Donald Tusk: Apel o program dla środowiska wiejskiego
Donald Tusk odpowiadał na pytanie o program dla środowiska wiejskiego i apelował, by Platforma przygotowała klarowną ofertę dla towarowych rolników. Zaznaczył wiarygodność Platformy w relacjach z Unią Europejską i ostrzegł przed konsekwencjami sporu z UE.
Program dla środowiska wiejskiego:
Tusk odniósł się do pytania o to, czy Platforma pod jego przewodem przygotowuje program dla wsi. Zwrócił uwagę, że trzeba szukać zwolenników w różnych środowiskach i nie traktować wsi jako jednolitego elektoratu.
Rola towarowych rolników:
W przemówieniu podkreślił znaczenie grupy towarowych rolników, która generuje wielomiliardową nadwyżkę eksportową. Zaapelował o skierowanie przekazu do tego segmentu, zamiast ścigania się na populistyczne hasła wobec całego środowiska wiejskiego.
Ryzyko dla miejsca Polski w UE:
Ostrzegał, że kontynuacja sporów z Unią i zmiany w wymiarze sprawiedliwości mogą prowadzić do utraty pozycji Polski w UE. Porównał obecne działania rządu z brakami, które kiedyś doprowadziły do nieprzewidzianych skutków w innym kraju.
Doświadczenie i wiarygodność:
Przypomniał, że współpraca z rolnikami była częścią wcześniejszych rządów, a wiarygodność Platformy wynika z polityki europejskiej. Zwrócił uwagę na nowoczesny charakter części polskiej wsi i potrzebę mówienia do niej konkretnie i uczciwie.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Dzień dobry, Juliusz Młodecki. Panie premierze, mam pytanie, a właściwie sugestie. Czy Platforma pod pańskim przewodem, pod pańskim kierownictwem przygotowuje jakiś program dla środowiska wiejskiego? Ja rozumiem, że pański powrót jest związany z oczekiwaniem, że w następnych wyborach wygramy te wybory. Ale trzeba szukać zwolenników w różnych środowiskach i nie jest prawdziwy ten taki funkcjonujący pogląd, że cała wieś głosuje na PiS. Wieś jest bardzo zróżnicowana, rolnictwo jest bardzo zróżnicowane i cała grupa tych towarowych rolników, którzy wypracowują tą kilkumiliardową w euro liczoną nadwyżkę żywnościową i ta grupa jest bardzo zaniepokojona tymi antyunijnymi harcami obecnie rządzących i w tych kategoriach, w których Platforma jest wiarygodna właśnie w relacjach w Unią Europejską. Przecież jeśli tu nastąpi jakiekolwiek zawirowanie, to my się po prostu z tą żywnością utopimy. My się po prostu nie będziemy w stanie tego sami zużyć. Także uważam, że ten przekaz dla środowiska wiejskiego, ja rozumiem, że w pańskim rządzie poprzednim cała ta sfera została przeznaczona dla PSL. Teraz nie wiem, jak to będzie wyglądało, tutaj układ koalicyjny, ale myślę, że Platforma sama powinna w tych fragmentach nie ścilić się, nie ścigać się na populist dla całego środowiska wiejskiego, ale właśnie dla tej towarowej grupy, która odpowiada za skalę i poziom polskiego rolnictwa, ten przekaz powinien być sformułowany. Pełna zgoda. Ja właściwie tak szczerze powiedziawszy, to nawet nie mam nic specjalnie mądrego do dodania, do tego, co Pan powiedział. No bo oczywiście ktoś kiedyś powiedział, wybory wygrywa się w Końskich, a parę miesięcy temu ktoś słysznie dodał, nie, nie tylko w Końskich. Tak jak nie tylko w Warszawie, tak nie tylko w Końskich, ale wybory wygrywa lub przegrywa się także na wsi. I dla mnie to jest zupełnie jakby bez, no nie ma do tego alternatywy. Ja też odnoszę wrażenie, że jeśli chodzi o elektorat polskiej wsi, szczególnie rolników, rolników lub przedsiębiorców, przedsiębiorców, rolników, jakby nie ma co być hipokrytą, nie ma właśnie co się przebierać, nie ma co udawać się kimś innym, bo akurat w tym środowisku ci ludzie mają dużą łatwość rozpoznania fałszu i tego, kto mówi konkretnie, a tego, kto udaje kogoś innego. Ja nie mam żadnej wątpliwości, że wiarygodność Platformy ma w dużym stopniu nie tylko ze względu na rolę, którą ja odgrywałem kiedyś. To jest wiarygodność, jeśli chodzi o politykę europejską w Polsce. I nie odkryję Ameryki, jak powiem, że jeśli istnieje jakieś środowisko i mówię to w kryteriach gospodarczych, które na wejściu do Unii zyskało bezdyskusyjnie i może być dalej beneficjentem, to jest oczywiście polskie rolnictwo. I to nie chodzi, ja nie tylko o dopłatach mówię, ale też o rynku, etc., etc. Więc fakt, że my dzisiaj krok po kroku wychodzimy z Unii Europejskiej, ja nie rzucam słów na wiatr tutaj. Znaczy tak naprawdę ten ciągnący się spór o polskie sądy, paradoksalnie, czy o trwinał konstytucyjny, on dotyczy bezpośrednio interesów polskiego rolnika. Znaczy z bardzo oczywistego powodu. Jeśli PiS uprze się i będzie tak zmieniał polski wymiar sprawiedliwości, niezgodnie z europejskimi traktatami, praktyką Europy, też niezgodnie z naszymi interesami oczywiście, to prędzej czy później, ale raczej prędzej czy później, my stracimy swoje miejsce w Unii Europejskiej. Najgorszym błędem jest wyobrażenie, i to jest bardzo typowe dla wielu PiS-owskich polityków, jest to wyobrażenie, że cały świat koncentruje swoją uwagę na Polsce, że Polska jest w ogóle centrum świata i że wszyscy muszą być wobec nas wyrozumiali, cierpliwi, dawać, nic nie brać, że mamy mieć wyłącznie korzyści z Unii Europejskiej, ani żadnych zobowiązań, itd., itd. To się zaraz skończy. I mówię tutaj naprawdę jako człowiek w tej dziedzinie kompetentny. Zagrożenie, że Unia zacznie się rozpadać i że Polska będzie wśród pierwszej grupy państw, które mogą z Unii wypaść na życzenie PiSu, czy przez głupotę polityków. Wielka Brytania nie miała takich problemów z Unią, jak ma dzisiaj rząd PiSu. Tam nikt sędziów nie wyrzucał, tam nikt nie mianował politycznie prokuratorów, tam nikt nie, akurat oni nie mają Trybunału Konstytucyjnego, jeśli dobrze pamiętam, ale nikt nie robił zamachu na te najwyższe prawa. Nie było konfliktu o zasadnicze kwestie między Unią a Wielką Brytanią. Po prostu ówczesny premier zrobił polityczny gruby błąd. I to się tak zaczęło toczyć i wbrew jego intencji. On zorganizował referendum, ale nie chciał, żeby Wielka Brytania wychodziła, a wypadła. Tak właściwie to jest głupoty, trochę przez przypadek. A tutaj setki ludzi codziennie w telewizji, w rządzie, w parlamencie ciążko pracuje nad tym wyjściem. Więc to się może zdarzyć naprawdę w każdej chwili. I ja nie wiem dla ilu polskich rolników, czy szerzej, no bo to nie chodzi tylko o konkretną dziedzinę gospodarki, ale też dla mieszkańców wsi, dla tego, co pracuje wokół rolnictwa. Dla ile ten argument jest ważny. Ja tylko chciałbym, żebyście wszyscy państwo serio potraktowali, że to jest argument właśnie na serio. Jeśli ciebie nie interesuje, czy należymy, czy nie do Unii Europejskiej, okej, ja tutaj niewiele będę w stanie zrobić. Ale jeśli widzisz polski interes w tym, że a, Unia trwa, b, że my jesteśmy jej silnym członkiem, to zrozum, że to w każdej chwili może się skończyć. Nie takie rzeczy widział świat w ostatnich latach. Nie takie cuda się zdarzały. I dlatego ja uważam, że to jest najmocniejszy argument, ale ja też miałem, ja pamiętam też, kiedy byłem premierem, myśmy śliczny współpracowali też ze środowiskami rolniczymi, nie tylko za pośrednictwem wicepremiera Pawlaka czy PSL-u. I ja też wiem, że polska wieś w bardzo wielu miejscach jest ultranowoczesna. Znaczy to, jakby to nie ma nic wspólnego z tą bardzo tradycyjną, konserwatywną wersją sennej polskiej wsi, gdzie tam trochę sieje, trochę orze, no wiemy o co, takiego bastionu przeszłości. I ja wiem, że dzisiaj polska wieś to jest w jakimś sensie absolutnie porównywalna, porównywalne miejsce, jeśli chodzi o rozwój, nowoczesność, też proeuropejskość do największych polskich miast. I tutaj jakby różnicy też mentalnej już właściwie nie widzę. Ja nie ukrywam, że oczywiście taki eurosceptycyzm, mocne wsparcie dla PiSu, bezkrytyczne, ma miejsce w bardzo wielu parafiach. Jest rzeczą oczywistą, że wpływ polityczny, ja nie mówię teraz o wierze, o Panu Bogu. Ja jestem wciąż formalnie liderem europejskiej, chrześcijańskiej demokracji i to jest dla mnie źródło nieustannego cierpienia, kiedy widzę, że w Polsce tak duża część Kościoła zamieniła się jakby w część partii politycznej. I to ma także swoje odzwierciedlenie, jeśli chodzi o wyborców na wsi, no bo wiadomo, że tam wpływ Kościoła na decyzje polityczne jest większy niż w miastach. Powiem szczerze, ja w tej chwili nie wiem, co z tym zrobić. Bardzo bym chciał znaleźć partnerów też po stronie kościelnej, bo uważam, i to mówię z przekonaniem, że PiS w jakimś sensie tak angażując Kościół po jednej stronie barykady politycznej, tak bardzo upolityczniając Kościół, robi wielką krzywdę wszystkim wiernym. Znaczy, ja chcę chodzić do Kościoła, w którym nie chcę słuchać powtórki z przemówienia Kaczyńskiego. Ja prowadzę moje wnuki do pierwszej komunii i nie chcę słyszeć jakichś antysemickich, albo jakichś fobii, antygektycznych. Ja chcę znowu, ja jestem katolikiem, ja wyrastałem politycznie, też w jakimś sensie i w mojej parafii, to było przed Solidarnością. Ja znajdowałem w Kościele oparcie też dla wolnościowego myślenia. Tak było też w czasach Solidarności. Myśmy się uczyli w jakimś sensie w Kościele, można powiedzieć, jeśli to słowo nie brzmi zbyt strasznie, liberalizmu. Znaczy szacunku dla innej osoby, tolerancji, wolności. Ja to dokładnie pamiętam. No księża mnie tego uczyli. Gdzie to wyparowało? Co się stało takiego, że... że ten, kto czuje się słaby, przecież jak ktoś należy do jakiejś mniejszości, dowolnej mniejszości, to z definicji czuje się trochę zagrożony, trochę słabszy. Jak do tego wchodzi polityka brutalna, która piętnuje tych ludzi, tak jakby stygmatyzuje wręcz. Ten ma inną orientację seksualną. Ten miał dziadka w Wehrmachcie. Ten ma żonę Żydówkę. To ja tak sobie myślę, że kiedyś ten Kościół, który ja znałem i którego byłem częścią, uczestnikiem, brałby w obronę tych wszystkich, którzy są przez władzę piętnowani, atakowani, w jakimś sensie prześladowani. Znaczy ja w ogóle uważam, że... I to było tak w naszej historii przecież prawie zawsze, jeśli nie zawsze, że Kościół jakoś tak naturalnie powinien być krytyczny wobec każdej władzy. Znaczy jeśli istnieje jakieś napięcie między władzą a ludźmi, to Kościół powiem zawsze po stronie ludzi. I nieważne jakie partie rządzą, tylko... No ale to może jest jakieś naiwne myślenie i trochę odszedłem od tematu polskiego rolnictwa i polskiej wsi, ale ja nie ukrywam, że to na pewno spowodowało, że tak trudno, tak że czasami moim partnerom, posłankom, senatorom z Platformy, oni też się... Ba, hołownia, której nie ma przecież ze mną nic wspólnego. Człowiek Kościoła bardzo oddany, prawie nie został księdzem, napisał o katolicyzmie, o Kościele dużo książek, głęboko wierzący, znaczy absolutnie oddany, że tak powiem, Panu Bogu i katoliki. No to jemu ksiądz nie chciał dać świętej komunii, nie mógł przystąpić do tego sakramentu, bo ksiądz go uznał za niegodnego, ponieważ jest przeciwko PiSowi. Ludzie, no naprawdę tego nie było za najgłębszej komuny przecież takich zdarzeń. Więc to też miało i ma nadal tak mocny wpływ, jeśli chodzi o atmosferę polityczną i sympatie polityczne na polskiej wsi, szczególnie w niektórych regionach. Nie mam wątpliwości. Pani tam z lewej czekała cierpliwie, ale tylko jeden przypis dodam do tego aspektu europejskiego, żeby wzmocnić to, co powiedział Pan Przewodniczący z mojego doświadczenia. Ja uważam, że przy tej definicji, jaką stosuje Pan Minister Ziobro terminu suwerenność, że suwerenność mianowicie to jest wolność Tomku w swoim domku, że podpisujemy jakieś traktaty, a jak potem mówią, słuchaj, musisz się zgodnie z tym traktatem zachowywać, nie, nie muszę, bo suwerenność. Sformułuję dwie tezy. Przy takiej definicji suwerenności Unia Europejska nigdy nie mogłaby powstać, bo Unia Europejska polega właśnie na łączeniu aspektów suwerenności, oczywiście dobrowolnie, z własnej woli, ku wspólnemu bezpieczeństwu i wspólnym korzyściom. I po drugie, że jeżeli oni nadal będą tak definiować suwerenność, to ja nie wiem, czy to będzie wokół praworządności, czy wokół jakiegoś innego tematu, to oni nas muszą wyprowadzić z Unii Europejskiej, bo to jest niezgodne z traktatami, a Unia Europejska nie jest niczym innym jak zbiorem traktatów. Jest niemożliwa, gdyby wszyscy się zachowywali tak jak oni.