Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk: Nauczyciele mają zarabiać powyżej średniej

Donald Tusk: Nauczyciele mają zarabiać powyżej średniej

Donald Tusk odpowiadał na pytania mieszkańców o sytuację nauczycieli i kwestie emerytalne zgłoszone przez byłego żołnierza. Zadeklarował, że nauczyciel powinien być zawodem zaufania i że konieczne jest natychmiastowe podniesienie płac.

Główne tezy o nauczycielach


- Tusk mówił o potrzebie przywrócenia zawodu nauczyciela jako zawodu zaufania społecznego oraz o zagrożeniach wynikających z niskich zarobków. Podkreślił, że jeśli nauczyciele będą pracować za płacę minimalną, to upadnie autorytet zawodu, a szkoła nie przygotuje młodzieży do krytycznego myślenia.

Sytuacja w szkołach specjalnych i realia finansowe


- Wskazał na nauczycielki i nauczycieli pracujących w szkołach specjalnych z dziećmi z różnymi niepełnosprawnościami, którzy często dorabiają na drugim etacie mimo wysokich kwalifikacji. Zwrócił uwagę na konieczność godnego wynagrodzenia dla osób, które inwestowały w wykształcenie i dokształcanie.

Apel o zmianę wynagrodzeń


- Zapowiedział, że poprawa wynagrodzeń dla nauczycieli jest jednym z jego priorytetów i że pensje powinny być powyżej średniej krajowej, a nie radykalnie poniżej niej. Podkreślił znaczenie roli nauczyciela dla przyszłości społeczeństwa i potrzebę szybkich działań.

Sprawa emerytalna zgłoszona przez byłego żołnierza


- Na spotkaniu poruszono także problem zawieszenia świadczenia ZUS-owskiego przez byłego żołnierza, który wskazywał na nierówne traktowanie emerytur. Tusk zadeklarował, że poprosi posłanki i posłów zajmujących się sprawami emerytalnymi o rekomendacje i że spróbuje uzyskać informację oraz działania już następnego dnia na klubie poselskim.

Donald Tusk — migawka z przemówienia: Donald Tusk: Nauczyciele mają zarabiać powyżej średniej (17.03.2023)

Obrona prawa do głosu i reakcja na zakłócenia


- W odpowiedzi na próby przeszkadzania spotkaniu podkreślił, że nikt nie powie mu "zamknij się" i że nie zgadza się na ograniczanie prawa do wypowiedzi. Podkreślił potrzebę swobodnej debaty i obrony wolności słowa.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Zaraz dostanie pan mikrofon, spokojnie. Panie premierze. Zaraz dostanie pan mikrofon, spokojnie. Mamy pierwsze pytanie. Tak. Marcin ze Świętochłowic. Panie premierze, ja mam pytanie. Dziś wydaje mi się, że nauczyciele, jestem nauczycielem, pracuję od trzech lat w szkole specjalnej. Wydaje mi się, że dziś nauczyciele tuż obok przedsiębiorców i lekarzy to najbardziej znienawidzona grupa przez PiS. Co dalej z nauczycielami? Jaki plan dla nauczycieli? Dziękuję. Teraz druga strona. Ja z zawodu jestem nauczycielem historii. To jest mój pierwszy zawód. To było moje wykształcenie i trochę czasu miałem okazję też spędzić jako nauczyciel. Więc ja mam też jakby głęboko osobiste doświadczenie i motywację. Powtarzam to też od wielu, wielu miesięcy, żeby z nauczyciela znowu zrobić zawód zaufania społecznego. Nie będzie uczeń, rodzic, opinia publiczna, władza. Nie będą szanowały zawodu, gdzie ludzie pracują za płacę minimalną, mimo że całe życie się dokształcali, zdobyli wyżej wykształcenie i pracują, no pan, na szczególnie trudnym miejscu. Ja na swojej trasie spotykam nauczycielki, nauczycieli, którzy pracują na szkołach specjalnych. Z dziećmi z różnymi niepełnosprawnościami. I ja wiem dokładnie, znaczy mało kto jest w stanie sobie wyobrazić, jaka to jest praca. I to są ludzie, którzy często naprawdę znają języki obce. To są ludzie, którzy naprawdę serio zainwestowali w co i edukację, którzy muszą łapać drugi etat. I tak oznacza to niewiele więcej ponad płacę minimalną. Wiecie, do czego to musi doprowadzić. Znaczy do upadku autorytetu, jeśli jeszcze on został, tak, tego zawodu. A my, ja nie wiem, czy państwo, czy my tak na co dzień to dostrzegamy. Skoro dzisiaj ludzie, nie tylko w Polsce, ale w Polsce to jest szczególnie dotkliwe. Jeśli dzisiaj ludzie, opinia publiczna tak chętnie ulega kłamstwu, propagandzie, jakimś mitom, emocjom. Jeśli tak łatwo dzisiaj zaszczepić ludziom pogardę czy nienawiść, to także dlatego, że przez długie, długie lata odzwyczajaliśmy się od krytycznego myślenia. Jeśli w szkole nauczyciele nie będą na tyle silni swoją wiedzą, ale też pozycją, też zarobkami, żeby stać się znowu autorytetem dla uczennic i uczniów. Żeby ich gdzieś poprowadzić w tym krytycznym myśleniu, to wpadniemy w łapy ludzi, którzy już bez żadnych ograniczeń, skrajnie cynicznie będą wykorzystywali to, że my coraz mniej wiemy, a coraz emocjonalniej czujemy i że emocje zastępują myślenie, że hejt zastępuje zdolność wymiany poglądów, gdzie mity zastępują fakty. I dlatego polska nauczycielka i polski nauczyciel to musi być zawód najwyższego zaufania ze strony państwa i ze strony społecznej. I to musi być od zaraz zawód bardzo dobrze opłacany, a nie bardzo źle opłacany. To jest jeden z moich priorytetów. Nauczyciele muszą zarabiać powyżej średniej, a nie radykalnie poniżej średniej krajowej, bo to jest dla naszej przyszłości być może w ogóle najważniejszy zawód. Kiedyś w starożytności, nie wiem, w czasie renesansu było wiadomo, że ten kto uczy jest właściwie najważniejszy z punktu widzenia indywidualnego losu. Ucznia, ale też losu całego społeczeństwa czy narodu. Nam już zostały na ten temat tylko hasła. Ciągle powtarzamy, że młodzież jest naszą przyszłością, oświata, innowacje. I zdołowaliśmy, nauczyciele czują się, przepraszam za słowo, zgnojeni. Nie tylko oczywiście wynagrodzeniem, ale tu jest ten początek. Nie szanujesz tego zawodu. Za chwilę ten zawód stanie się zawodem trzeciej kategorii i jakość nauczania też będzie spadała. Będę starał się krócej. Kolega tam w czapce. Pana, bardzo proszę. Jak powiedziałem, każdy, kto się zgłosi tyle, ile czasu starczy, dostanie pytanie. Jeszcze raz powie Pan do mnie, zamknij się. Poproszę Pan o wyjście z sali. Ja tu jestem dlatego, żeby nikt nikomu w Polsce nie mówił zamknij się. Ani Pan, ani ci, którzy zorganizowali dzisiaj kilkadziesiąt osób, które miały przeszkadzać, ani Kaczyński, ani Ziobro ze swoją prokuratorą nie zamkną mnie w sensie dosłownym i nie zamkną mi ust. Nikt mi nie zamknie ust. Witamy serdecznie Panie Premierze. Ja jestem Henryk z Tarnowskiej Gór i mam do Pana taką sprawę. Jestem byłym żołnierzem zawodowym, który w 98 roku przeszedł na emeryturę. Od tego czasu pracowałem przez 21 lat w naszej ojczyźnie. Odprowadzałem tutaj składki, odprowadzałem składki ZUS-owskie, podatki płaciłem i po 21 latach zdecydowałem się już przestać pracować zawodowo i zgłosiłem się do ZUS-u po nawiliczeniu emerytury. Emerytura mi została naliczona, ale zawieszona z tego powodu, że biorę emeryturę wojskową, która jest dla mnie korzystniejsza od tej, co mi naliczył ZUS. Żołnierz zawodowy, który wstąpił do służby po 99 roku, ma prawo do pobierania emerytury i ZUS-owskiej i emerytury wojskowej. Górnicy tak samo pracując, doliczają tam po jakimś czasie, biura emerytalne im naliczają. Te emerytury przeliczają ponownie i mają do tego prawo. Zwracam się do Pana i do wszystkich Panów i Państwa i Pań posłanek i posłów, którzy są tu obecni na sali. Serdecznie pozdrawiam. O zajęcie się pilnie tą sprawą, bo ja uważam, że to jest sytuacja nie do przyjęcia. Jest to niesprawiedliwe w stosunku do nas i niezgodne z Konstytucją, bo skoro ma być równi wobec prawa i Konstytucji wszyscy, to skoro jedni mogą brać dwie emerytury, a drudzy nie, to jest coś tu nie w porządku. Tak samo jakbym pracował na przykład za granicą, mógłbym brać emeryturę zagraniczną i emeryturę polską. Ale ja tu pracowałem, tu odprowadzałem podatki i myślę, że tu mi się emerytura należy. Dziękuję za to. Dziękuję. Dziękuję. Mam nadzieję, że jutro, do jutra będę miał dla Pana informację co do, ale też wezmę chętnie, ale jutro na klubie poproszę. Mamy całą grupę posłanek i posłów, które zajmują się specyficznie kwestiami zosowskimi emerytalnymi i poproszę ich już jutro o rekomendacje w tej kwestii. Domyślam się, że to wymaga zmian ustawowych, ale nie chcę teraz tak, a vista tutaj, ale jutro na klubie i dziękuję za ten sygnał. Za chwilę, bo ja nie mogę... Ja wiem, kto ma mikrofon. Prosimy o przestrzeganie kolejności. Postaramy się zabrać jak najwięcej pytań. Spokojnie, trafi tam mikrofon do tej części sali, na pewno też. Nie, nas ogląda w tej chwili milion ludzi w telewizji i słychać tylko tych, którzy mówią do mikrofonu. Za chwilę naprawdę dostanie Pan mikrofon, tylko ja nie dysponuję, kto ma mikrofon. Panie premierze, tutaj mamy pytanie od Pani. Witam serdecznie Panie premierze, Ewa z Katowic. Ja mam takie pytanie, bo tutaj jest taki problem, że budżet kraju założony jest powyżej już dwóch bilionów i odbudowa kraju po wygranej opozycji potrwa dwie, trzy dekady. Ja tak zakładam. Jeżeli chodzi o nakręcenie inflacji i tak dalej i tak dalej, to jest po prostu jakby przepaść. I tutaj jest naprawdę bardzo trudne działanie. Więc mam takie pytanie, czy po wygranej opozycji zamierza Pan Panie premierze skonstruować jakąś taką radę konsultacyjną, która by skonstruowała właściwy program ekonomiczny, ale na takim poziomie bardzo szczegółowym, czyli założyć w jaki sposób my ten kraj będziemy odbudowywać. No i sprzężone z tym kolejne pytanie. Na ile Pan, Panie premierze, szacuje możliwość odzyskania aktywów publicznych zdefraudowanych, przejętych przez prominentów PiSu? To wszystko. Dziękuję bardzo. Ja staram się być realistą i zakładam, że przynajmniej przez pierwsze dwa lata trudno będzie przeporsować ustawy ze względu na prezydenta Dudy, który być może będzie systematycznie tak jak łaskawił kogoś wbrew logice i chyba prawu, więc obawiam się, że będzie gotowy także blokować, a ma do dyspozycji to weto prezydenckie. I być może nie będzie większości aż takiej, żeby weto odrzucać. Więc zespoły, ja bardzo bym chciał, żeby była taka większość. Chyba nikomu w Polsce tak nie zależy, jak mi z różnych powodów, żeby tę większość zbudować. Jestem gotów poświęcić interes Platformy Obywatelskiej, koalicji, swój własny, osobisty, byleby tak pójść do wyboru, w taki sposób zagrać z tą władzą, żeby ją pokonać i żeby nie być zależnym od tego weta. Ale ponieważ, tak jak mówię, jestem realistą, więc przygotowuję się na różne scenariusze. Na zmianę. I pracuje dzisiaj kilka zespołów w odniesieniu do zadań, które byśmy chcieli przeprowadzić w ciągu stu pierwszych dni. I to chodzi o takie decyzje i one dotyczą zarówno restytucji mienia, naprawdę krzywd ludzkich, to co jest takie najgorętsze, mediów publicznych, oczywiście sądownictwa, niezależności prokuratury, etc. W jaki sposób uzyskać efekty, nawet jeśli nie będzie to możliwe drogą ustawową. Proszę potraktować serio, ja naprawdę mówię teraz to bardzo, bardzo serio. Nie będę mówił publicznie o szczegółach tych rozwiązań, które proponujemy, ponieważ one muszą być niestandardowe. Ale proszę mi uwierzyć, to nie jest aż tak skomplikowane, żeby przywrócić stan prawny w różnych dziedzinach życia, w tych miejscach, w tych sprawach, gdzie nie tylko w mojej ocenie PiS prowadził zmiany, łamiąc prawo, czy konstytucje, czy prawa europejskie. I wiem, że będzie dużo krytyków, ale ja, jeśli to będzie ode mnie zależało, na pewno się nie cofnę. Decyzje, które były decyzjami naruszającymi polskie prawo, polską konstytucję, prawo europejskie, ja będę uważał za decyzje z definicji nieważne. I nie zawsze będzie łatwo odtworzyć pewne rzeczy z różnych względów. Weźmy pod na przykład kwestię sędziów. Z punktu widzenia konstytucji i prawa setki tak zwanych neosędziów to są sędziowie ustanowieni z wadą prawną. Więc jakbym był doktrynerem, to bym powiedział, nie, w ogóle mowy nie ma, to wszystko jest nieważne. No ale setki tych sędzin i sędziów podejmowało decyzje w sprawach życiowych zwykłych obywateli. Więc ja bardzo chciałbym, ja będę proponował politykę twardą, egzekwującą prawo, przywracającą stan rzeczy sprzed tych decyzji, które łamały prawo, równocześnie w taki sposób, żeby to nie dotknęło zwykłych ludzi, którzy nie odpowiadają za ten bałagan i łamanie praworządności i bałagan prawny. Także w tej chwili koncentrujemy się na dziesiątkach tych przyszłych decyzji, na te pierwsze 100 dni, które powinny przywrócić elementarny ład prawne i demokratyczne w Polsce. Co do gospodarki, tak zadłużenie państwa jest bardzo niepokojące. Nie ma jeszcze powodu do rozpaczy, gdyby ci, którzy tak bardzo dzisiaj zadłużają Polskę, albo stracili władzę, albo zmienili pogląd. Po prostu to trzeba natychmiast przerwać ten chocholitaniec. My sobie damy radę, że to nie jest jeszcze zadłużenie, które rujnuje, czy dyskwalifikuje. Generalnie państwa na całym świecie mają dość poważny dług. Problem z Polską polega na tym, że oni każdego dnia sygnalizują, że zadłużą jeszcze bardziej. Na przykład, nie wiem, część z państwa być może ma orientację. Samorządy tu na Górnym Śląsku też dostają informację, że będą realizowane projekty europejskie. I są już rozpisane konkursy, ale nie ma europejskich pieniędzy, bo nie zablokowali. Nie ma w budżecie pieniędzy. Pojawiają się te sygnały, że będą się zadłużać, a może Chiny pożyczą. Zasłuchajcie, to też pytanie do tych malkontentów. Może wy umiecie wytłumaczyć. Dlaczego pieniądze z Europy, które są, setki miliardów są dane, kolejne setki miliardów są na najniższy procent na świecie? Dlaczego tych pieniędzy nie chcemy? A chcemy pożyczyć pieniądze od Chin, które ewidentnie są w przeciwnym bloku geopolitycznym, co ma dzisiaj znaczenie w związku z wojną rosyjska-ukraińską. No ale to jest tak na marginesie. Więc wprowadzenie znowu racjonalnej polityki, a przede wszystkim ujawnienie faktycznego stanu finansów publicznych, w tym zadłużenia i deficytu. My mamy rano informację ze strony premiera Morawieckiego, która trzy godziny później przez profesorów, ekspertów, ekonomistów jest sprostowana, że po prostu kłamią w żywe oczy. I to używając takiej fałszywej statystyki. Kłamią nawet wtedy, kiedy mówią o tak obiektywnych, wydawałoby się, rzeczach jak budżet państwa, deficyt budżetowy czy zadłużenie. Ukrywają długi. Okradają nasze dzieci, naszych wnuków, biorąc pieniądze z tak zwanego funduszu rezerwy demograficznej. Po polsku to się nazywa pieniądze odłożone na wypadek, gdyby coś złego się stało, żeby dzisiejsze młode pokolenia nie zostały na lodzie. I oni taka solidarność z przyszłymi pokoleniami, żeby, no tak jak w domu, ja odkładam pieniądze na moje wnuki i dzieciom, jak trzeba, też chcę pomóc. No i państwo też po to wynaleziono ten fundusz rezerwy demograficznej, żeby tam co roku odkładać pieniądze na wypadek, jakby się odpukać coś stało, żeby nasze dzieci nie pozostały, nie znalazły się w jakiejś dramatycznej sytuacji. A oni stamtąd teraz dziesiątki miliardów wyciągają. Więc najważniejsze, i to nie jest ze względu na politykę moja, znaczy moja opinia. Wszystko jest do uratowania, nie trzeba trzech dekad, trzeba sześciu miesięcy wysiłku, żeby ich odsunąć od władzy. I wtedy to pójdzie dość intensywnie i szybko. Jeśli nie odsuniemy ich od władzy, wtedy ten problem będzie bardzo poważny. Panie premierze, mam pytanie dotyczące służby zdrowia. Jestem lekarzem ze Śląska. Czy pan lub pana doradcy ma jakąś wizję, co zrobić ze zdrowiem ludności na Śląsku lub co zrobić z tym, aby ludzie chorzy mieli lepszą dostępność do specjalistów, mając na uwadze to, że brak lekarzy i pielęgniarek, ale niektóre przepisy urzędnicze, które są, uniemożliwiają realizację świadczeń, które mogłyby być wykonane wcześniej i szybciej, gdyby podstawowe przepisy można było zmienić, a są nierealne od kilkunastu lat. Dziękuję bardzo. Wycofano pieniądze z Państwa, które szły na wsparcie różnych elementów systemu zdrowia, w tym dotacje do NFZ-u, czyli poziom finansowania zdrowia jest ten sam, finansowania zdrowia, natomiast chcą zabrać obywatelom dużo więcej pieniędzy na zdrowie, ale nie po to, żeby je na zdrowie przekazać. To jest bardzo poważny problem. My siedzimy oczywiście też z takim zespołem i są, wydawałoby się, proste rozwiązania. Mówi Pan oczywiście o przepisach, jak sądzę, na przykład dotyczących limitów. Są limity, które ograniczają dostępność i właściwie przez to, że ograniczają możliwość na przykład prywatnej służby zdrowia korzystania ze środków i limituje to trochę ofertę publiczną, ale obawiam się, że to w jakimś zasadniczym stopniu nie zwiększa nam dostępności. Tak? Proszę bardzo. Panie premierze, prowadzę pracówkę medyczną na Śląsku. Co można byłoby zrobić? Wymogi NFZ-u ogólnopolskiego są takie, że lekarze muszą spełniać wysokie kwalifikacje lub muszą pracować określoną ilość godzin w poradni. I jeżeli nie ma tego spełnionego warunku, który był ważny 11 lat temu, jak był konkurs, to poradnie są zamykane. Skoro jest jeden specjalista na jakieś małe miasto lub na większe miasto i on mógłby usługi świadczyć, to by to zwiększyło dostępność. A w tej chwili jest to niemożliwe. Dlatego o tym mówię, że spotykamy się między innymi także z tymi, którzy prowadzą albo pracują w prywatnym sektorze zdrowotnym. I tam pojawiła się cała seria argumentów na rzecz, czy sposobów, w jaki sposób zwiększyć dostępność, jak u elastycznić ten system. Ja bardzo bym chciał, żebyśmy, nawet zwiększając finansowanie niepublicznej, tej niepublicznego części sektora, żebyśmy nie zrobili prostego numeru i mówię bardzo szczerze, nie chodzi nam o to, żeby tam wpłynęło po prostu więcej pieniędzy, a pacjent tego nie odczuje. Bardzo nam zależy na takich nowych, precyzyjnych zasadach gry, ja w ogóle bym się nie wahał, które spowodują, że tam, gdzie popłynie więcej pieniędzy, na przykład do pana placówki, no przepraszam, że jako przykład używam, to żeby te nowe zasady gwarantowały, że z tymi pieniędzmi z automatu pojawi się większa dostępność do usług ze strony pacjenta. Tak jak mówię, znaczy tak zmienić przepisy, zasady, procedury, żeby fakt, że na przykład więcej pieniędzy popłynie do tego typu placówek, jak pańska, żeby to naprawdę oznaczało zwiększenie dostępności dostępności do Waszych usług. Mógłbym coś doradzić, mianowicie, Państwo często korzystacie, że tak powiem, z pomocy lub jakiejś tam opinii osób, które nie mają kontaktu z dołem na Słubie Zdrowia. Dlatego uważam, że powinniście Państwo pisać, pytać o opinie lekarzy, które pracują w placówkach, mają bezpośredni kontakt, bo to, że ktoś był ministrem kiedyś lub nie musi być znowu ministrem i nie będzie dobrym, pytajcie Państwo na dole, jakie mamy problemy, to będzie Państwu łatwiej to zrobić. A my mamy na końcu, mamy kontakt cały czas ze społeczeństwem i z pacjentami i wiemy, co ich boli i wiemy, co nas boli. Okej, chociaż... Chciałbym tylko, żeby była sprawa jasna, to, że przez jakiś zbieg okoliczności my nie mieliśmy do tej pory kontaktu, to nie znaczy, że nie mamy kontaktu z lekarzami, którzy pracują, jak Pan to określił, na dole z pacjentami. Ale ja bardzo poważnie traktuję, jeśli miałbym prośbę, ja jestem otwarty na każdą ofertę też pomocy, bo to będzie przecież dla mnie pomoc. Więc do mnie jak się dostać? No... Jeśli po spotkaniu zidentyfikuję Pan, nie będzie z tym problemu, bo będzie w moim otoczeniu szef naszego klubu, Pan Borys Budka, to proszę wymienić informację i ja umówię Pana z naszym zespołem, który na tym pracuje. Po prostu. Tak będzie najprościej. Ja mam prośbę, po tym mikrofonie jakby tam trafił mikrofon do któregoś z kolegów, czy koleżanek, którzy mają, zdaje się, inny pogląd na sprawy, to za chwilę, za chwilę mikrofon dojdzie, tak? Proszę. Witam serdecznie. Ja jestem przedsiębiorcą i z punktu... Nie, zaraz oddam tam Państwu mikrofon, jak najbardziej. Tylko ja teraz... Wszyscy jesteście wybrani i Wy też dostaniecie mikrofon. Jeszcze parę słów tutaj do Pana Przewodniczącego. Jak widzimy z poprzednich wypowiedzi, potrzebne są do szczęścia trzy rzeczy. Pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Ja trochę wrócę może do historii, do 2007 roku, kiedy to Pan Przewodniczący został premierem i w owym czasie w swoim expose wymienił Pan takie słowa. W sferze gospodarczej wprowadzimy program 3x15. Nie wiem, czy Pan sobie przypomina. Właśnie rozmawia Pan z autorem tego programu. Ja jestem właśnie autorem tego programu, który właśnie kiedyś trafił w Pańskie ręce i byliście Państwo, prawda, nim zauroczeni. Nie wiem, co się stało, dlaczego ten program do dzisiejszego dnia nie został wprowadzony, no ale to historia już, przeszedł do historii. W każdym bądź razie w 2015 roku, jak PiS doszedł do władzy, usłyszałem w telewizji takie znamienne zdanie od jednego z posłów w kuluarach sejmowych, że gdyby był wprowadzony jednoprocentowy podatek przychodowy, to budżet Państwa by wcale na tym nie stracił, a jeszcze by na tym zyskał, jeszcze by było więcej pieniędzy w budżecie Państwa. I teraz zacząłem myśleć właśnie w kategoriach, co daje jednoprocentowy podatek przychodowy. Na zasadzie własnej firmy zacząłem to mniej więcej obliczać i wyszło mi, że po prostu to, co ja daję do księgowej, to, co muszę zapłacić księgowej, która tam przelicza, przerzuca te tony papierów i tak dalej, tą stertę, to generalnie tą samą kwotę mógłbym wpłacić do budżetu Państwa, a teraz ona się gimnastykuje, żeby jak najmniej zapłacić albo wcale nie zapłacić. Więc mamy tutaj taki paradoks, że są firmy zagraniczne, które, prawda, zarabiają duże, duże pieniądze tutaj u nas w Polsce, całe korporacje, całe sieci handlowe, które naprawdę olbrzymie obroty robią, a do budżetu naszego Państwa w zasadzie symbolicznie parę złotych, wszystko jest gdzieś tam wyprowadzane, omijane przez jakieś fundacje, przez jakieś fundusze, gdzieś tam, no wiemy o co chodzi. No w każdym razie te pieniążki nie trafiają do budżetu Państwa. I w 2016 roku podjąłem taką decyzję, żeby napisać taki drugi program gospodarczy, oparty właśnie na jednoprocentowych podatkach przychodowych. nazwany już teraz nie trzy razy piętnaście, a trzy razy jeden. I ten program gospodarczy zacząłem tak rozwijać, rozwijać już jest w tej chwili sześćdziesiąta piętna jego wersja, za chwileczkę to wręczę Panu Przewodniczącemu. Sześćdziesiąta piąta wersja, ale autentycznie. I chciałbym powiedzieć, że ta wersja tego programu jest naprawdę chyba już jedna z lepszych i doskonałych. Ja nie mówię o tym, że to jest do wprowadzenia tutaj w tej chwili w Polsce, bo każdy poseł, który to przeczytał, a dostało to mnóstwo ludzi w swoje ręce, ten program, bo rozsyłam to na całym Facebooku i tu Panowie posłowie i Panowie posłanki mogą Panu też udostępnić w formie elektronicznej. Ale dobrze, no już kończymy, już kończymy. W każdym bądź razie chciałem to wręczyć Panu na Pańskie ręce, żeby Pan się z tym zapoznał przede wszystkim i coś zrobił właśnie z gospodarką w naszym kraju, bo uproszczenie, jakie tutaj jest napisane w tym programie, może się nadawać do wszystkich państw tego bloku gospodarczego całej Europy. Ten program po prostu jest uniwersalny dla każdego państwa. Ja bardzo dziękuję za ten, też za pracę, jaką Pan włożył, chociaż mam lekko obawę, ale na pewno sobie z tym jakoś poradzimy, no bo jak będę czytał ten program, to nie wiem, ile jeszcze wersji powstanie, skoro to jest 65, więc, ale tak mówiąc zupełnie serio, tak dobrze pamiętam 3 razy 15 i za tym się kryła idea przede wszystkim możliwie prostego podatku i tutaj wysokość była kwestią drugą, że ktoś może powiedzieć 3 razy 10, ktoś 3 razy 17. Chodziło o to, żeby tak symbolicznie pokazać determinację, żeby uprościć system podatkowy. Nie mam żadnych wątpliwości, że to musi być priorytet nowej władzy, bez dwóch zdań. Uproszczenie systemu podatkowego, ja się za głowę łapię, pańska praca, nie, nie, nie dostanie Pan już mikrofonu, bo ludzie się rozejdą, nie, nie, nie, nie, nie bądźmy aż tacy okrutni. Pańska praca to jest, to jest księga jak jedna karteczka w porównaniu do księgi, która dzisiaj opisuje system podatkowy w Polsce, więc pewnie nikogo nie będzie stać na to, żeby dokonać rewolucji na miarę ustawy Wilczka wtedy, kiedy komunizm odrodził. Takiego radykalnego uproszczenia, bo mamy choćby europejskie zobowiązania. Jak Pan wie, 3 razy 15 w konfrontacji z przepisami europejskimi i tak by się nie utrzymało, szczególnie mówię to o bacie. Ale jestem jak najbardziej za tym, żeby także czytać Pański program i następne wersje, żeby znaleźć wszystkie możliwe rekomendacje, które uczynią możliwym wyraźne uproszczenie odchudzenia systemu podatkowego, chociaż oczywiście radykalne obniżenie podatków moim zdaniem byłoby iluzją w najbliższych kilku latach po tym, czego jesteśmy świadkami w tej chwili. To jest... Teraz przekażemy mikrofon Panu, który się najmocniej domagał. Proszę, Pan, żeby prawdę nie powiedział? Proszę mówić prawdę. No chodzi mi tutaj o program, że nie będę pytał, bo nie macie na pewno. Pralka ma prania więcej programów, ale... Chodzi mi o to, że Pan, że tak chodzi mi naśmiewał z Pana Mularczyka, że chodzi w Niemczech, że zdjęcia robi to, a ja tak chcę Pana zapytać, to Panu przeszkadza, że Polska by dostała o reparację? Chodzi o to jeszcze Panu, takie zadam pytanie. Dobrze, dobrze. Proszę Państwa, to jest całkiem celowe pytanie. I chodzi o to, że ja miałem dużą rodzinę. Część była w Francji, moja mama się urodzi w Francji, czy ciotki. No i wiadomo, to była wojna. Wzięli do Niemiec ich na roboty, jako młoda dziewczyna. Wszystkie tam pracowały po trzy lata. Wróciły do Polski. Tamte starsze wróciły do Francji, a najmłodsza, moja mama, wróciła do Polski z rodzicami. I teraz się tak okazuje, że te, co do Francji wróciły, odynie, odynie, odynie.