Donald Tusk: In vitro pomoże parom, lecz nie rozwiąże kryzysu demograficznego
Donald Tusk mówił o in vitro i kryzysie demograficznym. Stwierdził, że in vitro powinno zostać przywrócone i finansowane jako pomoc dla par, ale nie rozwiąże samodzielnie problemu spadającej dzietności.
Główne tezy
Donald Tusk podkreślił, że in vitro to ważna metoda dająca szansę osobistego szczęścia parom pragnącym dzieci, ale jej skala nie wystarczy, by statystycznie odwrócić trend spadku dzietności.
Program in vitro i decyzje polityczne
Mówił, że wysiłki samorządów i byli ministrowie zdrowia doprowadzili do finansowania in vitro w przeszłości, i zapowiedział, że przywrócenie wsparcia dla tej procedury będzie jedną z pierwszych decyzji. Zaznaczył jednak, że same działania wokół in vitro nie wystarczą jako kompleksowa polityka demograficzna.
Ocena 500 Plus i polityki społecznej
Tusk krytycznie ocenił efekt 500 Plus - nazwał je pomocą indywidualną, która ułatwia życie rodzinom, ale sama w sobie nie podniosła dzietności. Wskazał, że programy socjalne rzadko same w sobie zwiększają wskaźniki urodzeń i że potrzeba szerokich inwestycji państwa.
Warunki życia i bezpieczeństwo kobiet
Zwrócił uwagę na konieczność inwestycji w żłobki, dostęp do pracy dla obojga rodziców, pełnopłatny urlop macierzyński i ochronę prawną kobiet. Ostrzegał, że wypowiedzenie konwencji stambulskiej i sygnały ze strony władz wpływają na poczucie bezpieczeństwa kobiet i ich decyzje o posiadaniu dzieci.
Kierunek działań
Donald Tusk apelował o działania na wielu polach - medycznym, społecznym, kulturowym i edukacyjnym - aby kobieta miała poczucie równości i wsparcia, a macierzyństwo nie zamieniało jej w „niewolnicę”. Podkreślił, że to długofalowe działania, bez gwarancji natychmiastowego efektu, ale niezbędne dla odbudowy dzietności i rynku pracy.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Pani w zielonej sukience, proszę bardzo. Dzień dobry, moje nazwisko należyte Arleta, ja przyjechałam z Broniewa. Mam jedno pytanie, bo jak wszyscy widzimy, 500 Plus nie podniosło dzietności, a dodatkowo jeszcze PiS zlikwidował wszelkie programy wspomagające rodziny in vitro. No, wprowadził jakieś tam kalendarzyki, nie wiem co tam jeszcze. No po prostu dzieci rodzi się mniej, a kiedyś wszyscy pójdziemy na te emerytury i wiadomo, że jedni drugim, wszyscy muszą pracować, żeby na te emerytury było. Jak się dzieci nie rodzą, no to nie będzie na emerytury. Jaki program ma, platforma właśnie odnośnie in vitro? Czy wróci do in vitro, czy jeszcze jest taka rzecz, że dużo matek zostało wykluczonych przez właśnie przez 500 Plus zostało wykluczonych z rynku pracy, bo siedzą w domu, nie pracują, nie odkładają na emerytury. Najczęściej są na ubezpieczeniu zdrowotnym męża albo biura pracy. No po prostu zostały kobiety wykluczone w dużej mierze z rynku pracy. Czy platforma ma jakieś właśnie oferty, jakiś program odnośnie właśnie podniesienia tej dzietności, takiej, ale realnego podniesienia dzietności i zachęcenia znowu kobiet do powrotu na ten rynek pracy, bo naprawdę nie ma rąk do pracy? No jeśli chodzi o in vitro, to rozumiem, że pyta pani traktora Proforma, no bo wiadomo, o ile myśmy wysiłku włożyli w to, żeby in vitro stało się procedurą też finansowaną. I nasi ludzie na poziomie samorządu, i Ewa Kopacz, i Bartek Arłukowicz, kiedy byli ministrami zdrowia, włożyli całe serce w to, żeby in vitro stało się dopuszczalną metodą i promowaną przez państwo metodą na dzietność. Z tym, że nie budujmy sobie złudzeń. Metoda in vitro to nie jest metoda, która w wystarczający sposób zmieni demografię. To jest in vitro, jest raczej metodą, czy jest szansą na szczęście osobiste tych, którzy chcą mieć dziecko, ale w skali masowej nie poprawi to jakoś istotnie, statystycznie dzietności. Ale to w niczym nie zmienia mojego przekonania, że powinniśmy to... I to będzie oczywiście jedna z pierwszych decyzji i w ogóle bezdyskusyjnie, ale ta dzietność spada w Polsce, jest to trochę zaskakujące. Ja zresztą uważam, że akurat gdyby oni się chwilę zastanowili, to by wiedzieli, że programy socjalne, one ułatwiają życie rodzicom, ale one z reguły właściwie nigdzie w Europie nie przyczyniły się bezpośrednio do wzrostu dzietności. I jest, moim zdaniem, dyskusją dość... trzeba robić wszystko. Znaczy ja uważam, że z punktu widzenia młodego małżeństwa, czy młodej pary, czy młodej kobiety, która chce być matką, to jest pytanie, co jest ważniejsze. Czy świadomość, że dostanie 500 plus i co dzięki temu 500 plus na jedno dziecko pierwsze może jakby zagwarantować sobie i dziecku. Czy ważniejsze... to nie jest alternatywa 0-1, ale jakby pewien sposób myślenia. Czy ważniejsze jest pełnopłatny urlop macierzyński, jeden z najdłuższych na świecie. To było to coś, na co ten pan, o czym kolega nie wiedział. I poszedł, wiem, i też nie zainteresowany jakby właśnie tymi konkretnymi odpowiedziami. I czy inwestycja w żłobki i możliwość... Ale też ogólna, powiedziałbym, atmosfera prawna. Ochrona kobiety jako takiej. Ochrona przed przemocą w rodzinie. Ja mam wrażenie, że na przykład wypowiedzenie konwencji stambulskiej i mniejsza nawet o szczegółowe zapisy tej konwencji, ale taki otwarty akt ze strony władz państwowych, że za nic mają prawa kobiety i przede wszystkim ochronę kobiety przed przemocą. To też moim zdaniem podświadomie, znaczy wpływa na świadomość i na podświadomość. To znaczy kobieta siłą rzeczy musi się o wiele, wiele razy więcej zastanowić, czy chce mieć dzieci w takim krajobrazie kulturowym i politycznym. Jeśli może być bita, poniewierana, jeśli nie będzie miała pracy, jeśli nie będzie żłobków, szpitali, bo 500 plus jest dobrą jakby pomocą indywidualną dla rodziny, ale dla 500 plus my nie wykształcimy swojego dziecka. 500 plus nie pomoże maczce znaleźć szybko atrakcyjnego miejsca pracy. 500 plus nie kupimy sobie fachowej na wysokim poziomie opieki zdrowotnej. Ja uważam, że ten dramat polega na tym, że każdy, ja też, każdy bez wyjątku, jak może dostać gotówkę do ręki, to się cieszy i weźmie. W ogóle no o czym my rozmawiamy i pomyśli sobie, ok, to podoba mi się. O wiele więcej czasu potrzeba, żeby zrozumieć, że 500 plus to nie jest sposób na wychowanie dziecka na poziomie, w standardach europejskich, jeśli chodzi o zdrowie, edukację, wypoczynek, rozwój osobowy. Że do tego wszystkiego potrzebujemy państwa, które też wymaga nieustannej inwestycji. Rodzina musi być jakby i szczęśliwa, i nowoczesna, otwarta. Oboje rodziców muszą mieć możliwość podjęcia pracy. Kobieta musi mieć poczucie pełnej równości. Przecież tak długo, jak długo będzie rządziła ta ekipa czarnków, ziobrów, mizoginów jakichś kompletnych, no już nie chcę, ja tutaj mi się brzydkie słowa tylko cisną na usta, tak długo kobieta będzie miała poczucie, że jest drugim sortem, tak, gorszą kategorią. I nie będzie miała wiary w to, że się zmieni ten model ciągle obowiązujący w wielu domach w Polsce, że ona musi się wszystkim zajmować, tak. Że urodzenie dziecka, już nie mówiąc o dwójce, trójce, czwórce, to jest demograficznie fajna rzecz, ale dla kobiety, jakże często, to jest udręka na najbliższe 20 lat życia. Bo nie ma wsparcia, bo mąż jest przekonany, że jest okej, kiedy żona zaiwania od rana do wieczora, no, a on ma wzory postępowania od samej góry począwszy, nie? Więc to, więc ja uważam, że my musimy podjąć wszystkie możliwe działania na wszystkich polach, medycznym, kultury, właśnie finansowania takich usług dla kobiety wtedy, kiedy jest matką, edukację, etc., etc. bez gwarancji, że to przyniesie natychmiastowy efekt, ale przynajmniej, żeby polska kobieta miała poczucie, że jest naprawdę równoprawna i że macierzyństwo nie zamieni ją w niewolnicę. A przecież tak często się w Polsce dzieje. Proszę Państwa, czas płynie, jest naprawdę gorąco.