Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk: Wraca do Polski i zapowiada obronę sądów

Donald Tusk: Wraca do Polski i zapowiada obronę sądów

Donald Tusk mówił o powrocie do Polski i zapowiedział, że zostaje, by walczyć o niezawisłe sądy i obronę demokracji. Ostrzegał przed ryzykiem fałszerstw wyborczych, apelował o mobilizację mężów zaufania i członków komisji oraz wyraził sprzeciw wobec powoływania obserwatorów międzynarodowych.

Powrót i zobowiązanie


Tusk tłumaczył, że Bruksela była fajnym miejscem do życia, ale podjął decyzję o powrocie do Polski i zostaje, nie myśląc o kolejnym wyjeździe. Zapewnił, że wrócił „po to, żeby tu być” i że będzie ciężko pracować z tymi, którzy wierzą w zmianę.

Niezawisłość sądów i znaczenie organów państwa


Tusk podkreślił, że wielu Polaków nie zdaje sobie sprawy, jak istotne są organy państwa, i wskazał na potrzebę niezawisłych sądów. Zwrócił uwagę, że nie chodzi tu o politykę partyjną, lecz o codzienne życie obywateli i zaufanie do wyroków sądowych; po tym, co PiS zrobił z sądami, jego zdaniem więcej osób to rozumie.

Bezpieczeństwo wyborów i mobilizacja obywatelska


Tusk powiedział, że nie chce zakładać fałszerstw wyborczych a priori, ale najważniejsze jest przygotowanie społeczeństwa do obrony zasad demokracji. Apelował o obecność mężów zaufania i członków komisji w każdym lokalu wyborczym, wierząc, że wyraźny i przekonujący wynik powstrzyma zapędy do fałszowania wyborów. Zaznaczył, że sprowadzenie obserwatorów międzynarodowych byłoby upokorzeniem, dlatego należy załatwić sprawę we własnym kraju.

Polityka społeczna i 500 plus


Tusk przyznał, że dla wielu rodzin 500 plus jest ważnym wsparciem i podkreślił, że państwo, które coś obiecało, nie powinno tego zabierać. Zgodził się też, że osoby ciężko pracujące powinny odczuwać materialne korzyści ze swojej pracy i że praca musi się opłacać.

Donald Tusk — ujęcie z przemówienia: Donald Tusk: Wraca do Polski i zapowiada obronę sądów (05.08.2021)

Organizacje, konkordat i odporność państwa


Tusk wykluczył delegalizację organizacji ze względu na odmienne poglądy, ale obiecał, że przyszły rząd zbuduje odporność państwa na naciski i uniemożliwi wpływ takich środowisk na władzę. Zadeklarował, że każdy może mieć poglądy, lecz nie powinny one decydować o polityce państwa.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Wyjeździe. Bruksela to jest fajne miejsce do życia i ja przez kilka lat miałem też poczucie, że zajmuję się ważnymi sprawami i także ważnymi dla Polski, ale podjąłem decyzję o powrocie tutaj, nie po to, żeby myśleć o kolejnym wyjeździe. Zostaję w Polsce, ciężko pracuję razem z tymi wszystkimi, którzy wierzą w zmianę i to się nie zmieni. W tym artykule jest dość sensacyjna teza, że ja być może zostanę szefem Komisji Europejskiej po tym, kiedy, no, daj Bóg wygramy wybory w Polsce, ale też powiem Wam prawdę, tutaj polityka w Polsce walka w takie fundamentalne sprawy, w Polsce jest też po prostu o wiele bardziej fascynująca i chyba ważniejsza dla każdego z nas i dlatego tych wszystkich, którzy mi i tym naszym wspólnym celom jakby dobrze życzą i tych mogę uspokoić, a tych, którzy chcieliby, żebym zniknął, muszę zmartwić. Wróciłem po to, żeby tu być. Ok. Pani Ewa, jak zamierza Pan zapobiec fałszerstwom wyborczym oraz temu, że prezes Manowska zwyczajnie stwierdzi nieważność wyborów, bo tak. I co z upadłym Trybunałem Konstytucyjnym? Dla mnie zatrważające jest to, jak wielu Polaków nie zdaje sobie sprawy z tego, jak istotne są organy państwa. Ja myślę, że coraz więcej rodaków rozumie tę dość w sumie jednak oczywistą kwestię i taki oczywisty interes każdego obywatela, jakim są niezawisłe sądy. Nie chodzi tu o politykę, nie chodzi tu o wybory, chodzi o codzienne życie każdego z nas. Lepiej żyć w kraju, w którym obywatel może wierzyć w niezawisłość sądu, czyli może wierzyć w wyrok, w decyzję sądu w jego sprawie, która nie będzie zależna od tego czy innego partyjniaka, od tego czy innego akurat premiera czy ministra. Więc mam wrażenie, że po tym, co PiS zrobił z sądami w Polsce, czy co stara się zrobić, coraz więcej naszych rodaków rozumie, że to jest być albo nie być nie tylko w polityce, ale przede wszystkim w codziennym życiu każdego z nas. Czy wybory będą sfałszowane? Ja nie chcę takiego założenia przyjąć a priori. To, co najważniejsze, to to, czy my będziemy wszyscy gotowi bronić zasad demokracji, niezależnie od tego, kto na kogo głosuje. Jeśli ta nasza determinacja będzie duża, jeśli dzięki temu ten wynik będzie przekonujący, jeśli właściwie nie będzie wątpliwości co do tego, kto wygrał, to moim zdaniem ta władza, mimo że podejrzewam ją o bardzo złe zamiary, nie zdecyduje się na fałszerstwo wyborcze. Najważniejsze jest, abyśmy znaleźli w sobie siłę i taką wytrwałość, żeby na przykład w dniu wyborów być w każdym lokalu wyborczym. Mówię tu o mężach zaufania, o członkach komisji, etc. Po to, żeby uniemożliwić ludziom złej woli i niezależnie od tego, z jakiej są partii, fałszowanie wyborów na tym poziomie lokalnym. Natomiast jeśli będziemy naprawdę zdeterminowani, to jestem absolutnie przekonany, że ta władza cofnie się przed taką wyraźnie wyartykułowaną wolą większości. Nie chciałbym i byłbym ostatnim, który by namawiał do tego, żeby polskie wyboru obserwowali na przykład obserwatorzy międzynarodowi. To byłby taki znak, że nasza demokracja rzeczywiście upadła albo jest bardzo, bardzo zagrożona. Czułbym się, chyba wielu z nas czułoby się upokorzonych, gdyby się okazało, że to instytucje międzynarodowe mają pilnować naszych wyborów. Mam nadzieję, że nie będzie to konieczne. Musimy to załatwić własnymi rękami we własnym domu. Sandra Zuzanna. Panie premierze, pytam hipotetycznie, czy jakby pan rządził w Polsce, dążyłby pan do zmodyfikowania socjalnego pakietu, jakie wprowadził PiS, tak aby skończyło się w końcu to rozdawnictwo. Sama jestem matką trójki dzieci, pracuję uczciwie i nie sądzę, że 500 plus jakoś wpływa na mój budżet pozytywnie przy takich podwyżkach cen, choćby żywności. Pozdrawiam. Ja też serdecznie panią pozdrawiam, ale i gratuluję tego, że jest w stanie pani pracować i zarabiać tyle, żeby nie zwracać jakby większej uwagi na pomoc państwa, jaką jest 500 plus. Ale wydaje mi się, że dla bardzo wielu rodzin polskich 500 plus jest bardzo ważnym wsparciem. Chcę wyraźnie podkreślić, że jeśli państwo podejmuje jakieś zobowiązanie, jeśli państwo coś obiecało i dało, nie powinno tego zabierać. Państwo powinno być przewidywalne. I dlatego, jeśli przy waszej pomocy uda się wygrać wybory, to to wszystko, co państwo, niezależnie od tego, kto rządził przed nami i co myślimy o tych rządach, jeśli do czegoś się zobowiązało, to powinniśmy to respektować. Co do jednego zgodzę się w 100%. Ludzie, którzy chcą pracować, którzy ciężko pracują, którzy wierzą w sens swojej pracy, powinni mieć z tego tytułu nie tylko satysfakcję zawodową, ale też satysfakcję materialną. Praca, ciężka praca, kreatywność musi się opłacać. Mówiąc wprost, każdy, kto pracuje, musi mieć z tego tytułu oczywistą korzyść. I dlatego w tym punkcie pełna zgoda. Ciężko pracujący Polacy powinni mieć z tego tytułu odpowiednie wynagrodzenie i świadomość, że warto pracować. Że praca jest czymś, co ma sens, także w wymiarze finansowym. Już chwilę. Ponownie pani Ewa. Czy w pana planach jest delegalizacja Ordo Iuris i zerwanie konkordatu, przynoszące wreszcie faktyczny rozdział państwa i kościoła? Mimo palących potrzeb w zakresie praworządności, gospodarki, zdrowia, edukacji, ekologii, dyplomacji, uważam, że to też jest bardzo istotne, bo od idei zawsze się zaczyna. Nie jest moim zamiarem, nie z taką intencją wróciłem do polskiej polityki, żeby myśleć o delegalizowaniu organizacji, ruchów, środowisk, tylko dlatego, że one mają inny pogląd na Polskę, na rzeczywistość, na prawa człowieka, na rolę kościoła niż ja. Ja jedno mogę gwarantować i chyba to jest ważniejsze niż jakieś takie radykalne pomysły o delegalizowaniu tej czy innej organizacji. Ja na pewno zagwarantuję, że tego typu organizacje nie będą miały wpływu na władzę. Niech każdy, kto ma jakieś poglądy, nawet te radykalne, z którymi my się nie zgadzamy, znaczy myślę o pani i o mnie, niech ma możliwość dyskutowania, spotykania się. Ja nie mam z tym żadnego problemu, ale zadaniem przyszłego rządu będzie zbudowanie takiej odporności władzy wykonawczej, odporności państwa polskiego na naciski, na takie wpływy, które nie mają nic wspólnego ani z konstytucją, ani z taką niezależnością państwa od kościoła i oczywiście rozdział kościoła od państwa. Nie wrogi, nie agresywny, ale jakby zakończenie tej epoki, w której kościół w jakimś sensie zamienił się w dużej mierze w partię polityczną, która chce wpływać na władzę wykonawczą. Tak, to musi się skończyć, bez wątpienia. Ale z tymi planami na delegalizację, wykluczanie, ja byłbym bardzo, bardzo ostrożny. Ktoś o niku RT Sum. Czy jest jakiś konkretny pomysł na dyskredytację aktualnej władzy i TVP? Może należałoby puszczać na pana spotkaniach hejt wylewający się z TVP Info? Jakieś zbitki ich materiałów, chociażby na pana temat, byłyby mile widziane. No, szczerze powiedziawszy, ja wolałbym, żeby na moich spotkaniach nie powtarzano tych wszystkich obrzydliwości, kłamstw na mój temat, bo one mają chyba wystarczający zasięg. Nawet dzisiaj przed naszym spotkaniem, tutaj w biurze było akurat włączony telewizor, akurat była TVP Info i tam nawet przypadkowo włączony program non-stop na temat wystarczający Donalda Tuska i jego zbrodni, no zdrad i tak dalej. Znacie przecież prawdopodobnie większość z was przynajmniej co jakiś czas widzi ten zalew czarnej propagandy. Ja nie chcę jej powtarzać na moich spotkaniach, ale jeśli pytacie mnie, w jaki sposób zdyskredytować, w jaki sposób zminimalizować znaczenie tej propagandy, co zrobić, żeby ona nie była skuteczna. Najlepszym sposobem dyskredytacji TVP jest mówienie prawdy. I to jest, my nie mamy dzisiaj takich możliwości jak ta władza. Władza, która chce za chwilę zamknąć jedyną tak naprawdę niezależną dużą telewizję. I tu namawiam wszystkich do obrony tej telewizji. Komitet Obrony Demokracji będzie niedługo na ulicach polskich miast bronił wolnych mediów i bronił także TVN-u przed zamknięciem. Też wszystkich wzywam i namawiam do tego, żeby wesprzeć tę akcję. Ale rzeczą najważniejszą jest, żeby każdy, każda i każdy z Was w każdym miejscu, czy to jest w domu, czy na spotkaniu towarzyskim, czy w miejscu publicznym, żeby nie bać się mówić prawdy, żeby nie bać się mówić to, co się naprawdę myśli. To będzie najlepszy oręż, najlepszy sposób, żeby przeciwdziałać temu zmasowanemu, zorganizowanemu, finansowanemu przez państwo kłamstwu i tej czarnej propagandzie. Nie damy się zagłuszyć nawet przez ten przypadkowy alarm. Być może słyszycie, żartuję rzecz jasna, ale jeszcze raz sorry za te warunki, ale akurat dość symbolicznie się to włączyło. Także mówcie głośno prawdę w każdym miejscu. Mamy kolejne pytania, to już chyba są z teraz. Jaka według Pana powinna być realizowana polityka regionalna Polski? Jaki jest Pana stosunek do obecnie rozwijających się formatów współpracy? V4, czyli Grupa Wyszehradzka, jak rozumiem, Trójmorze, Trójkąt Lubelski, Piątka Bukaresztańska. No to zaskoczył mnie chyba Pan, ale nie ma tutaj nadawcy. Wiedzą, bo ja nawet nie podejrzewałem, że aż tyle formatów w tej chwili jest obecnych w polskiej polityce, najważniejszym formatem międzynarodowym jest Unia Europejska. Ja mógłbym godzinami mówić o tych formatach regionalnych, szczególnie o Grupie Wyszehradzkiej. Kiedy byłem premierem, nie mieliśmy wątpliwości, że Grupa Wyszehradzka wówczas naprawdę jest wiodącą rolą Polski. Wówczas nie Wiktor Orban decydował o polityce regionalnej, tylko Polska. I była to polityka proeuropejska. Była to polityka na rzecz niepodległej Ukrainy. Była to polityka na rzecz integracji i obrony interesów w Europie Środkowo-Wschodniej. Skutecznej obrony. Ale te regionalne formaty to jest kwestia drugorzędna wobec tego, co jest gwarancją sukcesu, niepodległości i dobrobytu Polaków. I to jest oczywiście nasza obecność w Unii Europejskiej i nasz sojusz transatlantycki ze Stanami Zjednoczonymi. Mówię o tym tak mocno, bo Państwo pewnie zauważyliście, że ja od dłuższego czasu ostrzegam przed ryzykiem polexitu. Ostrzegam przed tym, że strategia rządu pisowskiego może doprowadzić, nawet jeśli tego nie chcą, może doprowadzić do rozpadu Unii Europejskiej i ponownie do takiej totalnej samotności Polski, która wiadomo z jakimi konsekwencjami może się wiązać. Mówię o tym dzisiaj znowu, bo raptem wczoraj, to jest ponury zbieg okoliczności, rzecznicy, tacy medialni PiSu i władzy rządu Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego, bardzo otwarcie, mówię tu o Tygodniku do Rzeczy, redaktorach Lisickim i Ziemkiewiczu, otwarcie powiedzieli, że ich zdaniem, jeśli się myśli o polskiej suwerenności, trzeba zacząć mówić otwarcie o polexicie, czyli o wyjściu Polski z Unii Europejskiej. Więc proszę Państwa, chcę bardzo mocno to powiedzieć. To jest właśnie Ruski Ład. Użyłem tego sformułowania, ono jest zbyt mocne. Właściwie zacytowałem jedną z gdańszczanek, która do mnie podnosza i właśnie zapytała, czy to, co się dzieje w Polsce, to nie jest Ruski Ład. Ci wszyscy, którzy... A znajdziecie, że ledwie chwilę temu, z kolei pan Waszczykowski, były minister spraw zagranicznych, nazwał oszołomem pełniącego obowiązki ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce. Znaczy, ci wszyscy, którzy podważają nasze relacje z Ameryką dzisiaj, bo wygrał Biden. Ci wszyscy, którzy coraz bardziej otwarcie mówią, że lepiej byłoby wyjść z Unii Europejskiej, że to jest jakiś pomysł na suwerenność. To oni są, oni nam projektują właśnie Ruski Ład. I nie będę się wycofywał z tego, być może zbyt brutalnego sformułowania. Pani Karolina, czy Trzaskowski i Sikorski będą mieli miejsce w pana rządzie? Słuchajcie, ja zbyt wiele przeżyłem w polskiej polityce, żeby dzisiaj projektować przyszły rząd. Po pierwsze, moją intencją nie jest objęcie władzy, tylko zaprowadzenie prawdziwych, uczciwych porządku w Polsce. Przyjechałem tutaj pomóc tym wszystkim, którzy starali się, ale czuli się momentami bezradni w wygraniu wyborów. Jest ponad dwa lata do tych wyborów. Przestrzegam wszystkich w Platformie i w opozycji, żeby dzisiaj nie myśleli o tym, kto, kim będzie w tym przyszłym, potencjalnym rządzie. Musimy się wziąć wszyscy do kupy, wszyscy naprawdę dobrze zorganizować, bo przed nami jeszcze bardzo długa batalia. Natomiast co do tych dwóch konkretnych nazwisk. Rafał Trzaskowski jest jedną z największych nadziei polskiej polityki. Jest dzisiaj prezydentem Warszawy. Każda rola jest możliwa. Jestem absolutnie przekonany, że przyszłość Polski należy także do Rafała Trzaskowskiego i do takich ludzi jak on. Średnie pokolenie, ciągle młody polityk z uzasadnionymi ambicjami, z fajną energią. Na pewno możemy się cieszyć, że tacy ludzie za chwilę wezmą stery Polski w swoje ręce. I Radek Sikorski, człowiek o nadzwyczajnej inteligencji, odwadze, bez wątpienia. To jest jeden z moich dzisiaj najbliższych współpracowników. I on na pewno znajdzie też swoje miejsce i swoją rolę. Ale przede wszystkim dzisiaj w tej naszej batalii o zmianę sytuacji w Polsce, bo to jest dzisiaj priorytetem, to jest najważniejsze. Ktoś o ciekawym nicku Jojo Tuja. Czy wystarczy Panu siły, by do wyborów był Pan tak aktywny, jak przez ostatnie tygodnie? Dobre pytanie. Ja jestem w dobrej formie fizycznej i myślę, że siły mi starczy. Chociaż muszę powiedzieć, że intensywność tych ostatnich kilku tygodni była nawet dla mnie zaskakująca. Ale te dni po moim powrocie to była taka wymiana wielkiej energii. Znaczy ja daję z siebie wszystko, co mogę. I czasami czuję w kościach, ale Wy też oddajecie mi. Mówię o tych wszystkich, którzy dobrze życzą tej mojej misji. Wy też mi dajecie naprawdę masę energii, więc na pewno dam radę. Wytrzymam. Pan Robert. Panie premierze, dlaczego pisowcy tak bardzo nienawidzą jednoczącej się Europy? Ja zostawiam na razie słowo nienawidzą. No w ogóle ta kategoria nienawiść, pogarda, one powinny jak możliwie szybko zniknąć w polskiej polityki. Ja uważam, że część PiSu, i mówię tu raczej o liderach PiSu, może to nie jest nienawiść, ale wydaje mi się, że oni nie rozumieją dzisiejszego świata i Europy. I tak jakby przez, może przez właśnie tę obawę, taki strach przed nowoczesnością, przed współpracą, przed różnorodnością, bo Europa to jest też różnorodność, że oni jakby są tacy wycofani i niechętni do wszystkiego, co nowe i trochę inne niż ich wyobrażenie świata. I dlatego źle się czują w Europie, tak mi się wydaje. Niektórzy też może nie mają narzędzi, żeby zrozumieć, jak ten świat się zmienia, co znaczy tak naprawdę bycie Europejczykiem. Ja do tych wszystkich, którzy ciągle obawiają się Europy i chcieliby na przykład, o czym przed chwilą mówiłem, wyjścia z Europy, ja ich wszystkich namawiałbym do większej odwagi. Znaczy Polska i Polacy, my jako naród, jako państwo, nie mamy żadnych powodów do kompleksów. Byliśmy przez ładnych kilka lat naprawdę kluczowym graczem w Unii Europejskiej. Wszyscy nas szanowali. My nie mamy obiektywnie rzecz biorąc żadnych powodów, żeby się kogoś bać, żeby być takim nieufnym, schowanym za podwójną gardą. I ja mam nadzieję, że choćby ci działacze PiSu, którzy dzisiaj są w Parlamencie Europejskim, oglądają tę Europę z bliska, może oni się szybciej nauczą i może przekażą trochę tej wiedzy, że Europa to nie jest zagrożenie, że Europa tak jak kiedyś, tak i dzisiaj i w przyszłości zjednoczona, zintegrowana Europa to jest nasza szansa i na szczęście ciągle większość Polaków, przygniatająca większość Polaków, lepiej to rozumie niż dzisiejszy rząd. Pan Marek mówi, mamy w Polsce jawny sojusz Kościoła z PiS-em. Panie Tusk, czy coś Pan z tym zrobi? Ja o tym już mówiłem wielokrotnie. Dla mnie to jest też osobiste, bardzo ważne wyzwanie. Jestem szefem europejskiej chrześcijańskiej demokracji. Moje doświadczenie takie życiowe, osobiste, cała moja rodzina. My wszyscy chcielibyśmy, żeby w Polsce religia, wiara, Kościół to było coś, co jest dla ludzi przyjazne, co daje takie poczucie i wolności i takiego moralnego sensu, moralnego ładu. I wszyscy chyba, którzy tak chcemy widzieć rolę Kościoła, dzisiaj bardzo cierpimy. Jedno nie ulega wątpliwości, że PiS, ale także część hierarchii spowodowały, że bardzo wielu katolików, chrześcijanów w Polsce czuje się dzisiaj źle, widząc ten sojusz tronu z ołtarzem. To zawsze źle wróżyło też Polsce. Rolą Kościoła było, tą społeczną rolą Kościoła, nie mówię tylko o tej religijnej misji, było stać po stronie słabszych, po stronie prześladowanych, raczej z obywatelami, a nie z władzą. Więc ja bym bardzo chciał, żebyśmy my też, mówię też o wierzących, głównie o wierzących, żebyśmy utrzymali w sobie wiarę, że możliwy jest inny Kościół niż dzisiaj, ta polityczna część Kościoła, taka bardzo zorientowana na jedną partię i na władzę. Ale musimy też podjąć pewne decyzje, znaczy musimy skończyć z tym przenikaniem się władzy państwowej i kościelnej, z finansowaniem z budżetu państwa. Czas najwyższy, aby wierni wzięli na siebie odpowiedzialność za Kościół, to chyba bardzo dobrze też przysłużyłoby Kościołowi. Im mniej władzy, im mniej państwowych pieniędzy, tym lepiej dla tego prawdziwego Kościoła, jestem o tym przekonany. I też lepiej byłoby dla Polski, gdyby ten rozdział Kościoła od państwa stał się faktem. Ja będę na rzecz tego procesu pracował z wielkim przekonaniem ich całych sił. No bardzo aktualne pytanie Pani Marii. Antyszczepionkowcy chodzą po ulicach w mundurach, wchodzą do domów dziecka i straszą małe dzieci. Jak można to zatrzymać? Jaka spotka ich kara? Ja muszę powiedzieć, że to jest pytanie w ogóle fundamentalne o bezpieczeństwo państwa i bezpieczeństwo obywateli. Ja też jestem, powiem szczerze, w szoku, ale przede wszystkim dlatego, że rząd polski, a przede wszystkim Jarosław Kaczyński, nie dlatego, że to jest mój główny oponent, ale dlatego, że jest wicepremierem od spraw bezpieczeństwa, od samego początku tego kryzysu szczepionkowego milczy, nabrał wody w usta, schował się w swojej jaskini, nie robi nic, żeby wyjaśnić tę sprawę, która jest bardzo bóleworszująca. Mamy rzeczywiście do czynienia z takimi typowymi zielonymi ludzikami. Grupy ludzi w wojskowych mundurach, bez żadnych uprawnień, atakują punkty szczepień, gromadzą się, tworzą jakieś organizacje. To przypomina takie najgorsze momenty, choćby z czasów rewolucji ukraińskiej, sytuację na Białorusi. Tak naprawdę my nie wiemy, kto to jest, o co chodzi, kto im pozwala na tego typu działania, używanie munduru polskiego żołnierza, bez żadnych uprawnień, po to, żeby zastraszać ludzi, żeby zastraszać lekarzy, pielęgniarki, tych, którzy na przykład szczepią ludzi. To jest skandal wyjątkowy i wyjątkowo groźny, a właściwie groźna jest zupełna bezczynność państwa. Jarosławie, wyjdź do ludzi i powiedz, co jako wicepremier odpowiedzialny za bezpieczeństwo masz zamiar z tym zrobić. Nikt z nas nie ma pewności, czy nie jest to też dywersja, której źródła są poza polskimi granicami. To wcale nie jest wykluczone. Oczekujemy szybkich, jasnych, nie tylko deklaracji, ale także decyzji.