Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk: Domaga się odwołania ministra, by odblokować KPO

Donald Tusk: Domaga się odwołania ministra, by odblokować KPO

Donald Tusk mówił o Krajowym Planie Odbudowy i wezwał do odwołania ministra jako sposobu na odblokowanie środków. Twierdził, że to polityczny upór rządzących blokuje wypłatę pieniędzy, które powinny trafić do Polski.

Stanowisko w sprawie KPO


Donald Tusk argumentował, że kamienie milowe w Krajowym Planie Odbudowy pochodzą z zapisów przedstawionych przez stronę polską i że Unia Europejska deklaruje gotowość elastycznego podejścia. Podkreślił, że środki mają pracować na rzecz Polski oraz celów europejskich, na przykład inwestycji klimatycznych.

Kto blokuje środki


Mówił wprost o politycznym uporze rządu i zaangażowaniu ministra, które - jego zdaniem - skutkują zamrożeniem funduszy. Zwrócił uwagę, że pieniądze to „nasze pieniądze” i nie są blokowane przez Brukselę ani opozycję.

Proponowane rozwiązanie w Sejmie


Tusk przedstawił odwołanie ministra jako prostą metodę odblokowania KPO i zapowiedział nadzieję, że wniosek ten zostanie przegłosowany w Sejmie w ciągu kilkunastu dni. Wskazał, że wykonanie zobowiązań zawartych w kamieniach milowych zależy od rządu.

Donald Tusk — kadr z wystąpienia: Donald Tusk: Domaga się odwołania ministra, by odblokować KPO (18.11.2022)

Zmiany w wymiarze sprawiedliwości i apel o jedną listę


Podkreślił, że proponowane zmiany dotyczące wymiaru sprawiedliwości nie są radykalne i były wcześniej zapowiedziane przez premiera. Odniósł się też do apelu intelektualistów o jedną listę opozycji, traktując wniosek o odwołanie ministra jako ofertę pomocy mającą ułatwić odblokowanie środków.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Mamy czas na kilka pytań, bardzo proszę. Ale tutaj, przepraszam, tutaj do mikrofonu bym poprosiła i po kolei. Ponieważ jestem z natury ostrożny, więc chciałbym się upewnić, że pierwsze pytania dotyczące sedna sprawy i tematu, ponieważ po to tutaj dzisiaj jesteśmy, a później ewentualnie, jeśli jest jakaś potrzeba na jedno-dwa pytania, oczywiście jestem z dyspozycji, ale bohaterkami, bohaterami dzisiejszej konferencji są tu zgromadzeni inicjatorzy, promotorzy tej wielkiej akcji na rzecz in vitro. Najwyraźniej wszystko jasne jest w związku z konferencją i tematem konferencji, także bardzo proszę. Panie premierze, korzystając z okazji Miliana Bobrowska, Polsat News, chciałabym zapytać o Krajowy Plan Odbudowy, bo dziś minister Szynkowski-Welsenk jest w Brukseli i znów będzie rozmawiać. No i przede wszystkim, czy spodziewa się pan tutaj jakiegoś przełomu i czy w ogóle możemy tutaj mówić jeszcze o negocjacjach, o jakichś kompromisach? Czy to po prostu jest tak, że są twarde warunki, są te kamienie milowe i tutaj już od strony Unii żadnego kompromisu nie będzie? Tak więc na powtórzę pytanie numer jeden, czy jest szansa na jakiś przełom i czy pan go w ogóle się spodziewa? Ja bardzo chciałbym wierzyć w to, że Polacy w końcu dostaną te pieniądze, bo to są, jak to zawsze podkreślam, nasze pieniądze i one są blokowane nie przez Brukselę, nie przez opozycję, nie przez jakieś twarde warunki czy zapisy, tylko są blokowane i wiadomo dokładnie przez kogo. Przez rząd pana Morawieckiego, przez ministra Ziobro, który osobiście się zaangażował w zablokowanie tych pieniędzy i patronem tego jest oczywiście Jarosław Kaczyński, który ostatnio tak wprost i otwarcie powiedział, że on byłby całym sercem za, tak moralnie poparłby bezwzględnie wyjście Polski z Unii Europejskiej. Więc nie miejmy wątpliwości co tego i nie dajmy sobą manipulować. To jest jedyny powód. Polityczny upór rządzących liderów PiSu, upór, aby te pieniądze do Polski nie trafiły. Użyła pani formułowania twarde warunki zapisane jako kamienie milowe. To nie są warunki, bo to jest coś, co zapisała polska strona. My jesteśmy jako, znaczy my, no polski rząd jest autorem tych warunków, które należy spełnić. Te warunki nie zostały przez nikogo narzucone. Tak naprawdę Unia Europejska oczekuje tylko tego, aby Morawiecki i rząd Mateusza Morawieckiego wywiązał się z własnych, sformułowanych przez siebie zapisów i kamieni milowych. I premier Morawiecki, przypomnę, na Radach Europejskich akceptował wszystkie warunki tam zawarte, także poprzez decyzję polityczną. Znaczy był na tak. Więc ja mam też bezpośrednie informacje, oczywiście, jak się państwo domyślacie z Brukseli. I tam jest stała gotowość do jak najbardziej elastycznego podejścia. Uwierzcie mi, to nie trzeba jakiejś szczególnej wyobraźni, żeby to dostrzec, że dzisiaj Unia Europejska chce jak najbardziej pomóc Polsce, choćby ze względu na wojnę. Te pieniądze aż tam parzą ręce wszystkim. Wszyscy chcą, żeby te pieniądze znalazły się tu, bo one mają pracować tutaj. Będąc tam, one nie działają ani na rzecz Polski, ani na rzecz Unii Europejskiej, bo te cele mają też służyć całej Europie, no choćby zadania klimatyczne. Przecież cała Europa bardzo chce, żeby pieniądze na odnawialne źródła energii, na przykład, żeby one były wydawane w Polsce, a nie zamrożone w Brukseli. Więc ja się bardzo dziwię, że po wielu, wielu miesiącach nowy pan minister spraw europejskich, minister Szynkowski Welsenk, jedzie do Brukseli po raz drugi dowiedzieć się, o co chodzi, bo przecież tak naprawdę on dość otwarcie powiedział, że pojechał się dowiedzieć, o co chodzi. Ja bym powiedział, o co chodzi, ale nie chcę już użyć zbyt mocnych słów. Nadzieja jest absolutnie uprawniona. Jest bardzo prosta metoda, żebyśmy te pieniądze uzyskali. I ta metoda będzie przegłosowana, mam nadzieję, za kilkanaście dni w polskim Sejmie. To jest odwołanie ministra Dziobry jako ten krok, który, jak sądzę, odblokuje wreszcie PiS i rządzących. I oni wreszcie wykonają to, do czego się wobec wszystkich nas, Polek i Polaków, przede wszystkim zobowiązali. I tak, oczywiście najtrudniejszym, jak rozumiem, psychicznie zadaniem dla rządu PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego jest zmiana tych złych zapisów dotyczących wymiaru sprawiedliwości w Polsce. To nie są żadne radykalne pomysły. To jest coś, co Mateusz Morawiecki wielokrotnie w parlamencie europejskim, pani premier była przecież tego uczestnikiem i świadkiem, wtedy, kiedy występował w Brukseli, na Radzie Europejskiej, obiecywał, że zrobi. I tę obietnicę muszą wreszcie wypełnić, bo to jest obietnica dana przede wszystkim Polkom i Polakom. Bo powtórzę po raz setny, bo to są Polek i Polaków pieniądze, a nie Kaczyńskiego czy Dziobry. Dzień dobry, Wawrzynie Czakrzywski, Radio TKFM. Ja też mam pytanie do pana przewodniczącego, trochę kontynuując ten temat, który został poruszony. Mianowicie, czy pan uważa, że Prawo i Sprawiedliwość pozwoli na odwołanie ministra Ziobry? Bo też się pojawiają takie sygnały komentatorzy, eksperci. Niektórzy mówią o tym, że to jest jedyne rozwiązanie w tej sytuacji, z którą mamy do czynienia. I że rzeczywiście dopiero wtedy być może wzorem Węgier pójdziemy na pewne ustępstwa i te pieniądze na KPO popłyną. I druga kwestia, apel dzisiejszy intelektualistów o jedną listę opozycji. Jak się pan do tego apelu odniesie? Ja oczywiście nie wiem, jakie pomysły lęgną się w głowach liderów PiSu, jeśli chodzi o głosowanie nad ministrem Ziobry. Tak naprawdę to jest oferta pomocy. Ja jestem w stanie zrozumieć, dlaczego prezes Kaczyński boi się, znaczy ja tego nie akceptuję, ale staram się zrozumieć, powody tego lęku przed ministrem Ziobro i prawdziwe przyczyny tego zakalca, tej idiotycznej blokady. Więc proszę potraktować ten wniosek o odwołanie ministra Ziobro jako w jakimś sensie pomoc. Znaczy ułatwiamy to zadanie. I może w ten sposób też Kaczyński uratować twarz, pokazując, że to Ziobro był winny za to, że Polska traci dziesiątki miliardów euro i że to niecały PiS jest za to odpowiedzialny. Tak naprawdę to jest bardzo przyzwoita oferta pomocy ze strony opozycji. Ale czy z niej skorzystają? Nie wiem, na pewno nie są to politycy, których bym uznał za racjonalnych, bo w tej konkretnej kwestii działają przeciw sprawiedliwości, przeciw konstytucji, przeciw narodowym interesom Polski, przeciw Unii Europejskiej i przeciw własnym interesom politycznym. Bo ja nie wiem, czy ktokolwiek w Polsce akceptuje fakt, że PiS nam zabiera te miliardy, które są tak dzisiaj Polsce potrzebne. Co do apelu na rzecz jednej listy na moje serce. Ja się bardzo cieszę, że co prawda może nie politycy w innych partiach, albo nie wszyscy politycy w innych partiach, ale wydaje mi się, że opinia publiczna, i mam tego dowody w czasie każdego mojego wyjazdu, że opinia publiczna w Polsce, ta, która chce zmiany, tych ludzi jest coraz więcej, którzy chcą zmiany, i nie mam wątpliwości, że bardzo by życzyli sobie też Zjednoczonej Opozycji i jednej listy. Mam nadzieję, że tego typu głosy, jak apel, o którym pan wspomniał, może skłonią polityków innych partii do takiego pozytywnego myślenia o tej jednej liście. Tym bardziej, że jak to wiele razy już podkreślałem, czas biegnie, ten zegar tyka. Za chwilę trzeba się przygotować już konkretnie do tych wyborów. Więc mam nadzieję, że do końca roku jakąś decyzję od liderów partii opozycyjnych usłyszymy. Ja nie mogę się doczekać. Dzień dobry, Małgorzata Miecerek, TVN24. Panie premierze, pan pozwoli kilka pytań. Ponad 400 tysięcy złotych w 2019 roku osoby związane ze spółkami Skarbu Państwa, z instytucjami państwowymi miały wpłacić środki na kampanię Joakima Brudzińskiego, wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości. To są ustalenia reporterów czarno-na-białym TVN24. Jak pan skomentuje właśnie takie wsparcie w kampanii? Ale również pytanie o aneks do fuzji Orlenu i Lotosu. Komisja Europejska miała nie zgodzić się na ograniczenia w zbywaniu udziałów. Zatem z umowy znikałyby istotne zapisy dotyczące zakazu sprzedaży udziałów przez sałdojczyków i prawa pierwokupu dla Orlenu. Czy można było zrobić wcześniej więcej, żeby zabezpieczyć te nasze strategiczne dobra narodowe przed ewentualną sprzedażą na wschód? Jeszcze nawiązując do sprawy Zbigniewa Ziobry, tak w tej chwili po ludzku, jakby pan poradził panu premierowi? Co by w tej sytuacji teraz mógł zrobić? Pierwsze pytanie dotyczyło, bo chcę po kolei... Środków na kampanii o kiematu. Aha, tak. No od czasów słynnego, to chyba to był mail, jeśli dala, bo list nie pamiętam, który to zaczynał się chyba od słów wujku, tak? Wujek Brudziński. Cześć wujku, tak, tak, o, dziękuję. Więc wujek Brudziński od lat znany jest za pobiegliwości, za radności i dbałości o swoich. Jemu z kolei zadedykowałbym jego własne słowa, nie wiem, czy państwo pamiętacie te słowa, ta Polska z was się śmieje, komuniści i złodzieje. Nikt się chyba wtedy nie spodziewał, że on krzyczy na swój temat z takim zapałem. Sprawa jest tak oczywista, że właściwie komentarzem są te dane. Najlepszym komentarzem są te informacje, które pokazują się każdego dnia o tym, jak dojone są spółki Skarbu Państwa, czyli nasz majątek narodowy przez działaczy i polityków PiSu i to na, czy to dotyczy kampanii, czy prywatnych kont nominatów PiSu w tych spółkach Skarbu Państwa, to wygląda tak samo odrażająco i niepokojąco. Nawet jeśli formalnie i prawnie oni będą w stanie obronić te swoje decyzje. Ale coś mi się wydaje, że ta solidarność w milczeniu, ta odmowa wyjaśnienia, jak to jest możliwe, że tak jak pod sznurek prezesi, wiceprezesi, członkowie zarządu spółki Skarbu Państwa wpłacają na konta PiSu, że ta solidarność w milczeniu kiedyś pęknie. Prędzej niż się niektórzy spodziewają. I wtedy być może okaże się, że mamy do czynienia z procederem nie tylko odrażającym moralnie, ale też niezgodnym z prawem. I być może ten dzień niedługo już nadejdzie, kiedy usłyszymy o prawdziwych powodach, dla których tak masowo ci ludzie wpłacają na konta PiSu i ludzi z PiSu. Tak, się właśnie zastanawiam, jak to dobrze nazwać, bo jak Państwo wiecie, ja jestem bardzo związany z Gdańskiem, w jakimś sensie też z Lotosem, kiedy to była jeszcze rafineria gdańska. Akurat tam też miałem satysfakcję malować kominy, więc jak przejeżdżam obok, to mam serce mi mocniej biję. Mam osobisty związek z tym zakładem. To, że został sprzedany zarażąco, uderzająco niską cenę, znaczy to, ile sałdyci to zapłacili, kiedy to porównamy z zyskami, jakie przynosi Lotos, no to wydaje się to aż niewiarygodne, że można było w taki sposób pozbyć się części własności i za takie pieniądze, no ale oni przysięgali na wszystkie świętości, że zabezpieczają w ten sposób rafinerię przed możliwością takiego wrogiego wykupu, na przykład przez Rosję. No i dzisiaj wszyscy o nie mieliśmy, kiedy się okazało, że oni tak formułowali te zapisy umowy, że ona okazała się nie do obrony ze względów prawnych w Brukseli. Jeśli to wszystko jest prawdą, o czym dzisiaj czytamy. I to było oznaczało, że mamy do czynienia nie tylko ze skandalem, z jakimś takim szczytem niekompetencji, ale w samym środku tego dramatycznego, geopolitycznego zamieszania. Jeśli oni zrobili taki prezent potencjalnie naszym wrogom w tej dziedzinie, w tej, jeśli chodzi o energetykę, paliwa, no to jest, to naprawdę woła o pomostę do nieba. A jeszcze rada dla pana premiera? Dla pana premiera rada? W sprawie Zbigniewa Dobry. Dla pana premiera Morawieckiego? Nie, nie, nie, nie, nie zamieniajmy się rolami. To znaczy nie jestem, nie byłem i nie będę doradcą pana premiera Morawieckiego. I ostatnie pytanie już. Proszę. Adam Kisiołek, Telewizja News 24. Panie premierze, były członek Rady Polityki Pieniężnej, pan Bogusław Grabowski przestrzega przed dramatycznym stanem finansów publicznych. Jak pan ocenia transparentność w ogóle finansów publicznych w Polsce? I czy faktycznie te negocjacje dzisiejsze w Brukseli to takie negocjacje ostatniej szansy według pana? Żeby móc ocenić transparentność finansów publicznych, to one musiałyby być jakoś transparentne. Znaczy, jeśli ja mam ocenić stan finansów publicznych, to musiałbym wiedzieć, jak wyglądają się finanse publiczne. Ten problem, o którym mówi m.in. dr Grabowski, dla wielu naprawdę autorytę, to jest wybitny umysł i on nie owija w bawełnę. On użył dzisiaj bardzo mocnych słów na temat stanu finansów publicznych. Można by, brzmi może anegdotycznie, ale tak naprawdę ujawnia dramatyczną sytuację. Więc w jakim sensie nie dziwię się, że rząd Morawieckiego próbuje i PiS, bo to też jest przecież w parlamencie się dzieje, że próbują różnych manewrów, sztuczek, zasłon, tak aby ukryć przed nami wszystkimi realny stan finansów publicznych. To, co jest zapisane w budżecie, w projekcie budżetu państwa, znaczy tu już nie ma nic wspólnego, akurat to jest transparentne, bo można przeczytać ich projekt budżetu, ustawy budżetowej. Razem państwu wszystkim skupić się na jednym zapisie, jaką oni inflację wpisali na przyszły rok. Znaczy, dlaczego jest tak, że polski rząd, przygotowując ustawę budżetową, wpisuje na przyszły rok taki poziom inflacji, który nie ma kompletnie nic wspólnego już nie tylko z rzeczywistością, ale nawet z prognozami Narodowego Banku Polskiego i pana Glapińskiego. Więc tak, to dr Grabowski ma rację. To już nie jest tylko kwestia, że my tak niewiele wiemy o faktycznych przepływach, planach, wydatkach, ale to jest rzeczywiście pożar na pokładzie. Nie będę cytował dosłownie pana Grabowskiego. Nie ma czegoś takiego jak ostatnia szansa. W Unii Europejskiej na tym polega uroda polityczna tej organizacji, której jesteśmy częścią, że tam nikt nikogo pod ścianą nie stawia. Jeśli ktoś próbuje szantażu, przymusu, czy właśnie takiego radykalnego podejścia do partnerów, to on de facto eliminuje się z procesu decyzyjnego. Nikt Polski nie będzie stawiał pod ścianą. Ta szansa będzie zawsze wtedy oczywista, kiedy tam ktoś pojedzie, kto ma pojęcie o tym, o czym mówimy i minimum dobrej woli, żeby naprawdę problem rozwiązać. To jest bardzo powszechne powiedzenie w Unii Europejskiej. Jest dobra wola, zawsze znajdzie się wyjście. Jest dobra wola, zawsze będzie jakaś droga. Ale trzeba mieć dobrą wolę i elementarne pojęcie. Bardzo państwu dziękujemy. Dziękuję. Przepraszam. Dziękuję za cierpliwość. Dziękuję. Takie jest nasze życie. Dziękuję. Dziękuję.