udało się w ciągu trzech lat zejść do inflacji na poziom zero. Więc wydaje się, że tu nie ma co... Bardzo bym chciał, żeby właśnie tak ludzie pomyśleli się, bo jest wiele emocji w polityce i ludzie mają różne kryteria, ale ja mówię tak i to naprawdę serio. Chcecie, żeby w Polsce nie było tak drogo jak jest i chcecie, żeby władza was nie okradała w tak jawny sposób, to głosujcie na kogoś innego, a nie na tych, którzy dzisiaj rządzą. Naprawdę, to jest jak jeden do jeden, tu nie ma co kombinować. Dzień dobry, panie premierze. Ja chciałam właściwie dwa pytania zadać. Mianowicie jesteśmy co chwilę zasypywani informacjami przerażającymi, to znaczy myślę, że większość społeczeństwa jest w pewnego rodzaju depresji. I z ostatnich dni informacja, że za granicą komisje będą musiały w przeciągu 24 godzin dokonać obliczeń głosów, bo inaczej te głosy będą nieważne. To jest pierwsze. A drugie to, ojeż, zapomniałam, tyle czasu czekałam. Nie, no spokojnie, zapomniałam teraz. Coś o propo... Aha, o już wiem. O komisji wyborczej, że dzisiaj się dowiedzieliśmy właśnie, że 95 komisarzy wyborczych odwołano i posadzono za pomocą pana Piebiaka swoich. Jak można, ja chciałam zapytać, co może, co można zrobić? Bo już, już w tej chwili są sfałszowane wybory. W tym momencie już właściwie. Jeszcze wyborów nie sfałszowali i w dużym stopniu od nas zależy, czy będą w stanie sfałszować wybory w sposób taki bezpośredni. Dlatego z inicjatywy Komitetu Obrony Demokracji Partie Demokratyczne przystąpiły do Obywatelskiej Kontroli Wyborów. Jeszcze raz chciałem tu podziękować wszystkim uczestnikom, aktywistom KOD-u, bo dzięki Wam można było inaczej niż tam z jedną listą itd., ale bardzo szybko dojść do ładu między partiami i w tej sprawie jest pełna solidarność. Więc jestem przekonany, że będziemy gotowi jesienią do takiego wielkiego, wielkiej akcji kontroli społecznej tych wyborów i że w każdym lokalu wyborczym bez wyjątku będą mężowie zaufania i damy zaufania i to nie jedna osoba i nie dwie. I tutaj prace idą bardzo intensywnie. Też wszystkich zachęcam. Każdy, kto będzie miał wolny czas, każdy, kto chciałby pomóc w ten sposób, a ta pomoc byłaby bardzo ważna, proszę szukać kontaktu czy z KOD-em, czy z biurami Koalicji Obywatelskiej, czy innych partii. Nie wiem, jak to w Chełmie tutaj wygląda, czy w Waszym województwie, na ile to jest sprawne, ale znajdziecie i w internecie namiary na ludzi i na organizacje, które chcą kontrolować te wybory tak, żeby nie zostały sfałszowane. Natomiast wiadomo, że te wybory, podobnie jak ostatnie wybory prezydenckie, one nie będą uczciwe. To nie jest moja opinia, to jest opinia wszystkich międzynarodowych organizacji, które obserwowały wybory w Polsce. I nie są stronnicze, po prostu powiedziały rzecz oczywistą. W Polsce wybory są ciągle wolne, w tym sensie, że każdy może kandydować i każdy może głosować, że nie ma zakazów prawnych. Natomiast są to wybory nieuczciwe, bo to jest taka kategoria. To znaczy, władza wykorzystuje środki państwowe, władza kontroluje media publiczne, władza niestety używa nawet służb specjalnych, czy podsłuchów, tak jak było w przypadku pana Brejzy, kiedy był szefem kampanii wyborczej 2000... już nie pamiętam, którym. Nie widzi pani, ja też, bo ja mam z kolei może po COVID-zie też. I także ja bym bardzo was wszystkich prosił, żebyśmy wyrzucili w ogóle z głowy myśl taką, że oni skutecznie ukradną nam wybory. Bo to naprawdę w decydującym stopniu od nas zależy. Po pierwsze, my musimy te wybory wygrać. To jest, jakby to jest zadanie... Oni trochę utrudnili ludziom za granicą głosowanie, znaczy trochę, mocno, tak? Wiadomo. Ale ja jestem w kontakcie ze środowiskami Polaków, Polek żyjących za granicą i oni mówią, to jest straszne łajdactwo, co zrobili, mogliśmy głosować korespondencyjnie, a teraz będziemy musieli przejechać być może 1000 km, żeby móc zagłosować. I wszyscy bez wyjątku mi mówią, ale pojedziemy te 1000 km. Znaczy, na nic im się zda ta manipulacja i ograniczenie możliwości głosowania przez zagranicę. I ja wierzę w to, że mobilizacja będzie naprawdę bardzo duża. I mam też taką prośbę. Chełmno jest miastem miłości. Nie pytam o szczegóły, nie wiem, nie wnikam, jak to się objawia na co dzień tutaj w Chełmie, ale jest miastem miłości, tak? Tak, więc... To może to jest bardzo dobre miejsce, żeby też powiedzieć do wszystkich, i tu nie mówię teraz o liderach partyjnych, tylko do tych wszystkich, którzy angażują się w internecie, przygotowują właśnie kontrolę wyborów, czasami wychodzą na ulicę, bardzo przeżywają tę politykę, żeby sympatyzując z jedną partią demokratyczną, nie atakowali tej drugiej. Znaczy, to jest w ogóle, mi się daje taki pierwszy krok. Wiem, że wielu chciałoby, żebyśmy wszyscy razem poszli do wyborów. Niektórzy dokonali innego wyboru, ale nawet jeśli uważamy, że nie zrobili dobrze, to odbudujmy w sobie taką solidarność i szacunek wokół tych wartości, idei, które nas łączą i spróbujmy tak czy inaczej zrobić taki, no, jeden emocjonalny, pozytywny, pełen szacunku, no, nie powiem miłości, no, bo, okej, no, są, miejsca w sercu jest ograniczona ilość i wiadomo, że wszystkich człowiek nie pokocha, ale żebyśmy postarali się dobrze zdefiniować, gdzie jest przeciwnik, a nawet o niektórych powiedziałbym dzisiaj wróg, bo, bo, co do niektórych polityków nie mam wątpliwości, że są niebezpieczni z punktu widzenia podstawowych interesów Polski, bezpieczeństwa Polski i wtedy, uważam, trzeba absolutnie twardo stawać, w ogóle się nie krępować, uderzyć celnie i mocno tak, żeby Polskę uchronić przed tymi ludźmi. Natomiast wokół, jeśli chodzi o te środowiska, które lepiej, mądrzej, gorzej, ale chcą powrotu naprawdę Polski demokratycznej i uczciwej, przyzwoitej władzy, to żebyśmy się nawzajem przestali jakby kaleczyć, dokuczać i utworzyli taką, tak czy jedną drużynę, niezależnie od tych listów i różnych tam animacji. O to bardzo, bardzo proszę. Dzień dobry, panie premierze. Bardzo się cieszę, że pan tu przyjechał. I mam takie dwa króciutkie pytania. Pierwsze pytanie to jest, słuchałem dzisiaj wywiadu w Radiu Z profesora Balcerowicza, który trochę nie omieszkał pana skrytykować za obietnice, za populizm odnośnie o wszystkich obietnic w stosunku do PiSu. I chciałbym zadać to pytanie, które chyba Reszek Balcerowicz chciałby panu zadać. Skąd będą te pieniądze na te wszystkie obietnice? A drugie moje pytanie, takie krótkie, czy jeżeli opozycja przejmie władzę, a liczę na to, że przejmie, czy odwrócicie ten pakiet klimatyczny, który ten nieudolny rząd podpisał, czyli tą zieloną energię, tak? Bo powiem szczerze, nie wierzę zbytnio w to i jestem bardzo sceptycznie do tego nastawiony, nie? A tak na koniec bardzo się cieszę, jestem dumny, że pan tu jest. Jeszcze raz powtórzę. I naprawdę jestem zadowolony, że nie wymienił pan do tej pory jednego nazwiska. Jednego. Kaczyński. I za to jestem bardzo szczęśliwy. Teraz nie wiem, jak odebrać te oklaski. Czy za to, że pan w końcu wymienił to nazwisko? Bo ja się trzymałem długo, jak pan zauważył, i dałem radę. Z pakietem klimatycznym Uważam, że co do istoty sprawy nie ma odwrotu, ale nie dlatego, że nam coś ktoś narzuca. Nie dlatego, tylko dlatego, że jeśli pan porozmawia dzisiaj z dwudziestolatką, osiemnastolatkiem, a ja tych rozmów w Polsce miałem już bardzo dużo, to patrzą na nasze pokolenie, patrzą, no pan jest młodszy ode mnie, ale patrzą na nas z podobną pretensją, że myśmy im nie zapewnili bezpiecznej perspektywy, że oni żyją dzisiaj. Dzisiaj, jak ktoś ma dwadzieścia lat, to słyszy od rana do wieczora, że za chwilę będzie katastrofa klimatyczna i to nie są niestety obawy wyscane z palca. Znaczy, to musimy sobie zdawać sprawę, że to już, że to nie jest żadna ekstrawagancja zielonych, że to nie są wymysły. Można się spierać, ale to nie jest nasza rola. Jakie działania mogą opóźnić katastrofę klimatyczną albo złagodzić jej konsekwencje, jedno wydaje się dla mnie oczywiste. My naprawdę musimy się wszyscy przygotować do tego. Ja, jak byłem szefem Rady Europejskiej, byłem zapraszany w różne miejsca, m.in. z tą intencją, bo ja nigdy nie byłem jakimś radykalnym entuzjastą działań antyklimatycznych. Nie do końca, jak wyjeżdżałem z Polski, rozumiałem o co chodzi. Jak byłem zaproszony przez władzę Tadżykistanu w Pamirze i oni mi pokazali, jak lodowiec topnieje, w jakim tempie i to nie byli działacze zielonych ze Stanów Zjednoczonych, tylko to byli tam miejscowi górale. I mówili o tym, że w perspektywie pięciu, siedmiu lat ich nie będzie. Nie będzie ich kraju w związku z tymi zmianami klimatycznymi. Byłem zaproszony przez premiera Grenlandii i to, co tam zobaczyłem, to przekroczyło w ogóle wszystkie moje wyobrażenia. W jaki sposób to topnieje i... My powinniśmy w sposób rozsądny, nieradykalny, tak żeby wszyscy byli do tego przekonani, zadbać o nasz klimat i nasze środowisko. Pamiętacie, ile emocji budziły pierwsze akcje na rzecz ochrony środowiska? Że to fanaberie, a że to bez znaczenia, a że to jest kłopotliwe. Dzisiaj już każdy rozumie, że jeśli dalej będzie nas zalewał plastik, to my nie przeżyjemy jako cywilizacja. Po prostu, bo nie będzie morza. Nie będzie fauny i flory w morzach i oceanach. Dlatego ja byłbym bardzo... Ja rozumiem pańską intencję. My... I ja przestrzegam wielu ludzi... To dotyczy też kwestii na przykład religii, praw mniejszości. Budujmy konsensus zrozumiały i akceptowalny dla większości ludzi. Żeby ludzie z przekonania zaangażowali się w różne procesy, których sens jest dla mnie oczywisty. Ja chciałbym żyć w Polsce czystszej, niż jest w tej chwili. I nie mówię metaforycznie, tylko mówię o tym, jak ciągle zaśmiecamy nasze najbliższe otoczenie. Chciałbym, żeby wszyscy byli wreszcie wrażliwi na punkcie śmieci, plastiku. Chciałbym żyć w Polsce, w której nie wycina się lasy i nie sprzedaje się hektary lasów Chińczykom. Wiecie, to jest dopiero katastrofa. Elektryczne samochody. Ja jestem jak najbardziej zacząłem od tego nasze spotkanie. To nie jest sztuka powiedzieć, że się zbuduje elektryczne samochody. Ba, to jest wszystko, na co stać było Morawieckiego w tej sprawie. Ale powiem więcej, to nie jest też sztuka największa wyprodukować elektryczne samochody, nawet jeśli to przekracza możliwości tego rządu. Ale trzeba przygotować całą infrastrukturę. Trzeba gdzieś ten samochód załadować. Trzeba gdzieś te baterie umieć utylizować. Ja zwracam się do Pana z takim apelem, żebyśmy nie zostawiali w głowach naszych słuchaczy i ludzi nas oglądających wrażenia, że z tym środowiskiem i z tym klimatem to wcale nie jest tak, jak niektórzy myślą. Bo niestety jest tak, jak od wielu lat alarmują nas naukowcy. I nie mówię o działaczach i aktywistach, tylko o naukowcach. I że mądry naród, mądra władza będą robiły wszystko, żeby ludzie uwierzyli, zrozumieli, nauczyli się bez gwałtu, bez żadnych radykalnych przyspieszeń chronić swoje najbliższe otoczenie i też chronić klimat. Ja pamiętacie Państwo z lekcji filozofii ci, którzy mieli na studiach filozofię, że jest ten zakład paskalowski, znaczy być do końca nikt nie będzie wiedział na pewno, czy jest Pan Bóg, czy nie, ale lepiej tak żyć, jakby był. Że to jest lepiej dla wszystkich, dla żyjącego i otoczenia. To ja Panu powiem, tak samo jest z klimatem i środowiskiem. Ani Pan, ani ja nie rozstrzygniemy tych debat, wątpliwości, kłótni, co wpływa źle na klimat i co można zrobić, ale jeśli będziemy żyli z przekonaniem, że warto troszczyć się o klimat i o środowisko, to i tak będzie lepiej. Znaczy, niezależnie od tego, kto na końcu ma tam rację, to i tak lepiej żyć w zgodzie ze swoim środowiskiem i, a poza tym ja Wam powiem tak, my się tu w Polsce nie musimy na razie martwić o detale ani o jakąś perspektywę za 20 lat, bo powiedziałem o tych lasach, sami Państwo spontanicznie zareagowali. Jak mówiłem o tym, o tej niekompetencji i pazerności i złodziejstwie równocześnie. Słuchajcie, z lasami to jest być może najbardziej drastyczny przypadek. Byłem w Waszym województwie kawałek drogi stąd parę tygodni temu w Sępólnie Krajeńskim i tam rozmawiałem z producentami, którzy robią różne rzeczy z drewna. Słuchajcie, polski producent, polska firma musi zapłacić dzisiaj najwięcej w historii za drewno. Drewno jest najdroższe i równocześnie wycina się najwięcej lasów w historii. I kto i zarabia na tym, że te lasy wywozi się do Chin. Słuchajcie, ja uważam, to jest obłęd. Znaczy, okej, no będziemy mogli się wspierać o politykę klimatyczną w tym czy innym aspekcie. Ale my tu w Polsce mamy do załatwienia o wiele bardziej fundamentalną kwestię. Mamy rząd, który zaczął od Likwi, zajechał stadinę koni, która była przez dziesięciolecia największą naszą dumą i zaczął się od tego momentu rozpędzać. A to, co robi z lasami, to jest naprawdę woła o pomstę do nieba. Więc my tak czy inaczej musimy się zająć tak bardzo niestety takimi oczywistymi, fundamentalnymi kwestiami. Leszek Balcerowicz pełni rolę takiego, no bardzo wnikliwego krytyka różnych rzeczy i sytuacji. Mnie nikt nie namówi na to, żebym reagował jakoś nieprzyjaźnie wobec Leszka Balcerowicza. Przez lata współpracowaliśmy, przyjaźniliśmy się. Tak, tak. Nie, ale ja ten wstęp uważam za konieczny, bo gramy różne role społeczne. ja nie jestem dzisiaj, nie czuję się odpowiedzialny i nie chcę występować w roli strażnika jakiejś idei. Ja wziąłem na siebie zadanie, czy część zadania, no bo oczywiście bez Was i bez innych partnerów pewnie nie podołam, żeby wygrać wybory. i chcę odpowiedzialnie w czasie tej kampanii powiedzieć, co ludzie z tego będą mieli. I robię to odpowiedzialnie. Leszka Balcerowicza zdenerwowało babciowe. Nie jest moją rolą uczyć Leszka Balcerowicza liczb, ale to się, to znaczy, to jest dokładnie odwrotna filozofia od tej, którą ma PiS. w tym babciowym kobieta, jeśli chce, to po urlopie macierzyńskim zanim będzie mogła pójść do pracy, jeśli będzie chciała i otrzyma wsparcie od państwa w wysokości 1500 zł, aby móc opłacić opiekę nad dzieckiem, czy to jest przysłowiowa babcia, czy to jest żłobek, czy niania. To jest wybór kobiety, matki, i wraca na rynek pracy, bo tego chce, bo chce kontynuować na przykład karierę zawodową, chce więcej zarabiać. Jeśli brutto zarabia 5000 z małym kawałkiem, brutto, to tylko w postaci składek i podatków odda do państwa więcej niż jest 1500. To jest wtedy 1550, coś koło tego. Znaczy, to nie jest, tu nikt nikomu niczego nie rozdaje. Po prostu wracamy do normalnego, logicznego myślenia. Dobrobyt, pieniądze rodzą się z pracy, a nie z wyciągania ręki i z rozdawania. to są, moim zdaniem, najlepsze projekty. Babcia będzie zadowolona, matka będzie zadowolona, dziecko będzie zadowolone i budżet państwa jeszcze będzie zadowolony. No właściwie nie widzę powodu, żeby tutaj wybrzydzać. i mówimy o kredyt 0%, czy generalnie o wsparciu polityki mieszkaniowej, bo w sumie, jeśli chodzi o ilość mieszkań, to dużo więcej uzyskamy, jeśli będziemy inwestowali państwowe pieniądze, będziemy pomagali gminom na remont i przystosowanie na nowo do możliwości zamieszkania dziesiątków tysięcy lokali, które stają dzisiaj puste, zrujnowane, domagające.